Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bardzo martwię się o losy Nelsona.Czarno to widzę:shake:
A czy chociaż wiadomo,gdzie zabierze go syn?Może trzeba by porozmawiać z z tym weterynarzem,może ten syn nie zdaje sobie sprawy,że to jest już pies senior i wymagać będzie "cieplarnianych warunków a nie kojca.:-(

  • Replies 757
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Felka z Bagien']Bardzo martwię się o losy Nelsona.Czarno to widzę:shake:
A czy chociaż wiadomo,gdzie zabierze go syn?Może trzeba by porozmawiać z z tym weterynarzem,może ten syn nie zdaje sobie sprawy,że to jest już pies senior i wymagać będzie "cieplarnianych warunków a nie kojca.:-([/QUOTE]
Tak ....mam adres w Dąbrowie Górniczej.

Posted

To nie popuście kochane - pilnie trzeba zobaczyć,co to za warunki szykują Borysowi-Nelsonowi:cool3:
Może jednak będzie miał lepiej?
Bo z drugiej strony,jak pisała już chyba Malawaszka - starsze psy są nieadoptowalne:placz:
Taka jest okrutna prawda - można je trzymać w DT na dożywocie np. jak u Czarodziejki!
Martika,to liczymy na Ciebie,że wszystko wnikliwie obejrzysz,co to za "pałace" szykuje psu "ukochany" właściciel:cool3:
A mogłabyś mi na PW podać,jaka to będzie miejscowość?

Posted

Ciekawe,czy by go gdziekolwiek zabierał,gdyby nie ta nagonka.Nie wierzę temu człowiekowi,nawet nie raczył słowa powiedzieć o psie,nie wierzę w jego szczere intencje,on tylko czeka,żeby sprawa ucichła i tyle.

Posted

Zobaczyłam teraz to zdjęcie
http://img839.imageshack.us/img839/5281/zdjcie0175001.jpg
jaki on ma gruby łańcuch na szyi, ale po co skoro cały czas siedzi zamknięty,
i jeszcze pod tym łańcuchem ma taki gruby kołtun :(.
Współczuję Wam dziewczyny co byłyście i widziałyście go tam.
Ja bym chyba się zapłakała przy tej kracie, jak ten pies do Was wyciągał pychol, jak lizał po ręce,
jak błagał o ratunek :(.
To coś strasznego, jak ktoś jest obok a mimo to pomoc nie nadchodzi.

Posted

A ten syn to cały czas jest w domu ?
A jakby do tej starszej kobiety podejść i z nią po ludzku porozmawiać i dać do ręki pare groszy, że niby za pomoc, może by nie odmówiła i pozwoliła psa zabrać w lepsze warunki.

Posted

[quote name='Dogo07']Zobaczyłam teraz to zdjęcie
http://img839.imageshack.us/img839/5281/zdjcie0175001.jpg
jaki on ma gruby łańcuch na szyi, ale po co skoro cały czas siedzi zamknięty,
i jeszcze pod tym łańcuchem ma taki gruby kołtun :(.
Współczuję Wam dziewczyny co byłyście i widziałyście go tam.
Ja bym chyba się zapłakała przy tej kracie, jak ten pies do Was wyciągał pychol, jak lizał po ręce,
jak błagał o ratunek :(.
To coś strasznego, jak ktoś jest obok a mimo to pomoc nie nadchodzi.
Kochana uwierz mi że to nie było dla nas łatwe :( odejść i zostawić go tam samego :( On jest całym ogromnym filcem ....trudno to nazwać wogóle sierścią :( Niestety .....:(:(:( Ja mam go cały czas przed oczami i podle się z tym wszystkim czuje :( Próbowałam przekonywać, prosić, straszyć ale decydujący głos miał syn jako właściciel psa.

Posted

[quote name='Dogo07']A ten syn to cały czas jest w domu ?
A jakby do tej starszej kobiety podejść i z nią po ludzku porozmawiać i dać do ręki pare groszy, że niby za pomoc, może by nie odmówiła i pozwoliła psa zabrać w lepsze warunki.[/QUOTE]
Nelson jest własnością syna to on decyduje. On mieszka w Dąbrowie podobno przyjeżdża codziennie .....proponowałyśmy że go wykupimy .....starsza kobieta myślę że zgodziłaby się oddać psa ale ma związane ręce. Powtarzała nam że musimy rozmawiac z synem bo to jego pies nie jej :( w książeczce psiak jest zapisany właśnie na niego bo sprawdzałam.

Posted

Gdy ta kobieta nie chciala tel.za bardzo wczesniej rozmawiac o oddaniu psa a kierowala do syna ,wskazywalo to już ,że będą duże problemy z odebraniem psa i tylko ktos z fundacji ,czy org. może prawnie dzialać ,by psa odebrać. Prywatne osoby mogą tylko najwyzej prosić i blagać,ale jako osoby prywatne-i nic im nie mogą zrobic,wiadomo.
Dziwna trochę taka nagla troska o losy i warunki Nelsona .Mogą wywiezc psa i pozbyc się go a powiedzą ,że jednak oddali komuś z rodziny itp. Chyba ,że uda się sledzic losy psa i doglądać co jakiś czas .Nawet jesli Nelson będzie mial nieco lepsze warunki u tego syna,to i tak na zbyt dużo pewnie mu życia tam nie poprawią ani nie zaczną nagle dbać o psa,jesli przez kilka lat tak bardzo zaniedbywali psa.
Biedny bardzo ten Nelson i nieszczęsliwy .Może jednak walczyć nadal i wyslać pilnie kogoś z fundacji ,czy org. by jednak zabrali psa ,poki jeszcze jest ?? Już sam ogromny stan zaniedbania tego psa oraz to więzienie jest podstawą do natychmiastowego zabrania z powodu rażacych zaniedbań zdrowia psa pod każdym względem !!!!
Choć pies ma wlaściciela ,ktory odmawia oddania psa w takim stanie jak Nelson oraz tak zaniedbanego i więzionego -nie jest chyba podstawą by odstąpić od zamiarów ratowania Nelsona ??
To ,że facet tam często przyjeżdża to niczego psu nie poprawia -ani nie zmienia.
Pies nie byl latami wyprowadzany -jest więzniem . Warunki ma skandaliczne.
Nie ma praktycznie kontaktu z ludzmi a jego żywienie też pewnie jest byle jakie.
Ten syn powinien cieszyć sie ,że nie dostanie sporej kary finans.za maltretowanie tego psa -i oddać psa by mial lepsze ostatnie lata życia a nie unosić się teraz ambicją i udowadniać,że on decyduje o życiu i losach swego psa.Psa więznia ,zaniedbywanego latami .

Posted

ADO-JEJE!!!!! WITAJ!!!!! W Tobie nadzieja. Powiedz ,że pojedziesz po chłopaka. Boję się ,że ten ....... może Go poprostu uspić. Pies ma wygryziony ogon i pewnie 10 innych powodów dla którego wet .zgodzi sie to zrobić. A wtedy....szukaj wiatru w polu. Tylko sąd!!!!Ale co to da psu?

Posted

[quote name='Cantadorra']Boję się, że facet chce uśpić psa, żeby pozbyć się kłopotu. Tak to wygląda.[/QUOTE]
Przestan krakać :-( I tak mam noc z glowy.:-(
Podał swoj adres i tel . i zapraszał nas, ze mozemy przyjechac na kontrole.

Posted

[quote name='malawaszka']organizacje zdaje się też nie mogą od razu odebrać psa jak nie ma zagrożenia jego życia i jesli ludzie deklarują że poprawią warunki?[/QUOTE]

dokładnie, to chore, i bezsensowne, ale tak jest.. wiele razy wściekam się w pracy, kiedy inspektor mówi mi, ze nic nie możemy zrobić!!!!!!! TAKIE MAMY CHORE POLSKIE PRAWO!!!!!!! :angryy:

[quote name='bela51']
Sprawny inspektor, ktory przyjechalby ze strazą miejska mialby podstawy do zabrania Nelsona. Jak niewiele jest warte zycie tego psa... :-(Jedzcie, spójrzcie w jego oczy...:-(
[/QUOTE]

niestety obawiam się, że jeśli facet do tej pory się nie wystraszył, już tego nie zrobi.... Nasi inspektorzy głównie bazują na tym, ze ktoś się wystraszy i sam odda psa.... Tak jak pisała malawaszka, jeśli pies nie jest bity, katowany, i nie przebywa w skrajnie złych warunkach, to nie można tak łatwo odebrać psa :(

[quote name='Martika@Aischa'] Praktycznie NIC nie mówił. Potwierdzał tylko że psa nie odda bo jutro go zabiera.[/QUOTE]

mam złe przeczucia.. są tacy ludzie... wolą się pozbyć niż dać wolność psiakowi :(

jedyna nadzieja, ze Ada coś zaradzi :(

Posted

[quote name='bela51']Ale ten pies przebywa w skrajnie złych warunkach.

tak,a le właściciel go chce zabrać /zabierze i nic nie będzie można zrobić.. Kiedy inspektorzy przybywają na takie interwencje, to najpierw zaleca się właścicielom poprawę warunków... dopiero potem można próbować odbierać psa....

Posted

[quote name='bela51']Przestan krakać :-( I tak mam noc z glowy.:-(
Podał swoj adres i tel . i zapraszał nas, ze mozemy przyjechac na kontrole.[/QUOTE]
A czy masz pewność,że telefon i adres jest prawdziwy?Nie chcę roztaczać aury horroru, ale niestety zachowanie tego Pana jest "dziwne".Dziwni są też ci niektórzy weterynarze,widzą w jakim stanie jest pies i za przeproszeniem "gęby" nie otworzą,znam to z autopsji,niestety, bo mieszkam koło takiego weterynarza i jeszcze mu się w pas kłaniam.

Posted

[quote name='nescca']Ok....nie kraczmy. Czekajmy na rozwój wypadków. Myślę ,że Ada..... jeśli zechce pomóc ,to zje faceta na śniadanie.

Oj Tak! Ada w furii wystrasza najtęższych chłopów:evil_lol:
Tak na nich ryczy,a jak trzeba to i powie dosadnie;) Faktycznie w niej nadzieja,bo miała podobny przypadek - watek się nazywał "sunia z karceru" Żyła cudna w podobnych warunkach,świata bożego nie widziała!
Na dodatek Ada się tak wkurzyła,ze mimo iż wczesniej obiecywała,ze im nic nie zrobi,to i tak dała sprawe do sądu o znęcanie i wygrała!!
I na dodatek ściągneła zasądzone kwoty od dziadów!!;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...