Murka Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Ale fajne wieści :D :D :D Leda - niańka, kto by pomyślał :) O ustaleniu hierarchii też mówiłam przy odbiorze suni. Jak Leda będzie znała swoje miejsce to wszystko będzie ok :) Poproszę na PW adres, na który mam wysłać umowę adopcyjną. Quote
brzośka Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 cudne wieści!!! od razu wraca sens życia, jak się czyta/ogląda coś takiego :loveu: Quote
haliza Posted November 9, 2011 Posted November 9, 2011 Coś się tytuł zasiedział ;), a sunia jakby całe życie tam mieszkała - cała gosposia :evil_lol: Quote
bianka0 Posted November 12, 2011 Posted November 12, 2011 Leda zaczęła sprawiać kłopoty. Mąż p. Martyny przyjechał na sobotę i niedzielę z pracy w Warszawie i Leda atakuje go. Nie zaakceptowała jego obecności w domu i zachowuje się do niego agresywnie. Przekupywanie jej i karcenie przez p.Martynę nie daje efektu, był epizod lekkiego ugryzienia przy schyleniu się. Mężczyzna nie może zbliżyć się do p.Martyny i dziecka. Tak samo Leda zachowuje się do gości. Zaproponowałam żeby mąż Martyny ignorował Ledę, a reprymendę suczka otrzymywała od p. Martyny, którą uważa za przewodniczkę. Konieczna jest rozmowa z behawiorystą, państwu bardzo zależy żeby opanować zapędy Ledy. Proszę czy ktoś z Was zna osobę, która mogłaby im udzielić nawet telefonicznie fachowych wskazówek ? Jutro podjedzie do nich Edyta (nelly duży) na wizytę poadopcyjną, może coś im podpowie. Quote
Paula95 Posted November 12, 2011 Author Posted November 12, 2011 Kurcze... :( Niestety nie znam nikogo... Ale trzeba poszukać... Mieliśmy też, całkiem niedawno, przypadek takiego pieska. Też ugryzł, gdy pan się schylił... Quote
bianka0 Posted November 12, 2011 Posted November 12, 2011 Mąż p.Martyny przyjeżdża do domu tylko na sobotę i niedzielę. Leda już go widziała tydzień temu i było wszystko ok. A wczoraj odebrała go jako intruza. Smakołyk z jego ręki owszem weźmie, a za chwilę startuje do niego z zębami i warczeniem. Na razie dopóki nie skontaktujemy się z kimś mądrym ma ją ignorować, traktować jak powietrze. Reprymendę ma dawać p.Martyna. Próba strofowania przez męża Martyny, doprowadza Ledę do szału. Mam jednego takiego pieska- Malucha, więc u mnie ta zasada się sprawdza. Reaguje identycznie na mojego męża, ale my dajemy sobie radę. A i tak od czasu do czasu Maluchowi odbija jak mąż do mnie się zbliża. Quote
Agula99 Posted November 12, 2011 Posted November 12, 2011 Leduniu masz domek i jeszcze wariujesz??? Nie wolno!! Wykorzystaj swoją szansę i bądź szczęśliwa!!!! Quote
Paula95 Posted November 12, 2011 Author Posted November 12, 2011 Pytałam pani Oli(opiekunki schroniska, w którym była Ledzia) i powiedziała, żeby pan ją po prostu ignorował. Quote
bianka0 Posted November 12, 2011 Posted November 12, 2011 Mam adres psiego psychologa od Murki. Jutro będziemy mieli relację Edytki z wizyty poadopcyjnej, zobaczymy jaka będzie reakcja Ledy na nią. W poniedziałek zadzwonię do psychologa i umówię wizytę w domu Ledy. Quote
Paula95 Posted November 12, 2011 Author Posted November 12, 2011 Mam nadzieję, że da jakieś fajne rady i Ledzia zaufa mężowi p.Matryny. Quote
Ciucik Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 [quote name='Murka'] O ustaleniu hierarchii też mówiłam przy odbiorze suni. Jak Leda będzie znała swoje miejsce to wszystko będzie ok :) No i tylko o to chodzi, jeżeli Leda już na początku warczała przy próbie dyscyplinowania(np.zejście z kanapy)i było to bagatelizowane i traktowane jako zbawne to niestety:shake: .Suka postanowiła wziąć sprawy w swoje łapy i przeorganizować sforę wg swojego pomysłu.Jedyna szansa to mądry"zamordyzm" konsekwentny, bez złości,bez rozczulania się. Quote
bianka0 Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Niektóre psy są niereformowalne, tak jak mój Maluszek. W całym domu do męża jest OK, bezczelnie żebrze o smaczne kąski u niego. Ale kiedy Maluch leży na kanapie koło mnie.... :shake: Więc potem, za karę jakiś czas nie wolno mu leżeć. Najgorsze, że wszystkie pozostałe jak słyszą atak Maluszka, też zaczynają jazgotać na męża. Ale on już się do tego przyzwyczaił i co najwyżej pożali się trochę znajomym od czasu do czasu :evil_lol: Quote
Ciucik Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Z mojego doświadczenia wynika,że ten problem dotyczy w większosci piesków małych gabarytowo(ale o wielkich aspiracjach:evil_lol:).Może dlatego że podobne zachowanie u psa średniego lub dużego jest przez właścicieli instynktownie korygowane i duszone w zarodku.Mało kogo bawi i rozczula warczące i kłapiące ze złością paszczą 50-cio kilowe zwierze.Martwie się o los Ledy.Jak wiemy takie zachowania są często przyczyną zwrotu z adopcji:-( Jakąś instrukcję obsługi stworzyć? Prosto w punktach czego nie robić a co przeciwnie? Quote
bianka0 Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Zobaczymy co nam powie Edyta po dzisiejszej wizycie. I jednak jestem zdecydowana na wizytę psiego psychologa w domu Ledy. Jutro będę dzwonić do pani psycholog. Prawdopodobnie będzie to na następny weekend, kiedy mąż p.Martyny przyjedzie następny raz do domu. Quote
bianka0 Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Paula95 napisał(a):I jak? Wiadomo, jak wizyta? Nie, dzisiaj Edytka nie mogła być. To ja źle zrozumiałam :oops: Chyba za bardzo się martwię. Będzie jutro. Quote
haliza Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Trzymam kciuki żeby się poukładało.... Quote
Paula95 Posted November 13, 2011 Author Posted November 13, 2011 Najbardziej boję się, że będzie zwrot z adopcji<wypluwa te słowa>. :( Quote
bianka0 Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 No cóż, zawsze trzeba się z tym liczyć. Dom jest dobry, ludzie bardzo kontaktowi. Ale czasami nie wytrzymują presji. Teraz już wiedzielibyśmy jaki ,,feler " ma Leda. Trzeba byłoby z tym powalczyć. Quote
Agula99 Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Leda trzymam za ciebie kciuki, piesku, bądź grzeczna!!! Quote
Krysia Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Dzień dobry:p nie jestem żadnym specjalistą ale z doświadczenia wiem że gdy dorosły piesek przyjeżdża do nowego domku to wszyscy domownicy powinni być obecni i mu się przedstawić:cool3: Miałam kiedyś taki przypadek:diabloti: Mój Morus nie przyznał nigdy moich dzieci:shake:(był agresywny do obcych) ale pozwalał głaskać się mojej siostrze i szwagrowi bo jak przywiózł go mój Tz to byli obecni a dziewczynki pokazały mu się po trzech dniach:evil_lol: Nie było to tak uciążliwe(nauczyliśmy się z tym żyć) ponieważ to był pies podwórkowy .Nie podchodziły do niego chociaż z żalem ,szczególnie jak bawił się ze mną (był cudowny i kochany):loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.