elmira Posted July 29, 2010 Posted July 29, 2010 To się nie nudzisz? A tak na serio, to masakra. Trzymaj się. Quote
ulvhedinn Posted July 29, 2010 Posted July 29, 2010 Pójdziemy razem aż za horyzont- na dwóch łapach, dwóch nogach i dwóch kółkach.... Quote
BIANKA1 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 ulvhedinn napisał(a): Pójdziemy razem aż za horyzont- na dwóch łapach, dwóch nogach i dwóch kółkach.... Dopóki morska fala nie zatrze śladów i nie zostanie nic . Quote
Iv_ Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 BIANKA1 napisał(a):Dopóki morska fala nie zatrze śladów i nie zostanie nic . zostaje pamięć..... Quote
figa33 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 zdjęcie bardzo fajne i bardzo wymowne ( dla wtajemniczonych ) właściwie zdjęcie - symbol Quote
ulvhedinn Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Przyszłam sie wyżalić. Ostatni czas był.... koszmarny. zupełnie jakby za chwile radości nad morzem los postanowił dac nam mega wpi.....ol. :placz: Zaczęło się od udaru Piku, potem kolejno chorowały koty.... Apogeum nieszczęścia osiągnęły pomiedzy wyjazdami- w ciagu trzech dni odeszły Azalia i Dusia :placz: w międzyczasie Daktyl zerwał smycz i wpadł pod auto...... całość zwieńczona ukradzioną mi komórką- komórka to nic, ale straciłam listę kontaktów. Z ulubionych myszy- rezydentów po powrocie ze Ślaskia musiałam uśpić Killera, nowotwór rozwijał się bardzo szybko. A mi się udało na zlocie wyjąkowo paskudnie zaziębic i nabawić zapalenia gardła. Nie mówiąc o tym, ze w te wakacje "pękłam" sobie dwa palce u nóg (a ciągle mnie boli to złamanie z jesieni), Kra mnie rozdeptała pazurem, co skończyło sie zanokcicą w dużym palcu, nie mówiac o nawrocie problemów neurologicznych z lewą reką (po starym urazie). Ot, próchno się sypie :shake: Wczoraj zachorowała Lalka, w panice zabrałam ją do weta, na sczescie okazało się, ze małpa zjadła cos nie takiego, ale zdążyłam juz przeżyc wizje kolejnej śmiertelnej choroby. Koszt- 177 zł Koszta leczenia zwierzaków w zeszłym miesiącu przekroczyły tysiąc zlotych. gdyby nie pomoc zlotowiczów ze slaska, to chyba nie miałabym cojeść (zwierzaki przynajmniej mają zapas karmy). Kraksie pogorszyła sie wyjatkowo paskudnie odleżyna, wczesniej kontuzjowała sobie łake- uraz sródręcza, a w dodatku nabawiła się jakiejś nieładnej infekcji dróg moczowych, na szczescie szybko opanowanej. Odlezyna niestety jest w tej chwili leczona dość agresywnie, a weci rozważają skomplikowana plastykę..... ---------------------------------------------------------- Żeby nie było, ze tylko tak smutno. Byłyśmy z Kraksą na zlocie śląskim. Kra była bardzo zadowolona, szczególnie z pływania. Od kiedy ma kapok pływa jak szalona, bez żadnych oporów. Dosłownie przepłynęła jezioro :lol: Poza tym pojechałyśmy z Asią (gordonową) zwiedzac Ojców, Krze przypadły do gustu jurajskie szlaki (szczególnie jeden taki fajny odcinek- po glinie ostro w dół- Kra zbiegła, a ja zjechałam niezamierzenie na tyłku :mad:). Niestety niedostatki komunikacji spowodowały, że na noc zamiast wrócić na zlot, wylądowałysmy w domu Basiapron- w Sosnowcu :evil_lol: KrA dostała kolację, ukradła zabawkę i zajęła mój materac z wielkim ukontentowaniem :evil_lol: Eeech, strasznie dawno nie byłam w Jurze, a to kraina mojego dzieciństwa.... nie udało mi sie wprawdzie odwiedzić miejsa szczególnie mi bliskiego- Ibramowic (a strasznie ciekaw jestem jak tam teraz wyglada, ostatni raz byłam tam 24 lata temu), ale- pachnie tam dokładnie tak jak pamiętam, taki szczególny zapach roślin rosnącyh na wapieniu i samych wapieni rozgrzanych słońcem i zarazem wilgotnych... :loveu: ------------ Okazało się, że z Krą DA SIĘ łapać stopa i to całkiem sprawnie :razz: Kra nauczyła sie jeździć schodami ruchomymi :-o Jeszcze jedna rzecz zabawna miała miejsce. Otóz nad tym zalewem, gdzie si e taplalismy była zatoczka bezposrednio na końcu ścieżki i naprzeciwko niej cypelek, na który trzeba było dojśc dookoła. Razem z Krą, Jolka i jej psami (Masza i Nadia) po prostu przepływałysmy tam i z powrotem, podczas, gdy większość psów i ludzi szła dookoła. Któregoś dnia, jak wracaliśmy, to przepłynełyśmy z powrotem, a Lala, daki i Piku miały wrócic z resztą zlotowiczów dookoła. Ale Piku sie zagapiła i nagle zorientowała sie ze jest sama na cyplu.... widzac jedynie nas biedna maleńka "rzuciła się w wodę" i bohatersko (aczkolwiek nieco rozpaczliwym stylem) przepłynęła z cypelka na brzeg zatoczki- bez zadnego namawiania- moje dzielne Pisklątko :loveu: Quote
Jola i Czterołapy Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Popatrzcie, proszę! Może znacie kogoś, kto pokocha takiego futrzaka??? http://www.dogomania.pl/threads/1908...pomocy...-NERO Przepraszam za OT! Quote
ulvhedinn Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 I Kra na morzu: -szaleństwo w falach: Zmokły szczur- chwilę wcześniej przeturlała ją wyjątkowo wysoka fala.... Quote
ulvhedinn Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 -na spokojnym morzu: Na tej fotce widać, jak fajnie KrA dostosowywała się do kołysania fal. Przy wypływaniu na brzeg wrecz wykorzystywała falę, żeby ją wyniosła na piasek. Ot, spryciula.... ...a moze by tak nawiać do Szwecji? ..e nie, tu jest fajnie! I piłki SOM!!!!!!! Quote
ulvhedinn Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Ciag dalszy złych wieści. Odleżyna pogorszyła sie dramatycznie, Kra ma ją oczyszczoną, teraz próbujemy podgoić paskudztwo "chemicznie" - antybiotyk plus mazidła. Jesli wygasi się nieco stan zapalny, prawdopodobnie zostanie podjeta próba operacji- plastyki rany, bo takie pogorszenie źle wróży, a wiecznie drażniona ziarnina może w końcu zrakowacieć. Nęe mówiąc o tym, ze w końcu może dopaść ja jakaś wredna infekcja, co w najlepszym razieskończyłoby się amputacją bardzo wysoko- w najgorszym ogólnym zakażeniem, a nawet śmiercią..... Oczywiscie KrA ma to w... nosie, a w dodatku od kilku dni jest głęboko obrażonana ciagłe manewry przy ranie i na "mało ruchu" - i demoluje mi tak, że boję się wracać do domu. Tylko, czy kogoś to wogóle jeszcze obchodzi.....? Quote
diuna_wro Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 mnie obchodzi, Czarna Mamba kochana, jestem taka dla niej pełna podziwu, że wszystkim opowiadam Quote
Avaloth Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 jak się już zaczną problemy, to potem wszystko na raz :shake: biedny Kraksik Ty już chociaż wyleczona ? a Lalka już całkiem ok ? trzymajcie się ;) Quote
dog193 Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 Dacie radę Magda, silne babki jesteście. Cieszę się, że chociaż trochę pomogliśmy. Wycałuj ode mnie Daktylka, strasznie za nim tęsknie. Quote
ulvhedinn Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Dzięki że jesteście.... :) Już myslałam, ze tak sobie a muzom piszę. Ostatnio się tak porobiło, ze chwilami naprawde zaczynam rozważać skuteczne zastosowanie sznurka....... Quote
dog193 Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Nie mów tak, za dużo istnień na tobie polega, już nie mówiąc o tobie samej. Quote
Iv_ Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Na pewno masz czytających ;) Życie to kalejdoskop, więc trzeba oglądać wszystkie kolory i ich konfiguracje. Napisałam Ci kiedyś PW, dostałaś je w ogóle? Quote
bros Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 i nas obchodzi ................ Madzia jak masz doła pusć mi dzwoneczek , nie zawsze potrafię pomóc ale słuchać tak :) trzeba z siebie czasem wyrzucic brudy :) Oj a na samą myśl Krakso-demolek mam jeża na skórze :S Quote
ulvhedinn Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 bros napisał(a):i nas obchodzi ................ Madzia jak masz doła pusć mi dzwoneczek , nie zawsze potrafię pomóc ale słuchać tak :) trzeba z siebie czasem wyrzucic brudy :) Oj a na samą myśl Krakso-demolek mam jeża na skórze :S Brosik, a możesz mi podac numer do siebie, bo przepadł mi razem z komórką, a kiedys sie może przydać...... :oops: Dobra to teraz troszkę lepsze wieści. Stało sie cos w co prawie nie wierzyłam, otóż ponad półroczne leczenie i rehabilitacja gołębia sie udały i po ostatnich intensywnych ćwiczeniach w pokoju ptaszydło wróciło na wolność :multi: Żeby było fajniej, razem z młodziutka gołębiczką, którą znalazłam tydzień temu wycieńczoną i która migiem stanęła na nogi a stary lowelas natychmiast się w niej zakochał :evil_lol: Czyli udało się zmniejszyć ptakostan ;) A żeby tak zabawnie nie było to Piku dostała cieczki i usiłuje wytłumaczyć Daktylowi o co biega :mad: a on - dzieciak kompletnie nie kuma i chce się bawić :evil_lol: Oczywiście wszystko pod kontrolą, jak wychodzę, to Daki idzie do drugiego pokoju, a jak jestem, to pilnuję cnoty Pi :mad: Quote
dog193 Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Dakuś :loveu: Zamawiam dla niego kolejnego całusa. A ja myślalam, że Piki po sterylce ;) Dobrze, że Daki jeszcze nie kuma, bo byś miała niezły teksas :D Quote
ulvhedinn Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 dog193 napisał(a):Dakuś :loveu: Zamawiam dla niego kolejnego całusa. A ja myślalam, że Piki po sterylce ;) Dobrze, że Daki jeszcze nie kuma, bo byś miała niezły teksas :D Powinna być :oops: Ale po pierwsze ciągle mnie ograniczają finanse, po drugie, zwyczajnie sie boję, Piki poprzednie dwie narkozy zniosła nienajlepiej :shake: A KrA nauczyła się otwierać mi zamki błyskawiczne w torbach :mad: złodziejka!!!!!!! Quote
elmira Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 :) Ten pies już chyba niczym nie zadziwi. No, żeby zaczęła fruwać;) Chociaż już fruwała na linie:) Quote
pucka69 Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Ulv - ja też czytam. Jesteście obie z Krą zupełnie z kosmosu ;) hehehe Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.