Dajemy znak, że żyjemy :) Chester ma się dobrze, co jakiś czas dostaje sterydy, ale generalnie jest ok. Mysz mimo ponad 2 lat na karku też nadal w formie.
A ja, coby nie było nudno z dwoma dziadkami, sprowadziłam do domu kota. 6 tygodniową, małą pierdółkę, bez jednej łapy. Dziecko znalazła moja przyjaciółka, wpadło pod auto, łapa wkręciła jej się od środka koła, część była zmiażdżona i tylko amputacja wchodziła w grę. Mała pierwszego dnia zgrywała aniołka, już drugiego wyszedł z niej diabeł :D
Chester początkowo chciał ją zjeść, od wczoraj jej matkuje i chce się bawić.
Nasza Nalka: