Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

andegawenka napisał(a):
To są tabletki do połykania, tez takie miał ostatnio-możesz rozkruszyć do pokarmu. Lakcid jest w szklanych ampułkach . Nie miałaś nigdy jako osłony do antybiotyku bo to ludzki lek i ten pierwszy i drugi.

dokładnie tak Martuś.
I jak tam Monti?

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Marta! Nie chcę Cię straszyć, ale często zapalenie ucha śr. jest mylone z wylewem.... Czy Montuś ma opadniętą którąś ze stron pyska? Powiekę? Czy ma czucie na pysku? Czy źrenica (jeśli ją widać) kurczy się i rozszerza niekontrolowanie??? Jak coś to dzwoń lub sms-uj: 510 100 778

Avanti jest po 2 wylewach i jak coś, to służę radą.

Posted

Iza no to "wcale mnie nie wystraszyłaś":crazyeye:
Numer do Ciebie już sobie zapisuję, ale (oczywiście bez obrazy;)) mam nadzieję że nie będzie potrzebny!;) Oby nie.......:modla:
Macałam pycho, reaguje normalnie, nie ma nic opadnięte, a w oczy mu wet wczoraj patrzył, bo jeszcze kolega był ze mną i zwrócił uwagę, że ma takie jakieś czerwone, ale wet nie stwierdził nic niepokojącego

A dziś Monti wreszcie jak zawsze - jak zobaczył że otworzyłam oko;) - przyszedł się przywitać:multi::loveu: I raz mu się udało otrzepać bez upadku! Mam nadzieję, że antybiotyk pomaga, i szybko mój Mondziołek wyzdrowieje:modla: Wiem że tu trzeba czasu, jakiejś super wielkiej poprawy jeszcze nie ma, ale zawsze jakaś:multi:

Dziękujemy wszystkim ciociom za troskę i wsparcie:Rose:

Posted

Iza i Avanti napisał(a):
Ja też mam nadzieję, że numer nie będzie potrzebny ;-) Nie chciałam Cię nastraszyć, ale dobrze, że go wymacałaś. Trzymam kciuki!


Dziękuję bardzo:calus:

Posted

Trzymaj się malutki, przy Naszej Martusi nie zginiesz na pewno!!!:hand::thumbs::thumbs::thumbs:

Bardzo sie cieszę, że ciut lepiej, jutro jeszcze ciut, ciut i będzie dobrze!!!!

Posted

Monciuś ma się lepiej, tak myślę:cool3:
Dziś nawet jak rano strzelił qupala, to swoim zwyczajem od niego uciekał, i bieg był:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Strasznie dużo siuśka, to ponoć po sterydzie, latamy na dwór na niedługie spacery po 5-6 razy dziennie:roll:
Apetyt ma z powrotem wilczy, do mizianka się ciągle doprasza. Pewnie myśli: "no ile babo mogę leżeć i spać":razz:

Ale jeszcze go nadal "znosi"... równowaga taka średnia...:roll:
Do niedzieli mamy antybiotyk, w poniedziałek do kontroli

Sylwestra spędzamy z Mondziołkiem w domu, samego go nie zostawię
W razie jakbym jutro na dogo nie zajrzała, to życzymy z Montkiem wszystkim ciociom udanej zabawy:BIG: :cunao:i wszystkiego naj najlepszego w Nowym Roku!!!

Posted

marta0731 napisał(a):
Monciuś ma się lepiej, tak myślę:cool3:
Dziś nawet jak rano strzelił qupala, to swoim zwyczajem od niego uciekał, i bieg był:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Strasznie dużo siuśka, to ponoć po sterydzie, latamy na dwór na niedługie spacery po 5-6 razy dziennie:roll:
Apetyt ma z powrotem wilczy, do mizianka się ciągle doprasza. Pewnie myśli: "no ile babo mogę leżeć i spać":razz:

Ale jeszcze go nadal "znosi"... równowaga taka średnia...:roll:
Do niedzieli mamy antybiotyk, w poniedziałek do kontroli

Sylwestra spędzamy z Mondziołkiem w domu, samego go nie zostawię
W razie jakbym jutro na dogo nie zajrzała, to życzymy z Montkiem wszystkim ciociom udanej zabawy:BIG: :cunao:i wszystkiego naj najlepszego w Nowym Roku!!!


My tez Wam Kochani, życzymy samych skocznych i radosnych dni w Nowym Roku!!! I żadnych chorób, żadnych!!! Dosiego Roku Kochani :laola::BIG::tree1:

Posted

To ja też Tobie Martusiu i wszystkim kochanym ciotkom z tego wątku wszystkiego co najlepsze, naszym podopiecznym dobrych stałych domków, a tym zwyrodnialcom przez których tu wszystkie jesteśmy, żeby los sprawiedliwie im odpłacił.
A Montkowi zdrowia, zdrowia zdrowia :popcorn:
:laola:

Posted

Marta, ja też nie chciałabym cię straszyć, ale akurat mam doświadczenie z zapaleniem ucha... Mój Dinuś (to ten w moim awatarze) był niewidomy, miał uszkodzony błędnik i móżdżek już jak do nas trafił. Zataczał się, był chwiejny, ale jakoś sobie radził.l Ciągnął na smyczy jak smok, potrafił godzinami biegać na 8-metrowej flexi w kółko. W pewnym momencie zaczął się przewracać... jak trzepał głową - to upadał na ziemię, rzygał okropnie. Pojechaliśmy do neurologa i on stwierdził zapalenie ucha. I tu zaczął się dramat. Pan doktor od razu nam powiedział, że ślepota wzięła się prawdopodobnie z nieleczonych zapaleń uszu, które z ucha środkowego i wewnętrznego przechodziły w układ przedsionkowy, stąd uszkodzenie błędnika i móżdżku. Dinek dostał steryd (Dexaven), krople do ucha i antybiotyk. Pan doktor uprzedził nas, że objawy mogą ustąpić, albo nie... I od tej pory zaczęła się nasza tragedia... Żadne leki nie pomagały, dostawał ich całe mnóstwo - tylko steryd był w miarę skuteczny. Ale tylko przez jakiś czas. Dopóki pies dostawał steryd - było ok. Kończył się steryd - zaczynały się okropne objawy bólowe, on się praktycznie nie kładł, stał i dyszał, a każde dotknięcie to był skowyt... Robiliśmy jeszcze prześwietlenia pod kątem dyskopatii, ale tu wszystko było ok. Na początku dostawał steryd raz na 4-5 dni, potem coraz częściej, pod koniec codziennie. Zrobił się gruby, ledwie chodził. Zaczął pociągać łapą, ścierał sobie wierzch łapki do krwi, musiał chodzić w bucie, od sterydów dostał wodobrzusza. Pan doktor stwierdził, ze zaatakowany jest cały rdzeń kręgowy i nic już nie można dla niego zrobić. Ostatnią kroplą były upały w lecie... Nie mogliśmy już patrzeć na jego męczarnie i 16 lipca odprowadziliśmy go za TM :( Dlatego wszystkim teraz mówię - NIE LEKCEWAŻCIE ZAPALEŃ USZU!!! Oby u Montiego choroba skończyła się bez powikłań - ale naprawdę, uczulam wszystkich - cena jest straszna... Nawet teraz płaczę jak to piszę :( :( :(

Posted

a w boksie, w jakim zyl Monti, sa 2 nowe samce, razem z tym bandyta czarnym.... Nie maja ran, blizn, ale juz dzis stawial sie nad karkiem jednego. Jesli znow porani jakiegos psa, jego zycie bedzie pod znakiem zapytania. Ponoc byl juz adoptowany i wrocil.
Ja dla niego serca nie mam.

Siora masz podziekowania od pani kierownik schroniska za zyczenia noworoczne, z firmy.

Posted

Hecia13.................:sadCyber: Ja "zejdę" od tego stresu.........:mdleje:
Przykro mi bardzo, współczuję mocno losu Dinusia:-(:glaszcze:

Nie chcę wogóle porównywać, ja jestem za słaba psychicznie na jakieś czarne myśli, tfu tfu tfu i już, ma być dobrze, musi być dobrze z Mondziem i już!:modla::modla::modla:

Dziś byliśmy u weta do kontroli, dostał dalej antybiotyk, bo nie jest jeszcze za różowo:shake: Jest nieporównywalnie lepiej do tego, co się działo w wigilię i potem, ale dalej jest jakiś taki... nie jak on... Biega i się cieszy, ale z tą równowagą to różnie bywa, zatacza się czasem, no i ten łeb taki ma dalej czasem przekrzywiony, dalej wącha jedną stroną, a jak pije wodę to połowę miski rozlewa:shake:
:-(:-(:-(

Posted

I na dodatek, wczoraj na spacerze najpierw chciał połknąć jakiś worek, wyrwałam mu z pyska, potem jakiś suchy chleb dorwał, co chwilę mu coś z pyska wyciągam, jak wącha to nie wiem czy siku czuje i chce podlać, czy znów coś zeżreć...:roll: Oczy naokoło głowy i tak nie pomogły, bo wczoraj zeżarł jakiegoś qupala:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Nawet nie zdążyłam zareagować:shake:
Dostałam dziś u weta tabletki na wyjałowiony przewód pokarmowy, przez antybiotyk pewnie..............
Przecież go dobrze karmię, karmę ma dobrą royala, i gotowane chude kurzęce z ryżem i warzywami........ Ehhhhhh........

Posted

Moja też łapie wszystko na dworze, ciągle jej coś z pychola wyciągam, jakieś stare kości, nie dojedzoną zapiekankę itp. (dobrze że pozwala mi na wszystko), ale nieraz nie zdążę, najbardziej się boję że jakiś debil trutkę może rozrzucić,
Od ponad roku nie wie co to głód, ale nawyk pozostał.
Martuś nie tłumacz się że go dobrze karmisz , ja moją też, a mimo to nawet chleb dla ptaków na dworze pochłania jakby rok nie jadła. Chyba nie ma na to rady.
Dobrze że wet dał ci te tabletki, weci często zapominają o tym że przy antybiotyku powinno się to podawać. Ja zawsze się upominam.
Będzie dobrze Martuś:)

Posted

kora78 napisał(a):
a w boksie, w jakim zyl Monti, sa 2 nowe samce, razem z tym bandyta czarnym.... Nie maja ran, blizn, ale juz dzis stawial sie nad karkiem jednego. Jesli znow porani jakiegos psa, jego zycie bedzie pod znakiem zapytania. Ponoc byl juz adoptowany i wrocil.
Ja dla niego serca nie mam.

Siora masz podziekowania od pani kierownik schroniska za zyczenia noworoczne, z firmy.


Ten co gryzł Montiego? Nie wyobrażam sobie, by miał tak dręczyć następne... :(

Podziękowania??? WOW ;) Kartki szły do wybranych klientów, nie ja wysyłałam, tylko podpisywałam, ale cieszę się że dostali, trochę tej kostki do boksów u nas kupili... za pół darmo sprzedałam jak się tylko dało, to mogli więcej kupić i więcej boksów zrobionych... chociaż tak mogłam się "przysłużyć"

Posted

Mysza2 napisał(a):
Moja też łapie wszystko na dworze, ciągle jej coś z pychola wyciągam, jakieś stare kości, nie dojedzoną zapiekankę itp. (dobrze że pozwala mi na wszystko), ale nieraz nie zdążę, najbardziej się boję że jakiś debil trutkę może rozrzucić,
Od ponad roku nie wie co to głód, ale nawyk pozostał.
Martuś nie tłumacz się że go dobrze karmisz , ja moją też, a mimo to nawet chleb dla ptaków na dworze pochłania jakby rok nie jadła. Chyba nie ma na to rady.
Dobrze że wet dał ci te tabletki, weci często zapominają o tym że przy antybiotyku powinno się to podawać. Ja zawsze się upominam.
Będzie dobrze Martuś:)


Suchy chleb na dworze mniam, a w domu wędlinka beeeeeeeeeeeee
U mnie pod blokiem jest pełno kotów, ciągle im coś rzucają
Sama rzucam skrawki mięsa czy coś ;)

Ja mu ciągle coś z pycha wyciagam, ale ta qupa to była przesada...............

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...