Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

bela51 napisał(a):
Chwała im za to, ale jesli ja oddadza, to sa dla mnie skresleni jako ludzie.


Mam nadzieję, że dadzą radę... nawet nie chcę myśleć co to będzie oznaczać dla Sonii...
Trzeba im podkreślać wielokrotnie, że to jedynie okres przejściowy, to nie jest prawdziwa Sonia tylko reakcja psa w stresie... oddając Sonię ukarzą ją dodatkowo za wszystkie tragedie, które przeszła...

Posted

Kurde Ci ludzie są naprawdę fajni i jak się wydawało świadomi, ich chyba to trochę przerosło
Ważne,że chociaż nie szczędzą kasy na poprawę, szkoda tylko,że tak mało czasu dali Sońce

Posted

Tak, Państwo są naprawdę fajni i wydaje mi się, że bardzo dobrze sobie radzą z Sonią. Tylko, że są to bardzo konkretni ludzie i niestety nie tego oczekiwali. Chcieli łagodnego psa, który będzie bez większych problemów akceptował obcych.
Ja dokarmiając Sonię na działce, chodziłam do niej z różnymi osobami (dla swojego bezpieczeństwa ze względu na pana Soni ;) ) i nie było żadnych problemów. Widać było, że nie jest ciapowata, ale można było się z nią "dogadać".
Moim zdaniem przysłowiowego labradora to z niej nie będzie...

Posted

Zycze Soni, aby zwycięzyło u jej nowych Panstwa , serce , a nie rozum.
Nie wszystkie skrzywdzone psy będą spełniac nasze oczekiwania, ale na pewno bedą nas kochac.





WESOŁYCH ŚWIAT !

Posted

Do domu dołączyły koty i jest przyzwoicie. Na początku było super, bo Sonia kota nawet polizała, ale teraz zdarza jej się też ganiać za kotami.

Pani chce jeszcze z Sonią popracować i skorzystać z rad innego, wyszukanego przez siebie behawiorysty.
Dotychczasowe rady, żeby odwracać uwagę smakołykami jak Sonia szarżuje na płot, nie przynoszą razultatów, bo Sonia ma smakołyki wtedy w..."gdzieś" ;).

Największym problemem jest to, że Sonia do tej pory wpuściła do domu tylko panie behawiorystki :roll:.

Dla mnie to normalne, bo mój podhalan też był taki, ale właśnie za to go kochałam.

Jednak Pani Agnieszka źle się z tym czuje, że nie może wyegzekwować od Soni, by tolerowała gości i to niestety dotyczy też członków rodziny, którzy mieszkają po sąsiedzku. Teściowie nie mogą spokojnie wejść do swojego ogródka, bo Sonia rzuca się na płot.

Na razie ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.

Posted

A może jest coś co Sonia uwielbia i na czym będzie mogła się skupić
Moja sucz też ma podobnie, mogę jej machac ciastkami przed nosem a ona ma je w poważaniu
Nie lubi ich i nie je, żadne psie smakołyki nie skutkują
Dopiero jak odkryłam,że za patyk da się pokroić dało się z nią zacząć pracę
Może i Sonia wariuję za piłką, patykiem, czymś piszczącym albo coś

Posted

Podsunę ten pomysł pani Agnieszce. Mam wrażenie, że jakoś się już powoli przyzwyczaja do Soni wybryków, jednak największym problemem jest niewpuszczanie gości do domu i w tej kwestii to nie wiem co doradzić. Pani Agnieszka tego nie powiedziała, ale domyślam się, że to może być duży kłopot, bo w razie wyjazdu na jakiś urlop, nie ma komu powierzyć opieki nad psem.


Dzisiaj odebrałam telefon od pani z Torunia, która adoptowała ostatniego szczeniaka Soni - Prezesa (teraz Rocky). Pani Teresa bardzo mi dziękowała za Rockusia i złożyła życzenia noworoczne. Zapraszała też w odwiedziny :lol:.
Rocky podobno jest psem obrończo- stróżującym, do furtki nikt nie ma prawa się zbliżyć. Akceptuje wszystkie osoby spoza domu, których zna, np. kolegów syna. Państwo są bardzo zadowoleni, w domu mieszka też starsza pani i czuje się bezpieczniej z takim obrońcą, jak zostaje sama.
Państwo wymontowali prawie wszystkie drzwi wewnętrzne, były niepotrzebne, bo Rocky i tak je otwierał :roll:.
Kot Kuba nie daje sobie w kaszę dmuchać i Rocky ustępuje mu nawet przy misce. Również mała staruszka Fionusia go tresuje.
Rocky gardzi suchą karmą (z zoologa nie byle jaką) i pani mu gotuje serduszka i takie tam ;). Wszyscy są zadowoleni i wręcz zakochani ;).

A ja nie mogę się nadziwić, że on zupełnie ma charakter jak Sonia - matka, zwłaszcza stróżowanie i spryt do otwierania drzwi. Czyli swój charakter Sonia zawdzięcza genom :razz:.

Posted

Normalnie koszmar !!!
Jedno z dzieci Soni - suczka Luna trafiła do schroniska. Złapała tam jakąś chorobę. Ten jej właściciel -mega-idiota dzwonił do martik_b, bo nawet nie ma jak pojechać do lecznicy, a matka jego też widocznie się nie kwapi. ( żeby dzwonił - puszczał Marcie sygnały, bo nie ma nic na koncie :angryy: ) . Z opisu Marta wnioskuje, że Luna ma kennelówkę. Ten kretyn nie ma nawet za co jej leczyć. Marta zaproponowała mu zastrzyki po kosztach -amoksycylinę oraz receptę na amoksiklav, ale obawiam się, że Damian może jej nie wykupić.

Ja nie daję już rady finansowo, oprócz 6 własnych psów, mam 2 tymczasowo w tym ON- ka.
http://www.dogomania.pl/threads/216341-Suczka-zostanie-bestialsko-zamordowana.-DUNIA-już-w-DT.

http://www.dogomania.pl/threads/219650-ON-ek-JESTEM-GŁODNY-!!!

Nie jestem już w stanie ogarnąć tych 8 psów nawet czasowo. Nie mam swojego podwórka, psy wyprowadzam na spacery. Mam rodzinę i pracę, nie mam już czasu nawet na wchodzenie na dogo :(.

Bardzo proszę o pomoc dla Luny.

Potrzebne są środki na jej leczenie, sterylizację. Potrzebne są ogłoszenia dla Luny (po wyleczeniu). Trzeba znaleźć jej nowy dom.




Jesli chodzi o Sonię to na razie p. Agnieszka chce jeszcze nad nią popracować, ale nie ma jeszcze decyzji.

Dzięki wspaniałej osobie mam od ok. 2 tygodni bezpłatny tymczas dla Soni (za karmę i weta w razie potrzeby). Niestety nie mogę bez końca blokować miejsca. Tam jest kolejka chętnych. Z drugiej strony nie mogę naciskać na DS Soni, ponieważ im dłużej tam jest, to ma większe szanse tam pozostać na stałe. Sama p. Agnieszka napisała w mailu, że może się do tych niepożadanych zachowań u Soni przyzwyczai lub też może uda się coś z Sonią wypracować.
I tu też jest problem, bo za chwilę stracę to miejsce :bigcry::flaming:.



Pomyślałam o Lunie, ale skoro jest chora, to nie ma możliwości, żeby ją gdzieś ulokować, bo może pozarażac inne psy :placz:.

Posted

A czemu Luna trafiła do schronu??? Czy ona nadal tam jest, czy w tym domu? Ja wysłałam omyłkowo 100zł za dużo dla Soni, to może przeznaczcie je na leczenie Luny, ale uważam, że BEZWZGLĘDNIE należy zabrać Lunkę w jakieś bezpieczne miejsce, gdzie realnie będzie leczona. Z tego co czytam, to ten jej dom jest nieodpowiedzialny i nie można znowu ryzykować.

Posted

Luna trafiła do schronu, ponieważ jej właściciel wraz z matką pojechali sobie na święta do babci do innego miasta, a Lunę zostawili pod opieką sąsiadki. Pewnie w mikroskopijnym ogródku przed domem. Nie wiem jakim cudem wpadli na ten genialny pomysł, bo ta sąsiadka wcześniej wzywała Straż Miejską, bo przeszkadzało jej szczekanie Luny. Nie twierdzę, że nie miała racji skoro Luna szczekała w nocy i zakłócała ciszę nocną.

Luna uciekła i odłowiło ją schronisko. Nie było jej od 22.12. Dom skrajnie nieodpowiedzialny :(.
Schron powiadomił Damina, bo wszystkie psy czipuję przed adopcją i dane szczeniaków zostały już zmienione na nowych właścicieli.


Dzisiaj była u nich martik_b z zastrzykiem.

Nikt nie przyjmie chorego psa do DT. Najpierw musimy ją wyleczyć. Trzeba ją wysterylizować przed adopcją. Jeśli nie bedzie wyjścia to wyadoptujemy ją z tego DS. Luna ma ok. 9 miesięcy.

Posted

winter7 napisał(a):
Ja wysłałam omyłkowo 100zł za dużo dla Soni, to może przeznaczcie je na leczenie Luny, ale uważam, że BEZWZGLĘDNIE należy zabrać Lunkę w jakieś bezpieczne miejsce, gdzie realnie będzie leczona. Z tego co czytam, to ten jej dom jest nieodpowiedzialny i nie można znowu ryzykować.



Spójrz proszę na rozliczenie na pierwszej stronie. Z niego wynika, że wpłaciłaś łącznie 100 zł. Czy to się zgadza ? Z tego co wiem księgowa Soni- lilka1771 przelała wszystkie środki na konto daśki.

Ja mam jeszcze 30 zł od mojej mamy, których nie wpłaciłam i w razie czego zapłacę z tego martik_b za ten zastrzyk. Martik_b wspomniała też, że zaniesie dla Luny tabletki na odrobaczenie, bo Luna jest bardzo chuda.
Podejrzewam, że resztki, które dostaje ze stołu nie wystarczają na wyżywienie młodego, rosnącego i sporego psa. Damian mówił mi, że jest ciągle głodna.

Ludzi tych nie stać na utrzymanie psa. Damian jest mitomanem, a jego matka jest nieodpowiedzialną osobą.

Posted

winter7 napisał(a):
A czemu Luna trafiła do schronu??? Czy ona nadal tam jest, czy w tym domu? Ja wysłałam omyłkowo 100zł za dużo dla Soni, to może przeznaczcie je na leczenie Luny, ale uważam, że BEZWZGLĘDNIE należy zabrać Lunkę w jakieś bezpieczne miejsce, gdzie realnie będzie leczona. Z tego co czytam, to ten jej dom jest nieodpowiedzialny i nie można znowu ryzykować.

Toyota ja te 100 zl mam jak pisze cioteczka wplacila je omylkowo wiec to nie byly pieniadze Soni.Winter kazala je zostawic w razie czego dla Soni i tak je trzymam czekamy (jak wszyscy na decyzje domku Soni)
Ale w takiej sytuacji jw.poprosze konto i pieniazki pojda na Lune.

Posted

Lilko1771, to na razie trzymaj, poproszę martik_b, żeby napisała co i jak. Będziemy się starać, żeby jednak Damian poniósł jakieś koszty. Wczoraj podobno płakał rzewnie. Tylko co mi po jego płaczu, jak Luna wpadnie pod samochód.

Jednego psa już zmarnowali. Też płakał jak mi opowiadał tę historię. Mieli sunię w typie ON- ka od szczeniaka i oboje , tj. mama i on trafili niezależnie do szpitala. Sunia zostałą pod opieką rodziny na wsi. Przywiazali ją do płotu, a ona była przyzwyczjona do warunków mieszkaniowych, więc szczekała. Wujek ją odwiązał i puścił wolno. Sunia została w sąsiedniej wsi przebita widłami przez wieśniaka.

Uznałam, że nie mogę winić Damiana za tę tragedię i dlatego dostał Lunę. Jak widać pomyliłam się, ponieważ są to ludzie niezaradni życiowo, którzy nie radzą sobie z niczym i nie powinni mieć psa.

Posted

Niestety sytuacja wygląda bardzo nieciekawie, Luna w tym domu zostać nie może, jesteśmy oburzone podejściem tych ludzi do tej sytuacji. Poniosło mnie wczoraj bardzo i na wejście krzyk, Damian nie wytrzymał trzasnął drzwiami i poszedł do innego pokoju więc mu powiedziałam, że się zachowuje jak dziecko, dyskutowałam więc dalej o zaistniałej sytuacji z matką, damian w tym czasie wrócił i się rozryczał ;/ oświadczył dodatkowo, że psa nam nie odda więc mu odpowiedziałam, że ja się go nie pytam czy on nam ją odda ale to mu oznajmiam, bo jest skrajnie nieodpowiedzialny, pies był w schronie od 22.12 a odebrany został dopiero po N.R twierdzi, że nic nie wiedział, że sąsiadka pod którą był opieką nie dała im znać to powiedziałam, że jest chyba niepoważny, że pod taką "opieką" psa w takim razie zostawia na tyle czasu..wytłumaczyłam mu, że nowy dom to najlepsze dla psa rozwiązanie i nie ma mysleć jak egoista co jest dla niego dobre i czego on chce ale co będzie najlepsze dla Luny. Dziś biedna jest chora na kaszel kennelowy ale następnym razem jak ucieknie to może się skończyć większą tragedią i może wpaść pod samochód, co wtedy zrobią jak trzeba psa będzie składać za 300 zł :shake:, całe szczęście pracuje w lecznicy weterynaryjnej i im teraz chciałam załatwić leczenie za 10-20 zł plus antybiotyk do wykupienia w aptece też 20 zł to rodzina nawet nie mogła pokryć tak małej kwoty :shake: gdzie za leczenie kaszlu kennelowego by normalnie w lecznicy zapłacili ze 100-150 zł. Ja już wzięłam te koszta na siebie.
Plusem całej sytuacji jest stan Lunki, rzeczywiście sporo kaszle i kicha, gardło czerwone ale nie ma temp i jest dość żywotna, podałam wczoraj leki przeciwzapalne, witaminy i antybiotyk w inj i dałem też już ten antybiotyk w tabletkach bo obawiam się czy by poszli do apteki jej to wykupić a jednorazowe podanie antybiotyku psa by nie wyleczyło. Antybiotyk kazałam podawać przez 10 dni, myślę, że będzie się poprawiać z dnia na dzień, mają mnie informować codziennie o stanie jej zdrowia..

Posted

Jak rozmawiałam ok. 3 miesiące temu z Damianem przez telefon w celu umówienia go z martik_b na szczepienie Luny, bo nie był w stanie opłacić tego sam, to powiedział mi radośnie, że przygarnęli małego kotka. Kotek mieszkał w domu i wychodził do ogródka z prowizorycznym ozdobnym ogrodzeniem. Dom mieści się przy bardzo ruchliwej "przelotowej" ulicy. Prosiłam by go nie wypuszczali. Idiota powiedział, że kotek wychodzi tylko do ogródka.
Kotek już nie żyje- przejechało go auto.

Sorry, ale nie mogę inaczej określić tego czlowieka.

Posted

Toyota, jak to wszsytko czytam, to robi mi się słabo!!!!!!!!!! Ile potrwa leczenie Luny? Zarezerwuj ten tymczas dla Luny i jak tylko to będzie możliwe trzeba jak najszybciej zabrać stamtąd psinę. Mogę przerzucić swoją deklarację na Lunę, ale na Boga, nie można pod żadnym pozorem pozostawić tam Luny. Jak ja wyjeżdżam, to wydzwaniam 2 razy dziennie czy z moimi psami wszystko w porządku. CI LUDZIE NIE MOGĄ MIEĆ ŻADNYCH ZWIERZĄT.
Proszę napisz mi czy udało Ci się ustalić szczególy przeniesienia Luny i na kiedy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...