Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Nie może tak być, że pies zostaje oddany i nie ma żadnej kontroli nad tym, co się z nim dzieje. Co dzieje się z BRUTUSEM? naprawdę nikt nie może się tego dowiedzieć? nie macie numeru telefonu do właściciela? adresu?

Nie wierzę.

Edited by ossa98
  • Replies 3.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ossa98 napisał(a):
Nie może tak być, że pies zostaje oddany i nie ma żadnej kontroli nad tym, co się z nim dzieje. Co jest dzieje się z BRUTUSEM? naprawdę nikt nie może się tego dowiedzieć? nie macie numeru telefonu do właściciela? adresu?

Nie wierzę.

Zgadzam się. A może popytać osoby z Poznania (mieszkające blisko), które mogłyby zobaczyć chociaż przez płot czy Brutus ciągle tam jest i jak wygląda. Tylko bez adresu to się nie uda. Nie jestem pewien, ale przed adopcją tu chyba ktoś napisał jaka to dzielnica lub ulica... W tej chwili nie mam czasu szukać tego posta...

Posted

Kurcze co się dzieje???? Na innym wątku też jest sytuacja, że brak kontaktu z właścicielami i nie wiadomo co z psem.... Mam nadzieję, że szybko się uda ustalić co u Brutusa.

  • 3 weeks later...
Posted

Coraz bardziej mi się to nie podoba. Czas zmienić zdanie o Dogo i niektórych ludziach, którzy tutaj tylko udają, że pomagają zwierzętom. Przecież nie taki jest cel - wydać psa/pozbyć się go i zapomnieć. To zupełnie nieodpowiedzialne.

Posted

Może ktoś z Was sie dowie u źródła co i jak z Brutusem ?
Można wejść w profil obraczus i wyslać do niej maila, jest tam zapewne podany :)

Posted

[quote name='Ziutka']Może ktoś z Was sie dowie u źródła co i jak z Brutusem ?
Można wejść w profil obraczus i wyslać do niej maila, jest tam zapewne podany :)[/QUOTE]

a ja, choć nie byłam bezpośrednio zaangażowana w sprawę Brutka, prócz kibicowania mu, poproszę o trochę cierpliwości.
I proszę, nie bądźcie źli na obraczus.

Niebawem się odezwę.

Posted

[quote name='Akrum']a ja, choć nie byłam bezpośrednio zaangażowana w sprawę Brutka, prócz kibicowania mu, poproszę o trochę cierpliwości.
I proszę, nie bądźcie źli na obraczus.

Niebawem się odezwę.
Cierpliwość chyba nie pomoże bo z tego co czytam w podpisie to obraczus raczej już tu nie wróci. Chyba, że jest ktoś inny kto ma takie informacje.

Posted

[quote name='ossa98']Coraz bardziej mi się to nie podoba. Czas zmienić zdanie o Dogo i niektórych ludziach, którzy tutaj tylko udają, że pomagają zwierzętom. Przecież nie taki jest cel - wydać psa/pozbyć się go i zapomnieć. To zupełnie nieodpowiedzialne.

To i ja wtrącę parę groszy. To, że Marta tutaj nie pisze to NIE ZNACZY, że Brutka olała, więc prosiłabym ważyć słowa, zwłaszcza, że jeśli ktoś Martę zna to doskonale wie, że jest odpowiedzialną osobą. Poza Dogomanią również istnieje życie i normalny świat, zwłaszcza jak ma się małe dziecko.

Posted

Żebyśmy się dobrze rozumieli...Ja absolutnie nie mam żadnych pretensji do Obraczus. Moje słowa nie były skierowane pod jej adresem. W sprawę Brutusa było wiele osób zaangażowanych. Wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni za jego los. Gdybym znała adres nowego właściciela i mieszkała stosunkowo blisko, już dawno Pani miałaby niezapowiedzianą wizytę. Niestety, w aktualnym położeniu jestem bezradna. A bardzo leży mi na sercu los tego psa. Poza tym sami zwróćcie uwagę na dziwną prawidłowość. Nowy właściciel zerwał kontakt z Dogo. Nie zamieszcza żadnych zdjęć z miejsca pobytu psa, ani informacji o nim. Czy to nie jest podejrzane? ma coś do ukrycia? A przecież umowa do czegoś zobowiązuje. Ja sama adoptowałam psa z Dogo i co jakiś czas, mimo, że minęły już prawie 4 lata wrzucam fotki, żeby dziewczyny, które pieska mi wydawały (w tym również Obraczus) były o niego spokojne. A jeśli Brutus jest w schronisku? bo Pani sobie z nim nie dawała rady i go oddała...A może potrzebuje pomocy?

  • 1 month later...
  • 2 weeks later...
Posted

miłePanie,widzę że bardzo przejmujecie się losem Rufusa,poinformowałam "ossę98" o sytuacji Rufusa dosyć dawno i dosyć dokładnie.Pies rzeczywiście jest psychiczny,jak stwierdzili jego poprzedni właściciele!Podejrzewam że jest taki od urodzenia,a liczne miejsca pobytu jeszcze to pogłębiły,może wyszczególnię tylko jego lęki:boi się deszczu,ekstremalnie burzy i fajerwerków,aparatu fotograficznego,otwartego okna,podniesionego głosu,nie podejdzie jak się go prosi,nie chce być sam w ogrodzie,na obcych reaguje agresywnie ciągle jest siatka w strzępach,ostatnie 4 dni był kompletnie wycofany,dzisiaj deszcz przestał padać więc jest lepiej.Na spacerach rzuca się na psy mimo że zapewniłam mu towarzystwo suczki w ramach terapii,podgryza wciąż ręce,potrafi nawet ugryżć.W sumie prosiłam o pomoc fachowca,ale się jej nie doczekałam,osobiście nie stać mnie na behawiorystę,czas leci pies ma przeszło 4 lata,a stan jego jest zły.Rufus ma bardzo dobre warunki,niejeden pies by mu pozazdrościł.Ma bardzo wrażliwy żołądek ciągle trzeba uważać na dietę jego,w sumie piszę na forum,gdyż nie należy zbyt pochopnie oceniać ludzi ,to Ci którzy pośredniczą muszą najpierw współpracować z behawiorystą i oddać psa w miarę normalnego!Pies to nie rzecz a dużo ludzi nie ma pojęcia o postępowaniu z takimi psami jak Rufcio.Myślę że ktoś inny oddał by go natychmiast,jeszcze raz zaznaczam że wogóle z osób pośredniczących w jego adopcji nikt nam nie pomógł w niczym!Mimo moich próśb!!!!!!Właścicielka Rufusa.

Posted

sabitri napisał(a):
miłePanie,widzę że bardzo przejmujecie się losem Rufusa,poinformowałam "ossę98" o sytuacji Rufusa dosyć dawno i dosyć dokładnie.Pies rzeczywiście jest psychiczny,jak stwierdzili jego poprzedni właściciele!Podejrzewam że jest taki od urodzenia,a liczne miejsca pobytu jeszcze to pogłębiły,może wyszczególnię tylko jego lęki:boi się deszczu,ekstremalnie burzy i fajerwerków,aparatu fotograficznego,otwartego okna,podniesionego głosu,nie podejdzie jak się go prosi,nie chce być sam w ogrodzie,na obcych reaguje agresywnie ciągle jest siatka w strzępach,ostatnie 4 dni był kompletnie wycofany,dzisiaj deszcz przestał padać więc jest lepiej.Na spacerach rzuca się na psy mimo że zapewniłam mu towarzystwo suczki w ramach terapii,podgryza wciąż ręce,potrafi nawet ugryżć.W sumie prosiłam o pomoc fachowca,ale się jej nie doczekałam,osobiście nie stać mnie na behawiorystę,czas leci pies ma przeszło 4 lata,a stan jego jest zły.Rufus ma bardzo dobre warunki,niejeden pies by mu pozazdrościł.Ma bardzo wrażliwy żołądek ciągle trzeba uważać na dietę jego,w sumie piszę na forum,gdyż nie należy zbyt pochopnie oceniać ludzi ,to Ci którzy pośredniczą muszą najpierw współpracować z behawiorystą i oddać psa w miarę normalnego!Pies to nie rzecz a dużo ludzi nie ma pojęcia o postępowaniu z takimi psami jak Rufcio.Myślę że ktoś inny oddał by go natychmiast,jeszcze raz zaznaczam że wogóle z osób pośredniczących w jego adopcji nikt nam nie pomógł w niczym!Mimo moich próśb!!!!!!Właścicielka Rufusa.

Pani już mnie "zna" - jestem pracownikiem hotelu, skąd brała Pani Rufusa.

Czy w związku z opisanymi problemami w dalszym ciągu pragnie Pani zachować Rufusa czy myśli Pani nad jego oddaniem z powrotem?

Z tego co pamiętam to Pani Kinga (behawiorystka) podjęła się pracy z Rufusem. Nie wiem jak to się dalej potoczyło...

Posted

Przed weekendem Marta poprosiła mnie o wklejenie tego posta do wątku, niestety nie miałam możliwości tego zrobić.


Wklejam dziś z aktualnym dopiskiem:


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------












Szanowni Państwo. Napiszę wprost. Jest mi bardzo przykro, że wszyscy zgodnie uznali bądź pomyśleli, że nie interesuję się Brutusem i Jego dalszymi losami. Poza forum dogomania istniej również inne życie. Pod Nickami użytkowników kryją się osoby, które mają naprawdę problemy uniemożliwiające im dalsze udzielanie się na forum. Nie mam zamiaru się z Wami licytować kto jakie ma problemy. Nie interesuje mnie to, tak samo jak Was nie interesują moje problemy. W sprawdzenie domu Brutusa zaangażowałam kilka osób. Niestety nie mieszkam w Poznaniu. Nie mam możliwości rzucenia wszystkiego i wszystkich, w tym mojego rocznego dziecka, i pojechania osobiście do Poznania. Poza tym jestem w ciąży i mój lekarz prowadzący nie wyraża zgody na jakiekolwiek wycieczki.

Niestety nie wiem co się dzieje z Brutusem. Od długiego czasu nie jestem w stanie tego ustalić. Oczywiście do wizyty podopcyjnej doszło – wizyta była przeprowadzana przez osobę o Nicku Aki. Niestety do kolejnych wizyt już nie. Z właścicielką Brutusa próbowałam kontaktować się zarówno telefonicznie, jak i mailowo. Na maile do pewnego czasu dostawalam odpowiedź. Wynikało z nich, iż poza Aki, właścielka psa nikogo do domu nie wpuści. Proponowałam szkolenie u innego behawiorysty. Pomysł został od razu odrzucony. Prosiłam o zdjęcia, informacje o psie. Kiedy jedna z wolontariuszek zadzwoniła, aby umówić się na spotkanie podczas którego chciała porozmawiac o szkoleniu, podpowiedzieć coś, natychmiast dostałam maila, w którym zostałam poinformowana, iż kontrole są niepotrzebne i jest jedno najszybsze rozwiązanie – można psa oddać do schroniska. Więc poprosiłam o jasną informację czy DS chce oddać psa, czy nie. Do dnia dzisiejszego nie dostałam odpowiedzi. Przypomnę (bo zaraz pojawią się pytania), iż Aki miała szkolić Brutusa. W pewnym momencie kontakt z Nią się urwał. Po wielokrotnych telefonach do Aki, udało mi się w końcu z nią porozmawiać. Ustaliłam, iż Aki ma problemy osobiste, z powodu których nie jest w stanie szkolić m.in. Brutusa. Prosiłam Ją o rozmowę z DS. Brutusa. Prosiłam, wręcz błagałam. Mówiłam, że DS. zgadza się na szkolenia tylko z Nią, na wizyty tylko Jej… obiecała zadzwonić do DS. i dać mi znać. Nie dostałam do tej pory informacji zwrotnej…. Oprócz mnie kilka innych osób również kontaktowało się z Ds. psiaka. One miały więcej szczęścia, gdyż do rozmowy doszło. Niestety do spotkania nie doszło ani razu. Były próby umówienia się na spotkanie w domu DS. oraz poza nim. Były propozycje podania namiarów na szkoleniowców, na pójście na spacer razem z Brutusem. Jedna osoba jeździła i kręciła się wokół domu…. Druga dzwoniła do drzwi – nikt nie otwierał. Nie były to pojedyncze próby kontroli. Acha jedną z osób, które próbowały przekonać Ds. do spotkania itd. Była Ania z poznania. Jeśli chcecie to sprawdzić, bardzo proszę.
Nie pisałam o tym, bo jeszcze czekałam na odpowiedź ze strony DS. miałam złudzenia, że uda się dowiedzieć co się dzieje z Brutusem. DS od samego początku czytał wątek, jeszcze przed adopcją. Później próbowano mi wmówić, że nie poinformowałam Ds. o problemach psiaka, o tym, że Brutus jest wycofany, strachliwy… a mówiłam.. na wątku wszystko jest napisane… zresztą to nie ja namawiałam do tak szybkiej adopcji… to DS. próbował mnie przekonać do tego, że wizyta przedadopcyjna jest niepotrzebna i próbował wymusić na mnie zgodę na wydanie psa podczas wizyty w Psanatorium.
Wiele osób oferowało mi swoją pomoc (tak naprawdę to nie mnie, a Brutusowi). Natomiast jak przyszło co do czego, z pomocy nic nie wynikło. Pomóc miało Stowarzyszenie (nazwę zachowam dla siebie). Niestety w związku z ogromnym zadłużeniem w hotelach, stowarzyszenie ostatecznie nie pomogło. Kontakt się urwał. Co do szkolenia to mam dowody w mailach na to, iż dopytywałam o szkolenia, o to czy został wybrany nowy szkoleniowiec. Prosiłam nawet o to, aby DS. pozwolił mi wysłać adres mailowy do Skarbnika Brutusa w celu ustalenia w jaki sposób będą przekazywane pieniądze na szkolenia. Więc twierdzenie, że DS. został pozostawiony sam sobie z tak trudnym psem jest po prostu oczernianiem mnie i nieprawdą.
Jeśli ktokolwiek z Państwa ma możliwość i chęć zajęcia się sprawą adopcji Brutusa – udostępnię umowę adopcyjną. Przykro mi bardzo, ale ja nie jestem w stanie dalej zajmować się tą sprawą. Już raz przez sprawę adopcji Brutusa wylądowałam na porodówce dużo za wcześnie, narażając dziecko i siebie. Tym razem, proszę mi wybaczyć, jestem mądrzejsza i bardziej odpowiedzialna.
Na koncie Brutusa od bardzo długiego czasu są pieniądze – 500zł. Wolałabym, aby pieniądze były przekazywane bezpośrednio na konto szkoleniowca, który będzie szkolić Brutusa.. jeśli do szkolenia dojdzie, bo niestety ale DS. jasno powiedział, że zgadza się tylko na szkolenia Aki.. a Aki szkolić Brutusa nie będzie.
Zawsze starałam się robić dla tych psów tyle ile mogłam, a nawet jeszcze więcej. Tyle psów oddałam do wspaniałych domów… niestety adopcja Brutusa pokazała mi, że istnieją ludzie okrutni i zakłamani. Zawiodłam tego psa i zawiodłam siebie. Na szczęście żaden pies nie będzie już cierpiał przeze mnie.
EDIT: Post ten był napisany już jakiś czas temu, ale ze względu na mój zły stan zdrowia dopiero teraz zostaje wklejony.
Bardzo się cieszę, że DS. psiaka znalazł czas na napisanie kilku słów o psiaku. Myslę, że teraz będzie dużo łatwiej ustalić co należy zrobić, aby pomóc Brutusowi i DS.
M.

Posted

Ręce opadają jak czytam te steki kłamstw i obłudy!!Najprostszym wyjściem dla p.Obraczuś jest oddanie psa do adopcji po półtora roku i kolejne okaleczenie go psychiczne,to świadczy bardzo dobitnie o Pani stosunku do psa!!Zresztą ta Pani wypisuje do mnie agresywne e-maile na które nie odpowiadam i nie będę odpowiadać!Ten post świadczy dobitnie o stosunku do psów,przedkłada się własne"honory naruszone"nad dobro biednego psa!!!!Właściwie dobrze że ta Pani nie zajmuje się już psami,lepiej dla nich!Pozatym nie będę akceptować narzucania mi behawiorysty,bądż odwiedzin osób których nie znam!Są rachunki ,które można okazać za usługi szkoleniowca,którego mam prawo wybrać.Jeżeli chodzi o informowanie mnie o pieniądzach na szkolenie,najpierw było 1500,-zł,teraz jest 500,-zł.Nie widzę sensu rozmowy z ludżmi,którzy własną prywatę przedkładają nad dobro zaniedbanego psa,który rzekomo był prowadzony przez szkoleniowca,to nie polega na wstawianiu ładnych zdjęć z pieskiem,czy oddawaniu go w nieskończoność do adopcji!!!Już poprzednich właścicieli Rufusa wyzwano od ostatnich,teraz kolej na mnie!!!Rufus potrzebuje dużo doświadczenia i miłości,dlatego rozumiem ludzi którzy sobie z nim nie radzili.wł.Rufusa

Posted

A mnie ręce opadają na to co pani tutaj wysmażyła. Martę znam nie od wczoraj, i nie życzę sobie żeby pani ją obrażała, bo ten kto ją zna, i ma pojęcie o tym ilu psom pomogła, nie jest chyba w stanie doczytać do końca tego bełkotu.
Co się nagle stało, że zalogowała się pani na Dogomanii? Ktoś za mocno docisnął, nadepnął na odcisk? Skoro adoptowała pani psa to jest pani zobowiązana do informowania co się z nim dzieje, w jakim jest stanie psychicznym, fizycznym, a co jakiś czas należy również przekazać meilem, bądź też mmsem zdjęcia psa. Czy pani ma coś do ukrycia, że tak strasznie boi się pani wizyty osoby, której na sercu leży dobro psa??

Btw. Dlaczego pani w ogóle nie odpisywała na meile, a teraz zachowuje się jak obrażona primadonna, która notabene obraża osobę, która poświęciła masę swojego czasu, a także i pieniędzy na pomoc bezdomnym psom??

Posted

sabitri
pomijając Twoja rację i Marty rację
mam pytanie
bo szczerze powiem, że z tych wypowiedzi jasno tego nie wywnioskowałam
czy Rufus zostaje u Was?

i czy masz moze jakieś zdjęcie Rufusa?

Posted

Pani sabitri, proszę, by przestała Pani atakować obraczus.

Czy i w jaki sposób możemy Rufusowi obecnie pomóc?

Podpisując umowę adopcyjną, wyraziła Pani zgodę na wizyty kontrolne. Pieniądze zgromadzone na koncie skarbnika Brutusa nie należały po adopcji do Brutusa. Takie są zasady zbiórek na dogo. Decyzją darczyńców zostały podzielone na pomoc innym psom. Na szkolenie Brutusa pozostawiono 500 pln.

Posted

Ale dalej Pani nie pisze co Pani postanowiła... odnosnie psa.
Osoba adoptująca psa i podpisująca umowę adopcyjną nie może sobie tak po prostu powiedzieć

nie będę akceptować narzucania mi behawiorysty,bądż odwiedzin osób których nie znam!


Póki co, to ja widzę, że to Pani jest agresywna i zupełnie nie rozumie Pani istoty adopcji.

Posted

Drodzy przyjaciele psów!Widzę że nie ma sensu na dyskusję,gdyż to nie ma miejsca.Być może co poniektórzy nie rozumieją,że Rufus nas bardzo kocha a my jego i my oczekujemy pomocy a nie kolejnego podrzucania psa co jest najprostsze!Zdania o osobach prowadzących jego adopcję nie zmienię,gdyż to jest karygodne,aby tak oddać psa totalnie wycofanego,bez szkoleniowca!Dodam jeszcze tylko że w postach wyrażnie pisała p.Obraczuś że juz spadło zainteresowanie Rufusem,i czeka go tylko schronisko,to było przed zaadoptowaniem go przeze mnie!Nie widzę powodu do dalszych dyskusji,Panie mnie nie zastraszą!!!Załączam pozdrowienia dla prawdziwych przyjaciół biednych istot psich!!!

Posted

Nie wiem jak została sformułowana umowa adopcyjna, ale jeśli nie ma w niej wzmianki o tym, że osoba oddająca przeznaczy daną kwotę na szkolenie Rufusa to znaczy, że jakakolwiek kwota przez nią podarowana nie jest obowiązkiem, a prezentem wynikającym z jej dobrej woli. Zatem ja adoptując psa byłbym wdzięczny za jakąkolwiek pomoc finansową umożliwiającą szkolenie, a już zwłaszcza za 500 zł.

Napisała Pani tu na wątku więc domyślam się, że miała Pani ku temu jakiś konkretny powód. Tak więc może porozmawiajmy o nim...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...