Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Erko, błagam nie dołuj nas już bardziej :shake:. Co się z tymi ludźmi dzieje?
Szczeniaczki od terierki mają 4 mies. skoro ona ma znowu cieczkę.

Divia zrobiła mi plakaciki, to porozwieszam znowu po przychodniach, ale jak na razie, bez efektu to robiłam. O koty też nikt nie pyta. Dzięki pomocy jkp zaszczepiłam jeszcze ich mamę :lol:. Wszystkie są wiec zaszczepione, zdrowe. Nie dziwiłabym sie, że nikt nie chce naszego niewidomego Elvisa, ale takie śliczne maluszki?

A z Pako przecież podobnie. Dr Parczyk dwoi się i troi, zeby mu znaleźć dom. Rozpytuje wszystkich, którym odeszły psy, ale nikt już nie chce następnego. Gdyby nie Pako, to wzięłabym jednego malucha od terierki, ale muszę trzymać miejsce, jesli p. Teresa oddałaby go. Wiecej psów wziąć nie moge, bo przeciez mam jeszcze swoje 7 mies.yorki, których nikt też nie chce :roll:.
Rasowych nie chca kupowac, kundelków nie chcą brać, jak biora to zwracają, to co jest grane?

Erko, co zrobisz z Oskarem? Chyba trzebaby mu łapę w gips wsadzić, jeśli złamana?

Posted

erka napisał(a):
Jestem załamana:-(. Oskarek z hurtowni ma chyba złamaną łapę, nie wiem, co teraz będzie.
Po tych ostatnich deszczach znowu odnowiła mu sie ta sącząca rana między palcami, moczyłam mu ją w nadmanganianie p., wczoraj jeszcze było wszystko ok, dzisiaj przychodze, a właśnie ta łapa wisi bezwładnie:placz:.
Musiało sie to stać, jak poszedł w kawalerkę , bo już wcześniej mi donoszono,ze widziały go osoby w stadzie psów za jakąś suką z cieczką.

Nie dośc ,że od przyszłego tygodnia nie będzie go miał kto karmic , to jeszcze ta łapa:shake:.

A dzisiaj zobaczyłam, która to sunia ma cieczke . Okazało się,że to ta terierka , biegła wzdłuż tej ruchliwej drogi, za nią dwa jej maluszki ok. 3mies., wszystkie chude , jak przecineczki i cztery psy za nimi.:-(

Myślałam ,że się rozpłaczę, jak zobaczyłąm te biedne maluszki w tej sforze. Temu ....trzeba by natychmiast te psy odebrać:angryy: , ale gdzie.

Z innych dobrych wiadomości:cool3:, to chca oddać Tumkę, bo podobno gryzie ludzi.
Chcą oddać Figę, bo zmieniła im sie sytyacja życiowa i musza się wyprowadzać z mieszkania.
Nie ma kto jechać z Misią i z tym panem do Konstancina.
Nie mam z kim jechać z Guciem do Poznania.
Nie mam jak pomóc Irze, nie jestem w stanie też chodzić do niej często .

Nie ma dalej żadnego zainteresowania, Sonią,, Górką, Kalą , Albinką , Teri , Pako, Lordem.


Ludzie, a ja myślałam,że mam doła! Erka, błagam niech tak właśnie zostanie,bo jak Ty jeszcze się zdołujesz,to ...już sama nie wiem!!!

POMÓŻCIE PRZEWIEŹĆ MISIĘ DO KONSTANCINA...jeśli samochód jest bez kratki, to druga osoba nieodzowna. Może ktoś ma ochotę na małą wycieczkę...bardzo proszę!!!

Erko...zamawiać te karmę. czy może teraz worek kupicie jej na miejscu i zawieziecie z Misią?

Posted

Jaaga napisał(a):


Erko, co zrobisz z Oskarem? Chyba trzebaby mu łapę w gips wsadzić, jeśli złamana?



Jaaga...to nei jest wyjscie...ja zastanawiałabym się nad uśpieniem tego psiaka:( wiem, ze to nieludzkie...ale:

-czy wsadzenie mu nogi w gips (przy sączącej się ranie na dodatek) i zostawienie go w tej budzie to dobry pomysł?

przecież on będzie kuśtykał za suką w cieczce i tak - nawet ogipsiony - w koncu gips i tak rozwali albo nie zdąży przez ulicę...

- kto go tam będzie karmić jak Erki nie będzie?
- kto go odpchi, odrobaczy, wezwie weta gdyby cos mu się stało? poda leki, kiedy będzie potrzeba? pamietajmy, ze on cierpi na schorzenie stawów....


co do powracajacych psów - ja bym się po prostu wypięła - wzieli niech się martwią! do .kk.y nędzy - a gdzie te psy wsadzac????

Puszek też został podrzucony przez jedną toz-owiankę i pozostawiony na naszych głowach, bo ona ma głęboko w d...e i leczenie psa, szukanie mu domu! i co z nim będzie jak p. Ania pojedzie???

to wszystko sprawia, ze mi się odechciewa wszystkiego...nie ma komu, nie ma kim próbować tu ratować psów...to jest bez sensu:(:(

trzeba chyba działać jak większość na dogo: hopać i ew. robic ogłoszenia - bez angażowania się psychicznego i fizycznego w to wszystko...

Posted

Andziu, tylko czy Erka da radę wziąć Oskara i uśpić?
Do usztywnienia może być taka plastikowa termoutwardzalna siateczka, która przepuszcza powietrze, a usztywnia jak gips.

Piszesz o Puszku, ja mam tak podrzucona Łatkę nietrzymajacą moczu. Forumowiczki się na nią wypięły i mam wiecznie zalanego, śmierdzącego psa na głowie przez następne co najmniej 10 lat, bo nie miałam sumienia jej uspić. Tak najłatwiej, mają później czyste sumienia, bo pies bezpieczny.

Ja nie potrafiłabym sie wypiać na powracające psy. Tyle każdy z nich kosztuje nas pracy, poświecenia, inwestycji uczuć, że nie potrafiłabym zostawić swojego byłego tymczasowicza na pastwę losu.

Posted

ewelinka_m dzięki bardzo za pamięć o koteczce. Serce mi się kraje na samą myśl, że będę musiała ją oddać bo jest przekochanym kociakiem.. chyba, że zaczne TZta ogłaszać.. z klauzulą bezzwrotności..
Trochę już ją poogłaszałam tu w okolicy i dziś zadzwoniła do mnie babeczka ze Skarżyska, mają podjechać i ją obejrzeć..
Jeśli nic z tego nie wyjdzie, to proszę poogłaszaj ją w wolnej chwili.
A treść to taka zupełnie bez polotu dzis:
Młodziutka, niespełna dwumiesięczna czarna kotka poszukuje dobrego domu.
Bardzo kontaktowa, przytulaśna, szukająca kontaktu z człowiekiem.
Potrafi korzystać z kuwety. Tolerująca psy. Odrobaczona.
Do oddania tylko w warunki domowe, nie na podwórko!!
Odbiór w okolicach Kielc. Tel. kontaktowy: 507 965 389

:(
Trzymajcie się dziewczyny

Posted

[FONT=Times New Roman]Słuchajcie nie wiem na ile to "prawnie" moze byc, ale w umowie jest zapis o oddaniu zwierzecia w razie gdyby cos...No ale kurna zmiana sytuacji zyciowej chyba musiala byc brana pod uwage. Przeciez pies to kilkanascie lat zobowiazania. Nie moze byc tak ze biora i oddaja, bo mi sie znudzil czy se nie radze. Moze wlasnie zmienic ten zapis na cos w stylu: [/FONT][FONT=Times New Roman]1.[/FONT][FONT=Times New Roman]"Jeśli nowy właściciel z jakiegoś powodu zrezygnuje z posiadania zwierzęcia, do czasu znalezienia zwierzęciu nowego opiekuna zapewni mu opiekę i powiadomi o tym kroku osobę wydającą, w takim wypadku z kolejnym nowym opiekunem sporządzi umowę adopcyjną o treści identycznej jak niniejsza umowa, a osoba wydająca ma prawo do skontrolowania nowych warunków i ewentualnego nie wyrażenia zgody na nową adopcję; [/FONT][FONT=Times New Roman]"[/FONT][FONT=Times New Roman]


[/FONT] [FONT=Times New Roman]Tzn, zeby zopbowiazac nowego wlasciciela do trzymania psa do czasu znalezienia nowego domu, a w tym czasie wolontariusz robi co moze zeby znalezc dom. Bo wtedy odpada szukanie DT, a szukac ds i tak trzeba. Tlko nie wiem jak to prawnie wyglada i czy tak mozna. Ja przyznam ze zminilam ten zapis w jednej z umow...Wiec moze jest to jakies wyjscie. Oczywiscie nie jako lekarstwo na zwroty, ale moze cos..[/FONT][FONT=Times New Roman]


[/FONT] [FONT=Times New Roman]A co do Oskarka...to chyba przychyle sie troszke do Andzi. Prosze nie bic, bo wiem ze latwo mi pisac, bo nie znam psiaka, a wtedy wiadomo. LAe jakby rozwazyc wszystko to z dwojga zlego....
[/FONT][FONT=Times New Roman]




[/FONT]

Posted

To może teraz te osoby, z głową pełną cudownych pomysłów się wykażą? halo Zuzka nadszedł czas kiedy możesz zaprezentować swoje zdolności w ratowaniu psów, pokaż jak potrafisz lepiej pomagać od nas :cool3:

proszę...czy mógłby ktoś jechać z Misią? :modla: zwykle jeżdżę z psami jako obstawa ;) ale w tą sobotę nie mogę, a to dla niej ogromna szansa..

z Tumką to chyba jakieś żarty są...bo w takim razie to ja już dawno powinnam być zagryziona :razz: robiłam z nią wszystko co tylko sie dało, wywracałam na każdą stronę, a i na spacerach też nie chodziłyśmy po bezludnych okolicach, bo takich tu brak .. :mad:

Posted

ewelinka_m napisał(a):
z Tumką to chyba jakieś żarty są...bo w takim razie to ja już dawno powinnam być zagryziona :razz: robiłam z nią wszystko co tylko sie dało, wywracałam na każdą stronę, a i na spacerach też nie chodziłyśmy po bezludnych okolicach, bo takich tu brak .. :mad:


Wiesz co sobie pomyslalam...Ze moze robia z nia niewiadomo co i ona ze starchu tak. Przeciez to lagodna psica byla, ze nawet ja to zauwazylam :evil_lol: A byla nieco wystraszona, wiec moze kąsa ze strachu. No ja juz sama nie wiem...

Posted

Tumka jest przekochana do właścicieli, ale podobnie jak Kala ma chyba bardzo silny instynkt terytorialny, równiez jak wychodzi na spacer czuje sie w obowiązku bronienia swojej pani.
POdobno ta dziewczyna zapłaciła mandat 200 zł za to,ze capneła jakiegos faceta.
Pani Roter , do kórej dzwoniła,powiedziała jej ,żeby zakładała kaganiec, ale podobno chodzi w kagańcu, więc nie za bardzo wiem o co chodzi. Ma jeszcze z nia rozmawiac.

Posted

{Przepraszam ,ze sie wypowiem bo z daleka to łatwo gadać ale ; Oskarka nie można z taka łapa zostawić , jesli nie moze miec opieki Erki to lepiej go uspić . Jesli zostanie sam to bedzie cierpiał bez pomocy . Czyz nie unikanie CIERPIENIA jest sensem tego co robicie ?
Erka no nie mow ,ze jedziesz do Poznania jak ja akurat wyjeżdżam :( i nic nie moge pomoc. W razie czego mój dom jest zamieszkany i otwarty :) J

Posted

Jkp, póki jeszcze jesteś , to chciałbym Ci bardzo podziękować, oczywiście za wszystko, co robisz dla naszych psiaków, ale teraz dla Misi. Bo to dzięki Tobie sunia może jechać do tego hoteliku i ma szansę na życie:buzi::iloveyou::modla:

Dziekuję tez bardzo zuzlikowej za pomoc przy Misi i innych naszych beniach:loveu::iloveyou:.


Co do Oskarka, to zaraz idę do niego i zobaczę , jak sytuacja wygląda. Tak bardzo chciałam, żeby on sobie dożył do końca, to taki cudowny pies.
Jaaga nie ma możliwości,żeby go zabrac do weta, już wtedy , jak miał chora łapę , chciałysmy go zapakowac do samochodu, ale bez szans, tym bardziej teraz.

A potem z tym gipsem miałby być w budzie , w tym brudzie tam dookoła:shake:. Zresztą z usztywniona łapa pewnie do budy by nie wszedł.

On po zimie już był w tak kiepskim stanie,że myśłałam,że nie pożyje długo, ledwo chodził na łapy, ale cały czas coś mu podaję na te stawy, bardzo dobrze dostaje jeść , codziennie mu gotowałam mięsko z ryżem, potem sucha karma na dodatek. I tak odżył, bardzo ładnie wyglądał, a wczoraj leżał taki biedny, widac było,że go bardzo boli.

Posted

[quote name='kika22']divia_gg sliczne plakaty, oby ktos pokochal je

A dziekuje dziekuje. Mam nadzieje, ze moze to cos pomoze. Np potencjalny domek dla Terri teoretycznie nie szuka psa w internecie :evil_lol::evil_lol: Oby sie cos udalo:)


A ze spraw biezacych to przekazalam p. Dąbrowskiej karme, narazie dla psiakow - 30 kg. Dla kotow jest w drodze - 15 kg. Wiec narazie zaopatrzona jest niezle;)
I tu przekazuje bardzo duze dziekuje w strone jkp od p. Dąbrowskiej :loveu::loveu::loveu: i od siebie i od nas tu z Kielc mega dzieki kochana wspieraczko kieleckich bid :loveu::loveu:

Posted

z kolejnych świetnych wieści...
Do p.Ani ,ktoś podrzucił 2 dni temu połamanego psa!! największym szczytem chamstwa jest jeszcze pozostawiona karteczka do biedaka, bo ktoś nie miał w sobie na tyle odwagi, żeby wejść i zapukać do drzwi czy chociaż się podpisać :angryy: a co by było gdyby p.Ania wyjechała? pies by umierał w największym cierpieniu koło klatki :mad:
Jak bardzo trzebabyć pozbawionym jakichkolwiek skrupułów czy najzwyklejszego myślenia, jak można do osoby w wieku 80 lat PODRZUCIĆ psa, który wymaga codziennych wizyt u weta, którego trzeba znosić po schodach, bo sam nie jest w stanie nawet zejść!!! ale przecież ta bezczelna osoba pozbyła się problemu zrzucając na czyjeś barki cały ciężar, teraz ma oczywiście wszystko gdzieś, bo ONA NIE MA MOŻLIWOŚCI POMOCY, a my i p.Ania to mamy chyba willę żeby te wszystkie psy umieszczać, mało tego nasze środki finansowe również nigdy się nie kończą. :cool3:

zaraz wstawię zdjecia psiny... :angryy:

Posted

Psinka jest młodziutka, dziś miał robione rtg nie wykazało żadnych złamań, ale jest na prawdę bardzo mocno poobijany :-( prawdopodobnie trzaśnięty przez samochód, zwłaszcza przednia łapka jest najbardziej obita, bidak jest cały obolały. Jest niewielki, na oko, waży ok 8 kg.

Bardzo dziękuje również Linssi, która pojechała ze mną w największe oberwanie chmury po psiulka do weta :Rose: :loveu:

naj karteczka od tej jakże wspaniałej osoby :diabloti:






Posted

Szczyt tupetu :crazyeye:. Dobre serce miała, ale cudzymi rękami i szkoda, ze nie dla 80-letniej staruszki :angryy:. Tu litością i współczuciem sie nie wykazała.

Erko, nie zazdroszczę decyzji w sprawie Oskarka, ale tak jak napisała Joasia, zostawić go tak nie można, bo cierpi. Jesli nie ma perspektyw, to chyba będziesz musiała go uspić.Gdybym tylkowydała któregos z naszych nieadopcyjnych tymczasów, to wziełabym go do siebie. Mam to samo z Sarą. Oprócz stawów ciągle chora nerka. Ostatnio po chemioterapeutykach było lepiej, teraz znowu gorzej, ale wciąż robie co moge,jeżdzę po lekarzach, powtarzamy badania, stosujemy kolejne leki, bo nie mam sumienia jej uśpić. Tylko, ze Oskar zostanie sam ze swoim cierpieniem :-(.

Posted

dziewczyny czy mógłby ktoś odebrać ode mnie karmę w niedziele w godzinach dopołudniowych? będziemy jechać przez Kielce z psami. Zapakuje karmę i chciałam zostawić dla was. Różnoraka karma, tak, że nie wiem którym psiakom będzie odpowiadać. Gdyby któraś mogła odebrać na jakimś cpn-ie w niedziele to podaję mój numer 500 649 910 - my jedziemy do Radomia.

Posted

Nie wiem Jaaga, czy jestem w stanie podjąc taką decyzję. Dzisiaj , jak poszłam do niego, to był przy jednym z warsztatów z tą dyndającą łąpą, tak jakby szukał pomocy:-(.
A faceci z tego warszatu stwierdzili tylko,że właśnie zauwazyli,że ma złamaną łapę :cool3: i na tym koniec, czekają az ja cos zrobię:diabloti:.

Łapa Oskarka dzisiaj bardzo spuchnięta, ale ma apetyt i tak patrzy na człowieka tymi oczkami:-(.

Wezwałabym do niego weta,żeby chociaż dał mu cos przeciwbólowego , ale nie miałam dzisiaj czasu, bo musiałam jechac do miasta kupic cos na kleszcze i robale dla Misi, bo lecznica u mnie na osiedlu zamknięta.
Jutro rano o 7 jedziemy po Misię do Buska i chyba bedę musia z nia jechać do Konstancina , więc znowu nie bede miała czasu dla Oskarka.

Tego, co zrobiła ta baba podrzucając psine pod drzwi p.Ani nawet nie chce mi sie komentowac:diabloti: . Biedna pani Ania nawet nie zadzwoniła do mnie po pomoc, bo nie chciała mi zawracac głowy, tylko sama szukała kogos, kto by ją woził na kroplowki z psiakiem.

Posted

Erka jak będziesz w |Konstancinie zapraszam serdecznie do odwiedzenia Toski - kaukazowatej suni z waszego terenu. Od hoteliku do którego wieziecie Misię do mnie jest blisko. Mam Twój nr telefonu więc zadzwonię.

Posted

Basiu1968, bardzo dziekujemy:):):).

Być może uda sie dostarczyc ta karmę od Basi do Konstancina dla Misi, bo mieliśmy jutro gdzieś po drodze kupować dla niej karmę:).

Posted

Erko, ja tez nie umialabym uśpić psa z powodu złamanej łapy, ale cos trzeba zrobić.

Mówiłaś kiedys, ze jeszcze jakas pani go dokarmia, jak Ciebie nie ma w pracy, wiec może moglaby poprosić do niego lekarza, bo Ty sie nie rozerwiesz przecież? Zwykła pyralgina pewnie duzo pomogłaby mu, bo zlikwidowałaby ból i stan zapalny. Tylko ja zawszę mam podawać w czopkach, a to chyba nie wchodzi w gre przy takim psie. Może chociaz masz Metacam? Zapytaj lekarza, co mozesz sama podac, zeby ulzyć w bólu, a może ktos przywiózłby lek dla Oskara z lecznicy? Szkoda, że wszystko masz na głowie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...