Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czy już coś wiadomo o wizycie u pana adwokata? Nie ukrywam,że chciałabym,aby Kubuś znalazł jak najlepszy domek,ale jednocześnie nie mogę się odkleić od jego zdjęć...;) Czy w ogóle wchodzi w grę taki daleki transport psiaka?

Posted

Jestem juz po wizycie. Powiem krótko: szukajcie dla Kubusia innego domu. Jeśli ktoś bedzie chciał żebym rozwinęła i uzasadniła swoją decyzje to dajcie znać.

Posted

Pisałam do p. adwokata. Zgadza się na wizytę oczywiście. Pasuje mu sobota o godz. 10-12, bo później jedzie do swojego konika. Czy znacie poznańskie ciocie?:)

Posted

Zaglądam, po pięciodniowej, przymusowej przerwie i u Kubusia dalej to samo.Brak odpowiedniego domku.Do ilu musisz liczyć by ten zły urok odczynić

Posted

Są domki na horyzoncie,są :) co prawda dalekim, bo ja niestety aż w lubelskim,ale czego się nie robi;)
Jeśli chodzi o wizytę u mnie to serdecznie zapraszam :) Dopiero się zarejestrowałam na dogo i nie orientuję się, kto jest z Lublina,ale mogę poszukać i poprosić kogoś o sprawdzenie mojej kandydatury? Czy raczej ta osoba do mnie się zgłosi? Chętnie odpowiem też na wszelkie pytania, czy jeśli ktoś chce jakąś ankietę podesłać?
Transport - mam znajomych w Poznaniu,może akurat by jechali. Musiałabym popytać. Są też wątki transportowe, a na swoim forum szczurowym;) też mam taki wątek.
Trzymam kciuki za Ciebie Kubusiu:) I proszę o mnie pamiętać jakby co;)

Posted

Tak jak sobie tego życzycie to piszę. Licząc na to, ze katarzynek to poważna osoba i nie wykorzysta mojego wpisu przeciwko osobie sprawdzającej jej kandydaturę ;)

Pani wraz z mężem i ojcem mieszka w bliźniaku. Ma ogrodzone podwórko. W domu 3 koty i 1 pies (suczka). Wszystkie zwierzaki wysterylizowane (duży plus dla Pani). W wizycie nie uczestniczył ani Pani mąż ani ojciec, chociaż byli w domu i Pani tweirdziła, ze zgadzają sie na psa. Pani ciagle pytała czy on jest mały, bo tylko takiego zaakceptuje mąz. Według zdjec jakie jej przyniosłam jest "duży" a raczej "nie jest mały" i pewno waży z 12 kg a nie 5-6. W domu był pies, który szczekał jak przyszłyśmy ale pomimo naszych próśb Pani go nie wypuściła. Nina (znajomwa która była ze mną na wizycie) wyczuła u kota na grzbiecie strupy, ewidentnie coś kotu sie działo, a Pani na to, ze to pewno nic takiego, albo go inne koty na podwórku podrapały...Poza tym Pani nie chciała opłacić ani nawet dorzucic się do transportu, bo! mało zarabia i jest biedna! Ma najniższa krajową i za te pieniadze wolałaby coś kupić psu. Ok, ale jak się pies poważnie rozchoruje to co? Z rozmowy wynikało, ze chodzi to tanich weterynarzy, którzy twierdzą ze zmiany na pysku jej suni spowodowane sa starością. No i jeszcze pani nie chciała zeby piesek hałasował w domu, bo ma sąsiadów na górze. Sąsiadka to starsza 80 letnia pani, która laską bije jej sunię jeśli tak szczeka na podwórku i potem, cyt.: "sunia biega z podkurczoną nóżką!" Reakcja Pani na takie zachowanie sasiadki jest zerowa, bo to przeciez starsza osoba i w tym wieku różne dziwactwa się zdarzają. u Pani w domu jest jej ojciej również sędziwy wiekowo pan a biorac pod uwage, ze nawet sie nie przywitał ani maz ani on jak chodzili po domu podczas naszej wizyty nie swiadczy dobrze ani o kulturze ani o podejsciu do sprawy. Pani ciagle powtarzała, ze chce pomoc jakiemus pieskowi, ale nie ma zbyt wiele pieniedzy, wiec moze przy okazji jakby ktos jechał to by jej mogł psa dostarczyć.
W podsumowaniu należy oddać Pani sprawiedliwosc, ze moze i ma serce do zwierzat, ale obawiam sie ze Kubus jesli nie spełniłby jej oczekiwan to mógłby zostać zwrócony z adopcji. Nie podobało mi się:
- podejscie do leczenia zwierzat (stweirdzenie, ze nie ma zaufanego weterynarza, bo zwierzaki nie chorują jest mało odpowienie),
- obnoszenie się z brakami finansowymi i niechec do uczestniczenia w transporcie psiaka,
- podejrzane nie pokazanie nam swojego psa,
- wątpliwa chęć pozostałych domowników do przyjęcia Kubusia do rodziny,
- podejście do bijacej laska po łapach sąsiadki,
i ogólne nasze wewnętrzne odczucie po wizycie było, ze może domek nie jest zły, ale jeśli Kubuś ma szanse na inny to trzeba tego spórbować.

W razie jakby pani jednak sie na Kubusia zdecydowała i do Was dzwoniła to powiedźcie, ze są już inni chętni.

Posted

Ok,proszę mnie nie posądzić o robienie sobie reklamy;) Ale mi się ten domek też nie podoba dla Kubusia:(
Za to mogę rozwiać od razu kilka wątpliwości co do mnie, w oparciu o poprzednią wizytę;)
Mieszkam z siostrą,która również się ślini do monitora jak widzi Kubusia hehe i nie ma nic przeciwko pieskowi. jednak to ja będę się nim opiekować, bo siostra kocha zwierzątka,ale o nalaniu wody do miski trzeba jej przypominać;)
Obok naszego mieszkania jest lecznica weterynaryjna. Lekarze mnie tam znają,leczę tam moje szczury. I potrafiłam wydać 100zł na jedną wizytę i drugie tyle na leki( miałam szczura z padaczką i dożył 2 lat). Nie zarabiam kroci,ale moi rodzice zawsze pomogą, nigdy mi nie odmówili pożyczki na chore zwierzę.
Opinia sąsiadów na szczekanie mnie nie obchodzi;) poza tym z psem można wiele rzeczy wypracować i wiem,że to wymaga czasem czaaaasu. Moja sunia ze schronu, prze 2 tyg nie wychodziła spod łóżka,teraz to zupełnie inny pies.Obecnie pracuję na część etatu w domu, a popołudniu często jest już siostra.Więc maluch mógłby się stopniowo oswajać.
O zwrocie z adopcji mowy nie ma. Ja się łatwo nie poddaję;) Mam psy i inne zwierzaki odkąd pamiętam i nigdy żadnego nie oddałam, mimo,że nie wszystkie były aniołkami;) A i jeszcze jedno, kto miał szczury wie,że one uczą duuużej tolerancji na różne szkody w mieszkaniu na przykład i na reakcje właścicieli mieszkań wynajmowanych ;)
Pozdrawiam!

Posted

Dziękuję za info i linka :) Jeśli jutro pan adwokat nie zostanie wybrany skontaktuję się z kimś i umówię na wizytę. Termin i godziny dowolne, bo na razie pracuję w domu.
Trzymaj się tam Kubulku :)

Posted

[quote name='yuki']Trzeba znaleźć kogoś na wiytę do katyrzynki :) Kto zna ciotki z Lublina ???[/QUOTE]

Ja jestem z Lublina. Ponadto Evel, Lady Swallow, As-co, Matrioszka2, (Lublin-Lubartów), MaDi.

Posted

[quote name='Aneta220978']Mi się wydaje że jedna osoba jest bardzo chętna do wzięcia Kubusia:-) Co prawda do Lublina daleko ale taki problem to żaden problem...[/QUOTE]

Sprawdźcie adwokata.
A od siebie - jeśli ktoś się zakocha w psie - np. jak ja w Bugim (który jaki jest - każdy czytacz wątku szkodników wie) - to nie ma przeszkód mieszkaniowych, finansowych, czasowych, wybacza się szczanie po domu, demolki, adhd, wszystko, nie twierdzę, że mikro Kubuś wyląduje na szkodnikach i trzeba mu będzie choć 1/10 wybaczać tego, co ja codziennie Bugiemu, ale chodzi mi o prawdziwą miłość do psiaka. Także Katarzynkę trzeba brać pod uwagę, panu mecenasowi - polecić wątek mikropsiaków, informacyjny od xmatrix przejęła Lady S., więc jest uaktualniony, można śmiało polecać.

Pan mecenas chce małego przyjaciela, pytanie - czy musi to być akurat Kubuś, czy się w nim zakochał, czy to na zasadzie przypadku, bo mały jest i akurat to jedno ogłoszenie mikropieska wpadło panu mec. na oczy ? Nie on jedyny jest mikropieskiem (znaczy Kubuś - nie mecenas :D) - vide wątek mikropiesków w potrzebie. Jest Sabcia i jej lękliwa jeszcze mikrokoleżanka - co Ty na to Paula ?

Pomyślcie z panią ze schroniska jak to najlepiej rozegrać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...