Jump to content
Dogomania

Kala_

Members
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    W_wa

Kala_'s Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='bumel']Kochany Mozart...najważniejsze, że już nie cierpi...i że nie musiał odchodzić w schronie... Ladyiga i Kala ogromne podziękowania dla Was za to, co zrobiliście dla Niego. Mam nadzieję, że to co zostało napisane na tym wątku nie zraziło Cię Kala i być może za jakiś czas, zresztą za wcześnie o tym pisać..., w każdym razie uważam, że dawanie psom tymczasów, zwłaszcza będącym w takim stanie jak Mozart, to bezcenna pomoc i mam wielki szacunek dla wszystkich, którzy to robią. Cieszę się, że zdecydowałam się wziąć Mozarta, bo coś zaczęło się dziać w jego smutnym psim życiu. Może to kogoś zachęciło do pomocy, jak kto może. Ladyiga - trzymajcie się, zrobiliście coś b.dobrego :)
  2. Co do poprzedniego posta to nie napisałam, że są ograniczenia wiekowe lub powinny być,ale tak, uważam posty goni za infantylne, jest to moje osobiste zdanie, być może nie powinnam go wyrażać ale nie mogłam się powstrzymać po prostu po którymś takim poście... Na forum pisałam bardzo rzadko bo nie mam na to czasu i myślę, że mogłaby to być wystarczająca odpowiedź. O wizycie i jej efektach nie pisałam tym bardziej bo było to w czasie kiedy miałam bardzo dużo zajęć, między innymi związanych z Mozartem. Fakt, mogłam to napisać kiedy była dyskusja wynikająca już faktu, że my musieliśmy oddać Mozarta, pominęłam to pewnie dlatego, że mogłam się domyślać reakcji na forum, gdybym wspomniała o uśpieniu - choć było to zdanie weterynarza. Kryteria które wziełam pod uwagę kto powinien wiedzieć? Uznałam, że takimi osobami są ludzie z Azylu z którymi się kontaktowałam, i wydawało mi się, że jeśli ktoś interesuje się psem to informacja do niego dotrze, ale być może nie wszyscy mają taki kontakt.
  3. ladyiga - przeglądam wątek, jakby nie było, Mozart był u mnie prawie pół roku... Moja mama napisała Ci dziś maila z tego co mi powiedziała. Co do tego co napisałaś, to podczas wizyty u weterynarza nie dostałam nic, Mozart miał mieć robione badania, staneło na zastrzykach, ponieważ wtedy praktycznie w ogóle nie wstawał i pani weterynarz powiedziała, że jeśli po nich pies nie wstanie to niestety ale kwalifikuje się do uśpienia więc nie wiem czy tzn "stan dobry". Nie pisałam tu tego wcześniej, bo uznałam, że kto powinien wiedzieć to wie, poza tym ponieważ po tym Mozart zaczął się poruszać sprawa ucichła. Pytałaś chyba o karmienie, ja go karmiłam 2 razy dziennie i do tego leki, rano przed siódmą 1 tabletka Vetmedin i 3/4 cordarone i wieczorem ok 18-19 tylko 1 vetmedin. Co do szczekania - Mozart zaczął szczekać może ponad miesiąc temu, wcześniej w ogóle nie szczekał. Po tym jak zaczął to szczekał często, w nocy zwłaszcza, więc to powiedzmy, że norma ;) I jeśli nie znałaś stanu psa, bo tak wnioskuję z tego co piszesz, nie powinnaś się martwić tym co tu ktoś może napisać, i szkoda, że nie powiedziano Ci wszystkiego co powinnaś wiedzieć zobowiązując się do opieki nad Mozartem. Nawet mnie to nie dziwi już, biorąc pod uwagę, że kiedy moi rodzice byli w Azylu odwieźć Mozarta i daliśmy poszwy i pocięte kożuchy, to wziął go od nich "wstawiony", śmierdzący piwem pracownik lub wolontariusz - nie mam pojęcia dokładnie kto - i to, co powiedział mojej mamie było szczytem chamstwa, bezczelności i niewdzięczności. gonia66 - jesteś osobą, która pisze tu chyba najwięcej postów, z pretensją, że nikt nic nie pisze i nic nie wiadomo, teraz masz tyle dobrych rad dla ladyigi... Masz chyba dużo czasu wolnego skoro siedzisz tyle na forum, to może sama coś zrób i pomóż np. w Azylu zamiast dawać dobre rady innym i krytykować ich? Twoje posty są tak infantylne, że można się tylko domyślać po tym i sposobie pisania, że masz 13-16 lat. To chyba troszkę za mało, żeby w takich sytuacjach dawać rady dorosłym ludziom.
  4. Od kiedy wszystko zaczęło się sypać, i byłam u weterynarza, kontaktowałam się bezpośrednio z P.Agnieszką, zwłaszcza, że to ona ma możliwość podejmowania pewnych decyzji. Umówiłam się z nią na dziś z Mozartem, bo jutro jacyś ludzie mają go obejrzeć i zdecydować czy są w stanie się nim zaopiekować i ew. go zabrać...
  5. Sprawa nie jest całkowicie nagła, jeśli nie znasz sytuacji to może jej nie oceniaj... Mozart jest psem kłopotliwym, wymagającym czasu i opieki - to było jasne. W momencie kiedy jego stan zdrowia pogarsza się, jest jeszcze trudniej. Ja studiuję i pracuję, wracam do domu wieczorem i nie mogę wymagać od moich rodziców którzy pracują żeby się nim zajmowali, sprzątali po nim itd. Mniej więcej 2 tyg temu kiedy od kilku dni pies juz nie wstawal byłam z nim u weterynarza, było BARDZO kiepsko, teraz jest min. lepiej ale w tym momencie nie jestem już w stanie opiekować się tak schorowanym psem a dla domowników też zaczęło być to uciążliwe. I nie pisz o mnie jak o kimś, kto ma Mozarta czy ogólnie zwierzęta gdzieś,nie dba o nie, bo naprawdę, myślę, że wtedy nie zawracałabym sobie głowy i bym go po prostu nie wzieła, a biorąc pod uwagę że zaczął u mnie w miarę się poruszać to chyba na złe mu to nie wyszło. I naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak wyszło, że nie mogę go dalej zatrzymać.
  6. Co do zdjęć to w sumie mam parę które robiłam w połowie lipca, zawsze coś dla zainteresowanych:) Picasa Web Albums - Katarzyna - Mozart
  7. U Mozarta wszystko ok:) Dobrze się trzyma, ostatnio zaszalał i skorzystał z furtki, która się otworzyła i wyszedł na spacer, na szczęście nie za daleko a mój tata szybko zauważył, że go nie ma i przywiózł z powrotem. Od razu furtka naprawiona żeby mu nie przychodziły podobne pomysły do głowy ;) Zimą będzie tam gdzie teraz.
  8. Sorry, jakoś czasu brak i nie wchodziłam na forum :) Mozart zdecydowanie lepiej się rusza, w schronisku ledwo chodził, teraz w ogóle nie chce wracać do garażu tylko chodzi ciągle po ogrodzie, i to w miarę sprawnie :multi: Wydaje się być zadowolony z życia ;)
  9. W końcu aktywowano mi konto więc piszę:) To ja jestem nową właścicielką Mozarta;) Mam wrażenie, że całkiem nieźle się aklimatyzuje u mnie, chodzi sobie po ogrodzie i to całkiem sprawnie, choć po leżeniu jak wstaje to niestety tylne łapy kiepsko... To mnie trochę martwi. Dlatego też wstępny pomysł, że będzie w domu obecnie odpadł, bo jednak jakieś 7 schodków do domu mam, poza tym ma strasznie zaświerzbione uszy, i nie chciałabym żeby moje prywatne zwierzaki się zarazily, więc obecnie mieszka w garażu.Świerzba leczymy, p.Agnieszka niepotrzebnie się martwiła, że nie będzie jadł, je i to aż nadto łapczywie:lol: Do jesieni ma tam warunki b.dobre, brama jest podniesiona więc wychodzi od razu do ogrodu kiedy chce, zauwazyłam, że już bez problemu wraca tam na swoje miejsce. Dziś w nocy jak pewnie większość zauważyła była burza i niestety Mozart denerwował się, pogryzł jakiś karton i chodził w kółko :( ale na to póki co nie mam pomysłu. w sobotę zamierzam z mamą go jakoś wykąpać bo troszkę śmierdzi:mdrmed:
×
×
  • Create New...