Jump to content
Dogomania

Utyta boksia - Lisie Jamy!!! Zostaję tu na zawsze! - Dziękujemy wszystkim!!!


Recommended Posts

Posted

haha madra faktycznie ;-);-);-)
Mój tak nie pokazuje, tylko zaczyna się trząść :shake: dostaje jakby drgawek :shake: i wtedy wiem że baaaaaardzo potzrebuje wyjść poza ogród bo na działce nie zrobi za nic w świecie :mad:

  • Replies 340
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 months later...
Posted

W związku z tym, że miarka pary wybuchowej się przebrała, a moje nerwy już nie mogły usiedzieć za przymykanymi oczami, demony wylądowały w kojcu na czas mojej pracy. I tak dziś wracam z pracy i idę po więźniów wyprowadzić ich na wolność, podchodzę i widzę, że Abry nie ma, a Wodzu jak zawsze leży na ganku budy. Myślę -kurde jak ona zwiała i którędy? I dlaczego TZ tego nie zauważył...Nic no podchodzę bliżej, a tu wstaje korek budowy czyli wilczak, a z budy zaspana wyłania się łania w ciężkim szoku, że ktoś śmie ją z raju wyciągać. Taka cieplutka była jak pierożki od teściowej :razz: Się te diabły moje dobrały:evil_lol:
Choć szczerze się martwię co z nimi zrobię jak przyjdą mrozy...Niby papu ciepłe rano dostają i są ok 5 godzin na polu...no ale...Do tego tygodnia siedziały w domu, ale jak zjadły mi kask i kurtkę motocyklową i żadne się nie przyznało do winy, mówiły, że to koty, a w poniedziałek zostałam biedniejsza o 3 pary butów, ups sorry-o 3 buty, każdy z innej pary to nie wytrzymałam...Pewno dupsko mi zmięknie, odsiedzą wyrok i znów będą szarańczować po szafach...

Posted

Uwielbiam, gdy TZ zamyka już bramy i robi coś na podwórku, wtedy Abrusia łazi za nim jak cień i się wszystkiemu przygląda kręcąc łepusiem. Jaki to osiołeczek jest :) A pozamiatanie graniczy z cudem, bo miotła jest świetnym wrogiem do obszczekania, obmerdania, podgryzania i łapania.

Posted

[quote name='onga'] Jaki to osiołeczek jest :) A pozamiatanie graniczy z cudem, bo miotła jest świetnym wrogiem do obszczekania, obmerdania, podgryzania i łapania.

Osiołeczek z zadziorem!:evil_lol:

  • 2 weeks later...
Posted

Się cymbały dziś o starego buta-gluta tak pożarły, że przypomniały mi się początki...:angryy:
Aż oglądałam czy krwi nie ma. Małpiatka nie chciała podzielić się z Wodzem, a ten nie wytrzymał i jej dał łupnia, wkroczyłam gdy wyszczerzając zęby trzymał ją rozłożoną na łopatkach....Ona zresztą tez się szczerzyła...I po 3 minutach razem podrzucali buta...Bądź tu człowieku mądry...

Posted

Ehhh znów rozwalona opuszka, a właściwie 1/3 amputowana...Tylna łapka, spryskane antybiotykiem, nie zawijam w domku, wolę ścierać krew niż wąchać zapach zgnilizny :roll:. Przestraszone to moje rude...Mam nadzieję, że się będzie ładnie goić, bo nawet zszywać nie ma czego...A nasza pani wet wyjechała i wróci w poniedziałek...ehhh

Posted

onga napisał(a):
Się cymbały dziś o starego buta-gluta tak pożarły, że przypomniały mi się początki...:angryy:
Aż oglądałam czy krwi nie ma. Małpiatka nie chciała podzielić się z Wodzem, a ten nie wytrzymał i jej dał łupnia, wkroczyłam gdy wyszczerzając zęby trzymał ją rozłożoną na łopatkach....Ona zresztą tez się szczerzyła...I po 3 minutach razem podrzucali buta...Bądź tu człowieku mądry...

dla mnie to jest STRASZNE!!! na sama myśl mam gęsią skórę :shake:
onga napisał(a):
Ehhh znów rozwalona opuszka, a właściwie 1/3 amputowana...Tylna łapka, spryskane antybiotykiem, nie zawijam w domku, wolę ścierać krew niż wąchać zapach zgnilizny :roll:. Przestraszone to moje rude...Mam nadzieję, że się będzie ładnie goić, bo nawet zszywać nie ma czego...A nasza pani wet wyjechała i wróci w poniedziałek...ehhh

Samo życie, nie ma spokoju przy takich wulkanach energii :eviltong::-(

Posted

Kapsel napisał(a):
dla mnie to jest STRASZNE!!! na sama myśl mam gęsią skórę :shake:

Samo życie, nie ma spokoju przy takich wulkanach energii :eviltong::-(

Całe szczęście takie akcje to właściwie przeszłość, zapomniałam już, że kiedy mocno trzeba było uważać, ale jak widać-nigdy nie wiadomo co komu do łępusia strzeli.
Łapa już ok, nastawiłam się na ścieranie cochwilowe podłogi, a tam opuszka się zasklepiła i spokój, Ruda szaleje jakby nigdy nic:evil_lol:

A gęsią skórkę to miałam ja dziś:
Wracaliśmy z obiadu od rodziców i zobaczyliśmy jak sąsiadce ucieka przez niedomknięta bramkę husky, więc TZ zatrzymał się i idziemy łapać, pies goni jak szalony po ulicy, biega to tu to tam, jakiś dziwny, nerwowy, raz wbiega na osiedle, za chwilę wypada bez zatrzymania na jezdnię...Gardło mi ściskało, że zaraz coś go trzaśnie, więc pędzę ze smyczą za nim, wołam go, jakieś żule pytają czy to mój. Mówię, że nie, a oni-to po co go pani łapie?...Brak słów, ale to pikuś. Podbiegł, poczochrałam, zapięłam i prowadzę. Weszłam na podwórko, drę się-cisza. No to pukanie do drzwi, otwiera młoda dziołcha ( znajoma dalsza) i mówi mi, że on tak ma. Nic no puściłam i idę a ten dalej smyk...Ona wyszła i mi mówi, żeby go złapać albo zostawić bo jej i tak nie posłucha....:angryy:I jak złapię, żeby na ogród puścić inną bramką...:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad:
Nic no myślę idę dziada złapać bo spać nie będę mogła...Idę wołam go, szukam, zaglądam, alaska chyba się coś rozmyśliła bo za mną poszła, ale go nie wołała tylko się czaiła....Złapałam go i oddałam, pojechaliśmy do domu zniesmaczeni...Niektórzy ludzie nie powinni mieć zwierząt...

  • 3 weeks later...
Posted

Tak mi czasem smutno przez tą moją rudziastą...Nie wejdzie do domu, gdy nie widzi kto ją woła, nie wejdzie, gdy się trzyma drzwi za klamkę, gdy coś narozrabia to tak się straszliwie boi...A przecież powinna wiedzieć, że nasze ręce tylko pieszczą i karmią...ehhhh
A i cieszy mnie ta zaraza każdego dnia...Jak patrzę na ich zabawy, na gonitwy, przeciąganie liny, nawet zagryzanko to nie mogę uwierzyć, że tak cudownie się dopasowały, dogadały i pokochały. Jedno za drugie by w ogień skoczyło. Wczoraj Wódz przegiał trochę i TZ trochę na niego krzyczał, a Abra cała merdająca lizała go i próbowała odciągnąć od Wodza. Oczywiście TZ się rozczulił i awantura się skończyła :D
A jeszcze kiedyś była akcja zagryzania pańci...Odbiło mi coś i w wygłupach z córką udawałam, że piorę jej pupsko, a te dwa sierściuchy jak się rzuciły!!! Wodzu mnie za kolano zaczął skubać a Abra tak szczekała i wzrokiem takim patrzyła, że joj.
Takie moje paskudniki :)
Czasem ktoś ze znajomych mi współczuje, że mam tyle roboty, tyle sprzątania i gotowania dodatkowego, tyle spacerów, tyle zabranego czasu. A ja? Nie wyobrażam sobie bez nich życia!!!! Na co miałabym ten czas zamienić? Na oglądanie głupich seriali? Piłowanie paznokci? Tylko dom pełen zwierząt jest pełnym domem.
Tak więc czas na spacer i do pracy :)

  • 2 weeks later...
Posted

Wszystkim, którzy widzą krzywdę braci mniejszych, którzy pomagają i współodczuwają
życzymy spokojnych i radosnych świąt.

U nas niestety nie są spokojne...ehhh...Strzelają...jak pomyślę ile to jeszcze potrwa to ciary mi po plecach chodzą...Abrze nie przeszkadza, ale Wodzik...ehhh to nie mój pies!!!I nie umiem mu pomóc...Nie chce na spacery wychodzic, ucieka do domu i chowa się w najczarniejszych miejscach piszcząc, nie chce się bawić, nie je...A sylwester dopiero przed nami :(

  • 2 weeks later...
Posted

No i jak smroda nie kochać? - nikt w domu nie docenił moich kamiennych pierników tylko Abrusia:loveu::loveu::loveu:, zdjęła sobie ich całą miseczkę i....no i słuch o kamyczkach zaginął:cool3:
Aaaa zapomniałam napisać o świątecznych porządkach podwórkowych :D
W drugi dzień świąt postanowiliśmy sobie pospać chwilkę dłużej, więc Aberek pobiegł na podwórko, ledwo się wygramoliłam na górę, wskakuję pod kołderkę szczęśliwa, że koty śpią, córka śpi, TZ nawet nie chrapie a tu na podwórku krzyki, jakaś zadyma, coś się dzieje, zerwaliśmy się w locie ubieranie i na podwórko, otwieramy drzwi, a Abruśka nie przybiega, wołamy-cisza, więc twardo lecimy za dom zobaczyć co się stało, a tam przez sąsiedzką furtkę wchodzi sąsiad wielce strapiony i mówi, że Abra zagryzła mu kurę....Głupio się nam zrobiło, bo sąsiadów mamy wspaniałych, a on na to-"jak kura głupia i nie wie gdzie jej podwórko to niech ma nauczkę!" Patrzymy biegnie Abra, aniołeczek nasz, grzeczny, podejrzewany o zbrodnię z aureolą nad głową....tylko, że pióra skrzydlaste nie wyrastały od łopatek tylko z pyska i zamiast białego koloru były rude :D Nawet sąsiad zaczął się śmiać. Po chwili się okazało, że kura dzielnie walczyła i skubnęła Abraka w boczek, a sama lekko poskubana wróciła na swoje podwórko. Żywa ;)

Posted

hahahaha i co???? z aniołeczka boksiowego sąsiad chciał zrobić kurzego mordercę
:D:D:D:D
Grzeczna dziewczyna, ze nie dała się poskubać i mądra to na pewno po mamusi :multi::multi::multi:

  • 3 weeks later...
Posted

[quote name='onga']I jak nie tęsknić za małym psiakiem jak tu mi się duże przeobrażają ;)
Onguś coś Ty jej zrobiła :mad::mad::mad::mad::placz::placz::placz:

Posted

Kapsel napisał(a):
Onguś coś Ty jej zrobiła :mad::mad::mad::mad::placz::placz::placz:

Nie chciała być pachnącym szczeniakiem to ma za swoje!!!:diabloti:
A tak serio to zwyczajne zdjęcie robiłam jak lezie do mnie z zabawką, Abruś tak szybko łebkiem ruszyła, że efekt widać na zdjęciu :) Te błyski to jej oczyska w ruchu :lol:

Posted

No i mamy kolejną ofiarę krwiożerczej kosmitki, która pozbawiła pana kawałka spodni i łydki...
Tłumaczenie: widziałem, że kolega chodzi po podwórku to myślałem, że pies łagodny....
Jak widać od myślenia można czuć ból...
A fakt faktem-jest kilku naszych znajomych, którzy wchodzą i których Abra nie tknie, bo ZNA i lubi.

Posted

onga napisał(a):
No i mamy kolejną ofiarę krwiożerczej kosmitki, która pozbawiła pana kawałka spodni i łydki...
Tłumaczenie: widziałem, że kolega chodzi po podwórku to myślałem, że pies łagodny....
Jak widać od myślenia można czuć ból...
A fakt faktem-jest kilku naszych znajomych, którzy wchodzą i których Abra nie tknie, bo ZNA i lubi.

To baaaaaaaaardzo dziwne, bo mój wszystkich traktuje jak przyjaciół. Owszem szczeka teraz (na stare lata) ale nie zdarzyło się nigdy żeby dziabnął. :evil_lol:
Tak sobie myślę, że i dobrze czasami że psiak nie da sobie w kasze dmuchać, niech się boją po co się pałętają bez pytania???:cool3::cool3::cool3:

Posted

Ehh nie cieszą mnie takie jej zachowania...Ale zupełnie nie wiem co mam robić, by to wyeliminować. Ona bardzo mocno pilnuje podwórka, potrafi nawet TZ oszczekać gdy wchodzi. Do każdego się przyburza aż do momentu jak się kapnie, że to "swój", wtedy tańce miłości, precelki i zachęcanie do zabawy. Póki co na wiosnę rozgradzamy podwórka i mam nadzieję, że na domowe nikt a nikt nie będzie się pchał...Chociaż w taki sposób to ukrócimy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...