Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

LadyS napisał(a):
To trzeba podawać na dłuższą metę, przynajmniej Stress Out - podane ot tak, raz na jakiś czas, nic nie da.

A na co to działa ? bo szczerze nie mam doświadczenia w podawaniu takich wynalazków. Ale warto wiedzieć , a nóż kiedyś się przyda.
Wyluzowuje psa ? wycisza ? ogłupia ? W jakich przypadkach się to sprawdza ?

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Vectra napisał(a):
A na co to działa ? bo szczerze nie mam doświadczenia w podawaniu takich wynalazków. Ale warto wiedzieć , a nóż kiedyś się przyda.
Wyluzowuje psa ? wycisza ? ogłupia ? W jakich przypadkach się to sprawdza ?

wycisza, jak pies jest nadpobudliwy

Posted

Vectra napisał(a):
A na co to działa ? bo szczerze nie mam doświadczenia w podawaniu takich wynalazków. Ale warto wiedzieć , a nóż kiedyś się przyda.
Wyluzowuje psa ? wycisza ? ogłupia ? W jakich przypadkach się to sprawdza ?


Wycisza, tzn. nadaje się dla psów, które mają problem z emocjami - są bardzo pobudliwe, trudno im się jest wyciszyć, np. popiskują, telepią się w sytuacji dla nich ekscytującej. Własnie nie ogłupia, a bardziej wyluzowuje - psu jest łatwiej się wyciszyć. Oczywiście samo w sobie wiele nie da, ale w połączeniu np. z crate games daje niewiarygodne efekty. Ostatnio kilka osób z otoczenia stosowało u swoich psów, zawsze z powodzeniem - tylko efekty widać po 2-3 tygodniach średnio. Evel chyba dawała przy okazji sylwestra, bo Zu ma problem z fajerwerkami. Ot, taki Kalms, tylko dla psów :lol:

Posted

Unbelievable napisał(a):
wycisza, jak pies jest nadpobudliwy

ale czy to działa stymulująco na system nerwowy , czy działa jako ogłupiacz. Bo to duża różnica ;)

Jak sobie wypróbowałam tych kropelek dr Bacha , to powiem że reakcja ciekawa ... nic nie było mnie w stanie wyprowadzić z równowagi. Nie byłam ani senna , normalnie funkcjonowałam , prowadziłam i auto - czyli tu reakcje prawidłowe. Hamowało jedynie nadmiar reakcji negatywnych. Stan iście błogi.
Może tego Gops spróbuj ?

Posted

Vectra napisał(a):


Jak sobie wypróbowałam tych kropelek dr Bacha , to powiem że reakcja ciekawa ... nic nie było mnie w stanie wyprowadzić z równowagi. Nie byłam ani senna , normalnie funkcjonowałam , prowadziłam i auto - czyli tu reakcje prawidłowe. Hamowało jedynie nadmiar reakcji negatywnych. Stan iście błogi.
Może tego Gops spróbuj ?

zaraz poczytam o tym też , nie wiedziałam że mam tyle wyjść z sytuacji lepszych niż darcie się na psa i zamykanie go w osobnym pokoju .

Posted

gops napisał(a):
zaraz poczytam o tym też , nie wiedziałam że mam tyle wyjść z sytuacji lepszych niż darcie się na psa i zamykanie go w osobnym pokoju .

darcie się , nie pomaga , a zamykanie w innym pomieszczeniu - pogłębia problem ;)
klatka wskazana i smycz bardzo przydatna ;)
Pies musi się zmierzyć z wyzwaniem , by go pokonać. Odseparowany nie ma szans. A darciem się na psa , zataczasz krąg tego zachowania.

Posted

[quote name='Vectra']A na co to działa ? bo szczerze nie mam doświadczenia w podawaniu takich wynalazków. Ale warto wiedzieć , a nóż kiedyś się przyda.
Wyluzowuje psa ? wycisza ? ogłupia ? W jakich przypadkach się to sprawdza ?

Producent pisze tak:

Stress out to naturalny preparat łagodnie uspokajający, zawierający tryptofan, dziurawiec oraz taurynę.
Tryptofan (prekursor serotoniny) zmniejsza napięcie mięśniowe i podatność na stres. Dziurawiec zwiększa ilość serotoniny w mózgu przez co zwiększa uczucie zadowolenia. Tauryna hamuje nadmierne pobudzenie w czasie stresu.


Jednak jako, że to jest preparat ziołowy, efekty mogą być bardzo różne. Mogą być duże, mogą być średnie, a może to po psie spływać jak woda po kaczce. Nasz wet śmiał się, że to lipa, kicha i naciąganie ludzi. A że ja jestem uparta :diabloti: to stwierdziłam, że spróbuję, bo co mam do stracenia? Nie słyszałam o tym, żeby preparat ziołowy jakoś zamulił psa. Bo z tego względu, że nie chciałam zamulacza, odrzucałam propozycje trzech wetów odnośnie sedalinu :roll: oraz hydroksyzyny (nie działa na Zu).

Generalnie u nas to działało tak, że pies był ogólnie mniej pobudzony, ale zachowywał się normalnie. Chodziło mi głównie o sylwestra, bo 2010/2011 to był koszmar - pies z jęzorem do ziemi i gałami na wierzchu sikał po wyjściu z klatki i w nogi! A teraz nawet gdy gdzieś walnęło blisko to ogonek opadał na chwilę, pies patrzył, co ja na to, i uznawał, że jak OK to OK. W największą kanonadę pies bawił się piłkami zamiast leżeć pod wanną i trząść dupą w kałuży śliny. Czyli udało się :)

Tyle, że ja dawałam to od 20 grudnia zdaje się, żeby organizm się wysycił tym czymś.


A Zuz w tak zwanym międzyczasie ćwiczy pilnie :diabloti:


Filmik miał być, ale mój aparat w trakcie kręcenia zrobił sobie "w czesiu" pik pik i stwierdził, że skończyła mu się pamięć, ale nie powie głośno :diabloti: zatem może będzie... kiedyś :P

Posted

a tauryna , to nie działa czasem pobudzająco ? te kropelki Bacha , też są z roślinek.
Ja zasadniczo , to to co piszą na opakowaniu , wolę popytać jednak jak działa w praniu ;) Papier przyjmie wsio :)

a ten KalmAid , ktoś tu z obecnych stosował lub wie coś na temat jak działa ?

Posted

Vectra napisał(a):
darcie się , nie pomaga , a zamykanie w innym pomieszczeniu - pogłębia problem ;)
klatka wskazana i smycz bardzo przydatna ;)
Pies musi się zmierzyć z wyzwaniem , by go pokonać. Odseparowany nie ma szans. A darciem się na psa , zataczasz krąg tego zachowania.

wiem , wiem o tym ale jak prośby i groźby nie działają to człowiek robi wszystko .
a nikt nie ma ochoty siedzieć w jednym pokoju z psem który warczy ciągle a na gwałtowniejszy ruch chcę atakować , mam tylu gości tylko i wyłącznie na imprezach rodzinnych , święta czy jakieś imieniny i nie mam jak pracować wtedy z psem właściwie a 2 czy 3 osoby obce w domu są dla niej do zaakceptowania i uspokaja się po jakimś czasie (max 15min) przy 10-20 osobach nie uspokoja się nawet po 2 godz więc ewidentnie muszę coś z tym zrobić bo nawet psa mi szkoda.


przepraszam evel za off ;)
Zu na tym zdjęciu jak dama wygląda :lol:

Posted

[quote name='Vectra']a tauryna , to nie działa czasem pobudzająco ? te kropelki Bacha , też są z roślinek.
Ja zasadniczo , to to co piszą na opakowaniu , wolę popytać jednak jak działa w praniu ;) Papier przyjmie wsio :)

a ten KalmAid , ktoś tu z obecnych stosował lub wie coś na temat jak działa ?

KalmAida stosuje obecnie u swoich piranha, tylko ona bez neta ;) Mówi generalnie, że działa u niej dobrze, tzn. szczególnie przy trzęsidupce Ajusiu, który na wszelkie emocje reagował telepaniem się - teraz jest ok. Wcześniej nie mogła ćwiczyć klikerowo za dużo, bo pies drżał jak najęty, a teraz bez problemu ćwiczą. A poza tym nic się u psa nie zmieniło.

Posted

gops napisał(a):
wiem , wiem o tym ale jak prośby i groźby nie działają to człowiek robi wszystko .
a nikt nie ma ochoty siedzieć w jednym pokoju z psem który warczy ciągle a na gwałtowniejszy ruch chcę atakować , mam tylu gości tylko i wyłącznie na imprezach rodzinnych , święta czy jakieś imieniny i nie mam jak pracować wtedy z psem właściwie a 2 czy 3 osoby obce w domu są dla niej do zaakceptowania i uspokaja się po jakimś czasie (max 15min) przy 10-20 osobach nie uspokoja się nawet po 2 godz więc ewidentnie muszę coś z tym zrobić bo nawet psa mi szkoda.


przepraszam evel za off ;)
Zu na tym zdjęciu jak dama wygląda :lol:


U nas ta taką pobudliwość (tylko u nas nie w agresję, a w telepanie, popiskiwanie, skakanie po ludziach) podziałała doskonale klatka - pies przed przyjściem gości (kilka minut wcześniej) dostaje gnata do klatki i w niej siedzi czasem całą imprezę (potem już bez gnata), a czasem część ;) U nas klatka jest niezbędna, bo goście mają dziwną potrzebę dokarmiania Jaxa i nie do wszystkich dociera (mówię o dalszych gościach, bo nasi przyjaciele to wiedzą i pilnują), że Jax ma alergię, więc potem się drapie, sypie i cuda inne wydziwia.

Posted

LadyS napisał(a):
KalmAida stosuje obecnie u swoich piranha, tylko ona bez neta ;) Mówi generalnie, że działa u niej dobrze, tzn. szczególnie przy trzęsidupce Ajusiu, który na wszelkie emocje reagował telepaniem się - teraz jest ok. Wcześniej nie mogła ćwiczyć klikerowo za dużo, bo pies drżał jak najęty, a teraz bez problemu ćwiczą. A poza tym nic się u psa nie zmieniło.

czyli wychodzi na to , że stabilizuje układ nerwowy od nadmiaru reakcji.
Chyba to kupie potestuje na Emilce , bo jej na imię ruda emocja

Posted

[quote name='Vectra']a tauryna , to nie działa czasem pobudzająco ? te kropelki Bacha , też są z roślinek.
Ja zasadniczo , to to co piszą na opakowaniu , wolę popytać jednak jak działa w praniu ;) Papier przyjmie wsio :)

a ten KalmAid , ktoś tu z obecnych stosował lub wie coś na temat jak działa ?

Wikipedia twierdzi :evil_lol: że tauryna, oprócz przyspieszania regeneracji mięśni po wysiłku, wzmacnia siłę skurczu serca. Prawdopodobnie zwiększa też metabolizm neuronów, zatem teoretycznie poprawia np. funkcje poznawcze. Wiem, że tauryna na pewno występuje w dużej liczbie karm dla kotów. Ludzie też wytwarzają taurynę. Myślę, że ona w zestawieniu z kofeiną i innymi takimi, działa pobudzająco w napojach energetycznych. Choć mogę się mylić, bo biologia i chemia to nie są moje mocne strony ;)

Edit: KalmAida stosowała na pewno Kajusza u Wegi. Furciaczkowa też ma jakieś doświadczenie z tego typu syropkami.

[quote name='gops']wiem , wiem o tym ale jak prośby i groźby nie działają to człowiek robi wszystko .
a nikt nie ma ochoty siedzieć w jednym pokoju z psem który warczy ciągle a na gwałtowniejszy ruch chcę atakować , mam tylu gości tylko i wyłącznie na imprezach rodzinnych , święta czy jakieś imieniny i nie mam jak pracować wtedy z psem właściwie a 2 czy 3 osoby obce w domu są dla niej do zaakceptowania i uspokaja się po jakimś czasie (max 15min) przy 10-20 osobach nie uspokoja się nawet po 2 godz więc ewidentnie muszę coś z tym zrobić bo nawet psa mi szkoda.

Ja mam do przepracowania gości, ale na moich zasadach, czyli nie w tym mieszkaniu ;) U nas nie ma co prawda jawnej agresji, ale doprowadzające mnie do szału obszczekiwanie wszelkich "potworów", które mają czelność włazić do nas do domu. Co ciekawe, jak gość siądzie na fotelu to pies idzie i każe się głaskać :evil_lol: ale jak gość np. gwałtownie wstanie to pies czuje się przytłoczony i znowu się drze. I tak w kółko.


[quote name='gops']przepraszam evel za off ;)
Zu na tym zdjęciu jak dama wygląda :lol:

Nie ma sprawy, tutaj sobie gadamy o wszystkim jak widać, oczywiście do pewnego poziomu ;)
Nie wiem, czy widać, ale to mina "skupienie na sto pro" :roflt:

Posted

dopadłam neta u ciotki;)
Ja podaje swoim Kalm Aida juz jakis czas. Po co zaczęłam?
Ajuś to typowy york w typie czyli trzęsidupka:shake: Telepie się jak szykuje jedzenie, telepie się jak napelniam konga do wyjscia, telepie się jak zbieram się na spacer, telepie się przy strzyżeniu/czesaniu a praca z klikerem w zasadzie nie była możlia = odpadało całkowicie kształtowanie z użyciem klikera, bo pies się tak ekscytował, że wyłączał mu się mózg i tylko drżał i popiskiwał z emocji. Aktualnie pracujemy z powodzeniem na klikerze i zaczeliśmy nawet kształtowanie:multi: pies rzadko drży a nawet jeśli, to nie wyłącza mu się myślenie i kombinowanie. Ta zmiana była u niego dość szybko (po kilku dniach). Teraz po dłuższym podawaniu jest też mniej zainteresowany reagowaniem na pukanie/dzwonienie dzwonkiem/łazenie po klatce schodowej przez kogos - czyli powiem raz zeby sie zamknał i sie zamyka a wczesniej struny sobie zdzierałąm a ten telepiąc się pod ławą i tak sobie pod nosem burkał;)
Maja, to suka po przejsciach, której rozwiązaniem na liczne strachy były zęby. Na początku nie bylo absolutnie żadnych efektów podawania tego syropku...po prostu nic:diabloti: Teraz widze wyraźną różnice, w nowych miejscach jest wyluzowana (wczesniej KAZDE nowe miejsce nawet przejscie kila metrow dlaej niz zwykle na spacerze na "nowy" trawnik to jej wielki stres, drzenie dyszenie i potworny łomot serducha) a jak ostatnio zasnęła na kanapie u mojej rodziny, u ktorej bylismy pierwszy raz to myslałam ze sie popłacze. Różnica jest też w jej zachowaniu jak przychodzą ludzie do domu - kazdy gosc to był jej stres, latanie nerwowo po mieszkaniu, powarkiwanie, dyszenie - teraz po prostu idzie sobie do klatki i lezy tam tyle ile są goscie jesli są to calkiem nowi ludzie a do znanych jej nawet potrafi wyjsc i wgramolic się na kolana:diabloti:

Ja z efektów jestem bardzo zadowolona. Psy nie są otumanione, są takie jakby znieczulone na bodzce ktore wczesniej wywoływały w nich spinanie się, oczywiscie podawaniei syropku połazyłam z wzmożoną pracą z nimi ale o wiele łątwiej jest do nich dotrzec, odwrocic uwage, zajac czyms innym i zwyczajnie przepracowac problem - no i jest poprawa w zostawaniu samemu w domu ale tfu tfu tfu zeby nie zapeszyc!
A i ja przez pierwsze kilka dni dawalam wieksza dawke niz zalecana (zgodnie z radą szkoleniowca):cool1:

Posted

moj jeden pies zazywa kalm aid codziennie i efekty sa po prostu niewiarygodne.
kupilam to na szybko u weterynarza-oczywiscie weterynarz wysmial ten pomysl i powiedzial, ze moze mi nawet odlac polowe butelki, zebym tylko przekonala sie, ze to nie dziala. ale kupilam cala butelke.

moj pies jak byl malutki to wymiotowal w aucie, jak to czasem u szczeniat bywa. potrafila zarzygac starsza suke od stop do glow, wszystkie siedzenia, mnie i TZ.
doszlo do tego, ze jezdzilam z dziewczynami z tylu i lapalam te rzygi w szmate, a starsza suka widzac, ze zaraz bedzie fontanna dawala nura pod siedzenie byle nie oberwac.
nic nie pomagalo, nawet cerenie.

a ostatnio dziewczyny jezdza autem prawie codziennie. mala zaczyna sie slinic jak tylko usiadzie na siedzeniu, nawet jak auto nie jedzie. po prostu jej mozg juz zaczal tak funkcjonawac "samochod, bede rzygac, bedzie mi niedobrze", wiec stres.

dalam jej pierwszy raz kalm aid w dawce uderzeniowe zgodnie z jej waga i nawet sie w aucie nie obslinila.
teraz dostaje codziennie dawke normalna, a jak wiem, ze bedzie jechac to daje te uderzeniowa.
przez ostatni tydzien codziennie kilka godzin w aucie zwymiotowala raz.
juz sie skonczylo glodzenie psa przed jazda autem.

Posted

Zastanawiam się, skąd ta niechęć i "niedowiarstwo" (jezu, jest takie słowo? :lol:) wetów w stosunku do terapii, powiedzmy, niekonwencjonalnych, czyli np. zioła czy inne syropki. Przecież nie każdy pies potrzebuje z miejsca jakichś psychotropów...

Posted

evel napisał(a):
Zastanawiam się, skąd ta niechęć i "niedowiarstwo" (jezu, jest takie słowo? :lol:) wetów w stosunku do terapii, powiedzmy, niekonwencjonalnych, czyli np. zioła czy inne syropki. Przecież nie każdy pies potrzebuje z miejsca jakichś psychotropów...

kasa moja droga KASA ;) wolą walić sterydy, psychotropy , tony antybiotyków i innych trucizn ... tak gdzie zupełnie jest to zbędne.

Posted

Vectra napisał(a):
kasa moja droga KASA ;) wolą walić sterydy, psychotropy , tony antybiotyków i innych trucizn ... tak gdzie zupełnie jest to zbędne.


no chyba niezupelnie, bo jak napisalam wyzej ja swoja butelke kupilam u weterynarza, wiec powinno mu zalezec na tym, zeby to opylic.

ja nie jestem weterynarzem, jestem biologiem. i w pelni rozumiem sceptyczne nastawienie do feromonow dap, syropkow uspokajajacych czy tabletek ziolowych i ineego szamanstwa:))))

Posted

[quote name='Vectra']kasa moja droga KASA ;-) wolą walić sterydy, psychotropy , tony antybiotyków i innych trucizn ... tak gdzie zupełnie jest to zbędne.

No tak... Mój wioskowy wet to już pobił wszelkie rekordy chyba w tym temacie ;-)


[quote name='a_niusia']no chyba niezupelnie, bo jak napisalam wyzej ja swoja butelke kupilam u weterynarza, wiec powinno mu zalezec na tym, zeby to opylic.

ja nie jestem weterynarzem, jestem biologiem. i w pelni rozumiem sceptyczne nastawienie do feromonow dap, syropkow uspokajajacych czy tabletek ziolowych i ineego szamanstwa:smile:)))




Wiesz, co innego sceptyczne nastawienie a co innego jawne szydzenie (tak jak było u nas), przynajmniej moim zdaniem jest różnica między jednym a drugim :smile: Ja miałam podejście neutralne, dopóki nie przetestowałam na moim psie. I jak gdzieś piszę, że działa, to zawsze dopisuję, że u nas działa, bo co pies to inna reakcja może być ;-) Ale fajnie byłoby wiedzieć, że są czasem metody alternatywne. Choćby przy nużycy czy alergiach. To zawsze wzbudza kontrowersje, no bo jak to możliwe, że działa? Ale u jakieś części psów daje się zaleczyć te dolegliwości przy użyciu środków niekonwencjonalnych (jakieś kąpiele, nacieranie, rezonans). I moim zdaniem byłoby w porządku, gdyby weci choćby wspominali o takich metodach ;)

P.S. Dogo ma czkawkę i coś mi się dziwnie post dzieli :roll:

Posted

my mamy dobrych weterynarzy.
kiedy pies mial kontuzje, to nie zapakowali sterydow, tylko poslali na laser i ultradzwieki.

ale to tez zalezy, czy metoda leczenia nie jest uciazliwa dla psa. np przy nuzycy zamiast kapac czy nacierac latwiej zapodac advocata.
a jesli chodzi o rezonans, to zastanawiam sie, co masz na mysli. my zaliczylismy akurat tez zaliczylismy...ale to nie jest metoda leczenia, ale diagnozowania. i to akurat wybitnie malo tania, a poza tym pies jest pod narkoza (nie starczy premedykacja). nikomu tego nie zycze.

Posted

[quote name='Vectra']ale są weci , którzy się uczą i wspominają i nie są głusi na podpowiadane nowości ;)

Są, ale czasem ciężko takich znaleźć ;)

[quote name='a_niusia']my mamy dobrych weterynarzy.
kiedy pies mial kontuzje, to nie zapakowali sterydow, tylko poslali na laser i ultradzwieki.

ale to tez zalezy, czy metoda leczenia nie jest uciazliwa dla psa. np przy nuzycy zamiast kapac czy nacierac latwiej zapodac advocata.
a jesli chodzi o rezonans, to zastanawiam sie, co masz na mysli. my zaliczylismy akurat tez zaliczylismy...ale to nie jest metoda leczenia, ale diagnozowania. i to akurat wybitnie malo tania, a poza tym pies jest pod narkoza (nie starczy premedykacja). nikomu tego nie zycze.

Tylko czasem nie do końca działa zapodanie obróżki czy jakiegoś środka i trzeba szukać innych rozwiązań. A z tym rezonansem to chodziło mi o odczulanie biorezonansem, źle się wyraziłam wyżej - Bucefał Matrensowej przechodził przez takie zabiegi, ogólnie sporo się najeździł biedaczek po wetach, a młodziutki pies z niego jest przecież. Niby "cuda wianki", ale na tego konkretnego psa podziałało. Wątek, bardzo zresztą ciekawy i pokazujący różne stanowiska wetów, w tym "znanych nazwisk" ;): http://www.dogomania.pl/forum/threads/177525

Posted

ja mam zerowe doswiadczenie zyciowe jesli chodzi o problemy skorne poza brodawczakiem usunietym droga tradycyjna oraz alergiami poza jednorazowym spuchnieciem mordy. i oby jak najdluzej.

na szczescie ja mam tu bardzo obczajonych weterynarzy i jedyne co to z gruczolami chodze do obcych, bo jakos znajomym nie chce tego robic:) a tak to ortopeda obczajony, ginekolog obczajony...dermatologa na razie nam nie bylo trzeba.

ja uwazam, ze problem weterynarzy to sciemniactwo-przecietny weterynarz jest jak lekarz rodzinny. od wszystkiego i od niczego. a wielu takich przecietnych weterynarzy zamiast zajmowac sie profilaktyka, szyciem poduszek i szczepieniami, biora sie za rzeczy, o ktorych nie maja pojecia. a powinni po prostu miec odwage przyznac sie do tego, ze od roznych spraw sa specjalisci i tam posylac swoich pacjentow. to by naprawde wiele ulatwilo i ograniczylo ludziom kase, a zwierzetom sporo cierpienia.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...