Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chyba wiem, co mogło zniechęcić (to eufemizm) państwo do pokochania Piątka. On strasznie groźnie warczy. Jak do nas trafił, pojęcia nie miał, co to zabawa. Piłeczka? Szmatka? Cokolwiek? Nic z tych rzeczy. Teraz odkrył (przypomniał sobie?) urok zabawy. Rzucamy zabawkę, Piątek biegnie (mało powiedziane - on śmiga), przynosi (aportuje?) i warczy jak lew: "nie dam tego sobie odebrać". Wystarczy powiedzieć "zostaw", pogrozić palcem, albo nic nie robić i zabawka jest do wzięcia. To warczenie jest po prostu elementem zabawy. Nawet mój poczciwy Mixer warczy, jak się bawimy w szarpanie czymkolwiek. Dzisiaj zrobię test na prawdziwą kość. Niech no tylko spróbuje mi jej nie dać!
Odważyłam się i na porannym spacerku spuściłam Piątka ze smyczy. To nie jest Piątek - to Struś Pędziwiatr. Ale wraca - wystarczy cmoknąć, zagwizdać, otworzyć ramiona. Mam nadzieję, że z terierka ma tylko temperament i spojrzenie niewinnych ocząt, że insynkt łowiecki nigdy się w nim nie obudzi, że wystarczy mu piłeczka i patyczek. Ale czy można zaufać terierkom?

  • Replies 200
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Piątek to łobuz i drań. Wczoraj porwał ze stołu dwa kawałki pręgi wołowej (surowej!). Nie jestem, pewna, czy w przestępstwie nie brała udziału Betka, bo po fakcie oba patrzyły tymi swoimi niewinnymi terierkowymi oczkami. Na spacerach też trzeba uważać, po porywa wszystko, co pachnie jedzeniem. I nie bardzo chce oddać. A poza tym jest uroczy - patrzeć na jego szaleństwa z Betką i zabawkami to czysta przyjemność. Gdyby jeszcze zechciał zrezygnować z jednego spacerku, ale uparł się przy czterech.

Posted

:placz:Ja,ja,chcę Piatka!Jest jak połowa mojej Elzy,kocham Elzę i zakochałam się w Piątku!Jutro będę mocno się starała rozkochać w nim moją przyjaciółkę,zimą straciła swoją Munię,jamniczkę 15-letnią,psy się jej śnią po nocach,ale nie może się zdecydować.A Piatek,byłby dla niej idealny,lubi koty,wesoły psotnik.Moze mi się uda.

Posted

WIGA napisał(a):
:placz:Ja,ja,chcę Piatka!Jest jak połowa mojej Elzy,kocham Elzę i zakochałam się w Piątku!Jutro będę mocno się starała rozkochać w nim moją przyjaciółkę,zimą straciła swoją Munię,jamniczkę 15-letnią,psy się jej śnią po nocach,ale nie może się zdecydować.A Piatek,byłby dla niej idealny,lubi koty,wesoły psotnik.Moze mi się uda.

no to trzymamy kciuki

Posted

Piątek to bardzo inteligentny piesek i kocha się uczyć. Dzisiaj miałam trochę więcej czasu, więc dwa dzienne spacerki były nieco dłuższe. Na porannym spuściłam zbója ze smyczy - dostał głupawki, trzy razy obiegł boisko (czy muszę dodawać, że z prędkością światła?), potem była zabawa piłeczką (nie bardzo chciał oddawać), po 5 minutach zgubił piłeczkę i zaczęły się patyczki (też nie chciał aportować). Potem przyszli znajomi ze spanielem, który ma bzika na punkcie piłki - na spacerkach nic innego dla niego nie istnieje. Dzisiaj przyszedł z taką dużą miniaturką futbolówki. Piątek miał na nią straszną ochotę, ale jak tylko spróbował ochotę zamienić w czyn, dostał po uszach od spaniela (niegroźnie, ale na tyle przekonująco, że przestał się stawiać). Zgodził się na patyczki (spanielek patyczkami nie jest zainteresowany), a jak te mu się znudziły, usiadł przy mojej nodze i czekał, aż przestaniemy pierdaczyć (ma się rozumieć o pieskach - jakżeby inaczej!) i już po godzinie grzecznie wrócił ze mną do domu. A w domu zaczęłam przygotowania do następnego spaceru. Przeraża mnie prędkość, z jaką się porusza. Ganianie wokół boiska to pryszcz, bardziej boję się jego odejść do piesków, które wypatrzy z najdalszej dali. Gwizdać na palcach nie potrafię (to jedno z moich niespełnionych marzeń), cmokanie jest słyszalne w promieniu góra 2 metrów. No to zaczęłam przyzwyczajać Piątka do gwizdka - niesie jak cholera. Moje psy znają już ten dźwięk - w domu przybiegają natychmiast, bo wiedzą, że czeka je nagroda (ach, te żwaczyki!), w terenie różnie bywa. Jak Betka złapie trop, nie słyszy nic, Mixer udaje, że nie słyszy, ale kocha mnie nad życie i za trzecim, czwartym gwizdnięciem przybiega. Piątek szybciutko zorientował się, o co chodzi z tym gwizdkiem. Pańcia gwiżdże, przybiegam, dostaję żwaczyka. Na drugim spacerku w ciągu 5 minut nauczył się aportować patyczki - już nie musiałam ich wyrywać z Piątkowych zębisków, rzucał mi je pod nogi. "Taki jesteś pojętny, cwaniaku?", pomyślałam, "to zanim dostaniesz żwaczyka, będziesz musiał usiąść". Po następnych 5 minutach Piątek zaczął reagować na polecenie "siad". Przetrenowaliśmy potem w domu - siada. Jutro sprawdzę, czy posłucha, jak woreczka z pysznościami nie będę mieć u pasa. Niech on domek znajdzie, bo jeszcze tydzień i przepadnę. Przyszły domeczku Piątka, to będzie dla mnie najboleśnijsze z bolesnych rozstań - trzeba lepszej reklamy? O Piątka się nie martwię - po tygodniu zapomni.

Posted

Piątek się przypomina i pozdrawia cioteczki. Wszystko ok - tzn. wszystko oprócz braku domku. A Piątek jest naprawdę cudownym psem. Na spacerki chodzimy już bez smyczy. Jak jesteśmy sami, jest spokojnie - Piątek idzie przodem i co chwila ogląda się i sprawdza, czy mu nie uciekłam. Właściwie nie oddala się, chyba że zobaczy psa - biegnie się przywitać, ale na każde gwizdnięcie wraca. Dzisiaj próbował zmierzyć się z najszybszym psem w okolicy - zmiksowaną wyżliczką. Nie dogonił jej, ale był blisko. Siadanie ma już opanowane (na spacerach robi to niechętnie, bo mokro - chyba nie lubi moczyć sobie dupki). Nawet przed wyjściem na spacer grzecznie siada, żeby ułatwić pańci założenie obroży - do tej pory odbywało się to w pozycji "stójka na dwóch łapkach" - dobrze, że tylnych). Wczoraj był na wieczornym spacerze z całą sforką - istne szaleństwo! Piątek fruwał! A mówią, że strusie to nieloty! Co jeszcze? Już nie płacze, kiedy zostaje sam w domu. Jest niesamowicie czujny - słyszy najcichszy szmer na klatce i, ma się rozumieć, ujada (a razem z nim reszta psów). Nie walczę z tym za bardzo, bo kiedyś miałam takiego psa - karciłam go za to ujadanie w środku nocy, a potem okazywało się, że ktoś kradł korki albo włamywał się do mieszkania sąsiadów. Pozwalam mu chwilę poszczekać, a potem mówię "dosyć". Przeważnie nie reaguje, więc próbuję odwrócić jego uwagę. Niezawodnym sposobem jest otworzenie lodówki. Kurczę, tego wszystkie moje psy nauczyły się najszybciej.

natt mówi, że Piątek przypomina jej kota ze Shreka Nie wiem, nie jestem fanką, ale podobno chodzi o spojrzenie niewinnych ocząt. Faktycznie, Piątek potrafi spojrzeć!

Posted

kopciuszek napisał(a):
To i ja się zapisuję u psiej wersji kota ze Shreka ;)


Strasznie ci dziękuję, kopciuszku. Jak mówię, ja nie na Shreku, ja na Myszce Miki jestem wychowana, ale takiego spojrzenia nikt z Disneylandu nie miał, no, może czasem Kaczor Donald.

Posted

oj agata, po ttym opisie na poprzedniej stronie to ja się zaczynam martwić ;) ... zwłaszcza po końcówce ... Niech on domek znajdzie, bo jeszcze tydzień i przepadnę.... oj, żeby się nie okazało że on nieadopcyjny jest :evil_lol:

Posted

[quote name='jambi_']oj agata, po ttym opisie na poprzedniej stronie to ja się zaczynam martwić ;) ... zwłaszcza po końcówce ... Niech on domek znajdzie, bo jeszcze tydzień i przepadnę.... oj, żeby się nie okazało że on nieadopcyjny jest :evil_lol:

Co to to nie! On jest bardzo adopcyjny! W niedzielę przyjeżdżają do Piątka Państwo z Warszawy. Trzymajcie kciuki - to musi się udać!

Posted

Cholera, przed chwilą się dowiedziałam, że nikt nie sprawdził domku. Help! Jest chętny z W-wy na wizytę przedadopcyjną? Co robić? Jestem już umówiona z ludźmi, mam odwoływać?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...