Jump to content
Dogomania

Pilne!Straszna KrAksa, watek wsparcia dla Ulv - POMOCY - dług u weta prawie 4 tysiące


Recommended Posts

Posted

ulvhedinn napisał(a):

Pójdziemy razem aż za horyzont- na dwóch łapach, dwóch nogach i dwóch kółkach....

Dopóki morska fala nie zatrze śladów i nie zostanie nic .

  • 3 weeks later...
Posted

Przyszłam sie wyżalić.

Ostatni czas był.... koszmarny. zupełnie jakby za chwile radości nad morzem los postanowił dac nam mega wpi.....ol. :placz:

Zaczęło się od udaru Piku, potem kolejno chorowały koty....
Apogeum nieszczęścia osiągnęły pomiedzy wyjazdami- w ciagu trzech dni odeszły Azalia i Dusia :placz: w międzyczasie Daktyl zerwał smycz i wpadł pod auto...... całość zwieńczona ukradzioną mi komórką- komórka to nic, ale straciłam listę kontaktów.
Z ulubionych myszy- rezydentów po powrocie ze Ślaskia musiałam uśpić Killera, nowotwór rozwijał się bardzo szybko.
A mi się udało na zlocie wyjąkowo paskudnie zaziębic i nabawić zapalenia gardła. Nie mówiąc o tym, ze w te wakacje "pękłam" sobie dwa palce u nóg (a ciągle mnie boli to złamanie z jesieni), Kra mnie rozdeptała pazurem, co skończyło sie zanokcicą w dużym palcu, nie mówiac o nawrocie problemów neurologicznych z lewą reką (po starym urazie). Ot, próchno się sypie :shake:


Wczoraj zachorowała Lalka, w panice zabrałam ją do weta, na sczescie okazało się, ze małpa zjadła cos nie takiego, ale zdążyłam juz przeżyc wizje kolejnej śmiertelnej choroby. Koszt- 177 zł

Koszta leczenia zwierzaków w zeszłym miesiącu przekroczyły tysiąc zlotych. gdyby nie pomoc zlotowiczów ze slaska, to chyba nie miałabym cojeść (zwierzaki przynajmniej mają zapas karmy).

Kraksie pogorszyła sie wyjatkowo paskudnie odleżyna, wczesniej kontuzjowała sobie łake- uraz sródręcza, a w dodatku nabawiła się jakiejś nieładnej infekcji dróg moczowych, na szczescie szybko opanowanej. Odlezyna niestety jest w tej chwili leczona dość agresywnie, a weci rozważają skomplikowana plastykę.....

----------------------------------------------------------

Żeby nie było, ze tylko tak smutno. Byłyśmy z Kraksą na zlocie śląskim. Kra była bardzo zadowolona, szczególnie z pływania. Od kiedy ma kapok pływa jak szalona, bez żadnych oporów. Dosłownie przepłynęła jezioro :lol:
Poza tym pojechałyśmy z Asią (gordonową) zwiedzac Ojców, Krze przypadły do gustu jurajskie szlaki (szczególnie jeden taki fajny odcinek- po glinie ostro w dół- Kra zbiegła, a ja zjechałam niezamierzenie na tyłku :mad:). Niestety niedostatki komunikacji spowodowały, że na noc zamiast wrócić na zlot, wylądowałysmy w domu Basiapron- w Sosnowcu :evil_lol: KrA dostała kolację, ukradła zabawkę i zajęła mój materac z wielkim ukontentowaniem :evil_lol:
Eeech, strasznie dawno nie byłam w Jurze, a to kraina mojego dzieciństwa.... nie udało mi sie wprawdzie odwiedzić miejsa szczególnie mi bliskiego- Ibramowic (a strasznie ciekaw jestem jak tam teraz wyglada, ostatni raz byłam tam 24 lata temu), ale- pachnie tam dokładnie tak jak pamiętam, taki szczególny zapach roślin rosnącyh na wapieniu i samych wapieni rozgrzanych słońcem i zarazem wilgotnych... :loveu:

------------

Okazało się, że z Krą DA SIĘ łapać stopa i to całkiem sprawnie :razz:

Kra nauczyła sie jeździć schodami ruchomymi :-o

Jeszcze jedna rzecz zabawna miała miejsce. Otóz nad tym zalewem, gdzie si e taplalismy była zatoczka bezposrednio na końcu ścieżki i naprzeciwko niej cypelek, na który trzeba było dojśc dookoła. Razem z Krą, Jolka i jej psami (Masza i Nadia) po prostu przepływałysmy tam i z powrotem, podczas, gdy większość psów i ludzi szła dookoła.
Któregoś dnia, jak wracaliśmy, to przepłynełyśmy z powrotem, a Lala, daki i Piku miały wrócic z resztą zlotowiczów dookoła. Ale Piku sie zagapiła i nagle zorientowała sie ze jest sama na cyplu.... widzac jedynie nas biedna maleńka "rzuciła się w wodę" i bohatersko (aczkolwiek nieco rozpaczliwym stylem) przepłynęła z cypelka na brzeg zatoczki- bez zadnego namawiania- moje dzielne Pisklątko :loveu:

Posted

-na spokojnym morzu:






Na tej fotce widać, jak fajnie KrA dostosowywała się do kołysania fal. Przy wypływaniu na brzeg wrecz wykorzystywała falę, żeby ją wyniosła na piasek. Ot, spryciula....


...a moze by tak nawiać do Szwecji?


..e nie, tu jest fajnie! I piłki SOM!!!!!!!

Posted

Ciag dalszy złych wieści. Odleżyna pogorszyła sie dramatycznie, Kra ma ją oczyszczoną, teraz próbujemy podgoić paskudztwo "chemicznie" - antybiotyk plus mazidła. Jesli wygasi się nieco stan zapalny, prawdopodobnie zostanie podjeta próba operacji- plastyki rany, bo takie pogorszenie źle wróży, a wiecznie drażniona ziarnina może w końcu zrakowacieć. Nęe mówiąc o tym, ze w końcu może dopaść ja jakaś wredna infekcja, co w najlepszym razieskończyłoby się amputacją bardzo wysoko- w najgorszym ogólnym zakażeniem, a nawet śmiercią.....

Oczywiscie KrA ma to w... nosie, a w dodatku od kilku dni jest głęboko obrażonana ciagłe manewry przy ranie i na "mało ruchu" - i demoluje mi tak, że boję się wracać do domu.

Tylko, czy kogoś to wogóle jeszcze obchodzi.....?

Posted

Na pewno masz czytających ;)
Życie to kalejdoskop, więc trzeba oglądać wszystkie kolory i ich konfiguracje.


Napisałam Ci kiedyś PW, dostałaś je w ogóle?

Posted

i nas obchodzi ................ Madzia jak masz doła pusć mi dzwoneczek , nie zawsze potrafię pomóc ale słuchać tak :) trzeba z siebie czasem wyrzucic brudy :) Oj a na samą myśl Krakso-demolek mam jeża na skórze :S

Posted

bros napisał(a):
i nas obchodzi ................ Madzia jak masz doła pusć mi dzwoneczek , nie zawsze potrafię pomóc ale słuchać tak :) trzeba z siebie czasem wyrzucic brudy :) Oj a na samą myśl Krakso-demolek mam jeża na skórze :S

Brosik, a możesz mi podac numer do siebie, bo przepadł mi razem z komórką, a kiedys sie może przydać...... :oops:


Dobra to teraz troszkę lepsze wieści. Stało sie cos w co prawie nie wierzyłam, otóż ponad półroczne leczenie i rehabilitacja gołębia sie udały i po ostatnich intensywnych ćwiczeniach w pokoju ptaszydło wróciło na wolność :multi: Żeby było fajniej, razem z młodziutka gołębiczką, którą znalazłam tydzień temu wycieńczoną i która migiem stanęła na nogi a stary lowelas natychmiast się w niej zakochał :evil_lol:
Czyli udało się zmniejszyć ptakostan ;)

A żeby tak zabawnie nie było to Piku dostała cieczki i usiłuje wytłumaczyć Daktylowi o co biega :mad: a on - dzieciak kompletnie nie kuma i chce się bawić :evil_lol:
Oczywiście wszystko pod kontrolą, jak wychodzę, to Daki idzie do drugiego pokoju, a jak jestem, to pilnuję cnoty Pi :mad:

Posted

Dakuś :loveu: Zamawiam dla niego kolejnego całusa.

A ja myślalam, że Piki po sterylce ;) Dobrze, że Daki jeszcze nie kuma, bo byś miała niezły teksas :D

Posted

dog193 napisał(a):
Dakuś :loveu: Zamawiam dla niego kolejnego całusa.

A ja myślalam, że Piki po sterylce ;) Dobrze, że Daki jeszcze nie kuma, bo byś miała niezły teksas :D


Powinna być :oops:
Ale po pierwsze ciągle mnie ograniczają finanse, po drugie, zwyczajnie sie boję, Piki poprzednie dwie narkozy zniosła nienajlepiej :shake:

A KrA nauczyła się otwierać mi zamki błyskawiczne w torbach :mad: złodziejka!!!!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...