Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

kaszanka napisał(a):
po co umieszczac taki wpis ???????


Ja byłam dzisiaj w siedzibie Tozu jak otrzymałam wiadomość od Moni, że psiaki już sa z nimi - kamień z serca mówie wam.

Ja wyslalam maciaszek oraz kilku innym ciotkom wczoraj link do tego wątku i prosilam o rozsylanie wątku,czy swoje oraz innych rady w tej sprawie.
Nie każdy ma czas na bieżąco sledzić watki na dogo,wszyscy mamy różne możliwosci czasowe,każdy ma swoje obowiązki zawodowe i rodzinne.Każdy stara się jakoś pomóc-nawet choćby dobrym slowem.Nie każdy jest na miejscu i może bezposrednio pomagać.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

olga7 napisał(a):
Ja wyslalam maciaszek oraz kilku innym ciotkom wczoraj link do tego wątku i prosilam o rozsylanie wątku,czy swoje oraz innych rady w tej sprawie.
Nie każdy ma czas na bieżąco sledzić watki na dogo,wszyscy mamy różne możliwosci czasowe,każdy ma swoje obowiązki zawodowe i rodzinne.Każdy stara się jakoś pomóc-nawet choćby dobrym slowem.Nie każdy jest na miejscu i może bezposrednio pomagać.


no rozumiem, ze sie chce wesprzeć dobrym słowem, ale po co pisać "jutro przeczytam" - nie lepiej jutro przeczytać i wtedy coś miłego napisać?

Posted

kaszanka napisał(a):
no rozumiem, ze sie chce wesprzeć dobrym słowem, ale po co pisać "jutro przeczytam" - nie lepiej jutro przeczytać i wtedy coś miłego napisać?


No niby tak,ale cioteczka zglosila się najpredzej jak mogla ,proszona o wsparcie,jako solidna zgłosila się.Nie denerwuj się cioteczko kaszanko,nie ma powodu.;-)

Posted

słuchajcie to pierwsze moje forum w życiu (może temu taka gadatliwa na nim jestem :)) więc ja nie bardzo we wszystkim się orientuję, co jak i dlaczego - także pytam - bo kto pyta nie błądzi, a że ogółem w życiu jestem minimalistką - nie widze sensu umieszczenia wpisów typu "melduję się" " ale biedny pies" czy "kolejna bida" - bo moim zdaniem niczego to nie wnosi - każdy kto uczestniczy w forum ma złamane serce z powodu każdego cxierpiącego psa i nie ma po co o tym pisać - ale to moje zdanie.
Ja raz weszłam na jakiś temat z Polski (niepamiętam który) i wyglądał on tak: pierwszy temat wiadomo opisowy ze zdjęciami - a potem już same ww. dyrdymały nic nie wnoszace - później na jakiejśc 3 stronie w końcu dogrzebałam sie do jakiegoś konkretnego pytania mającego na celu niesienie rzeczywistej pomocy a potem znów 3 strony "meldowania" i na ostatniej stronie znów coś sensownego. I powiem szczerze, że to takie w sumie bezsensowne jest.

Posted

o widzisz, a ja natomiast słyszałam, że narazie maja pojechać w dwa różne miejsca, dla czego nie wiem a potem znów być razem. Ale żadnych szczegółów nie znam. To poprostu była krótka szybka informacja.

A moze popostu chodzi o tę dzisiajszą noc, nie wiem nie bedę w błąd wprowadzać , ale to chyba i tak dla psiaków lepsze rozwiązania, śpia teraz już może pod cieplutkiki kołderkami w otoczeniu ciepłych ludzi i innych psów.

Posted

Hi, hi, hi! Ciepłe kołderki, ciepli ludzie, Kaszanka, ile Ty masz lat? Czeka je teraz dokładne badanie wet, kroplówki i zastrzyki, a ciepła kołderka wprawiłaby je w panikę i na pewno by im nie pomogła.
Jaanna powiedziała mi, że zrobią wszytsko, żeby ich nie rozdzielać, bo psy są bardzo ze sobą związane. Co zrobiła, nie wiem, ale wierzę, że to, co dla Borysa i Nataszy najlepsze

Posted

Dziewczyny psy są już w DT i są razem (nie wiem skąd Kaszanko ta informacja, że miały być rozdzielone?).
W samochodzie jechały grzecznie, ale za nic nie chciały z niego wysiąść pod lecznicą. Z sunią poszło łatwiej, ale chłopak uparł się i koniec. Na szczęście jakoś się udało i jego dostarczyć do pani doktor. O wynikach nie piszę, bo nie wiem, czy mogę zdradzać szczegóły. Zaraz pewnie pojawi się Ania, albo Monika, to uzupełnią.
W każdym razie już są bezpieczne!

Posted

Alla Chrzanowska napisał(a):
Hi, hi, hi! Ciepłe kołderki, ciepli ludzie, Kaszanka, ile Ty masz lat? Czeka je teraz dokładne badanie wet, kroplówki i zastrzyki, a ciepła kołderka wprawiłaby je w panikę i na pewno by im nie pomogła.
Jaanna powiedziała mi, że zrobią wszytsko, żeby ich nie rozdzielać, bo psy są bardzo ze sobą związane. Co zrobiła, nie wiem, ale wierzę, że to, co dla Borysa i Nataszy najlepsze



No tak dokładnie - jeżeli ok 18 wracali już z psami to moim zdaniem dawno jest po badaniu i tak jak napisąłm o 22,30 czyli po 4,5 godzinach mam nadzieję, że śpią pod ciepłymi kołderkami z ciepłymi ludźmi i ich psami ( w przenośni oczywiście )
to co ty uważasz że teraz nadal u weta siedzą?

P.S. - to że mam dziecinny avatar nie oznacza, że jestem dzieckiem - a jedynie to, że mam już dzieci na tyle duże że potrafią mi taka fajną rzecz znaleźć. I masz już cząstkowa odpowiedź na swoje pytanie odnośnie mego wieku.

Posted

[quote name='joanna83']Dziewczyny psy są już w DT i są razem (nie wiem skąd Kaszanko ta informacja, że miały być rozdzielone?).
W samochodzie jechały grzecznie, ale za nic nie chciały z niego wysiąść pod lecznicą. Z sunią poszło łatwiej, ale chłopak uparł się i koniec. Na szczęście jakoś się udało i jego dostarczyć do pani doktor. O wynikach nie piszę, bo nie wiem, czy mogę zdradzać szczegóły. Zaraz pewnie pojawi się Ania, albo Monika, to uzupełnią.
W każdym razie już są bezpieczne!

Wyrazy podziwu, uznania i wdzięczności dla całej Ekipy. Jesteście wspaniali, cudowni i wyjątkowi. Choć raz byłam dumna z tego, że jestem z Białegostoku - dzięki Wam! Takiego TOZ-u zazdrości Białemustokowi cała Polska!!!
Pamiętajcie, że jesli chodzi o dogi (te czy jakikiekolwiek nie daj Bóg inne) jestem do Waszej dyspozycji!

Posted

Kaszanko droga. Sama stwierdziłaś że to twoje pierwsze w życiu forum więc bądź uprzejma i nie rozstawiaj po kątach starych bywalców. No nie rób kaszany :)
Jak posiedzisz dłużej to się zorientujesz że nie zawsze czas pozwala nam na czytanie lawiny postów a często wpisuje się cokolwiek by wątek zapisac sobie w subskrybowanych tematach bo potem go nie znajdziesz :)
Jak nie będziesz czegoś wiedzieć zapytaj- ciotki wytłumaczą.

Cieszę się ogromnie że psiaki już bezpieczne. Nie macie pojęcia jak bardzo!

Guest monia3a
Posted

Ja dotarłam pierwsza więc napiszę.
Po pierwsze kaszanka musiałaś mnie źle zrozumieć, bo nie powiedziałam, że psy będą oddzielnie.

Jest to mój najszczęśliwszy dzień, od samego rana wiedziałam, że z pustymi rękoma nie wracam. Obyło się na szczęśćie bez nakazu prokuratorskiego ale niezastąpiona była opinia od naszego miejscowego weta, bez niej nie zrobiłybyśmy nic. Pani doktor była w szoku jak je zobaczyła. Nakaz prokuratora nie był potrzebny ponieważ odebraliśmy psy z art.7 ustawy o ochronie zwierząt. Asystowała nam Policja, trochę się poszarpałam z właścicielką, która nie chciała oddać psów. Borys warczał na mnie i nie dał założyć sobie obroży, ugryzł mnie raz w rękę ale nie ma co się dziwić był bardzo zdenerwowany zachowaniem swojej Pani. Staraśmy się robić wszystko spokojnie i z opanowaniem. Jak już Borys miał na sobie smycz to pani zaczęła nim szarpać, zdejmować obroże, bić mnie po rękach. Policjanci stali za płotem i się przyglądali, żaden nie pomógł. Wyszłam z Borysem za bramkę i dopiero łaskawie jeden z nich wszedł na posesję aby pomóc Ani. Próbowałyśmy nakłonić Panią do pomocy ale nie chciała. Na koniec zapytała tylko kiedy psy do niej wrócą ...
Podróż przebyły grzecznie, Borys tylko ma biegunkę, Pani łaskawca nakarmiłje dziś maksymalnie, są wzdęte jak balony ( Natasza zwymiotowała w drodze do DT całym skrzydełkiem )
W lecznicy pierwsza została obejrzana Natasza, ma dobre wyniki krwi. Borys również ma dobre.
Natasza waży 50 kg a Borys 46 kg
Borys nie chciał wyjść z samochodu, jak tylko podchodziliśmy do niego to warczał i rzucał się, nie dał założyć sobie smyczy. Prosiliśmy o pomoc firmę Grot, która przyjechała bardzo szybko i wyciągnęła Borysa na chwytaku. Jak tylko wyszedł nałozyłam mu obrożę i poszedł już grzecznie.
Psy są strasznie zdenerwowane i przestraszone, Natasza cały czas chodziła z ogonem pod siebie :(

Przepraszam, że tak chaotycznie ale dopiero pomału opada stres ;)

Posted

Czyli ten przekaz medialny,że własciciele za granicą, to nieprawda.Pani była w domu.......albo się szybko znalazła....Czyli nie zauważyła,ze jej psy wychudzone i zmarznięte na podwórku.....Według niej, wszystko w porządku, zresztą tak jak według bielskiej pani wetki....

Guest monia3a
Posted

olga7 napisał(a):
Dobrze się stalo,że Joanna83 wczoraj umieścila link do tego artykulu i rozkrecono na forach/petycje ,maile/ sprawę tych wycienczonych,chorych dogow.Inaczej może sprawa odbioru tych psów przeciągalaby się a psy by dlużej tam cierpialy.Dzięki zaangażowaniu ludzi z TOZ oraz pomoc Lekarza Weterynarii psy są odebrane okrutnym wlaścicielom i będą mogły godnie i bezpiecznie wracać do zdrowia ,sił i normalnego życia.


Na miejscu z nami był lekarz weterynarii z lecznicy, która z nami od dawna współpracuje. Pani doktor była z nami do końca.

Właścicielka była w domu, ponieważ jest niby chora. Uważa, że psy są w doskonałej formie i niczego im nie brak. Jak powiedziała są karmione, a jak trzeba leczone. Nie umiała mi powiedzieć ile karmy dostają te psy dziennie, nie wiedziała tak do końca czym je karmi, bo plątała się w zeznaniach ;) była bardzo zdziwiona jak jej powiedziałam, że takie psy powinny jeśli już muszą mieszkać w ogrzewanych kojcach i powiedziała z ironia - pierwsze słyszę

Posted

Chylę czoła przed Wszystkimi, którzy pomogli tym psiakom. Gratuluję udanej akcji, trzymam mocno kciuki, aby dalej było już tylko "z górki". Rzadko jestem na dogo, ale Alla przekleja info na molosy, tam zaglądam codziennie. Gdyby trzeba było jeszcze słać pisma, to Allu wiem, że dasz znać.
Monik, dzięki, że wytłumaczyłaś Kaszance "zasady forum".

Guest monia3a
Posted

Przez cały dzień towarzyszyła nam telewizja TVN24 mają wszystko nagrane więc mają dobry materiał. Przekażą go do UWAGI i jutro przyjedzie właśnie uwaga dokręcić materiał. Pojedziemy również do burmistrza, który umówił się z TVNem na nagranie :o ciekawi mnie co powie. Dziś był jak zabrałyśmy psy ale nawet do nas nie podszedł, powiedział tylko ''jeszcze psy nie pojechały?''

Cieszę się, że psiaki już bezpieczne. Całą drogę do DT Borys przespał mi na kolanach, wtulił się i spał. Nataszka spała z tyłu nie chciała być z nami. Ona generalnie jest bardziej zdystansowana.

Posted

Ja też już jestem odmrożona. Monia3a napisała w skrócie jak to było. Ja na więcej dziś nie mam siły. Dodam jeszcze, że gdyby nie prokurator nie wiem czy coś by z tego wyszło. Jestem szczęśliwa.

Posted

Zatem Moniu,proszę popraw w moim poscie/cytowanym/ tekst,by bylo poprawnie.Bylo pisane wtedy tez chyba o wojew.lekarzu wet. i stąd zrozumialam ,że to woj.wet jest z wami .Ja poprawię zaraz takze w treści posta.Jesli chcesz oczywiscie.

Guest monia3a
Posted

Ja na zakończenie dzisiejszego szalonego dnia chcę Wam wszystkim podziękować za to, że jesteście i wspieracie nas, dziękujemy za wszystkie porady i sugestie.

Posted

Ojej, ale mi się tu oberwało... ;)
Na szczęście nie od wszystkich. Bardzo dziękuję tym, którzy stanęli w mojej obronie i dzięki za miłe słowa :loveu:.

Cieszę się ogromnie, że dogi już bezpieczne i również chylę czoła przed osobami, które przeprowadzały akcję ich odebrania.

Bezduszność, głupota i bezczelność ludzi nieustająco mnie przeraża i przerasta :-(. Nigdy nie pojmę jak można tak traktować żywe istoty i jeszcze nie widzieć w tym nic złego...

Czekam, razem z pozostałymi czytelnikami-podglądaczami na wieści z dt.
Mam nadzieję, że psiaki szybko dojdą do siebie psychicznie, bo ciałka to pewnie w tempie ekspresowym nabiorą :).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...