Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Trzymam kciuki za zadomowienie się Liska w nowym domku;) Jeśli mogę doradzić,bo mam też płochliwego psa to najlepiej mocne szelki ,smycz nie wyciągana i obróżkę,którą pies nosi 24h na tym oznakowanie że pies jest zaczipowany oraz adresówka(w sklepie zoologicznym 5zł)

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='marra']Nie wiem co napisać, nie mogę się pozbierać:placz:. Nigdy więcej tymczasowicza !!!!
TO było straszne:-(, dbajcie o niego i proszę pilnujcie jak oka w głowie żeby nic złego go nie spotkało przy jego panikowaniu !!!



:placz::placz::placz:

Marra - przytulam Cię jak najmocniej potrafię :glaszcze::calus:

Posted

No tośmy się nacieszyli...żeby nie było tak kolorowo i łatwo. Lis postanowił wczoraj wrócić do domku, i wrócił...sam. Na wieczornym spacerze wyślizgnął się z obroży, przecisnął się przez bramę i dumny z siebie powędrował pod drzwi. Szczęście w nieszczęściu że trafił do mnie i że auto po drodze go nie potrąciło. Ja już totalnie zdezorientowana nie wiedzialam co w tej sytuacji zrobić więc wzięłam go do siebie, i wciąż u mnie siedzi(wiem źleeeee) ale nie wydam go dopóki właściciele nie zaopatrzą się w szelki i smycz. Zresztą nie wiem czy czasem się nie rozmyślili w tej sytuacji. Podejrzewam że on spanikował bo to chłopak wyszedł z nim na spacer co nie powinno się stać przynajmniej na początku z jego lękiem do mężczyzn. Ja teraz czekam na Wasze opinie, rady i konkrety licze na Wasze doświadczenie co robić w tej sytuacji. Wrzucić Lisa jeszcze raz na głęboką wodę czy ugryźć to drugą stroną i poznawać go powoli z Emilią i jej przyjacielem zaczynając od spacerów. Cholernie trudne to dla mnie ale musze coś z tym zrobić jak najszybciej. Chester już napewno ma mętlik w głowie.

Posted

marra napisał(a):
No tośmy się nacieszyli...żeby nie było tak kolorowo i łatwo. Lis postanowił wczoraj wrócić do domku, i wrócił...sam. Na wieczornym spacerze wyślizgnął się z obroży, przecisnął się przez bramę i dumny z siebie powędrował pod drzwi. Szczęście w nieszczęściu że trafił do mnie i że auto po drodze go nie potrąciło. Ja już totalnie zdezorientowana nie wiedzialam co w tej sytuacji zrobić więc wzięłam go do siebie, i wciąż u mnie siedzi(wiem źleeeee) ale nie wydam go dopóki właściciele nie zaopatrzą się w szelki i smycz. Zresztą nie wiem czy czasem się nie rozmyślili w tej sytuacji. Podejrzewam że on spanikował bo to chłopak wyszedł z nim na spacer co nie powinno się stać przynajmniej na początku z jego lękiem do mężczyzn. Ja teraz czekam na Wasze opinie, rady i konkrety licze na Wasze doświadczenie co robić w tej sytuacji. Wrzucić Lisa jeszcze raz na głęboką wodę czy ugryźć to drugą stroną i poznawać go powoli z Emilią i jej przyjacielem zaczynając od spacerów. Cholernie trudne to dla mnie ale musze coś z tym zrobić jak najszybciej. Chester już napewno ma mętlik w głowie.


Cholipcia...dlaczego Lisek nie miał szelek? Chyba pisała o tym Gosiara? Czy nie można było go w nie zaopatrzyć przed zmianą miejsca?

Marra, jeżeli Twoim celem jest znalezienie stałego domu Liskowi to myślę, że trzeba zrobić poważny plan, bo albo go zatrzymujesz, albo robisz wszystko, żeby się zaadoptował do nowego środowiska (może faktycznie stopniowe przyzwyczajanie zdałoby egzamin (i dlaczego nikt o tym nie pomyślał wcześniej?), a zatrzymywanie Liska po ucieczce na pewno aklimatyzacji nie sprzyja).

Jakoś mam mieszane uczucia... naprawdę nie wiem co myśleć o tej sytuacji... bo niebezpieczeństwo wypadku nie mija...a jakoś nikt tego nie wziął poważnie... szelki, spacery w bezpiecznym miejscu, osoba majaca jakiś wpływ na Liska... a z drugiej strony... ehhhh... już nawet nie mam siły tego pisać...

Ale już się nie będę angażować, bo nie rozumiem, co tu się dzieje.... tylko mam nadzieję, że Lisek na tym znowu nie ucierpi...

Posted

A gdzie szelki,porządna smycz,adresówka do cholery,jak można narażać tak psa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Po drugie psie boi się mężczyzn nie może wychodzić na spacery z mężczyzną...!Platan(zoologiczny)czynny do 21 można było się zaopatrzeć wcześniej...Moim zdaniem postąpili nieodpowiedzialnie,nawet jak to był przypadek jakby psa zabezpieczyli,nie miałby szans ucieczki...Anuluj umowę!Dwa razy miał szczęście że go auto nie zabiło za trzecim razem może tej szansy nie mieć!Poznałam psa,zachowanie dlatego pisałam o dodatkowych zabezpieczeniach...Sama znam to z autopcji jestem odpowiedzialnym właścicielem i dla mnie najważniejsze jest BEZPIECZEŃSTWO PSA!Ten pies za dużo w życiu krótkim przeszedł żeby go tak narażać...Zawiadomiłaś o tym panią prezes fundacji...?Marta następnym razem wez mnie na wizytę przed adopcyjną;)Puki co zapraszam do mnie do zapoznania się z Kapsem i kotami:)U mnie ogródek całkiem bezpieczny...;) Potrzebny mu trochę luzu i zabawy a kaps będzie szczęśliwy,a my porozmawiamy:)

Posted

Nawet nie wiem co napisać, to jest absolutnie i bezdyskusyjnie moja wina, Delfy masz całkowitą rację, Gosiara Ty też. Formica już o wszystkim wie, dała mi kontakt do behawiorysty i właśnie z nim dyskutuję co i jak robić ale Gosia Ty wiesz nie ? postaram się wpaść może jednak Ci serducho zmięknie. Bardzo mi przykro.

Posted

Nie jest to twoja wina,nie obwiniaj się!Marta mnie juz serce zmiękło jak zobaczyłam go pierwszy raz:loveu:ale co poradzę nie jestem sama jest tż,który przymyka oko na tymczasy...Ciągle jakieś koty,w szczeniaki...no i nasze 5 kotów,koci tymcas i wystraszony kaps od wojny,który by też potrzebował specjalisty...Ale przyjdz z Liskiem,może chlopaki w swoich wspólnych zachowaniach się nawzajem odblokują...:) Marta jestem z Tobą nie martw się coś wymyślimy z tymi naszymi dzikusami...:) Mam tylko andzieję że Lisek nie będzie robił z moimi kotami to co z kurkami:D buahahaha:) o której będziecie?

Posted

Mój pies bardzo się odblokował ,nie poznaję go na swoim terenie tolerował Liska mało z tego bawił się z Nim wspaniale,a Lisek bawił się z nim:) Był na tyle wyluzowany ze zrobił kupkę;:D Do domu trochę się bał wejśc,ale przekupiliśmy go smaczkami i wszedł nawet Go wzięłam na ręce:)Siedział u mnie na kolanach a ja nie omieszkałam go wycałować:) Jak Lisek pojechał do domu,to Kaps długo pod furtką piszczał:(


Posted

Atomowka napisał(a):
hahab jacy oni faktycznie podobi
Dziewczyny i co ustaliłyście coś odnośnie Lisa?"


Sprawa wygląda tak: Dziś spotykam się z potencjalnymi właścicielami oczywiście bez Lisa, Gosiara idzie ze mną żebym znowu nie popełniła jakiegoś kretyńskiego błędu. Porozmawiamy z nimi, zapytamy czy się nie zrazili itd. Jeżeli dalej będą chcieli Liska Chytruska to zabierzemy się za to innaczej. Za radą behawiorysty zaczniemy od poznawania ich z Chesterkiem u mnie, smaczki, przekupstwo itp. dopiero jak im troszkę zaufa będziemy wychodzić na spacery aż do momentu kiedy nie przełami się na tyle żeby mógł u nich zamieszkać.
Fajnie że tu jeszcze jesteście :)
Wszelkimi sposobami próbowałam namówić Gosiarę żeby zaadoptowała dla Kapsa braciszka ale nie chce się złamać :P

Posted

[quote name='Gosiara']Ej no wiesz że mam słabość do Liska,le trzeba mieć jakiś umiar...[/QUOTE]

Wiem wiem ale wyadoptujemy Twojego tymczasowicza i będzie miejsce :D
Phase zdrowiej !!!

Posted

I myślę.że to będzie bardzo dobry sposób
Po pierwsze Lis się przekona w bezpiecznym środowisku do nowych ludzi
Po drugie rozstanie nie będzie dla niego tak bolesne

Posted

Wszystko się okaże po dzisiejszej naszej wizycie,robiłam takich"wizyt"dużo to mam wprawę...:evil_lol: taka wredna ejstem ze dla mnei najważniejsze jest dobro zwierzęcia nie uczucia ludzkie...

Posted

[quote name='marra']Sprawa wygląda tak: Dziś spotykam się z potencjalnymi właścicielami oczywiście bez Lisa, Gosiara idzie ze mną żebym znowu nie popełniła jakiegoś kretyńskiego błędu. Porozmawiamy z nimi, zapytamy czy się nie zrazili itd. Jeżeli dalej będą chcieli Liska Chytruska to zabierzemy się za to innaczej. Za radą behawiorysty zaczniemy od poznawania ich z Chesterkiem u mnie, smaczki, przekupstwo itp. dopiero jak im troszkę zaufa będziemy wychodzić na spacery aż do momentu kiedy nie przełami się na tyle żeby mógł u nich zamieszkać.
Fajnie że tu jeszcze jesteście :)
Wszelkimi sposobami próbowałam namówić Gosiarę żeby zaadoptowała dla Kapsa braciszka ale nie chce się złamać :P[/QUOTE]

To jest bardzo dobry pomysl bo Lisek jest po przejsciach i potrzebuje czasu zeby komus zaufac .

Posted

Jesteśmy umówieni na 16 jestem ciekawa jak to będzie wyglądało z Gosiarą w roli głównej ;) zrobię dziś jakieś fotki chytrusowi :)

Posted

I po wizycie;)Wzięłam kapsa,mojego psa który jest takim dzikuskiem jak Lisek:)Pana nie poznałam,ale panią.Szelki i smycz przygotowane,piękny koszyk i otwarte serce...Proponowałam pani m oże inny piesek jakas bieda ale radosna smiała,otwarta na świat,Oni chca tylko Liska:)Nieszczęśliwy wypadek że Lis im zwiał też czegoś państwa nauczył(człowiek uczy się na błędach)Ja powiedziałam swoje tzn.jak postepować z bojazliwym psem itd..Dla mnie osobiście byłoby lepiej bez tych wizyt u marty,tylko nagłęboką wodę odrazu dać im psa..Bez tych wizyty,pan pracuje na zmiany trudno mu się dostosować...Zapewniano nas ze zawsze by ktoś z psiakiem był w domu...Dla mnie takie przychodzenie w odwiedziny to robienie psu wodę z mózgu,ale to nie mój podopieczny i decydujące zdanie ma Formica...

Posted

Jak już wyżej Gosiara napisała, ludzie zdeterminowani, wciąż zdecydowani na Lisa. Wszystko zakupione, szelki przymierzone i pasują choć trzeba je dużo dużo zmniejszyć ale już mu dopasowałam. Lis ma dom, to wiemy ale jeszcze czekamy na opinię Formicy czy będziemy robic "wieczorki zapoznawcze" czy rzucamy na głęboką wodę, głosy jak widać są podzielone. Sama przyszła właścicielka ma zdanie że to bez sensu dla niego bo i tak będzie tęsknił.
A tak pozatym to Ches mnie wczoraj zaskoczył swoim zachowaniem. Poszliśmy standardowo na ogród poszaleć i była tam dziewczyna mojego brata, myslałam że Lis zesztywnieje tak jak przy Gosi, nie będzie chciał się bawić itd. a tu niespodzianka, Lisek oczywiście nie pozwolił sie pogłaskać choć podszedł, ale zachowywał się całkiem naturalnie, bawił się piłką, biegał, poszczekiwał :) czyli jednak można zaskarbić sobie powolutku jego zaufanie :) co jest bardzo optymistyczne.
Zapomniałam Wam wczoraj napisać a Tobie Gosia powiedzieć że w poniedziałek jak wychodziłam z psami na wieczorny spacerek to Lis spoglądał w stronę przyszłego domu...
Widzę że ciotki pouciekały z wątku :(

Posted

Ja jestem, już lepiej się czuję i od razu jestem na wątku Liska. Jak słowo daję, za każdym razem jak wchodzę na dogomanię, to od razu "rzucam się" na wątek Chesterka, by tylko zobaczyć co u niego i jak się powodzi z potencjalnym domkiem.
W sumie to trochę racji, jak ciągle będziesz/cie razem z Chesterkiem to może później gorzej z tą tęsknotą i przyzwyczajeniem będzie, no ale wy ustalicie co i jak. ;)
Super, że Chesterek coraz bardziej się otwiera. :) Zuch chłopak!
Ciągle zaciskam kciuki za Chesterka, od początku ujął mnie za serce i ciągle jestem z Nim a właściwie z Wami. :) A teraz mykam do wyrka dalej się kurować...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...