AniaB Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 czarodziejko - wysłałam moją dolę:evil_lol:.. Powinna przyjsc na dniach na Twoje konto... Quote
Czarodziejka Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Dziękujemy jak zawsze bardzo bardzo :) Moje psy i koty mają jakąś dziwną dolegliwość - nieustannego głoda :-? Wasze też tak mają? Podobno zima idzie okrutna i zwierzęta na gwałt się obudowują tkanką tłuszczową. Ile bym w te gary nie nakładła, zawsze jeszcze widzę w oczach nadzieję na jeszcze. Teraz gotuję im 3 kg ryżu dziennie - na 2 onki, Focz i 2 maleństwa - Misia i Funię + coś dla kotów dodatkowo skapnie, bo mają osobną dietę, ale psie lepiej smakuje 8) Dodaję pół kostki smalcu i karmę mięsną + warzywa. Saba dodatkowo do każdej porcji ma wgnieciony pomidor i jajo. Witaminki od Fony zdziałały cuda. Dopiero długotrwałe i regularne podawanie - codziennie 5 kapsułek przynosi widoczny efekt. Skóra jest bez zmian, żadnych ran - zdrowiutka i czysta pomijając piachy i trawy, w których Saba leży czasami ;) Widocznie nie przyswajała jakichś składników swojej diety i stąt to zapalenie skóry, a może ono jednak powróci znów na wiosnę...:( Saba się już od dłuższego czasu wcale nie drapie. Za to głuchuteńka jest jak pień. Kiedy wieczorem psy czekają na kolację, a karmię dość późno, bo ok. 22.30 Saba zazwyczaj leży na swojej kołderce w szopce i czasem zdrowo sobie przyśnie. Kiedy wchodzę z garem, zapalam światło, zawsze narobię hałasu, ale Saba nieporuszona śpi snem sprawiedliwych nic nie słysząc i nie podejrzewając. Czasem mam przy boku zazdrosną Funię skowyczącą do gara Saby i obszczekującą ją Foczkę, ale nawet ten jazgot Saby nie rusza. A kiedy wracamy z zakupów i wjeżdżamy na podwórko, a Saba śpi na środku, nie słyszy nic dopóki nie podejdziemy i nie dotkniemy jej.... Quote
fona Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Ojej, ale teraz przestala slyszec? Ciesze sie, ze witaminy sie przydaly. Szkoda, ze juz nie mam... Quote
Czarodziejka Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Nie, Fona - Saba była już niesłysząca, kiedy do mnie trafiła, ale to się chyba pogłębia z wiekiem. Misiek ma 24 lata i dokładnie w tym roku zaczął mi głuchnąć :( Jeszcze rok temu słyszał samochód listonosza, kiedy ten był za lasami, jakieś 2 km od nas. Misiek już na warcie i szczekający znacząco - wiedziałam, że zaraz listonosz przejedzie. A teraz nawet jak wjedzie na podwórze to Misiek czasami wcale nie zauważy....:( Quote
Czarodziejka Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Pogoda coraz bardziej paskudna. Pada deszcz ze śniegiem i Saba śpi w domku. W dzień też staram się jej nie wypuszczać na dłużej, bo futro naciąga. Niestety, jej pogoda chyba pasuje, bo nie garnie się do domu i muszę prowadzić za fałdę szyjną ;) Kołdra tak przeszła zapachami, że została w szopie. Teraz służy wszystkim do zbiorowej drzemki w ciągu dnia. Muszę nabyć jakieś koce na lumpach, albo iść na żebry do sąsiadów - też im czasem daję jakieś lumpy, więc wymiana w pełni adekwatna :D Jutro przywiozą mi belę świeżej słomy do bud dla Foczki i Rexa, chociaż on wyłazi i leży pod drzwiami nawet kiedy mży i jest paskudnie. Pogoda daje się jednak Sabie we znaki - tylna zmiażdżona łapa sztywnieje i kuśtyka z uniesioną :( Podpalam w piecu w pracowni, więc jest ciepło - akurat w sam raz. Kończy mi się Arthoflex, bo podaję go kilku psom - Sabie, Rexowi i Misiowi, więc 500 ml szybko znika. Na szczęście wpadnie trochę pieniędzy z bazarku i wpłaty na Sabę za październik są słuszne, za co dziękuję wszystkim, którzy o nas nie zapominają. AniuB - twoja wpłata doszła. Starość psów, jak i wszystkich organizmów żywych jest od strony fizycznej bardzo uciążliwa i smutna. Misiek też w paskudne dni kuleje, chodzi zgarbiony i jakiś taki sparszywiały :-? Na szczęście wystarczy ukochać i włożyć coś do pyszczka i już jest uśmiech. Saba wygląda smutno, ale to bardzo radosna sunia i tak słodko się droczy wykręcając z radośći swoje sparaliżowane ciało. Domaga się drapania za uszami i klepania, a w zamian wyciera mi pysk w spodnie - trze głową zupełnie jak koń i parska przy tym. Wczoraj chłopak z sąsiedztwa przyniósł mi okonia, którego złowił nad rzeką - do stawu, ale woda wsiąkła i stawik suchy, więc okoń powędrował zpowrotem do rzeki. Podczas naszej rozmowy Sabiszon nieustannie wcierał mi sie pyskiem w nogi i podgryzał za łydkę i w rękę. Wyżej głowy nie uniesie, bo uśliniłaby mi pewnie wyższe partie ciała. Kochane stworzenie. I pierwsze do obszczekiwania gości, oczywiście jak ich usłyszy, albo dojrzy ;) Witaminki od Fony wciąż jeszcze mamy i łykamy po 5 sztuk dziennie. W tej chwili moje dziecko wyczesuje Saby futerko, a ona tak wdzięcznie leży :D Quote
AnkaG Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Ano Czarodziejko my też będziemy starzy ... Quote
Czarodziejka Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Już się cieszę na te okoliczność 8) Sabi dzisiejsza podczas leżakowania wśród zabawek Julki bawiącej się w statek, który zaraz zatonie :-? A tu Misiek pod moim tzw. biurkiem ;) I grająca kociczka ;) Quote
Czarodziejka Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Statek dalej płynie razem z kocicą i Sabą. Quote
Dorothy Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Saba ma taką minę na zdjęciach zawsze że nic tylko kochać :loveu: a te 3 kilo ryżu, że wrócę do żywienia, to przepraszam w czym gotujesz, w garze na pranie??? Quote
Czarodziejka Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Gotuję na dwa gary :mad: Oba parują :mad: I w obu muszę merdać wielką łychą, żeby się ryż nie przypalił :mad: A czasem i tak sie przypali. Tz załatwił mi bardzo przyzwoity emaliowany garnek, ale już na wiosnę szlag go trafił, bo przypaliłam i nie dało rady wydrapać. Psy mają do wody, bo z zewnątrz ładnie wygląda ;) Stoi przed garażem 8) Teraz niestety mam gary aluminiowe nie pierwszej młodości, ale czyste i dość pojemne. Dostałam od babek ze wsi, bo sobie pokupiły jakieś ekstra... Jeśli gotuję podroby, albo kadłuby drobiowe, to najpierw rosół z warzywami, a potem miso wyciągam, wrzucam ryż i dogotowuję, a potem mieszam. \ Quote
Dorothy Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 no właśnie!!! Poluje na takiego gara! Marze o nim!! :placz: Nie ma szans.... nie udało mi sie zdobyc....:shake: Quote
Czarodziejka Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Dorothy napisał(a):no właśnie!!! Poluje na takiego gara! Marze o nim!! :placz: Nie ma szans.... nie udało mi sie zdobyc....:shake: Na aluminiowego? :crazyeye: Jeśli chcesz, cóż, może przelecę znane mi we wsi babki i popytam :razz: Quote
Dorothy Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 tak, aluminiowego, bo w nim sie nie przychwytuje jak w zwykłych, no i te aluminiowe bywają większe, mój największy gar ma 6 litrów a na tyle mord to niedużo. Jakbyś coś znalazła jestem bardzo chętna! Quote
Czarodziejka Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Saba dziś smutno wygląda. Aż starch pomyśleć, że może być jak z Filipem :( Rano w pracowni znalazłam koopę. Wyszła na dwór bardzo powoli, i długo trwało zanim wstała, a potem zanim ruszyła z miejsca. Sioo zrobiła pod siebie stojąc, nie miała siły kucnąć na tylnich łapach. Postała troszkę, pokuśtykała się napić i potem powolutku do szopki na kołderkę :( Dziś ładna pogoda, ciepło... Quote
Dorothy Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Boże, smutno to brzmi, to nie są dobre wieści...:-( Czarodziejko bądź silna, czy jest jeszcze coś co można zrobić żeby Wam pomóc? D Quote
fona Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Sabuś, ja cie prosze... Witaminki masz jesc! Quote
Czarodziejka Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Dorothy....to starość :( Saba od dawna żyje w świecie własnych boleści, o których my nic nie wiemy, bo juz na początku wet się zdziwił, że ona chodzi mając zmiażdżoną kość udową. Ja robię, co mogę. Najgorszy jest ten dojazd do lecznicy, a ja właśnie oblałam gezamin na prwo jazdy - na rondzie w Sieradzu, co za obciach :mad: 4.12 mam następny i jeśli zdam nie będę żebrać u ludzi ze wsi o chwilkę dla moich psów. I tak uważają, że najlepiej dla nich i dla mnie byłoby je powybijać. Byłby spokój, a ja nie miałabym problemu...Nie komentujmy tego, bo szkoda słów. Taka jest rzeczywistość na wsi. Jeden z kierowców, który mnie czasem gdzieś wozi, kiedy tylko wjeżdża na podwórko i widzi Sabę, która kuśtyka sobie wolniutko, zawsze powtarza ten sam tekst:" Boże, toto jeszcze żyje? Masz no jaką łopatę, zara ci sprawę załatwię. Postawisz piwo i będziemy kwita...:(" Dlatego czasem, kiedy muszę go prosić....ech... Fona - Saba bierze witaminki regularnie. Dzięki nim skóra jest w porządku, przynajmniej ja widzę dużą poprawę :) Przed chwilką byłam po drzewo do pieca i Sabi wyszła z szopki na mizianie, przytulanie, całowanie i spacerek krótki. Na sioo trochę przysiadła, więc może stawy przestały dokuczać. Pyszczek uśmiechnięty, nochal zimny. Daję jej Arthoflex - 1 łyżkę wieczorem do posiłku. Codziennie dostaje też 2 surowe jaja do kolacji, żeby białka miała więcej, bo mięśnie zanikają...Cóż więcej mogę zrobić...Na starość nie ma lekarstwa. Od kiedy zaczęły się te pogody wciąż chodzę niespokojna właśnie o Sabę, nawet Misiek mnie tak nie niepokoi. Daje radę i jest sprawny, biega, szczeka, powarkuje na Rexa. Sabi zawsze chodziła sobie na spacerki do stawów, na łąkę, a teraz załatwia się na podwórku i zaraz idzie do szopki, bo do domu nie chce nawet podchodzić. Widocznie czuje, że z szopki łatwiej jej wyjść się załatwić. W domu zrobiła na podłodze. Kochane suczysko - takie czyste stara się być. Kiedy weszłam do szopy po łopatę, gdzie trzymamy też narzędzia ogrodnicze - sprzątałam kojec i podwórko z psich qup, ujrzałam w środku zakonspirowane qupsko. Spojrzałam odruchowo na Sabę leżącą na swojej kołderce, a ona cała się trzęsie, że zaraz będę ją oskarżać :( A to Funine - poznaję :mad: Nie chciało się w nocy doopy wystawiać :mad: Quote
AnkaG Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Ech Czarodziejko z takim uczuciem piszesz o Sabci ... Quote
fona Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Czarodziejka napisał(a):Fona - Saba bierze witaminki regularnie. Dzięki nim skóra jest w porządku, przynajmniej ja widzę dużą poprawę :) Wlasnie wiem i dlatego pisze jej, ze witaminki ma tu jesc, a nie sie gdzies przenosic... No i ciesze sie, ze lepsze wiadmosci niz rano Aha, i wygrzebalas jakies trzy opakowania flawitolu i jakis omega3. To jesli bedziesz zamawiac kosmetyki jakies, dorzuce do paczki, a jesli nie bedziesz, to wysle po prostu. Quote
Czarodziejka Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Zamówię kosmetyki na pewno, tylko wybiorę ;) Quote
Kanzaj Posted November 17, 2007 Posted November 17, 2007 Wczoraj poszedł przelew listopadowy dla Sabci - 50. A jak Ona się miewa? Buziaki oczywiście dla Niej specjalne i dla całego stadka też:loveu:! Quote
fona Posted November 17, 2007 Posted November 17, 2007 Czarodziejk, dostalam 10 opakowań flawitolu :) Quote
Czarodziejka Posted November 17, 2007 Posted November 17, 2007 Dziękuję, że pamiętacie o starowince :( Tydzień temu wzięłam do siebie 16-letniego Misia z Zabrza...Miał być uśpiony w schronisku. Teraz on jest najdelikatniejszą istotką w naszym stadku. Maleńko je, chociaż z apetytem, taki ufny, kochany...Saba bardzo czule go traktuje, z wzajemnością zresztą :) Z Flawitolu mam jeszcze jedno zaplombowane opakowanie i jedno na wykończeniu. Dodatkowo Saba brała przez 5 ostatnich dni Polocard, który wraz z Misiem przywiozła dla niej Przyjaciel Koni. Przez te chłody stawy się zastały i któregoś ranka Saba chyba zwichnęła sobie łapę. Unosiła ją opuchniętą. Na szczęście już jest wszystko dobrze. Polocard jest stosowany w profilaktyce chorób układu krążenia, oraz innych chorób przebiegających z zakrzepami w naczyniach. Dzwoniłam do weta i powiedział, że spokojnie u takich staruszków można stosować tego typu leki, jak Polocard, Acard, czy Polopirynę - na lepsze krążenie. Za jakiś czas powtórzę kurację. Mam jeszcze jeden listek. Sabi jest w przyzwoitej formie. Na spacerach bryka sobie, podszczekuje, łapie mnie za rękę. Dogo beznadziejnie ostatnio chodzi, więc nie wstawiałam zdjęć, ale mam kilka nowych z Sabunią i resztą ekipy. Wiedźma odpowiedziała na mój apel o duży gar i już wkrótce dostanę wielką przesyłkę. Muszę kiedyś uwiecznić te kilogramy rozgotowanego ryżu :evil_lol: Teraz mam garnek, w którym 1,5 kg gotuje się wolniutko ma kuchni węglowej na boku do momentu, kiedy z ryżu nie zrobi się kopiec :D Na gazie musiałam gotować na dwa gary niestety, nawet na wolnym ogniu ryż kipiał, albo przywierał do dna. Teraz spokojnie ugotuję 3 kg - na dwa codzienne posiłki. Quote
Czarodziejka Posted November 22, 2007 Posted November 22, 2007 Nikogo u Sabci...:( Byłam dziś w lecznicy z Sabą, Rexem i Misiem ze Zgierza. Saba została dokładnie obejrzana, pobrano jej krew. Jednak próby nerkowe, wątrobowe i pod kątem nowotworu nic nie wykazały. Ogólnie wyniki krwi ma dobre i jest w przyzwoitej formie. Przyczyną chudnięcia - waży teraz 30 kg jest być może nieprzyswajanie jakichś składników diety związane niestety z wiekiem. Wet mówił, że wystarczy, że nie przyswaja nawet dwóch aminokwasów, to już następuje niedożywienie. Trzeba jej dodatkowo oprócz gotowanej zapewnić lepszą karmę - suchą z witaminami. Rex, który dostaje takie same porcje waży 40 kg i wygląda na prawdę potężnie. Sabunia przy nim jest drobniutka, a było przecież odwrotnie...Niestety u staruszków zdarza się to często. Misio ze Zgierza też jest niedożywiony i wcale nie chce jeść...Muszę go karmić własnoręcznie. Wet zalecił dodatkowe odrobaczenie Saby, a co za tym idzie - wszystkich zwierząt w domu. Tak więc kupiłam 13 tabletek Pratela i dziś każde dostanie swoją porcję. Skóra Saby bez zmian, czyli zdrowa - dużą zasługą jest Flawitol od Fony :) Dzięki Fona!!! Wet obejrzał zwichniętą łapę i chociaż już prawie doszła do normy, to na wszelki wypadek zapisał jej na nią coś przeciwbólowego i wzmacniającego - dostała w zastrzyku. Nie pamiętam co na co, bo mam kilka psów i wszystkie z czymś do leczenia. Saby zestaw przedstawia się tak: Aspicam, Carthrophen, Aescin, Pratel 3x, Lacrimal, Gentamycyna. Carthrophen w iniekcji jest dużo lepszy i skuteczniejszy od Bonharenu, do tego dużo tańszy. Stosuje się go przy spondylozie, ale wówczas trzeba odstawić sterydy. Lecznica sprowadziła ten lek z Kanady jeden zastrzyk kosztuje 25 zł - niewiele w porównaniu z Bonharenem. Daje się go pod skórę. Jedna kuracja to 3 zastrzyki co kilka dni. Dostałam je do domu, więc będziemy robić :) Lacrimal - sztuczne łzy, bo chyba Sabi wczoraj dziabnęła się słomą w oko. Dziś rano miała wielkiego śpiocha. Oko jest ok, ale podrażnione, więc Gentamycyna na wszelki wypadek. Ponadto zaszczeipiłam ją przeciwko wściekliźnie, bo termin wypadł. Przy okazji szczepienia omalże nie dziabnęła weta w rękę. Kły kłapnęły, jak klatka filmowa. Moja łagodna Sabi...:D Julcia wciąż ją tuliła, bo sunia trzęsła się dziś bardzo ze strachu. Łapę ogolili do pobierania krwi, kłuli, w oko zaglądali... Quote
fona Posted November 22, 2007 Posted November 22, 2007 A ja dzis wieczorem zrobie pake z zapasem flawitolu dla Saby! Liczylam, ale zapomnialam, ile opakowan jest dokladnie, chyba 11. A jak stoisz z kasa po takim wypadzie do weta? Chyba przydalby sie jakis bazarek dla Sabiny od ciotki fony... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.