tayga Posted November 22, 2010 Author Posted November 22, 2010 Ugryziesz mnie? Nie? No to biegamy... Ty... a ty nie wiesz jak ona to otwiera? Ja chce do lasuuuuu... Czujesz??? Wstawaj leniu, biegać mieliśmy! Quote
tayga Posted November 22, 2010 Author Posted November 22, 2010 Melduję, że obyło się bez cienia agresji!!! Odkryłam tylko, że Budrys był bity i to chyba mocno. Goldenek przyniósł mi kija. Obaj podbiegli jak chciałam rzucić. Wielki rozmach i... Budrys zwiał z piskiem do kojca. Matko! Jaki on był przestraszony :( Kija nie rzuciłam i więcej takiej zabawy w obecności Budryska nie będzie. A moze macie chetnego na rocznego goldenka?? Quote
Evelynkaa Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Ojejku aż tak się wystraszyl :o no to już wszystko tłumaczy :( Quote
tayga Posted November 23, 2010 Author Posted November 23, 2010 Ale on się nie wystraszył tak jak inne bite psy, które zazwyczaj tylko przywierają do ziemi, kulą się. On pisnął tak przeraźliwie, jakby tym kijem oberwał :( Jak opowiedziałam Rysiowi to... padła taka wiązanka, ze za przytoczenie jego słów mogę dostać bana. Quote
tayga Posted December 10, 2010 Author Posted December 10, 2010 Budrys przebywa w kojcu interwencyjnym Urzedu Miasta w Gubinie. Goldenek zamieszkał w Żywcu. Quote
bela51 Posted December 10, 2010 Posted December 10, 2010 Tayga, czy on ma takies ubranko, przeciez taki goly chyba marznie? Quote
tayga Posted December 10, 2010 Author Posted December 10, 2010 Nie ma ubranka :( Budę ma ciepłą, wysciełaną na dnie taką gąbka termoizolacyjną i słomą. Kojec jest osłoniety od wiatru i zadaszony. Na spacerkach biega jak szalony to chyba nie zmarznie. Najgorsze jest to, że nie mogę być u Budryska tak często jak bym chciała :( Quote
faith35 Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 tayga nie masz się oco obwiniać, przecież masz też swoje psy na tymczasie. Widzę, że jesteś miłośniczką huskych, ja za to labradorów :) Budrys piszczał ? Przecież jak jeszcze kiedyś był w schronie to taki energiczny, kochany, zawsze przychodził na miziania. Boże.. ale kto wiedział, że tak się sprawa potoczy, że na Budrysa (Badyego) takie nieszczęście spadnie? Wszyscy byli pewni, że mu się uda i juz nigdy nie będzie musiał być zamykany w kojcach, a tu oo .. brak słów! ;( Quote
tayga Posted December 12, 2010 Author Posted December 12, 2010 Teraz lekko sie uspokoiło z tymczasami... a właściwie podopiecznymi, bo psiaków z racji charakteru i choroby mojej Nali u siebie nie trzymam. Przebywają w kojcach interwencyjnych urzędu miasta. Mam jeden kojec na własnym podwórku (od labradory.info), ale w mrozy się średnio nadaje dla psiaków, całkowicie odsłonięty. W sprawach pilnych zdarza mi się zapakować tam futrzaka. U mnie inwazja goldenów. Jeden wyadoptowany, potem sunia (10 lat) juz po sterylce, z guzem i połamanymi ząbkami zostaje na zawsze u znalazcy (a miał oddać:)), a teraz zwariowany trzylatek. http://www.dogomania.pl/threads/196865-Roczny-Golden-Retriever-pojechał-do-DS-w-Żywcu-)-trochę-o-LORI Quote
tayga Posted December 13, 2010 Author Posted December 13, 2010 Miałam nie pisać na wątku, ale jestem tak podekscytowana, ze nie wytrzymałam.... Jutro wiozę Budryska do DOMU!!!! Nie powiem gdzie... nic nie powiem zeby nie zapeszyć. Quote
Kapsel Posted December 13, 2010 Posted December 13, 2010 Ja zaglądam, czytam, tylko nie wiedziałam co mam napisać bo nie za bardzo miałam jak pomóc. Ale teraz będe głośno krzyczeć za Agnezją, HURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :ylsuper::ylsuper::ylsuper: Quote
Evelynkaa Posted December 13, 2010 Posted December 13, 2010 Tayga jesteś świetna :D To nie zapeszaj ale opowiedz potem co i jak :D Quote
caha Posted December 13, 2010 Posted December 13, 2010 trzymam kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i żeby nie zapeszyć :multi: Quote
tayga Posted December 13, 2010 Author Posted December 13, 2010 Tylko cierpliwosci... jutro wrócę późno :) Quote
Evelynkaa Posted December 13, 2010 Posted December 13, 2010 Będziemy czekać cierpliwie :) Za to ja zapraszam do Westiczki która jutro do mnie przychodzi z kliniki. Quote
tayga Posted December 14, 2010 Author Posted December 14, 2010 Wróciłam!!! Pogoda nie jest najlepsza na takie wycieczki. Tym bardziej, ze moje auto jest daleko, a ja prosiłam kumpla by nas podrzucił. Dojechalismy szczęśliwie. Teraz Wam opowiem jak rozmawiałam wczoraj z pewną rodzinką przez telefon. Najpierw zadzwonił Pan (potem wszyscy kolejno z różnymi pytaniami). Jak w pierwszych słowach zapytał o Budryska to myślałam, ze mam omamy słuchowe. Potem zapytał, czy psiaka wydamy na wieś. Dzwonił kiedyś do kogoś i mu powiedziano, że na wieś psiaków nie wydają. Zbulwersowało mnie to, bo nie każdy "wieśniak" jest złym człowiekiem przecież. Od razu zapewnił, że Budrys ma mieszkać w domu, jest przeciwnikiem łańcuchów, że są prostymi ludźmi ale kochają zwierzaki. Nie mają innych zwierząt w domu. Na dworze króliki (widziałam - czyste duże klatki stojące w stodole). Do niedawna mieli sunię Husky, należała najstarszego syna, ożenił sie i wyprowadził z psiną. Pan zadał mi sto pytań - o żywienie, o spacerki, zachowanie, pielęgnację... Powiedział też że zna procedurę i oczywiście zaprasza mnie na wizytę, a po psiaka przyjedzie. Właściwie wzięłam Budrysa nic im nie mówiąć, ale byli tak przygotowani jakby się tego spodziewali. W pierwszej chwili weszłam sama pogadać. Przyznałam się potem do tego, ze mam psa. Wyszliśmy do auta, otworzyłam drzwi, a Budrys wyskoczył jak z procy. Przywitał się ze wszystkimi, zaznaczył podwórko i jak strzała wpadł do domu. Od razu na posłanie pod stół. Wiecie... on się zachowywał jakby wrócił do siebie. Dom taki sobie, jak to dom, stary ale zadbany. Całe podwórko ogrodzone nowymi panelami betonowymi, solidna brama. Miejscowość nazywa się Gądki Wielkie (spora wioska z nazwanymi ulicami), 70 km ode mnie. Wokół lasy i jeziora. Powitano nas kawą i ciastem. Budryska kiełbaską, posłankiem, nowymi miseczkami i piłeczką (szalał jak wariat). Jedyne moje obawy dotyczyły trzynastolatka. Ale to fajny madry chłopak. Oczywiście mówiłam, ze Budrys ugryzł dwa razy. Powiedział, że psa trzeba mądrze kochać i pokazać mu miejsce w stadzie a wszystko się ułoży. Że on o wychowaniu psów czyta od dwóch lat i ogląda wszystkie programy na Animal Planet dotyczące tematu. Rodzinka fajna, ludzie skromni, ale bardzo otwarci. Budrys został (ale płakał jak wychodziłam, a ja z nim:( ). Nie będzie miał złotych klamek i perskich dywanów... ale będzie miał duuuuzo miłości. Quote
wykrywka Posted December 14, 2010 Posted December 14, 2010 Taygo, kochana wspaniała dziewczyno - bardzo się cieszę :multi:. Podoba mi się domek Budrysa z Twojego opisu. Mam nadzieję i ogromnie chcę, aby to był ten dom. Quote
tayga Posted December 14, 2010 Author Posted December 14, 2010 Ja wiem, ze nie każdy dogomaniak by tam psa zostawił. Niektórym się wydaje, ze psu do życia są potrzebne luksusy. Budrys potrzebował domu JUŻ! Zimno, a on sierść wiadomo jaka. A w samochodzie jaki idealny :) Małolat obiecał fotki, chociaż uprzedzał, ze aparat mają stary (jakbym ja miała nowy :)) Pierwszy raz od lat (3-4) kojce stoją puste... Jestem w szoku:-o Oby jak najdłużej trwał taki stan. Quote
caha Posted December 14, 2010 Posted December 14, 2010 Tayga ale o tą miłość chyba chodzi? bo to jest najważniejsze, żeby był kochany :) trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło po myśli Budryska i żeby w końcu był szczęśliwy i uszczęśliwiał nową rodzinkę :) Quote
Evelynkaa Posted December 14, 2010 Posted December 14, 2010 TAyga jesteś wielka :multi: A ja się boję żeby mu coś nie odbiło...:shake: Bo go własnoręcznie uduszę jak coś schrzani :eviltong: Nie chodzi o złote klamki chodzi o tego jedynego człowieka i ciepły kąt...to jest najważniejsze. Quote
tayga Posted December 14, 2010 Author Posted December 14, 2010 Evelynkaa napisał(a):A ja się boję żeby mu coś nie odbiło...:shake: Bo go własnoręcznie uduszę jak coś schrzani :eviltong: Mam nadzieję, ze trzymiesięczny pobyt w kojcu, kontakt z wieloma ludźmi i z różnymi psami wyleczył go trochę. Przez cały ten czas nie okazał nawet cienia agresji. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.