ladyiga Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kostek, nie bylismy w azylu, dowieziono nam karme, dostalismy tez wypiski, ale niestety jakies marcowe, czyli na pewno juz prawie nieaktualne. Zadnych informacji z ostatniej wizyty nie mamy. Pytalismy p.Agnieszke o to, ale stwierdzila tylko, ze lekarka ocenila stan psa jako dobry tylko skrytykowala stan jamy ustnej. Nie znam zadnych zalecen lekarskich, czy wynikow badan. A Mozart prawie caly czas popiskuje i "zawodzi" (cos go boli, ale co?), prawie nic nie pijac sika co kilka minut i to pod siebie, sam nie wstaje, przednie lapki coraz slabsze... Mysle, ze lekarka, ktora taki stan ocenia pozytywnie, albo nie wie co mowi, albo moze ma jakis pomysl jak ulzyc psiakowi tylko jeszcze nie zdazyla sie tym pomyslem podzielic. Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 ladyiga napisał(a): Mysle, ze lekarka, ktora taki stan ocenia pozytywnie, albo nie wie co mowi, albo moze ma jakis pomysl jak ulzyc psiakowi tylko jeszcze nie zdazyla sie tym pomyslem podzielic. ladyiga rozumiem Twoje zaniepokojenie ale wydaje mi sie ze z ocena sie ciutke zagalopowalas...zadzwonie do pani doktor porozmawiam i dam znac, jesli wyrazasz chec osobistego kontaktu z pania doktor moge podac Ci numer telefonu Quote
ladyiga Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 gonia66 wiesz twoje slowa sa bardzo piekne, ale jakos wydaje mi sie, ze w calej tej sytuacji srednio prawdziwe. Bardzo chcialabym dac Mozartowi cieplo, spokoj i milosc. Ale na to nie mam teraz czasu, sily i mozliwosci. Caly czas pochlaniaja zabiegi pielegnacyjne, utrzymywanie czystosci, ciagle pranie i wymienianie kocykow... I teraz szczerze, jezeli obecny stan psinki sie nie poprawi to ja nie dam rady. Jest mi cholernie przykro, bo sie do niego przywiazalam, nawet teraz ciekna mi lzy gdy to pisze. Pewnie "porwalam sie z motyka na slonce" ale nie zdawalam sobie sprawy, ze Mozarta juz trzeba wlasciwie nosic, ze jest taki duzy (nie widzialam go wczesniej), ze zupelnie nie konroluje siusiania. Zabranie Mozarta bylo czystym porywem serca i pewnie okaze sie moja najwieksza porazka. Jezeli chcecie dalej szukajcie mu domu, tylko mysle ze ewentualny wlasciciel musi znac wszystkie aspekty opieki nad Mozartem, to musi byc opieka 1/1, w miare silnej osoby (ja waze tylko 44 kg i jak meza nie ma w domu nie mam sily nosic Mozarta) i kogos kto nie pozwoli psince gdzies tam gnic we wlasnym moczu. To musi byc dom albo przynajmniej jakies ogrzewane pomieszczenie. Kostek jeszcze mam cicha nadzieje, ze ta doskonala pani doktor u ktorej ostatnio byl Mozart zaproponuje jakies leczenie. Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 ladyiga ja Cie doskonale rozumiem i podziwiam ze wzielas Mozarta-co do leczenia ja w nie nie wierze bo to jest stary pies wiec co tu leczyc?starosci mu nie wyleczymy, ma podtrzymywane serduszko juz dlugi czas i tylko tyle mozna tu podzialac...kiedys mial tez zabiegi na tylna czesc kregoslupa-naswietlania, plywanie pozniej mial miec kontynuowane cwiczenia w azylu... Quote
ladyiga Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 wiem, wiem, teraz pewnie posypia sie na mnie gromy na tym forum, ale mam nadzieje, ze wasze opinie, czysto emocjonalne i nie oparte na doswiadczeniach w calodobowej opiece nad tym biednym staruszkiem, nie zniecheca mnie do nastepnych porywow serca a teraz biegne bo pies placze i musze mu jakos pomoc (o moich wlasnych psach juz nawet nie wspominam bo musialy zejsc calkiem na ostatni plan, na szczescie sa zdrowe, tylko teraz na maksa zdeozrientowane) Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 nikt nie ma prawa Cie oceniac!trzymaj sie Quote
gonia66 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 A ja się załamałam..nie oceniam nikogo..ale jak pomyslę, że Mozart ma wylądowac kolejny raz w azylu...zmienic kolejny raz mkiejsce...to nie wiem co mam napisac...:(:(a czy nie moze ktos podjezdzac pomagac Ci przy Mozarcie ladyiga???Czy nie mozesz pojechac z nim do jakiegos innego weta..sama ??ja moge przesłac Ci 50 zl na wizytę..mysle ze nie tylko ja...na pewno znajdziemy pieniazki na dokladniejsze badania i koszty lekow....może skoro nie ufasz tej lekarce...znajdx sama dobrego weta??na pewno tacy są(chocby klinika gdzie prtzebuywa "Moj" szczenaiczek z podpisu...ugotowany we wrzatku....przeciez pieniazki tu oferowaly osoby.....ja mysle ze warto cos jeszcze dla niego zrobic...poszukac..od zawsze, gdy pomoc jednego weta mnie przynosila efektow korzystalismy z usług innego..szukamy....przeciez lekarz nie musi byc alfa i om,ega..moze sie mylic a my powinnismy to skonsultowac..prosze....jesli wyrazisz chec szukania u innego specjalisty- napisz-znajdziemy pieniazki dla Mozarta....w jeden dzień znajdziemy-obiecuje.... Quote
Kala_ Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 ladyiga - przeglądam wątek, jakby nie było, Mozart był u mnie prawie pół roku... Moja mama napisała Ci dziś maila z tego co mi powiedziała. Co do tego co napisałaś, to podczas wizyty u weterynarza nie dostałam nic, Mozart miał mieć robione badania, staneło na zastrzykach, ponieważ wtedy praktycznie w ogóle nie wstawał i pani weterynarz powiedziała, że jeśli po nich pies nie wstanie to niestety ale kwalifikuje się do uśpienia więc nie wiem czy tzn "stan dobry". Nie pisałam tu tego wcześniej, bo uznałam, że kto powinien wiedzieć to wie, poza tym ponieważ po tym Mozart zaczął się poruszać sprawa ucichła. Pytałaś chyba o karmienie, ja go karmiłam 2 razy dziennie i do tego leki, rano przed siódmą 1 tabletka Vetmedin i 3/4 cordarone i wieczorem ok 18-19 tylko 1 vetmedin. Co do szczekania - Mozart zaczął szczekać może ponad miesiąc temu, wcześniej w ogóle nie szczekał. Po tym jak zaczął to szczekał często, w nocy zwłaszcza, więc to powiedzmy, że norma ;) I jeśli nie znałaś stanu psa, bo tak wnioskuję z tego co piszesz, nie powinnaś się martwić tym co tu ktoś może napisać, i szkoda, że nie powiedziano Ci wszystkiego co powinnaś wiedzieć zobowiązując się do opieki nad Mozartem. Nawet mnie to nie dziwi już, biorąc pod uwagę, że kiedy moi rodzice byli w Azylu odwieźć Mozarta i daliśmy poszwy i pocięte kożuchy, to wziął go od nich "wstawiony", śmierdzący piwem pracownik lub wolontariusz - nie mam pojęcia dokładnie kto - i to, co powiedział mojej mamie było szczytem chamstwa, bezczelności i niewdzięczności. gonia66 - jesteś osobą, która pisze tu chyba najwięcej postów, z pretensją, że nikt nic nie pisze i nic nie wiadomo, teraz masz tyle dobrych rad dla ladyigi... Masz chyba dużo czasu wolnego skoro siedzisz tyle na forum, to może sama coś zrób i pomóż np. w Azylu zamiast dawać dobre rady innym i krytykować ich? Twoje posty są tak infantylne, że można się tylko domyślać po tym i sposobie pisania, że masz 13-16 lat. To chyba troszkę za mało, żeby w takich sytuacjach dawać rady dorosłym ludziom. Quote
natalijo Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kala, nie bardzo rozumiem co w poprzednim poście odebrałaś jako napastliwe albo infantylne? gonia 66 napisała tylko to, co myśli i proponowała pomoc w znalezieniu jakiegoś rozwiązania, nie oceniając nikogo. A z tego co wiem na dogo nie ma ograniczeń wiekowych w związku z tym nie wiem jakie znaczenie ma wiek goni66 czy kogokolwiek. Quote
natalijo Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 [quote name='Kala_']ladyiga - przeglądam wątek, jakby nie było, Mozart był u mnie prawie pół roku... Moja mama napisała Ci dziś maila z tego co mi powiedziała. Co do tego co napisałaś, to podczas wizyty u weterynarza nie dostałam nic, Mozart miał mieć robione badania, staneło na zastrzykach, ponieważ wtedy praktycznie w ogóle nie wstawał i pani weterynarz powiedziała, że jeśli po nich pies nie wstanie to niestety ale kwalifikuje się do uśpienia więc nie wiem czy tzn "stan dobry". Nie pisałam tu tego wcześniej, bo uznałam, że kto powinien wiedzieć to wie, poza tym ponieważ po tym Mozart zaczął się poruszać sprawa ucichła. A ta wypowiedź moim zdaniem jest trochę niesprawiedliwa. Rozumiem - Mozart był pod Twoją opieką, ale na tym wątku jest mnóstwo osób które pomagały Mozartowi finansowo, które się za niego modliły, robiły ogłoszeni,itp. I jakim prawem zadecydowałaś, że im (a właściwie nam) nie należy się informacja o stanie jego zdrowia? Jakie kryteria brałaś pod uwagę wybierając "kto powinien wiedzieć"? Pytam z ciekawości. Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 natalijo ale o co ci chodzi?Kala nie musiala w ogole byc obecna tutaj na watku to byla tylko jej dobra wola, o co masz pretensje?ze wczesniej mimo opieki nad chorym psem miala chwile zeby wejsc i cos napisac?opanuj sie troszeczke! pies jest pod opieka fundacji i to fundacja udziela informacji nt swoich podopiecznych Kala nigdy nie musiala i nie musi nic mowic pisac itd Quote
Kala_ Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 natalijo napisał(a):A ta wypowiedź moim zdaniem jest trochę niesprawiedliwa. Rozumiem - Mozart był pod Twoją opieką, ale na tym wątku jest mnóstwo osób które pomagały Mozartowi finansowo, które się za niego modliły, robiły ogłoszeni,itp. I jakim prawem zadecydowałaś, że im (a właściwie nam) nie należy się informacja o stanie jego zdrowia? Jakie kryteria brałaś pod uwagę wybierając "kto powinien wiedzieć"? Pytam z ciekawości. Co do poprzedniego posta to nie napisałam, że są ograniczenia wiekowe lub powinny być,ale tak, uważam posty goni za infantylne, jest to moje osobiste zdanie, być może nie powinnam go wyrażać ale nie mogłam się powstrzymać po prostu po którymś takim poście... Na forum pisałam bardzo rzadko bo nie mam na to czasu i myślę, że mogłaby to być wystarczająca odpowiedź. O wizycie i jej efektach nie pisałam tym bardziej bo było to w czasie kiedy miałam bardzo dużo zajęć, między innymi związanych z Mozartem. Fakt, mogłam to napisać kiedy była dyskusja wynikająca już faktu, że my musieliśmy oddać Mozarta, pominęłam to pewnie dlatego, że mogłam się domyślać reakcji na forum, gdybym wspomniała o uśpieniu - choć było to zdanie weterynarza. Kryteria które wziełam pod uwagę kto powinien wiedzieć? Uznałam, że takimi osobami są ludzie z Azylu z którymi się kontaktowałam, i wydawało mi się, że jeśli ktoś interesuje się psem to informacja do niego dotrze, ale być może nie wszyscy mają taki kontakt. Quote
natalijo Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kala_ napisał(a):............ ale być może nie wszyscy mają taki kontakt. No właśnie, nie wszyscy. Quote
natalijo Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kostek napisał(a):natalijo ale o co ci chodzi?Kala nie musiala w ogole byc obecna tutaj na watku to byla tylko jej dobra wola, o co masz pretensje?ze wczesniej mimo opieki nad chorym psem miala chwile zeby wejsc i cos napisac?opanuj sie troszeczke! pies jest pod opieka fundacji i to fundacja udziela informacji nt swoich podopiecznych Kala nigdy nie musiala i nie musi nic mowic pisac itd Po pierwsze jestem opanowana, nad wyraz opanowana. I jeśli trzeba tu apelować o opanowanie, to chyba w stosunku do Ciebie (bez urazy, ale wydaje mi się, że mój post nie był niegrzeczny ani opryskliwy). Ja nie mam pretensji, chciałam tylko zrozumieć powód ataku na gonia66, bo ja, choć śledzę wątek od początku, jakoś nie potrafię załapać o co chodzi, a "kto pyta nie błądzi". Nie wiem jak była sprawa dogadywana - kto miał informować na wątku o zdrowiu psiaka. Szkoda, że została podjęta decyzja o poinformowaniu tylko wybranych o wynikach ostatniej wizyty u weta (a może tylko ja o niej nie wiedziałam??). A zadałam to pytanie Kali, ponieważ z jej wypowiedzi wywnioskowałam, ze to ona tą decyzję podjęła. Nikogo nie atakuję (w przeciwieństwie do Was, jak widzę), ale uważam, że jeśli mielibyśmy więcej informacji o zdrowiu Mozarta w czasie pobytu u Kali, to mniej szoku wywołałaby informacja, że trzeba jednak szukać nowego DT. Ja podziwiam Kali, ladyigę (mam nadzieję, że nicku nie przekręciłam), bo sama nie podjęłabym się takiego wyzwania. Może nie ze względu na ograniczenia fizyczne, raczej ze względu na niewystarczająco mocną psychikę. Wyraziłam (w sposób moim zdaniem poprawny) moje zdanie i chęć zrozumienia sprawy. Quote
Charly Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 zastanawiam się w tym wszystkim o co "nam/mnie" w ratowaniu psów chodzi- o nas samych, o psa, o co tak naprawdę....Pies jest staruszkiem, ledwo wstaje, ledwo chodzi, robi pod siebie, piszczy, coś go boli....Gdybym ja była odpowiedzialna za Mozarta- zleciłabym badaniea- jeśli jego stan wynika z wieku i ogólnego stanu fizycznego bez rokowań na poprawę- pozwoliłabym mu odejść.. Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 natalijo skoro w ciaglych wykrzyknikach lasach znakow zapytania i ciaglym narzekaniu goni nie widzisz nic zlego to wybacz ale nie potrafie Ci wytlumaczyc dlaczego kilka osob wlasnie tak ja odbiera... ile razy podawalam telefon kontaktowy do fundacji aby osobiscie gonia dowiedziala sie o stan Mozarta?sama pamietam ze przynajmniej 3...ale nie, nie zadzwonila bo wolala jeczec na watku ze nie ma informacji i w ogole jest zle i niedobrze...no szlag mnie trafil po tym jak pisalam ze fundacja nie ma czasu siedziec na dogo a gonia dalej uparcie brnela w lasy wykrzyknikow i znakow zapytan skoro ktos chce byc traktowany normalnie niech sam normalnie sie zachowuje bo dla mnie CIAGLE W KAZDYM POSCIE narzekanie ze nie ma informacji o Mozarcie jest po prostu smieszne!tym bardziej jesli proponowalam kontakt z fundacja ja jakos potrafilam zadzwonic i zapytac o stan Mozarta i co z nim dalej (akurat tak sie zlozylo ze trafil do mojej znajomej pani doktor za ktora recze)-to co o nim pisalam uslyszalam przez telefon wiec jakos mozna sie dodzwonic i porozmawiac tylko wiesz...trzeba CHCIEC a nie siedziec klikac i marudzic tyle ode mnie na ten durny temat! -- Ladyiga nie dodzwonilam sie dzisiaj do pani doktor miala dzisiaj jakies zabiegi, mamy skontaktowac sie jutro Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Charly napisał(a):zastanawiam się w tym wszystkim o co "nam/mnie" w ratowaniu psów chodzi- o nas samych, o psa, o co tak naprawdę....Pies jest staruszkiem, ledwo wstaje, ledwo chodzi, robi pod siebie, piszczy, coś go boli....Gdybym ja była odpowiedzialna za Mozarta- zleciłabym badaniea- jeśli jego stan wynika z wieku i ogólnego stanu fizycznego bez rokowań na poprawę- pozwoliłabym mu odejść.. ja tez sie nad tym zastanawiam dlatego chce porozmawiac z lekarka ktora ostatnia badala Mozarta i miec informacje z 1 reki i albo przekaze je Ladyiga albo przekaze jej nr telefonu pani doktor aby sama osobiscie z nia porozmawiala Quote
natalijo Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Myślę, że o tym marudzeniu, to chyba nie do mnie, bo nie przypominam sobie, żebym to robiła. Mi chodzi o reakcję na ostatni post goni, w którym nie zauważyłam niczego, czym można by ją usprawiedliwić, ale w porządku - nie muszę wszystkiego rozumieć. Co do telefonu do fundacji....Hmmmm...Sama chyba pisałaś, że mają dużo na głowie (w co oczywiście wierzę) więc gdyby tak każda osoba interesująca się Mocusiem miała tam dzwonić, to obawiam się, że odpowiadanie wciąż na te same pytania zajęło by więcej czasu niż jeden krótki wpis na dogo ... Są tu osoby będące na bieżąco w sprawie Mozarta, więc nie rozumiem braku chęci na umieszczenie krótkiej informacji na temat,w mojej ocenie szczególnie ważny, a mianowicie o konsultacjach z wetem. Nie miejcie mi za złe, ale gdy potrzeba było pomocy, to wpisów było mnóstwo, potem nastała cisza. I potrafię poniekąd zrozumieć gwałtowną reakcję na wiadomość o oddaniu Mocusia - gdyby była jakaś wzmianka o jego aktualnym stanie i problemach w opiece nad nim, to wierzę, że reakcje byłyby całkiem inne. Ja sama do niedawna byłam przekonana, że Mocuś, choć staruszek,ma się całkiem nieźle i co najważniejsze nie ma aż tak dużych problemów z poruszaniem się i załatwianiem potrzeb. Mniej więcej na tym etapie urwały się wiadomości, więc sama byłam zaskoczona "nagłym" (nagłym dla nas, niewtajemniczonych w sytuację) wpisem Kali... Ale masz rację - bez sensu drążyć ten temat. Chciałam tylko wyjaśnić moje intencje. Teraz powrócę do obserwowania tematu, bo niepotrzebnie i tak naprawdę nie celowo wprowadziłam zamieszanie, a to akurat Mozartowi jest najmniej potrzebne. Kostek napisał(a):natalijo skoro w ciaglych wykrzyknikach lasach znakow zapytania i ciaglym narzekaniu goni nie widzisz nic zlego to wybacz ale nie potrafie Ci wytlumaczyc dlaczego kilka osob wlasnie tak ja odbiera... ile razy podawalam telefon kontaktowy do fundacji aby osobiscie gonia dowiedziala sie o stan Mozarta?sama pamietam ze przynajmniej 3...ale nie, nie zadzwonila bo wolala jeczec na watku ze nie ma informacji i w ogole jest zle i niedobrze...no szlag mnie trafil po tym jak pisalam ze fundacja nie ma czasu siedziec na dogo a gonia dalej uparcie brnela w lasy wykrzyknikow i znakow zapytan skoro ktos chce byc traktowany normalnie niech sam normalnie sie zachowuje bo dla mnie CIAGLE W KAZDYM POSCIE narzekanie ze nie ma informacji o Mozarcie jest po prostu smieszne!tym bardziej jesli proponowalam kontakt z fundacja ja jakos potrafilam zadzwonic i zapytac o stan Mozarta i co z nim dalej (akurat tak sie zlozylo ze trafil do mojej znajomej pani doktor za ktora recze)-to co o nim pisalam uslyszalam przez telefon wiec jakos mozna sie dodzwonic i porozmawiac tylko wiesz...trzeba CHCIEC a nie siedziec klikac i marudzic tyle ode mnie na ten durny temat! -- Ladyiga nie dodzwonilam sie dzisiaj do pani doktor miala dzisiaj jakies zabiegi, mamy skontaktowac sie jutro Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 nie byloby zadnego problemu ani poruszenia w temacie gdybys czytala wypowiedzi ze zrozumieniem, ani ja ani Kali nie odnioslysmy sie do ostatniego postu goni tylko do ogolu.... tak samo o marudzeniu z mojego wpisu wywnioskowac mozna jedno-nie pisalam o Tobie jesli chodzo o telefon do fundacji-wierz mi a pracowalam tam prawie 3 lata, latwiej jest odebrac telefon i nawet 5 razy powtorzyc to samo niz usiasc przed komputerem i napisac cokolwiek...nie musisz sie martwic gdyby ktos nie mogl odebrac to by nie odebral a np Ty zostawilabys wiadomosc na poczcie glosowej... a teraz powrocmy jednak do sedna czyli do Mozarta Quote
natalijo Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 wypowiedź Kali "gonia66 - jesteś osobą, która pisze tu chyba najwięcej postów, z pretensją, że nikt nic nie pisze i nic nie wiadomo, teraz masz tyle dobrych rad dla ladyigi... Masz chyba dużo czasu wolnego skoro siedzisz tyle na forum, to może sama coś zrób i pomóż np. w Azylu zamiast dawać dobre rady innym i krytykować ich?" Może z moim czytaniem ze zrozumieniem nie jest najlepiej,ale w tamtej wypowiedzi uderzyły mnie słowa które teraz podkreśliłam,a które odnoszą się do ostatniego postu goni. "ja jakos potrafilam zadzwonic i zapytac o stan Mozarta i co z nim dalej (akurat tak sie zlozylo ze trafil do mojej znajomej pani doktor za ktora recze)-to co o nim pisalam uslyszalam przez telefon wiec jakos mozna sie dodzwonic i porozmawiac tylko wiesz...trzeba CHCIEC a nie siedziec klikac i marudzic" Ja również do azylu nie dzwoniłam, więc to zdanie mogło równie dobrze dotyczyć mojej osoby. Co do odbierania telefonów, mam trochę inne zdanie. Nie pracowałam w azylu, ale od dobrych kilku lat pracuję w biurze, odbieram mnóstwo telefonów, i chyba w zamian za kilka z nich wolałabym napisać post (chyba, że w azylu nie ma dostępu do neta, to przepraszam, nie wymagam od nikogo dodatkowej pracy w domu, po godzinach), ale to już chyba kwestia upodobań. Wierzę, że Tobie, jako że pracowałaś tam, znasz sytuację i ludzi od wewnątrz lepiej jest zadzwonić, ale powtarzam, ja nie lubię nikomu zawracać głowy. Dyskusja jest bez sensu, nie wiem po co ją dalej ciągnę. Jedyny plus tego taki, że chociaż wątek jest co chwilę podbijany :) I tym pozytywnym akcentem kończę mój werbalny udział w wątku. Quote
gonia66 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kala_ napisał(a):l gonia66 - jesteś osobą, która pisze tu chyba najwięcej postów, z pretensją, że nikt nic nie pisze i nic nie wiadomo, teraz masz tyle dobrych rad dla ladyigi... Masz chyba dużo czasu wolnego skoro siedzisz tyle na forum, to może sama coś zrób i pomóż np. w Azylu zamiast dawać dobre rady innym i krytykować ich? Twoje posty są tak infantylne, że można się tylko domyślać po tym i sposobie pisania, że masz 13-16 lat. To chyba troszkę za mało, żeby w takich sytuacjach dawać rady dorosłym ludziom. PRzyjechalam niedawno ze spotkania..wchodze na watek..biegne niemal do kompa, zeby wplacic pieniazki...i co widze???Nie przeczytalam od tamtego psotu innych wypowiedzi bo tak mnie zbulwersowalo to co przeczytalam, ze normalnie malo z krzesla nie spadlam...dziewczyno!!!!Jak smiesz sie w ten sposob odnosic do kkogos kogho w ogole nie znasz- gdybys byla inteligentna(jak o sobie mniemasz) zajjrzalabys , poszukalabys zanimkogos byc obrazila i to w tak bezczelnt sposob- jestem przekonana- ze do mnie jestes gowniara- i masz czelniosc pisac o 16 latach??Mam 43 lata-- jesli chodzi o ścislosc aTy nawet czytac ze zrozumieniem nie potrafisz , tylko uzalac sie nad soba tak....gdybym miala 16 lat- nie proponowalabym pieniedzy od dluzezszgo juz czasu...odkad tylko znalazlam watek Mozarta(czy tez zostalam na niego zaproszona,. bo mnie jednak tu znaja inne osoby bardziej niz TY).....pomagam jak umiem i do nikogo nie mam pretensji- w przeciwienstwie do Ciebie...czasu wolnego za duzo nie mam mam prace i trojke dzieci..ale kiedy moge biegne do komputera, zeby pomoc tak, jak potrafie i tak, jak mi na to pozwalaja warunki....nie chcialam dzwonic- bo mam gdzie dzwonic...wydaje dostatecznie duzo pieniedzy na telefiony gdyz prowadze ksiegowosc kilku psow na dogo i potrzebuje kontaktu....uwazam ze skoro wchodze na watek ktory zaklada ktos..kto blaga o natychmaistowa pomoc a potem po blagalnych postach znika z dogo- jesyt nie na miejscu....sieje w nas ból i chec pomocy....i gdy chcemy pomoc- nie wiemy czy w ogole mamy to robic..ale nigdy w taki sposob jak Ty sie tu nie odezwalam- bo w przeciwienstwie do Cienbbie mam troche kultury i oglady...to Ty musisz chyba pocwiczyc nad soba... Kiedy prosi Cie osoba o pomoc i napiosanie jakie zwyczaje mial Mozart- Ty milczysz..potem sie odzywasz i ziejesz jadem dookola...... Przepraszam wszystkich niezainteresowanych tym co tu piszę za moj tekst,ale zostalam PUBLICZNIE WYWOLANA DO ODPOWIEDZI- MUSIALAM WIEC PUBLICZNIE ODPOWIEDZIEC..., Zastanow sie wiec kochana dziewczynko Kalo- zamnim napiszesz stek bzdur i oszczerstw do kogokolwiek- i w przyszlosci skoro taka inteligentna i madra jestes- postaraj sie i sprawdz troche do kogo piszesz i pomysl co piszesz...nietrudno na dogo sprawdzic kto sie czym zajmuje- trzeba tylko umiec i chciec.....przegięłas po prostu...a teraz idź- pouzalaj sie nad soba dalej i napisz riposte- tylko prosze na PW- bo uwazam, ze to nie jest miejsce na takie dyskusje...... Quote
gonia66 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 [quote name='Kostek']natalijo skoro w ciaglych wykrzyknikach lasach znakow zapytania i ciaglym narzekaniu goni nie widzisz nic zlego to wybacz ale nie potrafie Ci wytlumaczyc dlaczego kilka osob wlasnie tak ja odbiera... ile razy podawalam telefon kontaktowy do fundacji aby osobiscie gonia dowiedziala sie o stan Mozarta?sama pamietam ze przynajmniej 3...ale nie, nie zadzwonila bo wolala jeczec na watku ze nie ma informacji i w ogole jest zle i niedobrze...no szlag mnie trafil po tym jak pisalam ze fundacja nie ma czasu siedziec na dogo a gonia dalej uparcie brnela w lasy wykrzyknikow i znakow zapytan skoro ktos chce byc traktowany normalnie niech sam normalnie sie zachowuje bo dla mnie CIAGLE W KAZDYM POSCIE narzekanie ze nie ma informacji o Mozarcie jest po prostu smieszne!tym bardziej jesli proponowalam kontakt z fundacja ja jakos potrafilam zadzwonic i zapytac o stan Mozarta i co z nim dalej (akurat tak sie zlozylo ze trafil do mojej znajomej pani doktor za ktora recze)-to co o nim pisalam uslyszalam przez telefon wiec jakos mozna sie dodzwonic i porozmawiac tylko wiesz...trzeba CHCIEC a nie siedziec klikac i marudzic tyle ode mnie na ten durny temat! -- Ladyiga nie dodzwonilam sie dzisiaj do pani doktor miala dzisiaj jakies zabiegi, mamy skontaktowac sie jutroOO widze ze to nie był koniec mojego oceniania....Kostek- mysle, ze nie zachowujesz sie poważnie....ciągle narzekanie???????NArzekalam gdyz mialam kilka osob chetnych do wplacenia pieniazkow(do ktorych sama sie zwracalam osobiście i TELEFONICZNIE)...znalazłaam tekie osobuy..i co????One do mnie piszą, pytaja co dalej..wiec napisalam na wątku sdo osob ktore watkiem sie opiekują....cioteczka nataljo- choc mnie nie zna ani ja Jej jakos dokladnie mnie zrozumiala...napisala dokladnie wszystko to, co myslalam i co przejawialo sie w moich postach..to bardzo w takim razie ciekawe, kto tu jest infantylny i kto nie umie czytac ze zrozumieniem??????Nie wiem kim jestes kostek ale zauwazylam,ze z gory traktujesz wszystkie osoby ktore cokolwiek mmaja do powiedzenia- ktore cokolwiek więcej chca..znamy sie przeciez z innych wątków- czyż nie???Ciekawe, ze na setkach innych wątkow na ktorych jestem systematycznie- nikt nigdy mi nie zarzucil infantylnosci i narzekania..tylko na tych, gdzie TY jestes..i tylko przez Ciebie i osobę Tobie znajomą?????po co zakladac watki psom skoro ludzie ktorzy chca tu pomoc sa tak traktowani????Ile razy pisalam, ze tak jak umiem- tak pomoc chce..???A skoro TY zadzwonilas i mialas takie informacje z pierszej rezki- dlaczego sie tymi informacjami z nami nie dzielilas na bieżąco??Ty i kala też??Mimi ze prosiliśmy tutaj..domek cacy cacy- nagle- trzeba zabierac psa- nikt nie wie dlaczego- trzeba i juz- ale potem nie trzeba jednak na "juz" sprawa nie byla naglaca- za to tytuł wątku naglący był-I jest do tej pory).....no wybacz...zachowujecie sie tuutaj conajmniej dziwnie(zeby nie napisac slow ktore mi sie cisna na usta)..opuscilabym ten watek juz dawno- ale jestem tu dla Mozarta...dla ludzi ktorzy mnie o Niego pytaja...bo chca pomoc....zwrocilam sie dzisiaj z KONKRETNA FORMA POMOCY- POWTARZAM- KONKRETNA- nie z narzekaniem...tylko z pomocą..i co??ZOSTALAM ZBESZTANA....to jakas paranoja....dookola tyle psow ktore potrzebuja ..a WY niszczycie ludzi, ktorzy pchaja sie z butami aby pomoc psu.....ktos chyba pomyslil sie z powolaniem...:/. Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 gonia ja Ci proponuje zebys moze sobie wylaczyla dogo na jeden dzien...bo masz dziwne pretensje tylko nie wiem o co... dla mnie ciagle pisanie "co z mozartem??????????????!!!!!!!!!!!!!" wybacz jest marudzeniem! tym bardziej jesli na Twoje posty ciagle odpowiadalam tym samym ze fundacja nie ma czasu wchodzic na dogo i najlatwiej skontaktowac sie z nimi telefonicznie-nie chcialas z tego skorzystac podany powod wybacz ale smieszny patrzac przez pryzmat tego co pisalas i co piszesz ze mialas darczyncow chcieli miec informacje itd... wiec zrobilam to za Ciebie, porozmawialam z fundacja o Mozarcie i napisalam to na watku wiec daruj sobie teksty ze jak o czyms wiedzialam to nie pisalam, jesli chodzi o Kale znam ja z azylu akurat m.in ja wydawalam jej Mozarta gdy zaoferowala DT i daruj sobie gonia ale nie dam na dziewczyne powiedziec zlego slowa bo to ona i jej rodzina a nie Ty wziela na glowe chorego starszego psiaka i wiesz co?nie zauwazylam w jej postach przechwalania sie czego to ona nie zrobila dla psow i jak szybko leci do komputera po pracy...wybacz ale ja nie trawie takiego postepowania!chcesz poklasku?o to Ci chodzi?wydawalo mi sie ze nie ale jak czytam Twoje ostatnie posty to tylko to nasuwa mi sie na mysl... zbesztana?dobre...to raczej Ty zbesztalas Kali za to ze mimo obowiazkow wziela dodatkowy w postaci Mozarta i musiala sobie radzic z nim przez 24h bo co z tego ze miala leki i karme z fundacji?to ona musiala dzwigac psa, cwiczyc z nim i patrzec jak raz jest gorzej a raz lepiej... naprawde irytuje mnie fakt ze jak ktos zalatwia kase to ma sie za pana i wladce tylko wiesz co sledze wiele watkow i jakos nikt nie ma takiej roszczeniowej postawy jak Ty...az przykre Quote
Kostek Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 wydaje mi sie ze Ty po prostu nie potrafisz zrozumiec ze jak ktos ma setki psow na glowie to nie bedzie lecial z przyklaskiem do Ciebie i o wszystkim Cie informowal na watku wez pod uwage ze watek nie zostal zalozony z nicku fundacyjnego a z nicku prywatnej osoby Mozart jest pod opieka fundacji-gdybys wykonala jeden krotki telefon nie byloby zadnego problemu ale skoro sama go stworzylas.... dla mnie naprawde EOT bo az mi czasu szkoda na ta dyskusje Quote
gonia66 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kostek napisał(a):wydaje mi sie ze Ty po prostu nie potrafisz zrozumiec ze jak ktos ma setki psow na glowie to nie bedzie lecial z przyklaskiem do Ciebie i o wszystkim Cie informowal na watku wez pod uwage ze watek nie zostal zalozony z nicku fundacyjnego a z nicku prywatnej osoby Mozart jest pod opieka fundacji-gdybys wykonala jeden krotki telefon nie byloby zadnego problemu ale skoro sama go stworzylas.... dla mnie naprawde EOT bo az mi czasu szkoda na ta dyskusjePuknij sie w głowe.....zakladam wątek- to JA JESTEM ZA NIEGO ODPOWIEDZIALNA..JA SIE DOWIADUJE O WSZYSTKO- ZWLASZCZA WTEDY, KIEDY ROBIE "PANIKĘ NA WĄTKU" I GO ROZSYLAM DO LUDZI Z BLAGANIEM O POMOC.....I JA PISZE WSZYSTKO - DZIEKUJĄC wszystkim ludziom, ktorzy sa losem psa zainteresowani w jakikolwiek sposob....powtarzam- wszystkim!!!!!!!nie mam czasu- prosze kogos zeby takie info zamiescil..nie mam czasu- nie zakladam watku- proste "jak budowa cepa".....NIE ROB ILAM ZADNEGO PROBLEMU- TIO TY ROBISZ PROBLEM KTOREGO NIE WIDZIALAM DO TEJ PORY- CHCIALAM POMOC- tez proste chyba, BO ZOSTALAM O POMOC POPROSZONA....napisalam tez swoje uwagi- ale nie robilam problemu- wszystko zostalo wyjasnione w swoim czasie, wytlumaczone- wszystko przyjęłam.....i dalje oferowalam swoja pomoc W ZAMIAN ZA CO ZOSTALAM ZBESZTANA PRZEZ CIEBIE (nie wiem kim jestes, ale to chyba twoich postow jest najwiecej, z ktorych zreszta malo co wynika)i PRZEZ TWOJA ZNAJOMĄ, KTORA ZAPEWNE WIEKIEM MOGALBY BYC MOJA CORKA(gdtyby byla juz ja bym sobie ja wypozyczyla na stronę za glupote i bezczelnośc)ZASTANOW SIE WIEC PO CO TU JESTES I KTO WPROWADZA ZAMIESZANIE.....zrestza prosilam o uwagoi na PW bo to nie jest miejsce na to....to jest wątek Mozarta- i to ja kończe dyskusje-na ten temat oczywiscie..BO W PRZECIWIENSTWIE DO CIEBIE PROBLEM WIDZE I CHCE POMOC GO ROZWIAZAC A NIE SZUKAM DYMU I ZACZEPEK...... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.