Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Piątek wyruszył właśnie w podróż do nowego życia. Jestem przekonana, że do najszczęśliwszego z możliwych. Ludzie przesympatyczni - wystarczyły 2 minuty, żeby wiedzieć, że to jest TO - miłość od pierwszego wejrzenia. Zaznaczam, że obustronna. Piątek na dzieńdobry obszczekał (zresztą nie tylko on), ale nikt się tym specjalnie nie przejął, więc doszedł do wniosku, że nie ma sensu obszczekiwać, lepiej dać się pomiziać i wziąć na kolanka. Nawet za bardzo nie bulgotał przy próbie odebrania zabawki. Potem był krótki spacerek - Piątek zachowywał się wzorowo, przybiegał na każde wezwanie, a w drodze powrotnej szedł przyklejony do lewej nogi, jakby psią szkołę ukończył. Chyba czuł, że jedzie do swojego wymarzonego domku, bo grzecznie poszedł ze swoimi Ludźmi do samochodu i nawet się za mną nie obejrzał. Skubany. Uważam, że żadna wizyta poadopcyjna nie jest potrzebna, ale Państwo zapraszają. I tyle. Teraz możemy spokojnie czekać na wiadomości z nowego domku.

Piąteczku, wiem, że będziesz szczęśliwym, kochanym, pieszczonym, kanapkowo-łóżeczkowym pieskiem, że pokochasz swoją nową Rodzinkę i, mam nadzieję, szybko o nas zapomnisz. Ale my o tobie nigdy. I tak ma być. Bywaj, piesku.

  • Replies 200
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dostałam esemesa:

Piątunio jest megaspokojny. Grzecznie jedzie u mnie na kolanach i zasypia na siedząco. Na postoju pięknie siedział z nami przy stole. Jest świetnie wychowany i bezproblemowy.

Posted

I jeszcze jeden esemes:

Nasz nowy członek rodziny szybko zaaklimatyzował się w domu i właśnie zasnął po dniu pełnym wrażeń. Leży na kanapie i czuje się jak u siebie.

Trzeba lepszych wiadomości? Piątek od razu wiedział, że to jego Ludzie. Chociaż mógłby trochę potęsknić, niedzięcznik jeden!

Posted

:lol: a ja właśnie odebrałam pw od agaty51 z prośba o wizytę przedadopcyjną, ale widze, że już nie jest potrzebna :lol: tak to jest jak kogoś w weekendy nie ma na dogo :p to może poadopcyjną?

Posted

[quote name='jambi_']:lol: a ja właśnie odebrałam pw od agaty51 z prośba o wizytę przedadopcyjną, ale widze, że już nie jest potrzebna :lol: tak to jest jak kogoś w weekendy nie ma na dogo :p to może poadopcyjną?

Dziękuję, jambi_. Myślę, że wizyta poadopcyjna nie będzie potrzebna, ale o tym zadecydują już cioteczki z Fundacji.

Posted

ok, jakby co - polecam się, tylko ja jestem na dogo właściwie tylko w tygodniu - od poniedziałku do piątku i to w godzinach pracy - 9 - 17... w weekendy i wieczorami bywam sporadycznie

Posted

agata51 napisał(a):
Piąteczku, jak cicho i pusto bez ciebie... I czasu mam tyle... Co z nim robić? Chyba wezmę się za porządki.


Zajrzyj do Wiktora, bo tam pusto. On ma szanse opuszczenie schronu, jedyna w swoim zyciu, bo fundacja go chce wziac, a schron uwaza, ze on jest agresywny.

Posted

Witajcie!
Piątek właśnie trzyma mi głowę na nodze i leży przytulony pomiędzy mną a swoim nowym panem - oczywiście na kanapie (to jego ulubione miejsce).
Jest CUDOWNY i wszyscy go pokochaliśmy.
To wspaniały pieszczoch, a do tego jest aktywny i lubi zabawę. Agata51 i natt naprawdę go bardzo fajnie wychowały, przez ten czas oczekiwania na docelowy dom (nasz :) :) :) ). Przed chwilą przeczytałam cały wątek i cieszę się, że reaguje na gwizdek - jutro zrobię na spacerku próbę.
Na zewnątrz trochę saneczkuje - myślałam, że tylko wyciera tyłek po załatwieniu się, ale właśnie doczytałam, że dobrze regularnie oczyszczać mu gruczoły.
Taki wątek to skarbnica wiedzy ;) Może podejmę się tego sama (w końcu skończyłam wet) ale mam tak czuły węch i pałam takim obrzydzeniem do tej czynności, że chyba zostawię to specjalistom, dla których jest to chleb powszedni :D (jeszcze nie pracuję w zawodzie). Niedługo wkleję zdjęcia Piątka. Choć profilowego pewnie nie zmienię, bo ruda, ukochana Natka, była w moim życiu pierwsza, przez 15lat i zawsze w sercu pozostanie jako wyjątkowa.
Piątek nie reaguje na swoje imię (tylko na cmokanie itp.) więc rozważamy jego zmianę na łatwiejsze do wołania. Muszę mieć pewność, że jak go zawołam to przyjdzie, bo na razie jeszcze go nie spuściłam. Ale już niedługo...nadejdzie następny piątek, to pojedziemy na działkę i się wybiegamy luzem.
Tymczasem pozdrawiamy z kanapy. Hau Hau! :)

Posted

Witaj, Manita. No widzisz, zapomniałam powiedzieć o tych gruczołach i gwizdku! I wiesz co, sprawdzaj na wszelki wypadek jego kupki. Facet nie odrobaczył go w terminie i tę drugą tabletkę Piątek dostał tydzień później. Nie znam się na tym, ale może to ma znaczenie. Chociaż mam nadzieję, że to tylko te gruczoły. I naprawdę nie przeceniaj naszego wkładu w wychowanie Piątka - on od początku był dobrze wychowanym psem. Myśmy tylko do kanapy i łóżeczka go przyzwyczajały. Co do imienia, to chyba masz rację. "Piątek" jest urokliwe, aczkolwiek nieco niewygodne w użyciu. A skoro już o imionach mowa - przecież moja córka to też Natka. Coś mi się zdaje, że to sunia Natka wysyłała ci zza TM sygnały, gdzie masz pieska szukać.

Od siebie dodam, że rozmawiałam dziś z Manitą przez telefon - mówiła o Piątku z taką miłością i zachwytem, że naprawdę się wzruszyłam. Tak się cieszę, że się spotkali!

Posted

Pójdę z nim na przegląd, bo biegunka się utrzymuje, a dziś przycisnęła go nawet w środku nocy (ale popiskując skutecznie zasygnalizował i zaraz wyszedł na spacer - choć wyobrażam sobie jak trudno było wytrzymać choćby minutę...). Możliwe, że to od mokrego jedzonka, ale może to i robale. Nie chciał konsekwentnie jeść suchego (3 rodzajów) więc daliśmy mu wieczorem mokre na próbę. Trochę skubnął, ale i tak zamierzam go skierować na chrupki, tak jak jadł wcześniej. Smakołyki wcina, więc awersji do jedzenia nie ma. Możliwe, że w Łodzi miał po prostu lepszą wodę. :) Chyba zacznę dawać mu Cisowiankę Perlage :P no chyba, że będzie wolał Perrier...

Posted

Cholera, co to może być? Fakt, w Łodzi woda lepsza niż w stolicy, ale to chyba nie to. Kurczę, gdyby te kostki mu zaszkodziły, biegunka pojawiłaby się zaraz następnego dnia. Robale? Przyszedł do mnie z robalami, ale biegunki nie miał. Nie wiem, po prostu nie wiem.

Posted

Witaj Manita! :)

super, że jesteś na wątku, i dzięki za takie dobre wieści! jak ja lubię, gdy ludzie, którzy adoptują psiaka, pojawiają się później na dogo :)

ta biegunka to może być zmiana karmy, ale i stres jak sugeruje zerduszko, myślę, że Perriera można sobie odpuścić ;)

Pozdrowionka!!! :hand:

Posted

Mój misiaczek jest taki grzeczny, że dziś już go puściłam ze smyczy, w bezpiecznym miejscu bez nadmiaru bodźców. Zaczął robić radosne kółka przede mną i uśmiech nie schodził mu z gęby. Widać, że mu tego brakowało. Był jednak na każde moje cmoknięcie, więc nie martwiłam się, że gdzieś odleci. Doszliśmy do dobermanki, która najpierw go wystawiła (podczas gdy on się zaczaił jak kot) a potem ostrożnie podeszła, obwąchali się i... przez kilka minut był niezły czad! Piątek fruwał aż się za nim kurzyło (jak to Strusie Pędziwiatry :) ) i fikołkował na wszystkie strony. Zabawowe wariactwo - wyglądał jak szczeniak. Od jutra stopniowo będę go więc spuszczać na coraz dłużej. Oczywiście jest mała obawa, że wkrótce się zrobi pewny siebie i nie będzie wracał już tak pięknie do swojej pani-bazy ;) ale utrwalam przychodzenie na każdym spacerku, więc myślę, że mi nie zdziczeje. No i fajnie, że dobrze znosi szczotkowanie. :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...