Bonsai Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Dobrze nauczona klatka dla wielu psiaków to zbawienie - działa jak bezpieczna, cicha norka. Pies czuje się komfortowo, jest spokojny, a przy okazji nie nabrudzi. Mój pies nie ma problemów z niszczeniem, załatwianiem się, etc. ale i tak zakupiłam dla niego klatkę (no, materiałowy transporter wielkości klatki) i to jest jego najukochańsze miejsce na ziemi. I na każdy wjazd jego bezpieczna 'buda' jeździ razem z nim! :) Pytanie tylko, na jak długo Nelka miałaby zostawać w klatce, według mnie ok. 4h to max i nie od razu oczywiście. ;) Quote
Florentynka Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Bonsai napisał(a): Pytanie tylko, na jak długo Nelka miałaby zostawać w klatce, według mnie ok. 4h to max i nie od razu oczywiście. ;) Neska, Neska. Nelka to prywatna, osobista sucz Andzike i myślę, że pakując ją - choćby teoretycznie - do klatki można się nieźle narazić! Quote
Bonsai Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Florentynka napisał(a):Neska, Neska. Nelka to prywatna, osobista sucz Andzike i myślę, że pakując ją - choćby teoretycznie - do klatki można się nieźle narazić! Tak, miałam na myśli Neskę. ;) Choć właśnie mój post miał przekonać, że klatka to nie jest zło. Pakuję w nią swojego psa, a nie ma mi stworzenia bliższego na tym świecie niż on. :) Quote
Andzike Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Ano właśnie - proszę mi tu Nelki nie ładować do klatki, ona nic nie zrobila ;) Klatka to ostateczna ostateczność, do której mam nadzieję nie dojdzie. Właśnie spędziliśmy pół godziny łażąć po dworze - bez rezultatu :( Ale za to Neska poznala połowę rakowieckich psów, które o tej porze wychodzą na spacer. Wyskoczymy z nią jeszcze ok. północy, ale zbytnich nadziei nie mam. Ciekawostka - Nelka spokojnie przechodzi pod brzuchem Neski. To chyba dobrze obrazuje różnicę w ich wielkości? ;) Quote
Florentynka Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 No to faktycznie, spora suka. Srywa i leje pewnie też stosownie do gabarytów. ;) A tak serio - po pierwsze - daj jej parę dni na ogarnięcie. Po drugie - możesz spróbować ( jeśli będziesz miała czas i okazję) w jakiś wolny dzień zabrać ją na naprawdę długi spacer ( działeczka?) może nie wytrzyma i zrobi na spacerze co trzeba, jeśli odpowiednio długo przetrzymasz ją poza domem. Jak do kilku dni nie ogarnie tematu - przegląd u weta. Jeśli to nie choróbsko, tylko stres - może jakieś łagodne uspokajacze. Przypomniałam sobie, skądinąd, że Kangur bezpośrednio po adopcji sikał w domu. Stosowane były dwie metody - po pierwsze: Pani Matka latała na spacery z psem z obsikaną gazetą w reklamówce ( a raczej wytytłaną w Kangurzych siuśkach) i usiłowała Kanguru podetknąć tą gazetę na spacerze. Po drugie - drugi pies dobrze działa - ( no, od tego masz Nelkę, rzecz jasna) - moje suki jak wychodzą do ogrodu to wszystkie trzy po kolei sikają w to samo miejsce. Może obserwacja Nelki da Nesce do myślenia. Quote
mamanabank Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Poczekajmy chwilę, może załapie. Moim dwóm nie udało się załapać. Musiałam użyć środków doraźnego przymusu, choć nie była to klatka ale udało się. No nic, poczekajmy. Quote
fochu Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 o kurczę ... ładnie Neska daje czadu :( ale może to faktycznie na tle nerwowym? Może nigdy w domu nie była i nie wie że potrzeby załatwia się na dworze? Choć moje psisko raczej też wychowane przy budzie i rok w schronie tkwiło a w domu się nie załatwia,co prawda nie ma też odruchu wołania że mu się chce i kiedyś w nocy zamiast mnie obudzić poszedł i nakoopał pod drzwiami balkonowymi ,jak ma rozwolnienie a ja w pracy to też załatwiał swoje potrzeby pod balkonem ... ale ogólnie to wie że na siku i koopkę wychodzi się na dwór. Daj jej czas Andzike trzymamy kciuki za sucz i chylimy czoła Tobie dobra kobieto! Quote
Andzike Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Ostatnim nieskoordynowanym sikaczem, którego miałam byl Nelson, ale gdzie tym kilku nelsonowym kropelkom do Neski ;) Przed nami trzy dni wolnego od soboty - pewnie będzie grana dzialka, wizyta u aikowo, więc długie spacery gwarantowane. Sugestywnego sikania Nelki, Neska nie ogarnia, powącha i idzie dalej... Odnośnie gazety w reklamówce - TZ wpadł dokładnie na ten sam pomysł, więc jutro idę na spacer z zasikanym ręcznikiem papierowym ;) Mam nadzieję, że załapie;) Mamanabank - co to za środki doraźnego przymusu???:cool3: Quote
mamanabank Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Musiałabym się rozpisywać teraz o moich psach, to może być nudne :-) i dla niektórych straszne :-) Quote
Andzike Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 mamanabank napisał(a):Musiałabym się rozpisywać teraz o moich psach, to może być nudne :-) i dla niektórych straszne :-) Dla mnie nigdy :D Quote
Florentynka Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 mamanabank napisał(a):Musiałabym się rozpisywać teraz o moich psach, to może być nudne :-) i dla niektórych straszne :-) Ja też chcę! Ja też! Quote
Dzika_Figa Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Florentynka napisał(a):Ja też chcę! Ja też! I ja, i ja! Quote
Dzika_Figa Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Andzike, na wzelki wypadek miej ze sobą naugrodę zawsze, bo jak się uda suce załatwić na zewnątrz, to musisz okazać zachwyt absolutny, chwalić pod niebiosa, że mądra i dobra i nagrodę wręczyć z honorami... Quote
Jasza Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Andzike, ja tam myślę, że Neska za parę dni załapie. Na razie to chyba dla niej kompletny kosmos. Klatka - według mnie w barrdzo konkretnych przypadkach może, ewentualnie..ale nie na siedem, osiem lub dziewięć godzin.... Ciekawa jestem, czy osiurana gazeta na spacerze zadziała...i trzymam kciuki, żeby sie to sprawdziło. Ja też z taką chodziłam , mój Reks nie załatwił się W OGÓLE na spacerze przez dwa miesiące co do dnia. Potem, jak siurnął pierwszy raz na trawę a nie w domu, został przeze mnie tak entuzjastycznie nagrodzony, wyściskany, że się ludzie ogladali...ale podziałało. Myślę, że z Neską też tak bedzie. Jak się załatwi pierwszy raz na spacerze i ją mocno, mocno pochwalisz - to potem bedzie z gorki. Fajnie, że są święta i kilka wolnych dni. Ogarniesz to Aniu!! Quote
Andzike Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 [quote name='Dzika_Figa']Andzike, na wzelki wypadek miej ze sobą naugrodę zawsze, bo jak się uda suce załatwić na zewnątrz, to musisz okazać zachwyt absolutny, chwalić pod niebiosa, że mądra i dobra i nagrodę wręczyć z honorami... Ależ oczywiście. Ekipa TVN Warszawa tylko czeka na mój znak - zawsze przyjeżdzają z kamerą, kwiatami itp itd a skrót z sikania można obejrzeć w głównym wydaniu Faktów ;) Póki co jeszcze się nie doczekali - dziś Neska "tylko" zasikała w nocy duży pokój - pomimo spaceru po północy. Rano na spacerze obwąchiwała wszystko, ale chęci na załatwienie potrzeb zabraklo :( więc spodziewam się totalnego zasikania, zas...nia, a nawet zarzygania mieszkania... Malo tego - drapała w drzwi jak wychodziłam, więc jako bonus mogą na mnie czekać zniszczenia i "zachwyceni" sąsiedzi... Mamanabank - dawaj te środki doraźnego przymusu...;) Quote
Akrum Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 To faktycznie przeboje miałaś :) Na pocieszenie Ci powiem, że moja Kropka przez 2 tygodnie tylko w domu na podkłady robiła. Potem zakapowała o co lata i już na dworze robił, ale niestety mimo iż 4 miesiąc pobytu u nas mija, Kropka nadal mimo iż wychodzi na dwór o 23:30 i potem o 6:00 zrobić siku na podkład/dywan lub w łazience, wczoraj po nocy była też kupajda, jak wróciłam z pracy też kupajda i siu w domu mimo, iż TZ był wczoraj cały dzień w domu i co jakiś czas psiaki wypuszczał na dwór. Żygowinki co chwilkę sprzątam, ale zielone, bo Kropka trawy dużo zjada, zresztą mój Bork też i potem haftają gdzie popadnie, a trawa barwi, więc kanapa już ma zielone plamki :) Po Łatku, który siurał co godzinę wszędzie gdzie popadło i srrr też w domu po kilka razy na dzień - już nic mnie nie zaszkodzi :) Też masz wprawę po Nelsonie :) Więc spokojnie, też dasz radę :) Choć życzę Ci, by jednak Neska szybko załapała o co chodzi w spacerkach :) Quote
Andzike Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Akrum napisał(a):Też masz wprawę po Nelsonie :) Więc spokojnie, też dasz radę :) Nelson siurał gdzie popadnie, ale był wielkości 1/5 Neski, więc i siurków było zdecydowanie mniej... Quote
Jasza Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 "Na pocieszenie Ci powiem..." No, aleś ją pocieszyła....:roll:;) Quote
Akrum Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 pocieszenie w tym sensie, że nie jest sama, że to samo przeżywam :evil_lol::evil_lol::evil_lol: ja w ogóle ostatnie miesiące ciągle tylko siki i kupajdy po domu zbieram :mad: jak nie psy, to koty, jak znów koty przestaną, to tymczasowicze zaczynają i tak w kółko :mad::mad::mad: a Panie w aptece już dziwnie na mnie patrzą, bo co kilka dni przychodzę po 2 paczki dużych podkładów, które i tak tnę potem na mniejsze, bo jak Kropka raz zrobi siu na podkład, to mimo iż druga część była sucha, to już tam nie poszła, tylko na parkiet lub posłanko :mad: Quote
Andzike Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 [quote name='Jasza']"Na pocieszenie Ci powiem..." No, aleś ją pocieszyła....:roll:;) Pocieszyła mnie też banitka Madallena, której obiekty niezidentyfikowane zrobiły rano taką niespodziankę...;) Pociesze Cie z rana :) Gdy wstalam mialam obszczana cala kuchnie, podklad w przedpokoju byl zasrany. Malo tego: panele mialy na sobie slady...slady stopek w kupie! pod balkonem cala masa klockow! na dokladke dorzucam zaszczany różyk i dywanik w łazience. Nie pobijesz mnie! :P Obiekty niezidentyfikowane to Bianka i Yoko, które są u Madalleny na BDT. Muszki (która również jest na BDT) i Nany (rezydentki) - Madallena nie podejrzewa :D To jest prawdziwy dom tymczasowy !!! :D :D :D Quote
mamanabank Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Zachwycona nie będziesz :shake: Mopik - mimo załatwiania swoich potrzeb na dworze, co noc zostawiał pakiecik w dziecięcym pokoju. Każdy ranek zaczynałam od sprzątania. Zaczęłam szperać w internecie, głównie na pies.onet i czytać co można zaradzić. Po pierwsze ograniczenie przestrzeni, niestety. Zdrowy pies nie załatwia swoich potrzeb tam gdzie je i śpi. Dlatego późnym wieczorem przypinałam go na smycz do wczesnego ranka przy jego legowisku. Wystarczyły trzy noce do uregulowania godzin załatwiania, z nocy przeszło na rano, kiedy był już na dworze. Po drugie od 16.00 zero jedzenia, można też ograniczyć wodę. Z dodatkowych wieści, które wyczytałam w książce o wychowaniu, pies musi być blisko opiekuna, żeby ten miał nad nim kontrolę, dlatego zalecane było np. przypinanie psa na lince do paska i łażenie tak z psem, to dotyczy szczeniaków, przy Nesce nie zadziała raczej, gdy zaczyna sikać szybko można zareagować i na dwór. Hyziek to dopiero była jazda, do dzisiaj walczymy z lękiem separacyjnym ale też udało się bez klatki, którą i tak rozniósłby w drobny mak. Nie można było go zostawić nawet na 15 min. Pozrzucane kwiaty, w sezonie choinka, wszystko z półek rozdeptane po całym domu, najlepsza zabawa była z mąką, jak już zdemolował co się dało, na koniec na to wszystko w kilku miejscach zostawiał to, co w stresie utrzymać trudno. Zabieraliśmy go ze sobą niemalże wszędzie i zawsze, nie działało nic. Pewnego razu odkryłam, że kiedy tak z nami jeździ i jesteśmy w miejscach, gdzie latać luzem nie może i musi być przypięty na smyczy (głównie w restauracjach, karczmach, w czasie wakacji) zachowuje spokój i wie, że jest to czas, gdy musi spokojnie czekać, początkowo bardzo piszczał (próbował gryźć smycz, jak mu nie pozwalałam to przegryzł Mopikowi, skoro swojej nie wolno), kręcił się ale wyjścia nie było, nauczył się czekać na smyczy. Wykorzystałam to w domu. Akurat tak pracujemy, że prawie zawsze jest ktoś w domu, wymieniamy się, bywają jednak takie momenty, np. rano, gdy odprowadzam dzieci, że Jurka nie ma, a ja wyjść muszę. Zaczęłam go przypinać na te 20 min. rano, dawałam mu coś do gryzienia. Trząsł się strasznie, ziajał, piszczał ale nie mógł rozładować tej energii demolując i uspokajał się, nauczył się czekać. Po tygodniu sam szedł na miejsce czekania, przestałam go przypinać. Stres ma nadal, ostatnio Romka to widziała, ale idzie na swoje miejsce czekania, potrafi sam opanować emocje, to dla niego baaaaardzo dużo! Akceptował ranki, w późniejszych godzinach to samo, wszystko trzeba było powtarzać. Teraz w ogóle nie muszę nikogo do niczego przypinać. Samo przypinanie trwało niedługo, kilka dni i na krótko, najwyżej do godziny, więc warto, to robić właśnie jak masz wolne i możesz wyjście zaaranżować, żebyś potem jak wyjdziesz na 8h nie musiała jej więzić i tak pójdzie tam i będzie spokojnie czekać. Podobno pies nie ma poczucia czasu, nie wie czy minęła 1 godzina czy 5. Ważną rolę odgrywa rutyna, jak u niemowlaka, dlatego wyjazdy na działkę i w gości, moim zdaniem, utrudniłyby trochę naukę ;) Pochwały i nagrody za zostawienie pakietu na dworze, TAK! :multi: Powyższych metod nie polecam do stosowania bezwzględnego, to co u mnie pomogło psom, nie musi się sprawdzać we wszystkich przypadkach. Przed zastosowaniem przeczytaj ulotkę i skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą :lol: Quote
Andzike Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 No to ... padłam... :mdleje::mdleje::mdleje: U mnie nawet nie miałabym gdzie ja przypiąć - postgierkowskie mieszkanie, mocniej szarpnie i wyrwie np kaloryfer ze ściany... Quote
mamanabank Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Nie wiadomo czy będzie się szarpać, możesz ją przypiąć na 3 minuty, gdy jesteś w domu i zobaczyć jak się będzie zachowywać albo w ogóle nie korzystaj z moich doświadczeń i pomysłów, bo one są straszne :-) Romka nie może patrzeć, jak mówię do psa na miejsce, wczoraj szłam z Hyźkiem ulicą, byliśmy na targu, w przedszkolu, lecznicy, zakładam mu wtedy kantarek, pewna pani powiedziała do mnie, żebym nie męczyła psa tylko mu przylała :lol: Wybieram jednak męczenie psa dlatego, że nie męczenie prędzej czy później kończy się laniem smyczą lub co najmniej wrzeszczeniem na psa z bezradności i bezsilności człowieka, nie raz widziałam jak nienauczony niczego pies dostaje za coś czego kompletnie nie rozumie, bo nikt go niczego nie nauczył w porę. Quote
Akrum Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 ciotki, a mogę się Was poradzić w bardzo nietypowej sprawie?? :evil_lol::evil_lol: chodzi o to, że jak byłam zimą z moją laleczką w salonie psiej pielęgnacji, była tam kąpana, kłaczki z łapek miała wycinane, to Kinga (nasza fryzjerka) powiedziała, że jak już będzie wiosennie, ciepło, to mam przyjść i mi moje słonko zgoli, co by latem się nie dusiła pod tym futerkiem. Tylko yhm... ja się boję, że będzie śmiesznie wyglądała :oops::oops::oops: inaczej typowe kudłacze,pudelki, sznaucerkopodobne, ale Pestka? Co radzicie?? Tak wygląda moja pannica: Quote
Andzike Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Jakoś nie jestem przekonana do obcięcia Pestki. Włosy stanowią naturalną izolację przed słońcem - gdyby bez byłoby im chłodniej pewnie mamanabank co roku wycinałaby Bellę na króciutko ;) Mamanabank - spróbuje z tym przypięciem :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.