majuska Posted April 6, 2010 Author Posted April 6, 2010 laikinia, jeżeli chodzi o stan łap to chyba tak, ale ja osobiście boję się, czy nie wynikna żadne inne problemy, tam jest czwórka dzieci i inne zwierzęta, nie zagwarantujemy, że nie będzie żadnych problemów, co wtedy, czy jest jakis plan B, jak już pisałam to bardzo duża odległość, Kolejna rzecz - ja zakładałam wątek, ale decyzji o domu dla Zorzy nie mogę podejmować - za krótko jeżdżę do Mielca, potrzebna jest tu wypowiedź dziewczyn które długo są mieleckimi wolontariuszkami, ich zdanie jest decydujące. Quote
kaskadaffik Posted April 6, 2010 Posted April 6, 2010 Ja nie mam zdania na 100 % za ani na 100% przeciw, Sunia jest dla nas przekochana, grzeczniutka, nigdy nie było z Nią problemu, ale jak będzie się zachowywała w domku z innymi zwierzętami i małymi dziećmi?? I faktycznie co będzie, jeśli coś by poszło nie tak?? jaki plan?? Komu, komu ?? Kamereczka jak nóweczka :) :) http://www.dogomania.pl/threads/183230-Kamera-SONY-super-stan-taniusieA-ka-do-12-04-na-mielczaki Quote
halcia Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Na pewno musi brac całe zycie leki wzmacniajace stawy.Jednak wydaje sie,ze moze sie nie zgrac z innymi zwierzakami.W czwartek piatek moze dowiemy sie cos wiecej.Wiem tylko,ze tam opieka weta czy leczenie jest bardzo drogie....Moge byc chwile bez komp./malowanie/ Quote
halcia Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Z tego co dziś sie dowiedziałam,Zorza kotów nie lubi.Koło kotów przeprowadzano ją na zastrzyki i szczepienie...I jakas taka silniejsza się zrobiła ...Ona skacze na mnie,by dokładnie sie przywitać,a na nia boksio by byc blizej... a ja nózki mam tylko dwie...:evil_lol: Quote
laikinia Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 To chyba nie ma co ryzykowac... poinformuje rodzine... po co maja sobie robic nadzieje. Szkoda, ale to jednak daleko :( Mam dzisiaj kiepski dzien do pieskow... Quote
ewa36 Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 [quote name='laikinia']To chyba nie ma co ryzykowac... poinformuje rodzine... po co maja sobie robic nadzieje. Szkoda, ale to jednak daleko :( Mam dzisiaj kiepski dzien do pieskow...[/QUOTE] Dziewczyny, posłuchajcie. Leki i leczenie w Niemczech jest faktycznie b. drogie - zresztą, gdzie jest tanie. Z tym, że Niemcy wydawać nie lubią - rozumiecie, o co chodzi. Ona oprócz leków wzmacniających stawy powinna mieć w razie W zapewnioną fizykoterapię - na razie jest młoda, więzadła są elastyczne, ale ogólnie ma słaby pas biodrowy i może jej to wpłynąć na zwyrodnienia kręgosłupa i poważniejsze niedowłady łap w przyszłości. Taka miednica rotuje naturalnie i z czasem powoduje to odkształcenia i zwyrodnienia w kręgosłupie. Uważam, że dobrze się stało. Może są wyjatki, ale generalnie nasi zachodni sąsiedzi to centusie i w sentymenty się nie bawią. Mam z nimi styczność zawodową to wiem jak to wygląda. Kto będzie zajmował się psem jeśli zajdzie potrzeba, skoro tam jest czwórka dzieci i inne zwierzęta ? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - najpewniejsza wersja w takim razie to zwrot psa albo uśpienie. Quote
ewa36 Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Kto się zgłasza na ochotnika na podawanie suni Chondrocanu ? Trzeba podawać codziennie miarkę odpowiednią do wagi psa według zalecenia na opakowaniu, ale najpierw trzeba lek dokładnie rozprowadzić z wodą tak aby rozpuściły się granulki (w styku ze śliną psa powstaje silna reakcja termiczna i zwierz już na pewno drugi raz tego nie weźmie) - a potem rozpuszczony preparat wymieszać z pasztecikiem :) Jak się któraś z Ciotek zobowiąże dopilnować podawania, zamawiam preparat dla suni :) Quote
laikinia Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Ja jestem w szoku, co tutaj czytam... Ja mam z Niemcami nie tylko zawodowe kontakty i absolutnie nie potwierdzam Twojego zdania. Znam dziesiatki osob ze zwierzetami i to sa ich "oczka w glowie"... bym wrecz powiedziala, ze juz przesadzaja... Ale moze sie myle... Tylko dziwne, ze jakos w Polsce nie widze czesto "chetnych wydawania pieniedzy" Polakow odczepiajacych swoich pupilkow z lancucha, aby z nimi sie na fizjoterapie i po witaminki przejsc... Ludzie, to zaczyna byc niesmaczne... wystarczy spojrzec jakie psy zabrali juz stad Niemcy... same "niechciane ciezkie przypadki". Jak mozna tak uogolniac i dyskryminowac?! Co to ma wspolnego z narodowoscia, czy ktos kocha zwierzeta, czy nie? Chyba kurcze pojde sprawdzic, czy moj samochod jeszcze stoi, bo byli u mnie Polacy w odwiedziny... Quote
agusiazet Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Cóż, wszędzie są ludzie i ludziska. Generalnie, moim zdaniem, Mielec ma dobre zdanie o adopcjach niemieckich!!! Quote
laikinia Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 W kazdym razie rodzinie odpisalam... Niestety nikt inny sie do tej pory nie zglosil... :( Miejmy nadzieje, ze jednak w Polsce sie jej poszczesci... Kciuki trzymam we wszystkich jezykach, ktore znam ;-) Quote
ewa36 Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 laikinia napisał(a):Ja jestem w szoku, co tutaj czytam... Ja mam z Niemcami nie tylko zawodowe kontakty i absolutnie nie potwierdzam Twojego zdania. Znam dziesiatki osob ze zwierzetami i to sa ich "oczka w glowie"... bym wrecz powiedziala, ze juz przesadzaja... Ale moze sie myle... Tylko dziwne, ze jakos w Polsce nie widze czesto "chetnych wydawania pieniedzy" Polakow odczepiajacych swoich pupilkow z lancucha, aby z nimi sie na fizjoterapie i po witaminki przejsc... Ludzie, to zaczyna byc niesmaczne... wystarczy spojrzec jakie psy zabrali juz stad Niemcy... same "niechciane ciezkie przypadki". Jak mozna tak uogolniac i dyskryminowac?! Co to ma wspolnego z narodowoscia, czy ktos kocha zwierzeta, czy nie? Chyba kurcze pojde sprawdzic, czy moj samochod jeszcze stoi, bo byli u mnie Polacy w odwiedziny... Co do niesmaku, to bez komentarzy Laikinio - zwłaszcza co do ostatniego zdania Twojej wypowiedzi. Ale nie o tym chciałam. Na pewno bardzo miło byłoby Twoim gościom, podobnie jak miło jest nam - czytającym. Ja mam takie zdanie na podstawie moich doświadczeń - a prowadzę biuro przy granicy już ponad 10 lat i powiem z cała odpowiedzialnością, że jak od Niemców z góry honorarium nie wezmę, to juz swojej kasy nie zobaczę. A jak kupowałam leki dla Bony - po kilkaset EUR co miesiąc - to musiałam wracać do domu (całe szczęście, że blisko) i jechać jeszcze raz, bo mi 20 EUR zabrakło - nie było mowy o dosłaniu na konto czy dowiezieniu póżniej choć nie byłam wówczas anonimową klientką z ulicy. Ot i tak to było. Niemcy i Holendrzy są bardziej niż oszczędni i nie ma powodu do niesmaku. Wyjątki zdarzają się wszędzie. W przeciwieństwie jednak do Ciebie - nikt nikogo nie obraza, no chyba, że Ty nie jesteś Polką. Pytałam, kto może przypilnować podawania suni Chondrocanu ? Ale zostawmy już ten temat, bo jeszcze wojnę wywołamy. Quote
laikinia Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Droga Ewo36 : moje ostatnie zdanie bylo ironiczna odpowiedzia na Twoje obrazliwe wrecz uprzedzenia do obcych narodowosci... Bardzo latwo jest przyczepic komus latke, nam Polakom rowniez... Wiadomo, ze nie ma 2 jednakowych ludzi, a Ty podsumowalas juz caly narod... ba teraz dolaczyli do tych zlych jeszcze Holendrzy! I tylko dlatego, ze Ci nic na kreche nie dali? Nie wnikam jak Ty prowadzisz interesy- ja dostaje rachunki i wysylam rachunki i zalatwiam sprawy przelewami. Przeciez sama nie wierzysz swoim klientom- chcesz z gory pieniadze, to jak oni maja Tobie ufac... ale to juz Wasze interne sprawy i zreszta jak tacy oni wszyscy zli, to nie robie z zagraniczniakami interesow i juz... Nie sadze, abym kogokolwiek obrazila tylko dlatego, ze jestem przeciw Twojej dyskryminacji. Jezeli tak to odbierasz, to zal mi Ciebie, bo to by znaczylo, ze gdzies sie w zasciankowosci zatrzymalas. Chce podkreslic, ze we wszystkich krajach jest wielu ludzi, ktorzy pomagaja zwierzakom... W Niemczech sa tacy tez... Znam wiele organizacji i aktywnych osob, ktore ratuja psy z Turcji, Grecji, Hiszpani, Ukrainy, Bulgari, Rumuni itd. itd. - zwierzeta sa ratowane, leczone i adoptowane w Niemczech. Wlasnie lysego- niechcianego tutaj Joya wziela rodzina niemiecka, ktora aktywnie udziela sie w organizacji ratujacej psy z Teneryfy... W ilu krajach jestesmy my aktywni? Ilu Polakow np. jedzie leczyc zwierzeta w Hiszpanii? Ja tego nie robie, wiec podziwiam ludzi, ktorzy poswiecaja na to swoj urlop... Moi drodzy- narod jest zbiorowiskiem jednostek i nalezy indywidualnie ludzi traktowac. Inaczej mozna by powiedziec rownie szybko, ze Polska, to dziurawe budy, krotkie lancuchy, smalcarnie, a eutanazja to walniecie lopata w glowe... a chyba nikt tutaj nie zgodzilby sie z takim uogolnianiem Polakow... ja rowniez nie... Zanim wiec zaczniemy cale narody przekreslac- spojrzmy dokladnie na kazdego czlowieka z osobna... po to sa rozmowy przed- i poadopcyjne. I co do Twojego pytania- ja jestem Polka, mam przyjaciol z roznych narodowosci, w klasie mojej corki jest 8 narodowosci... i wierz mi chetnie przyjelabym kazda pomoc, obojetnie w jakim jezyku, jezeli choc jeden zwierzak przez to znalazlby kochajacy domek. Quote
ewa36 Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 laikinia napisał(a):Droga Ewo36 : moje ostatnie zdanie bylo ironiczna odpowiedzia na Twoje obrazliwe wrecz uprzedzenia do obcych narodowosci... Bardzo latwo jest przyczepic komus latke, nam Polakom rowniez... Wiadomo, ze nie ma 2 jednakowych ludzi, a Ty podsumowalas juz caly narod... ba teraz dolaczyli do tych zlych jeszcze Holendrzy! I tylko dlatego, ze Ci nic na kreche nie dali? Nie wnikam jak Ty prowadzisz interesy- ja dostaje rachunki i wysylam rachunki i zalatwiam sprawy przelewami. Przeciez sama nie wierzysz swoim klientom- chcesz z gory pieniadze, to jak oni maja Tobie ufac... ale to juz Wasze interne sprawy i zreszta jak tacy oni wszyscy zli, to nie robie z zagraniczniakami interesow i juz... Nie sadze, abym kogokolwiek obrazila tylko dlatego, ze jestem przeciw Twojej dyskryminacji. Jezeli tak to odbierasz, to zal mi Ciebie, bo to by znaczylo, ze gdzies sie w zasciankowosci zatrzymalas. Chce podkreslic, ze we wszystkich krajach jest wielu ludzi, ktorzy pomagaja zwierzakom... W Niemczech sa tacy tez... Znam wiele organizacji i aktywnych osob, ktore ratuja psy z Turcji, Grecji, Hiszpani, Ukrainy, Bulgari, Rumuni itd. itd. - zwierzeta sa ratowane, leczone i adoptowane w Niemczech. Wlasnie lysego- niechcianego tutaj Joya wziela rodzina niemiecka, ktora aktywnie udziela sie w organizacji ratujacej psy z Teneryfy... W ilu krajach jestesmy my aktywni? Ilu Polakow np. jedzie leczyc zwierzeta w Hiszpanii? Ja tego nie robie, wiec podziwiam ludzi, ktorzy poswiecaja na to swoj urlop... Moi drodzy- narod jest zbiorowiskiem jednostek i nalezy indywidualnie ludzi traktowac. Inaczej mozna by powiedziec rownie szybko, ze Polska, to dziurawe budy, krotkie lancuchy, smalcarnie, a eutanazja to walniecie lopata w glowe... a chyba nikt tutaj nie zgodzilby sie z takim uogolnianiem Polakow... ja rowniez nie... Zanim wiec zaczniemy cale narody przekreslac- spojrzmy dokladnie na kazdego czlowieka z osobna... po to sa rozmowy przed- i poadopcyjne. I co do Twojego pytania- ja jestem Polka, mam przyjaciol z roznych narodowosci, w klasie mojej corki jest 8 narodowosci... i wierz mi chetnie przyjelabym kazda pomoc, obojetnie w jakim jezyku, jezeli choc jeden zwierzak przez to znalazlby kochajacy domek. Skoro tak jest Ci mnie żal z powodu mojej zaściankowości, to mnie jest od razu lepiej :diabloti: Nie pisz już więcej tutaj na ten temat - nie odpowiem. Jeśli masz taką potrzebę, to jest wiele manifestacji przeciwko zaściankowym :diabloti: To jest wątek suńki i jesteśmy tu aby jej pomóc, a nie się przepychać. Ufam, ze to rozumiesz. Ja tylko grzecznie wyraziłam swoje zdanie i mam do tego prawo również, jeśli jest zaściankowe. Potraktuj to z poczuciem humoru - zaściankowi są potrzebni po to, aby oświeceni mogli być po drugiej stronie :diabloti: to jak światło i ciemność no nie ? Czy mam zamawiać Chondrocan ? Trzeba przypilnować podawania - to dobry preparat 3-składnikowy na stawy, wspomagajacy chrząstkę i mazidło. Ale jak mówiłam trzeba miarkę najpierw dokładnie rozprowadzić w wodzie i wymieszać z jakimś pasztecikiem tak, aby granulki nie zetkneły się bezpośrednio ze śliną psa. Nie można ot tak wsypać do karmy, dlatego ktoś na miejscu powinien mieć na to oko. Będę zamawiać dla starej damy Gelacan i dla Zorzy mogę wziąść od razu Chondrocan. Quote
amensalizm Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Żałosne. Niemcy są NAJLEPSZYMI hodowcami i właścicielami jakich znam. Oszczędność? Być może, ale nie prowadzi ona tak jak u nas do głodzenia psa, ale do kupowania najlepszych karmy by pies żył jak najdłużej w dobrym zdrowiu. Patrzenie długofalowe. Dużo wyższy poziom medycyny weterynaryjnej. (daleko nie trzeba szukać, pokarz mi w Polsce punkt dializ dla psa...) Wyższa świadomość społeczna. Halo! Powinniśmy się od nich uczyć! Z psami kontaktu nie mam, ale wiem jak hodują konie. Że u nas zaczynają prace w wieku 3 lat u Niemców 5-6. U nas kończą karierę w 14 roku życia, u Niemców w 20. Że są zdrowe i szczęśliwe. A u nas szkoda gadać. Że regularnie badają, ostrzykują Gdzie ta oszczędność? Żałuje, ze zaprosiłam tu Laikinie. Szansa na dom dla tego psa w Polsce jest minimalna. W Niemczech miał szanse. To wasz wybór. Szkoda że suka na tym ucierpi. PS. Niemiec jako kraju nie lubię. Pewnie przez to że jestem taktowana niemieckim. Ale umiem przyznać, ze są od nas lepsi. Przynajmniej w tej kwestii. Quote
majuska Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 dziewczyny jak juz w końcu uspokoicie emocje to dajcie znać Żadna z mieleckich wolontariuszek w tej dyskusji nie zabierała głosu i nie negowała niemieckich adopcji, nie jeden super domek w Niemczech został znaleziony dla znanych przeze mnie osobiście psiaków. Chodzi jedynie o to, że w przypadku Zorzy i rodziny z czwórką dzieci, 2 psami i kotami nie zagwarantujemy, że będzie bezproblemowo, to tyle było od nas, całej późniejszej dyskusji nie rozumiem, była ona zbyteczna. Quote
ewa36 Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 majuska napisał(a):dziewczyny jak juz w końcu uspokoicie emocje to dajcie znać Żadna z mieleckich wolontariuszek w tej dyskusji nie zabierała głosu i nie negowała niemieckich adopcji, nie jeden super domek w Niemczech został znaleziony dla znanych przeze mnie osobiście psiaków. Chodzi jedynie o to, że w przypadku Zorzy i rodziny z czwórką dzieci, 2 psami i kotami nie zagwarantujemy, że będzie bezproblemowo, to tyle było od nas, całej późniejszej dyskusji nie rozumiem, była ona zbyteczna. Ciociu Majusko, prawdę mówiąc też tego nie rozumiem. No cóż, uderz w stół ..... Hodowla koni to zupełnie co innego niż trzymanie chorego psa, zwłaszcza że dobrze na tym zarabiają - to jest inwestycja i biznes, a w tym są dobrzy :diabloti: To chyba jasne jak słonce. Nie rzekłam ani razu, że dom za granicą odpada. Tylko żeby to rozważyć i zbadać, bo tam jest kult pieniądza i mała skłonność do pewnych spraw. Ciotki napisały, że mieleckie adopcje zagraniczne są udane i ok - tylko się cieszyć. I tylko dobrze sytuację przepatrzyć. Quote
majuska Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 Nie tylko mieleckie adopcje, ale także część orzechowskich, a nawet dziś są w drodze do domku w Niemczech 2 psiaki z przytuliska w Boguchwale gdzie pomagam, stare i zapewne z wieloma dolegliwościami i jestem pewna, że będą miały należytą opiekę zarówno w domu jak i weterynaryjną. Jestem zdania , że wazne jest to do jakich ludzi jedzie pies, a nie to jakiej oni sa narodowości. To tak jak na drodze, nie wszyscy tirowcy uważaja, że droga do nich należy, nie wszyscy motocyklisci to "dawcy organów" ,nie wszystkie auta z kratką" łamią przepisy...Wracając do Zorzy chodzi nam o jak najlepszy dom dla niej, a w przypadku niemieckiej adopcji musi to być 100% pewniak, chociażby ze względu na odległość, dom musi być sprawdzony, musimy mieć zapewnione wizyty poadopcyjne i stały kontakt po adopcji z tym domem. Quote
laikinia Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Dziewczyny, ja rodzinie juz o problemach odpisalam... Ogloszenie jeszcze jest, zmienilam tylko troche z milosci do wszystkich, na milosc do ludzi ;-) Jak sie ktos zglosi, to dam znac. Kazdy domek trzeba sprawdzic, a taki odlegly to oczywiscie, ze tym bardziej. :) Quote
laikinia Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 :) amensalizm- nie przejmuj sie prosze ;-) Ja od dwoch dni mam troche wiatr w oczy na dogo, ale juz sie wiele spraw wyjasnilo i uspakajaja sie fale na morzu. Fakt, ze nie zawsze uda mi sie powstrzymac. ;-) Czasem nas wszystkich ponosi, ale wiadomo, ze kazdy tutaj chce dobrze. Wiec najlepiej zrobmy kreske i zacznijmy od nowa :) Zrobmy poprostu wszystko co w naszej mocy, aby Zorza znalazla cudowny domek u wspanialych ludzi. :) Quote
halcia Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Moze sa i centusie,ale ogólnie maja lepsze podejscie do psiaków niz my Polacy.Sa bardziej odpowiedzialni za przygarnietego psa.U nas nagminnie sa zle traktowane,tam sa pewnie tylko pojedyncze przypadki.Co do leku dla Zorzy,podawali by jej pracownicy w schronisku.My jestesmy niestety zamiejscowe/70 km./Proszę,poczekaj ze 3 dni ,dam znac,bo mój wet z Rz-wa miał jeszcze jakis lek polecic i załatwić.Jesli go nie załatwił zapytam o ten,zeby nie namieszac.Dam znac lada dzien.Dziekuje za chęc pomocy,:loveu:bardzo to doceniamy.A Zorza juz sie nie wita kołami do góry,tylko buzi-buzi w pionie.:lol: Quote
Ulka18 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 [quote name='majuska']Żadna z mieleckich wolontariuszek w tej dyskusji nie zabierała głosu i nie negowała niemieckich adopcji, nie jeden super domek w Niemczech został znaleziony dla znanych przeze mnie osobiście psiaków. Chodzi jedynie o to, że w przypadku Zorzy i rodziny z czwórką dzieci, 2 psami i kotami nie zagwarantujemy, że będzie bezproblemowo, to tyle było od nas, całej późniejszej dyskusji nie rozumiem, była ona zbyteczna. DOKLADNIE! Zadna wolontariuszka mielecka nie ma nic przeciw sprawdzonej, rzetelnej adopcji do Niemiec z tzw. VK i NK. Wielu Niemcow znamy i szanujemy za ich podejscie i odpowiedzialnosc wobec zwierzat, ktore posiadaja. Nikogo do dyskusji nt. zalet i wad adopcji do DE nie prosilysmy, Ewa36 nie nalezy do wolontariatu mieleckiego, takze wypowiada sie we wlasnym imieniu. No chyba, ze nie znam dzialalnosci Ewy36 na terenie schroniska w Mielcu, a dzialam juz aktywnie ponad 5 lat, wiec powinnam cos o tym wiedziec. Amensalizm, Laikinia, szukamy domu dla Zorzy, ale bez malych dzieci. Halcia napisala ponizej jak sie wita Zorza, to 45 kg zywej sily i radosci bez granic, do tego zero 'kultury' :wink: Poprzewracalaby te dzieciaki jak domki z kart. Czy Niemcy czy Polska, obojetnie, raczej ze wskazaniem na DE. Quote
halcia Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Ja konsultowałam z wetem podawanie leku-witamin.On twierdzi ze ten Chondrocan produkowany jest przez firmy zoolog.i może nie dac efektu.Zdecydowanie zaleca ARTHROFLEX który w leczeniu profilaktycznym jest o wiele lepszy/z górnej półki,jak sie to mówi/Cena podobna ok 115 zł...podał jeszcze nazwe GIOM-chondro ale ten jest mniej wydajny...To to,co obiecałam sprawdzic i skonsultowac. Quote
kaskadaffik Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Ja podaję Lennonowi w hotelu ARTROTINE i ze starego , zgaszonego, mało chodzącego staruszka wylazł młodzieniaszek, a jak biega, jak źrebaczek . Tylko nie wiem czy przypisywać to tylko lekowi, czy ogólnie zmianie miejsca........ Za Zorzę wpłaciłam 50 zł :) Quote
halcia Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Oj "spada" nam Zorza,ani wizyt w realu ,ani na watku! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.