Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Niunia juz jest w trakcie sterylki....zaczęla się wczesniej, bo okazało się, że Marta ma dziś egzamin...
Na szczęscie Pani doktor powiedziala, ze ona i tak nie oddaja psa od razu po operacji do domku, tylko chce go wybudzac u siebie i obserwowac kilka godzin, conajmniej do 16...
Marta akurat o 17 bedzie juz spowrotem..yteraz czekamy na smska po wszystkim..
Mowila, ze Beti (Livcia) jest niesamowita....dostala najpierw "głupiego jasia", potem narkozę..Marta caly czas byla przy niej...glaskala, Livcia poddawala sie wszelkim zabiegom bez zadnego protestu, bo marta byla przy niej...podczas głaskania wszyscy byli pewni, ze Betka juz śpi w najlepsze...ale jak tylko Marta zabrała rękę, ta wariatuńcia na równe nogi momentalnie stanęła..wszyscy byli w szoku, bo ledwo stała, głowa jej sie kiwala..ale Marty puścić nie chciała....:)
Jak juz całkiem zasnęla, Marta poszła...
TRzymajcie kciuki prosze..bo niby to nic..ale sterylka jest chyba dośc powaznym zabiegiem...na pewno poważniejszym niz kastracja psa...
Ja nie panikuje..ale sie denerwuje...:)

Posted

mikoada napisał(a):
Ja mocno trzymam kciuki za sterylkę...Nie wyobrażam sobie co Livcia będzie przeżywac jak będzie musiała rozstac się na stałe z Martą, biedna sunieczka :(
Oj..obie bedą biedne...i to bardzo...ja już dawno nie widziałam psa, ktory tak błyskawicznie zrobił sobie "guru"....ze swojego opiekuna...Livcia jest tak bardzo wpatrzona w Martę, że trudno uwierzyć, ze to pies z taką przeszłością...nie wychowany przez Martę od "kolebki"..:)

AgusiaP napisał(a):
Miejmy nadzieję, że nowa Pani Livci będzie tak bardzo troszczyła się o Livcie i ją kochała jak Marta
Nie wyobrażam sobie nawet innej opcji..:)

Posted

Avilia napisał(a):
Trzymam kciuki!I z niecierpliwością czekam na zakończenie zabiegu...
JUz smsik przyszedł od pani doktor:) Becia jest po, juz stoi na własnych nózkach, wiec wybudzona:) teraz sobie bedzie kilka godzinek odpoczywac pod czujnym okiem wetki, choc pewnie kapciuszek Marty by się przydał;);)
UUUUuuuuuuufffffff...:):)
Jak juz Marta ja odbierze, napisze więcej:):)

Posted

Dobrze, że już jest po operacji. Kto teraz będzie pełnił rolę pielęgniarki, opiekunki, tragarza, pocieszyciela itd? Będziecie musieli bardzo uczulić nowych opiekunów suni na okoliczność wielkiej tęsknoty i ewentualnych prób ucieczki. Czy tam są jakieś młodsze osoby,w wieku Marty czy sami baaardzo dorośli? Goniu, może już kup lub zamów adresatkę z numerem nowych właścicieli Livci i przykuj do obroży i szelek, namaluj nr tel. na brzuchu, uchu i gdzie się tylko da ;-) No co? Ostrożności nigdy za wiele :p

Posted

Lidan napisał(a):
Dobrze, że już jest po operacji. Kto teraz będzie pełnił rolę pielęgniarki, opiekunki, tragarza, pocieszyciela itd? Będziecie musieli bardzo uczulić nowych opiekunów suni na okoliczność wielkiej tęsknoty i ewentualnych prób ucieczki. Czy tam są jakieś młodsze osoby,w wieku Marty czy sami baaardzo dorośli? Goniu, może już kup lub zamów adresatkę z numerem nowych właścicieli Livci i przykuj do obroży i szelek, namaluj nr tel. na brzuchu, uchu i gdzie się tylko da ;-) No co? Ostrożności nigdy za wiele :p
OJ na pewno ostrożności nigdy za wiele...
SLuchajcie! Livcia to miala juz conajmniej dwie osoby chetne na "siebie", jak ja zobaczyly w lecznicy...jedna pani podobno zakochala sie od pierwszego wejrzenia (opowiadala wetka) i ta sama wetka mowila, ze dawno nie widziala tak madrego i "cwanego" psiaka...
Oczywiscie od 17 jest juz dziewczynka w domku..dostala szalu radości na widok Marty, ale kiedy jej nie bylo- spacerowala sobie po lecznicy jak dama i zwiedzala kąty....ale....dostala kolnierz..i niestety jest mega sfochowana i umie sobie gościagać!!Moment nieuwagi- kołnierz ściągniety...wetka juz cos kombinowala, zeby nie dawala rady i u niej nie dawala..a przyszla do domku- i na oczach Marty ściągnęla dwoma ruchami łapek i głowki...nie znosi kołnierza i nie ma zamiaru go nosic...
W razie czego, ma dostac fartuszek zamiast kolnierza...
Jest jednak problem...ja niedawno wrocilam a Marta powiedziala mi, ze podobno wetka obliczyla calkowty koszt zabiegu na 305 zł:(:( Nie dzwonilam tam, bo juz za późno, Marta ma jutro iśc po rachunek i tam będzie wszystko wyszczególnione..ale czy to możliwe, ze jakies ":dodatkowe" koszty mogą aż tyle wynieść..??:( W szoku bylam, bo osobiście z nia rozmawialam i mowila o 200 zł....:(

Posted

Juz wszystko wiem:)
zadzwonilam na komórkę pani wet i okazało się, że ona wyszła do domku po 14 a rachunek obliczala inna wetka, jej prcownica. Po pierwsze nie wiedziala nic o udzielonej przez kierowniczkę promocji (a takie tam są ceny normalnie), a po drugie nawet nie maila takich uprawnien- moze to zrobic tylko p.Dorota:)
JUtro po 16 Marta ma iśc po rachunek i bedzie rozliczona (bo juz zapłaciła to 305 zł;):))...
Zakupila niedawno tez fartuszek za 25 zł (zeby moc spac spokonjnie- bo nie da rady z tym kołnierzem), ale...spac spokojnie nie będzie...bo fartuszek Livcia poobgyzala w 15 minut...aparatka jakich mało....
NO i jeszcze jedna info....niestety Livcia miala dzieci...:( Macica byla batrdzo rozciagnięta i luźna...:( NA swój wiek (Oceniana jest na góa póltora roku), wg wetki, macice powinna miec "ciasną"..(tłumaczyla mi dając za przykład rajstopy)...nie chcę więc nawet myślec co sie stało ze szczeniakami...:( Moze ta, ktora jest u cioteczki Poker to jej córcia...albo mama..?:( moja wyobraźnia musi przestac "działac" o obecnej chwili....
Najważniejsze, ze juz po wszystkim i wszystko ok:) Oby ta noc byla spokojna i Livcia nie zrobila sobie krzywdy jak Marta przyśnie...bo ten "trzpiot" jak widac , moze wszystko:):)

Posted

No to przed Martą ciężkie noce i dni skoro z Livci taka cwaniara ;-) Nieprawdopodobne, żeby kilka godzin po operacji suka była taka rześka i bystra. Pewnie leki przeciwbólowe jeszcze działają. Myślę, że na wszelki wypadek Marta powinna zainwestować w plastikowy kaganiec. Skoro kołnierz sunia ściąga, ubranko przegryza to może lizać ranę lub próbować wygryzać szwy :roll: Choćby nie wiem jak się wszyscy starali w nocy może się pilnującemu przysnąć i nieszczęście gotowe.
Czy Marta ma tam kogoś do pomocy? Sama nie da rady spać, pilnować, uczyć się, robić zakupy itd

Posted

Ależ ona musi Martę kochać, normalnie jakbym widziała moje suki i męża:-)
Koniecznie z Panią trzeba dokładnie porozmawiać o pomysłach psach, który będzie tęsknił,
macie rację, ja też bym kupiła im ze dwie adresatki, tylko umówić się jakie numery tam podać.
To jest taka wyjątkowa miłość do Marty, od 1szego wejrzenia i na zabój:-)
Niech zdrowieje maleńka i rany nie liże.
Aż mi żal, że nie może zostać u kochanej swojej Pańci.

Posted

Lidan napisał(a):
No to przed Martą ciężkie noce i dni skoro z Livci taka cwaniara ;-) Nieprawdopodobne, żeby kilka godzin po operacji suka była taka rześka i bystra. Pewnie leki przeciwbólowe jeszcze działają. Myślę, że na wszelki wypadek Marta powinna zainwestować w plastikowy kaganiec. Skoro kołnierz sunia ściąga, ubranko przegryza to może lizać ranę lub próbować wygryzać szwy :roll: Choćby nie wiem jak się wszyscy starali w nocy może się pilnującemu przysnąć i nieszczęście gotowe.
Czy Marta ma tam kogoś do pomocy? Sama nie da rady spać, pilnować, uczyć się, robić zakupy itd
KUrcze..nie pomyslalam o kagancu....cholerka...faktycznie...Marta ma pomocnika- Piotrusia...ale ona ma sie dzis bardzo dlugo uczyc...z tym ze i tak spac pojdzie wczesniej, czyy poźniej...cholerka....teraz juz za późno..:(
Wetka mowila, ze dala jej p.bolowe ale nie za silne, zeby troche bol odczuwala, zeby nie brykala...(bo to jest małe ADHD:p)i faktycznie Marta ,mowi ze ja boli, bo nie daje sie dotykac...

Awit napisał(a):
Ależ ona musi Martę kochać, normalnie jakbym widziała moje suki i męża:-)
Koniecznie z Panią trzeba dokładnie porozmawiać o pomysłach psach, który będzie tęsknił,
macie rację, ja też bym kupiła im ze dwie adresatki, tylko umówić się jakie numery tam podać.
To jest taka wyjątkowa miłość do Marty, od 1szego wejrzenia i na zabój:-)
Niech zdrowieje maleńka i rany nie liże.
Aż mi żal, że nie może zostać u kochanej swojej Pańci.
Nawet nie pisz...adresatki kupią na pewno..a o rozstaniu nie chce jeszcze myślec i Marta nie chce na razie mowic...:( Za tydzien dopiero ma iśc na zdjęcie szwow...PAni na pewno musi byc bardzo wyedukowana o mozliwoscich psich....:(

Posted

To dobrze,że mała już po."Mój" wet i ten w schronie zakładają szwy rozpuszczalne podskórne i sunia nie ma jak zaczepić zębem.
U nas niektóre tymczasowiczki w 4. godziny po zabiegu potrafiły już na schody gonić.Livcia i Koksa są w podobnym wieku, może są siostrami.
Czy jest szansa , by się dowiedzieć kto miał ochotę na Livcię? Może tym sposobem Koksa by domek znalazła?

Posted

Poker napisał(a):
To dobrze,że mała już po."Mój" wet i ten w schronie zakładają szwy rozpuszczalne podskórne i sunia nie ma jak zaczepić zębem.
U nas niektóre tymczasowiczki w 4. godziny po zabiegu potrafiły już na schody gonić.Livcia i Koksa są w podobnym wieku, może są siostrami.
Czy jest szansa , by się dowiedzieć kto miał ochotę na Livcię? Może tym sposobem Koksa by domek znalazła?

KUrcze!!Ze tez ja nie pomyslalam o tym...
Ale czy jest szansa..??Chyba na ta pania co sie zakochala w lecznicy, to nie za bardzo...chyba ze wetka pamieta...ale jak Marta przyszla z Livcia to asystentka (czy moze to byla druga wetka)jak sie dowiedziala ze Livcia jest na DT zapytala czy nie chce oddac, bo jej sąsiadka podobno szuka takiego malego psiaka...jutro marta ma byc po rachunek...moze zapyta tej babeczki...o namiary do tej pani...jesli wetka ja poleca...to moze to byc jakis fajny domek,....sprobuje to "pociagnąć"...zebym to ja tam na miejscu byla;):p Marta to jest tak bojąca...ona caly czas sie martwi o LIvcie, szkoda im obojgu jej, choc wiedzą, ze to dobre...to i tak prawie placza jak nad malym dzieckiem:):)
Zaraz do niej zadzwonie i pogadam:)

Posted

Poker napisał(a):
To dobrze,że mała już po."Mój" wet i ten w schronie zakładają szwy rozpuszczalne podskórne i sunia nie ma jak zaczepić zębem.
U nas niektóre tymczasowiczki w 4. godziny po zabiegu potrafiły już na schody gonić.Livcia i Koksa są w podobnym wieku, może są siostrami.
Czy jest szansa , by się dowiedzieć kto miał ochotę na Livcię? Może tym sposobem Koksa by domek znalazła?
Jutro bede miala mam nadzieje namiar do tej kobiety z przychodni. Marta mowila, ze ta pani ktora chcialaby takiego malego pieska, to jej sasiadka, emerytowana farmacautka, ktora miala zawsze bardzo zadbane psiaki...ale chyba ostatnio jej odszedł jakis za TM...podobno dusza kobita...poyslalam. ze jak bede miala namiar to skontaktuję to dziewczyna z Poker a reszte juz Poker pociągniesz, prawda???Kiedy "Twoja" bedzie miala sterylke..??Czy juz miala..???Nie mam tego wątku...i nie wiem co tam sie dzieje...moze podeslij...

Posted

NOc minęła spokojnie:) Marta wzięła Livcie do łózka, bo bała się , że za mocno przyśnie i mozę coś dziewczynka "wymodzić"..Dzwonila juz do mnie o 7.00 zeby zdac relacje z nocy:)
Gorszy problem mieli dziś..Marta ma zajęcia od 8.00 do 16.00 a Piotrek miał od 9.00 do 12.00....Trzy godz Livcia musiala zostac sama(niezupelnie, bo są wspólokatorzy, ale o takiej porze to zwykle śpia w najlepsze, jak nie musza wstawać..
Livcia została, zabezpieczona podwójnie- w kaftanik i klosz (specjalnie wszystko jakoś inaczej zawiązane wg instrukcji wetki)..a ja i tak miałam rózne wizje...i "jajko znosiłam"...
Po 12.00 Piotrek juz był w domku i zaznał szoku...gdy wszedł- dziewczynka spała w najlepsze...ale bez kaftanika i bez klosza...!!Na dodatek kaftanik ściągnęla sobie bez pogryzienia, rozwiązania...po prostu leżal sobie obok dokładnie w takim stanie, jak był na Livci rano...!! Piotrek obejrzał rankę-nic kompletnie sie nie stało, wszystko pięknie się goi...ale pytanie- Jak Livcia to zrobila..??:o Ona chce wszystkim pokazac, ze nie bedzie takich dziwadeł nosić na sobie...
Trzeba chyba dzis naparwde ten kaganiec kupic, ale nie wiem czy beda mieli kiedy:( JUtro znowu na 3 godz Livicia będzie musila zostać:()..
POker, przypominalam Marcie o tym numerze, jak tylko bede miala, dzwonie do Ciebie, bedziesz sie kontaktowala:)

Posted

a to niezłą z niej artystka. Tami w sekundzie pocięła tasiemki jak żyletką. Inne sunie nosły fartuszek bardzo karnie, chociaż niektóre były tak nim sparaliżowane,że na spacer musieliśmy ściągać , bo inaczej ani sioo , ani koo.
Czekam wobec tego na numer , oby się udało.

Posted

gonia66 napisał(a):
Livcia została, zabezpieczona podwójnie- w kaftanik i klosz (specjalnie wszystko jakoś inaczej zawiązane wg instrukcji wetki)..a ja i tak miałam rózne wizje...i "jajko znosiłam"...
Po 12.00 Piotrek juz był w domku i zaznał szoku...gdy wszedł- dziewczynka spała w najlepsze...ale bez kaftanika i bez klosza...!!Na dodatek kaftanik ściągnęla sobie bez pogryzienia, rozwiązania...po prostu leżal sobie obok dokładnie w takim stanie, jak był na Livci rano...!! Piotrek obejrzał rankę-nic kompletnie sie nie stało, wszystko pięknie się goi...ale pytanie- Jak Livcia to zrobila..??:-o Ona chce wszystkim pokazac, ze nie bedzie takich dziwadeł nosić na sobie...
Trzeba chyba dzis naparwde ten kaganiec kupic, ale nie wiem czy beda mieli kiedy:-( JUtro znowu na 3 godz Livicia będzie musila zostać:-()..
Nie dobrze, że sunia zostaje sama zaraz tak szybko po sterylce. To, że nie nie wygryzła ani nie rozdrapała szwów nie znaczy, że nie lizała rany. Pamiętam, że za każdym razem po jakiejkolwiek operacji weterynarz przestrzegał, że rana ma być sucha bo może zacząć się "jadzić". Mimo wszystko podziwiam studencką brać, że jakoś sobie radzą. Ja za każdym razem tak bardzo się przejmowałam, że noc przed operacją nie spałam z nerwów i dwie po operacji też czuwałam no i brałam urlop, żeby pacjenta dopilnować odpowiednio bo tylko do siebie mam zaufanie, że nie przeoczę czegoś ważnego gapiąc się w telewizor lub, że nie zasnę wtedy gdy trzeba czuwać :p

Posted

Lidan napisał(a):
Nie dobrze, że sunia zostaje sama zaraz tak szybko po sterylce. To, że nie nie wygryzła ani nie rozdrapała szwów nie znaczy, że nie lizała rany. Pamiętam, że za każdym razem po jakiejkolwiek operacji weterynarz przestrzegał, że rana ma być sucha bo może zacząć się "jadzić". Mimo wszystko podziwiam studencką brać, że jakoś sobie radzą. Ja za każdym razem tak bardzo się przejmowałam, że noc przed operacją nie spałam z nerwów i dwie po operacji też czuwałam no i brałam urlop, żeby pacjenta dopilnować odpowiednio bo tylko do siebie mam zaufanie, że nie przeoczę czegoś ważnego gapiąc się w telewizor lub, że nie zasnę wtedy gdy trzeba czuwać :p

Radzą sobie Lidziu, ale panikują;):) WOlnego to oni sobie niestety zrobic nie mogą, chociaz dziś Pioterk był krócej, niz powinien- z jednego wykladu sie urwal:) Ale jak są ćwiczenia- nie ma szans na "urwanie"...NA szczęscie Livcia jest mądralińcka. Własnie wróciły od weta obie- Marta ją wzięla przy okazji, zeby pani doktor obejrzala rankę...wszystko jest w najlepszym porzadeczku, ranka goi sie ładnie, jest sucha:) A panie doktor bardzo mi zaimponowala...oddała Marcie ta stówkę ktora wczoraj zaplacila więcej., za fartuszek w ogole nie doliczyla pieniązkow, zrobila wpis do ksiązeczki zdowia, wypisala rachunek zrobiła jakieś dodatkowe zabezpieczenia na klosz dla Livii, zeby ściągnąc nie mogła...bo jutro ponoc ma ja najbardziej swędziec..bardzo się dopytywala, czy na pewno ma kogos chętnego na domek, bo wczoraj podobno jakas tez klientka stala tej wetki- bardzo fajna kobieta , ktora ma 6 kotów i bardzo o nie dba- zakochala się z Livci od pierwszego wejrzenia...bo Livicia polozyla jej głowe na kolanach i nie chciala się odkleić (ot- kokietka pierwszej wody);) PAni wet powiedziala, ze gdyby nie wypalila adopcja Livci (nie daj Bog), zeby koniecznie sie z nią (wetka) skontaktować:)
Jesli chodzi o ten drugi namiar (dla Poker), to wetka wzięla nr Marty aby dac tej dziewczyny, ktora wczoraj mowila o ewentualnej adopcji dla Pani farmaceutki...MOiwla, ze nie moze bez zgody tej dziewczyny dac Marcie nr telef ale przekaże jej wszystko i jakby co- ta dziewczyna bedzie sie kontaktowala z MArta. Jeśli zadzwoni...dam znać i juz jakos to "pociągniemy":)
Wieczorem albo jutro postaram się wkleić jakies foteczki Livci i fotke rachunku:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...