koduchaben Posted January 18, 2007 Posted January 18, 2007 a u nas już było dobrze, a tu z nienacka rodzice oświadczyli że uśpią Omleta, bo nie będą narażać dziecka, bo Omkowi drugi raz ujawnił się świerzb Quote
mariee Posted January 18, 2007 Posted January 18, 2007 Nie rozumiem, jak to uspia? dlatego ,ze ujawnil sie swierzb? sa przeciez leki na swierzba... moze nie do konca byl zabity za 1-wszym razem. Jak moge pomoc? Quote
koduchaben Posted January 19, 2007 Posted January 19, 2007 pewnie nie był wyleczony ale myślę że teraz jest gorzej miałam dziś jechać do domu ale niestety pogoda do niczego, przesłałąm tylko bratu pieniądze aby dał ojcu, bo matka - szkoda gadać wet twierdzi, że to już nie tylko świerz a zapalenie skóry, dostaje i antybiotyk i zastrzyki na świerzba i teraz jakies leki - nowe, no nic, jesli to będzie ich wersja ostateczna, to za tydzień będę miała trzy psy i dwa koty.... muszę mu poszukać jakoś dobrą karmę - wzmacniającą odporność - mariee nie znasz jakiejś sprawdzonej dla satrszego psa z takimi problemami? Quote
koduchaben Posted January 19, 2007 Posted January 19, 2007 a Piotruś ma przyjść na świat za parę dni Quote
mariee Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 To rodzina sie powieksza caly czas! napisalam wiadomosc na gg :lol: Quote
koduchaben Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Leonek ogólnie miewa się dobrze, niestety wszystkie zwierzaki wyleciały na czas przebywania w pracy z pokoju, bo niestety ja juz nie mam innej możliwości aby utrzymać jakiś normalny stan mieszkania. Ale mają kołdrę i spanka w przedpokoju - więc chyba nie macie mi tego za złe. Ostatnio byłam z nim u weta, bo guz na szyi rośnie. Został poszczepiony. No i czeka go operacja wycięcia guza no i kastracja, bo niestety ma chorą prostatę:placz: Omelek ciągle leczony na świerzb i gronkowca. Udało mi się dogadać z rodzicami że będą go mieli u siebie do końca trwania leczeniam, ale jeśli to się odnowi to niestety muszę go zabrać, albo..... Teraz też musze wysterylizowac koty:placz: , wszystko na raz. Mam zdjęcia ale nie miałam czasu ich pozapisywac na serwerze, postaram się zrobic to niebawem. Pozdrawiamy - całą rodzinką Quote
koduchaben Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Niestety mam problem z umieszczeniem zdjęć na fotosiku, nie wiem czemu, znalazłam jakiś inny darmowy hosting zdjęć, ale niestety albo są miniatury albo wielkie zdjęcia, nigdzie nie mogę znaleźć opcji z możliwością zmiany rozmiaru.... przykro mi Leon ma już chyba z 200 zdjęć a ja Wam nie mam jak pokazać. http://www.imagic.pl/files/view/2006/P1210225.JPG http://www.imagic.pl/files/view/2006/P1210120.JPG http://www.imagic.pl/files/view/2006/P1210161.JPG http://www.imagic.pl/files/view/2006/P1210197.JPG Quote
zdrojka Posted February 15, 2007 Posted February 15, 2007 To pomogę, strasznie mi się Leonek podoba :loveu: Quote
koduchaben Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 dziękuję zdrojka:lol: Ja nie umiałam już sobie poradzić z tymi zdjęciami. Wczoraj Leonek wpadł w szał miłości, bo bylismy u tescia, a jego sunia właśnie miała cieczkę:cool3: Wybiegały się na długim spacerze, a mnie ręka boli od trzymania Leona na smyczy:loveu: Teraz smacznie śpi i marzy o Wiki. Z moim Omletem troszkę lepiej, zaczynaja mu włoski odrastać, ale to jeszcze troche potrwa, ciągle dostaje leki....jest prawie cały łysy:shake: Leona niebawem czeka operacja... no ale jakoś mam nadzieje to wszytko pójdzie Pozdrawiamy Quote
Agniest Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 a jaka operacja czeka Leonka ? Mizianko i buziaki :) Quote
mariee Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Wyrzuciła cie Pani z lozka Leonku, ale musisz zrozumieć duzo was tam...nie mieścicie sie... ale widze,ze masz kota przytulanke..oj ma dobrze z toba! Leonku nie choruj, Pani sie martwi bardzo o Ciebie! Quote
Agniest Posted March 7, 2007 Posted March 7, 2007 co z Leonkiem? już po tej operacji? (nadal nie wiem co to ma być za operacja - może nie doczytałam :oops: :oops: ) Quote
koduchaben Posted March 7, 2007 Posted March 7, 2007 Leonek ma guza na szyi - który szybko rośnie. Ponadto ma znacznie powiększoną prostatę, dlatego czeka go zabieg kastracji - nie ma wyjścia. Do tego ma problemy z prawą tylną nogą - często kuleje. Na razie dostaje preparaty na wzmocnienie stawów, ale muszę mu zrobić zdjęcie aby zobaczyć co tam się dzieje, prawdopodobnie staw. Leon strasznie kocha dzieci, a jak widzi dzieciaki grające w piłkę to nie ma szans aby go odciągnąć :-). Wczoraj przez to narobił mi trochę kłopotu. Byłam z nim na łąkach, w oddali słychać było śmiech dzieci, no i Leon nie wytrzymał i musiałam wędrować po niego chyba z pół kilometra, bo nic innego go nie interesowało jak tylko piłka. Oczywiście nasłuchałam się od gówniarza, ale to szczegół. Na łąkach zazwyczaj nie ma nikogo, więc można spokojnie spuścić psy.... zabudowania są naprawdę daleko, no ale cóż Leon chyba mieszkał w domu z dziećmi, bo strasznie się do nich garnie. Jego właściciel miał chyba samochód typu „trak” bo jak widzi taki samochód to staje i długo się przygląda. Widać że on szuka swoich właścicieli....jak to widzę to aż łzy cisną mi się do oczu. Czasami sobie myślę, że odszukam tych ludzi, może on się po prostu zgubił...., mam adres osoby która go przyprowadziła, może oni wcale go nie porzucili ...... wiem że on cały czas ich szuka....strasznie ciężko jest na to patrzeć. Quote
Aganiok Posted March 7, 2007 Posted March 7, 2007 Biedaczek...na pewno jest Ci przykro kiedy to obserwujesz. Quote
credita Posted March 7, 2007 Posted March 7, 2007 biedny Leonek ,ale za to ma się dobrze z Tobą :p napewno to docenia:loveu: Quote
koduchaben Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 A Leonek mi tyle razy już zrobił numer i poleciał do dzieci, że myślałam że już po niego nie pójdę. To jest coś niesamowitego, poprostu nie wazne jak daleko jest grupka dzieci, wystarczy że dobiegnie do niego ich smiech, to jest już koniec. Raz uciek mi na łąkach - na których na prawdę nie ma ludzi, a zabudowania sa bardzo daleko, niedawno chciał się dostać na boisko szkolne bo tam dzieciaki grały w piłkę, a ja stałam z nim chyba z 500m od tego miejsca - całe szczeście że boisko jest ogrodzone - bo chyba mnie ludzie by zlinczowali. Potem doleciał do grupki dzieci bawiącej się przy ulicy - mimo że ja naprawdę byłam z nim strasznie daleko. Teraz już go nie puszczam, nie ma szans. Po prostu on jest niemożliwy, tak strasznie jest za dziećmi, że leci do nich bez najmniejszego zastanowienia. Operacji jeszcze nie miał, bo na razie muszę wyleczyć Omleta i Kodę, jeden na świerzba z grzybicą i tym wszystkim, jest łysy a skóra jest czarna, a Koda znowu nietrzyma moczu, nie wiem czy to jest wynikiem sterylki (za mały poziom estrogenów), czy ma kłopoty z nerkami. Mocz jest ok, wyniki badań krwi będę miała dziś. Ogólnie jestem załamana, nie umiem tego wszystkiego opanować..... Quote
Aganiok Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 Ojej to faktycznie :shake: trzymajcie się jakoś, szkoda, że nie mieszkasz bliżej Warszawy, mamy tu świetnego dermatologa Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.