Jump to content
Dogomania

Schorowana DOBCIA juz zdrowa!! :) u UUUliii do końca swoich dni:))))


Recommended Posts

  • Replies 570
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ulaa napisał(a):
Jutro miną 2 lata odkąd Słonina jest u nas :loveu:

Nie mogę uwierzyć, że to już 2 lata... Tyle czasu zajęło jej, by zapomnieć o całym poprzednim koszmarnym życiu, a raczej o jego szczegółach widocznych na każdym niemal kroku jej zachowania.
Dopiero teraz, kiedy duchy przeszłości opuściły ją na dobre, widać jaki ma wspaniały charakter i osobowość, jaka jest wrażliwa i inteligentna, wszystko potrafi przekazać i powiedzieć w niemal ludzki spsób, kiedy nic i nikt jej nie blokuje.
Odzyskała spokój, żyje sobie spokojnie i bez większych zmartwień niż nie zawsze skuteczne żebranie przy jedzeniu ;) . Wiele się od niej - i dzięki niej -nauczyliśmy o psychice psów, ciągle nas czymś zaskakuje. Jest inteligentna i twórcza.
Tak - twórcza. Z bólem serca ;) muszę przyznać, że berneńczyki nie dorastają jej w tym do pięt (zresztą nawet nie próbują :evil_lol:). Oczywiście, że są mądre, ale po co mają się tym chwalić :evil_lol:


Znowu chcę podziękować wszystkim, którzy pomogli ją uratować!!!

Dziękuję Wam za Kluseczkę :loveu:
Zmieniła nasze życie - na lepsze.


faktycznie, czas leci jak szalony...

wszystkiego naj naj dziewczyny :) :loveu:

  • 1 year later...
Posted

Ciotki, oni mnie tu głodzą, skóra i kości, micha pusta, dajcie jeść!!!



Sama muszę sobie radzić...



U Soni wszystko ok. Głównie śpi na swoim fotelu, wisi kotom na ogonie (bo ośmielają się funkcjonować na jej przestrzeni życiowej), albo żebra. Tak, najczęściej żebra.
Alergia i problemy sikowo-ruchowe opanowane. Jest na karmie hypoalergicznej cały czas.
Pozdrawiamy :)

  • 8 months later...
Posted

Słoninka starzeje się...
Traci wzrok i słabo słyszy. Na boczkach wyrosły jej ogromne guzy...
Prawie cały czas śpi w swoim fotelu.
Poswiała jej mordeczka.
Ale nadal tak samo kocha jeść i nie odpuszcza okazji do żebrania. Trzeba być twardym, żeby jej nie ulec. Dostaje tylko karmę dla alergików w ilości jak dla wróbelka, inaczej naychmiast by utyła i stawy by jej wysiadły.
Mama trochę ją rozpuściła, Sonia ciągle próbuje nią rządzić i sprawdza na co może sobie pozwolić, całkiem jak młody pies :) Kochana jest. Z siostrą bawi się radośnie jak szczeniak. A ja jestem od karmienia ;)

  • 5 months later...
Posted

Sonia ma raka z przerzutami do płuc, rozedmę i powiększone serce... Jest na lekach.
Chodzi i oddycha z trudem, wstaje tylko aby się załatwić.
Żegnamy się już z naszą kochaną dzielną Sonieczką :(:(:(

To potworne.
Powtórka z koszmaru...
:(

Posted

Ula, przykro mi... Coś te nasze Łódzkie dobki szczęścia nie mają... Brałyśmy nasze gwiazdy w jednym czasie, a moja już pół roku nie żyje...

Posted

Słoninka odeszła w niedzielę wieczorem, na moich rękach.
Sama, w domu, po cichutku i godnie.
Przewróciła się, podbiegłam do niej aby ją podnieść - ale natychmiast było widać, że ona już nie chce tego... Kilka razy westchnęła i zasnęła z główką na mojej dłoni...

Śpij Aniołeczku nasz kochany...
Tyle nas nauczyłaś. Tyle szczęścia dałaś...
Dzięki Tobie dostrzegliśmy rzeczy, których wcześniej nie potrafiliśmy zauważyć... Piszę "my", bo choć kochałam Cię mocno, byłaś ulubienicą Mamy.
Mamy, która na Twój pierwszy widok krzyknęła "o boże! doberman! pozagryza nas w nocy!", ale nie potrafiła zasnąć, gdy Ciebie nie było obok w Twoim foteliku... Na który pod koniec nie mogłaś już wejść... Dostałaś nowiutkie posłanko i byłaś taka szczęśliwa.
Słoninko, Ty mnie nauczyłaś pracy z 'trudnymi' psami, Ty pokazałaś, że biegun przeciwległy Berneńczykowi też jest wspaniały - i że każdy pies, niezależnie od tego jak stary, jak chory i jak skrzywdzony ZAWSZE WYBACZY człowiekowi i chce kochać.

Dziękuję za każdy wspaniały dzień tych 4,5 roku.
Za nosek, którym naciskałaś, gdy na kursie nauczyłaś się targetować :) Kochałaś szkolenie. Byłaś najlepsza.
Kochałaś pracę, swój fotelik i nasze koty.
Dziękuję za merdającą kuleczkę i dzikie poszczekiwanie, gdy nas witałaś, za błyszczące w słoneczku futerko, gdy wygrzewałaś się w swoim ulubionym miejscu koło krzaczka... Dziękuję nawet za Twoje ignorowanie mnie przy powitaniu, gdy wolałaś witać mamę :)
Na zawsze będziemy Cię kochać nasze 'Słonieczko'.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ta kochana psina została uratowana. Bez Was już dawno by Jej nie było...
Dziękujemy za pamięć [*]


Bira, bardzo mi przykro :-( nie wiedziałam...
Co się stało? Jest gdzieś wątek?

Posted

Ulaa trzymaj się... Nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić, ogarnąć zmysłami jaki to ból. Nie umiem pocieszyć, nie umiem zrobić nic co mogłoby Ci pomóc...

Dziękuję za tę walkę jaką stoczyłaś dla Soni. Pamiętam jak ją zabrałaś ze schroniska, pamiętam jak mówiłaś, że kochasz tego psa i nie wyobrażasz sobie, zeby mogło go nie być - to był moment decyzji i "przedłużenia DT"...



Sonia
[*] Dziękujemy Ci za mądrą naukę, za ten wzrok i oddanie.

Posted

spij Soniu spokojnie[']
tez pozegnalam na wlasnych rekach moja "dogomaniacką" dobermanke pare lat temu i wiem jak taki pies potrafi kochac mimo choroby, starosci.

Posted

Dziękuję za Waszą obecność na tym wątku.
Czytam wszystko uważnie i jakoś milej się robi, wiedząc że tyle osób wspomina Słoninkę. Zasługuje na to...

Przyznam ze skruchą, że w smutku i żalu po stracie, odczuliśmy też swego rodzaju... ulgę - że już nie musi cierpieć...
Patrzenie każdego dnia jak gaśnie, wewnętrzny ciągły strach przed tym, co się wydarzy, co jeszcze ją dotknie i kiedy... A jeśli byłaby sama? Jeśli będzie chciała się napić i nie da rady (pod koniec jadła tylko z ręki, szyję musiała mieć sztywno, bo zapadł się jej przełyk.., poiliśmy ją bo sama nie mogła już). Wiedzieliśmy jedno - nie damy jej cierpieć tak, jak cierpiała Abrunia - zbyt długo... bo nie potrafiłam się z nią rozstać, byłam pewna że jeśli ona umrze to i ja umrę, bo nie będę umiała żyć bez niej...
Ale teraz wiem, że tak nie wolno.
Eutanazja dla cierpiącego bez szansy na poprawę stworzenia to dar, z którego trzeba umieć skorzystać w odpwiednim momencie :(
Słoninka odeszła sama. Nie wiem, czy jej ostatnia chwila, ostatnia minuta czy sekunda, upłynęła bez cierpienia. Nie chcę nawet myśleć, że ona mogła się udusić... Łapiąc ostatni oddech, którego nie udało się już pochwycić... Nie wiem czy powinnam z Wami się tym dzielić... To bolesne. Ale z kimś muszę...

Staraliśmy się nie pokazywać jej naszego smutku - ale czy kiedykolwiek udało się komuś oszukać psa..? Ona była smutna naszym smutkiem, odczuwanym mimo swojego bólu i słabości...
Mam nadzieję, że do ostatniej chwili czuła się kochana. Nie była sama ani na moment. Dostawała pyszne kąski - przyjmowała je radośnie do samego końca aż oczka jej się na te kilka sekund świeciły...

Pusto bez niej.
Zniknęły rytuały dnia codziennego, których pozostałe psy już tak nie wymagają. Ona musiała mieć wszystko o stałych porach, w jednakowej kolejności. Brała to, co się jej należało nie okazując wdzięczności ani uległości. Miało być i już. Zasługiwała na wszystko.
Jej duma i godność od pierwszego do ostatniego momentu naszego wspólnego życia na zawsze zostanie w mej pamięci...

Teraz leży koło Abruni, między dzikimi krzaczkami porzeczek... [*]

Posted

Ulaa... Przeczytałam właśnie cały wątek Sonii...
Wspaniała historia, wspaniały pies i Wasza Rodzina, która już nie pierwszy raz udowadnia jak wielkie macie serca!
Bardzo się cieszę, że dane mi było poznać Sonię, spojrzeć w Jej mądre, spokojne oczy i pogłaskać Ją po głowie, tam gdzie na to pozwalała.
Dziękuję.

Posted

Pusto bez niej.
Zniknęły rytuały dnia codziennego, których pozostałe psy już tak nie wymagają. Ona musiała mieć wszystko o stałych porach, w jednakowej kolejności. Brała to, co się jej należało nie okazując wdzięczności ani uległości. Miało być i już. Zasługiwała na wszystko.
Jej duma i godność od pierwszego do ostatniego momentu naszego wspólnego życia na zawsze zostanie w mej pamięci...


Honor dobermana nie pozwala mu długo trwać w starości - to bardzo dumne psy. Bardzo trafne spostrzeżenie Ulaa...

Sonieczko - dziękujemy Ci za to, ze byłaś.

  • 2 weeks later...
Posted

Ulaa, bardzo mi przykro.....:-(
Biegaj Sonia z Ambą za TM [*]

Ula, Amba od początki bardzo nam chorowała. Wiecznie walczyliśmy z nużycą, alergiami, gronkowcami, żołądkiem czy wątrobą. W styczniu ubiegłego roku pierwszy raz zemdlała, za kilka dni zdiagnozowali kardiopatię... Miała nie przeżyć 24 godzin a żyła jeszcze prawie pół roku. Nie ma swojego wątku. Wypatrzyłam ją na ogólnym łódzkiego schroniska...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...