YBOT Posted January 30, 2006 Author Posted January 30, 2006 wujek Drabster nadal chce zabrac sunie! ale ...."serce Mu peknie kiedy ona odejdzie ktoregos dnia we snie".....(cytat z wujka Drabstera) Quote
joaaa Posted January 30, 2006 Posted January 30, 2006 Ybot,nie martw się, zobaczymy co będzie, co powie Niziołek. Co prawda nie jest on cudotwórcą ale młodym lekarzem, pozszukującym ciągle nowych rozwiązań, nie bojącym się wykorzystywania nowych metod, kiedy widzi szanse powodzenia. I ma niesamowitego nosa! Istnieje możliwość, ze powie to samo ale dopiero wtedy będziemy myśleć o operacji i dalszym postępowaniu. A pieniądze na pewno uda sie zebrać jak będzie trzeba! Quote
supergoga Posted January 30, 2006 Posted January 30, 2006 MOja suka też ma wadę serca - wrodzona i poważna. Przy trybie życia oszczędnym, bez nadmiernych wysiłków i stresów może pożyć, i zyje - ma 3,5 roku . Tez bardzo dużo spi. nie ma kondycji na spacerach, kładzie sie lub siada - ale żyje. Ona też będzie, zobaczysz. Quote
beria Posted January 30, 2006 Posted January 30, 2006 Najważniejsze, że wada sarca została wogóle wykryta i można ją leczyć, choćby wszczepiając rozrusznik. A gdyby została adoptowana przez kogoś bez takiej diagnozy? To dopiero byłoby źle. Quote
Witokret Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Nie martwcie się Ybotki - zrobimy wszystko co się da dla tej sunieczki :) Na pewno nie zostaniecie z tym sami ! Trzeba być przede wszystkim dobrej myśli no i poczekać jeszcze chwilę na kolejną diagnozę. Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Niestety dla znawców tej rasy wiadomo że te psy nie mają opcji oszczędzanie wystarszy jakiś przypadkowy gest a te psy są gotowe do pracy i to mogło by ja zabic Quote
andzia69 Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Drabster - zgadzam się, ale nie do końca - to nie jest szczeniak, czy bardzo młody pies, który ma niespożytą energię - to już dojrzała dama i raczej nie będzie (chyba????) żyć jak szalona! Potrzebna jej miłość człowieka i spokojne dożycie i przeżycie tych lat, które ma przed sobą. To nie duży i ciężki pies, który w jej stanie faktycznie kwalifikowałby się tylko do rozrusznika. Dajcie jej szansę - po prostu, a ona na pewno odwdzięczy się za to. Zobaczyny, co powie ten drugi wet - nie poddawajcie się!!!!!!!!!! Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Przy BC nie ma wiek niestety nic do gadania znam 10letnią sunie która tak samo zasówa jak mója łatunia która ma 11 miesięcy Quote
Gwarek Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Drabster, wydaje mi się, że sunia sama będzie wiedziała, że jest zmęczona i przystanie żeby odpocząć. Chodzi o to, żebyś Ty jej nie zachęcal do szaleństw. Sunia nie jest szczeniakiem i skoro z wadą serca dożyła tego wieku to prawdopodobie nie jest to typ bordera - pracoholika ;) Nikt Ci nie zagwarantuje, że mała dożyje późnej starości, ale Ty możesz jej zagwarantować wspaniały dom. :lol: Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Boje sie że jak pojade na zawody i przypne ją na steyk outcie to będzie szalała jak moja Quote
Misha&Malut Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Drabster napisał(a):Boje sie że jak pojade na zawody i przypne ją na steyk outcie to będzie szalała jak moja NO TO JA ZOSTAW W DOMKU !!!! Lekarz wyraźnie powiedział - spokój, żadnych podniet a będzie dobrze. Ja przepraszam ale to chyba musi być wyraźnie powiedziane przez LEKARZA co psu i jego Panu wolno a co nie, i ja na przykład osobiście chciałabym miec pewność że Pan będzie tych zaleceń przestrzegał ! Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 No i tu mamy problem bo jak pojade na zawody to w domu nikt nie zostaje Quote
andzia69 Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 A nie moze zostać w jakimś miejscu, gdzie nie będzie widzieć jak ty z psami szalejesz - przypięta po prostu gdzieś dalej???? Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 andzia69 napisał(a):A nie moze zostać w jakimś miejscu, gdzie nie będzie widzieć jak ty z psami szalejesz - przypięta po prostu gdzieś dalej???? no właśnie nie bardzo bo na takich zawodach jest około 500 -600psów to by musiał mieć bardzo odległe miejsce Quote
Katcherine Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Dzien dobry wszystkim. Drabster- czytam twoje posty czytam-i mam watpliwosci. Watpliwosci czy ta adopcja sie uda.Nie chce nikogo zniechecac. Ale tyle ale.... Zaden pies w potrzebie nie jest bez mankamentu- ale dla tych co chca im stworzyc dom- te mankamenty staja sie po prostu zaletami. Czyms co wyroznia ICH psa z tlumu. Ja nie wiem czy akurat ten pies jest spelnieniem twoich marzen. No po prostu mam WATPLIWOSC. Adopcja ma uszczesliwiac obie strony...a nie jedna mniej a druga wiecej. Uwazam ze nadszedl czas na konkretne decyzje KTO stworzy dom Bordi- ze wszystkimi konsekwencjami. YBOT-y choc kochaja juz ja w calosci z kazdym pazurkiem i wloskiem tez powinni miec jasna sytuacje.Nie moze sie to ciagnac w nieskonczonosc. Quote
YBOT Posted January 31, 2006 Author Posted January 31, 2006 najgorsze i tak sie juz stalo....pies sie przyzwyczaja, choc powienien tydzien temu prawie byc juz oddany! my MUSIMY podjac racjonalna decyzje...bo w koncu 1 zalozenie bylo takie, ze psinka jest u nas 3-4 dni max. i potem jedzie...no ale wynikly komplikacje....my jak wiecie mamy jeszcze 2 psy w tym jednego rowniez do adopcji, wzielismy go z -25 st mrozu ale TEZ na moment....nie narzekamy, bron Boze, ale to psiny na tym zle wychodza, bo juz sie przyzwyczajaja do NAS i do SIEBIE....a tak nie mozna, potem beda bardzo plakac...(jak i my)..aktualnie sa 2 opcje: wyjazd psinki do kogos kto ja docelowo CHCE i tam dofinansowywanie jej operacji lub danie jej po prostu szansy na godne odejscie bez rozrusznika (nie wiadomo kiedy zreszta) lub opcja 2....pozostawienie jej u nas i tym samym jeszcze wieksze zwiazanie z TATA YBOT i pieskami (no i mama ybot tez oczywiscie).....NO I? Quote
GoniaP Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 YBOT napisał(a): lub opcja 2....pozostawienie jej u nas i tym samym jeszcze wieksze zwiazanie z TATA YBOT i pieskami (no i mama ybot tez oczywiscie).....NO I? Niesmialo optuje za opcja 2:roll: Quote
Misha&Malut Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 GoniaP napisał(a):Niesmialo optuje za opcja 2:roll: JA TEŻ :) a za to wszyscy pomożemy Pastorowi znaleźć nowy domek !!! /ta znajda/ Quote
agatazielinska Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Ja też. Znacie ją najlepiej, zaufała Wam, przywiązała się do Was. az Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 z ciężkim żalem ale skoro sytuacja tak nas postawiła jestem za opcją 2 i w dodatku za operacją na którą jeżeli sie zacznie zbierać pieniądze deklaruje 500zł plus mego starego GPS którego wystawimy na allegro Quote
Katcherine Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 tez sie deklaruje z doplata do niuni- ale ile to po rozmowie z rodzina. ps. YBOT- ile kosztuje pozniejsze prowadzenie psa z rozrusznikiem? czy sie o to dowiadywalyscie? Quote
iza_g Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 YBOT, oczywiście, że pewnie wszystkich ucieszyłoby gdyby suńka mogła zostać u Was na stałe. Tylko ja nie do końca wiem czy z Twojego ostatniego postu (w tej opcji 2) wynika taka propozycja. Czy też chodzi o pobyt do końca leczenia (i oczywiście związane z tym większe Wasze związanie ze sobą), a po leczeniu dalsze szukanie domku? Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Bardzo bym chciał tą sunie tyle tylko że ona by cały czas była z nami w ruchu zawody są około 2 razy w miesiącu wiadomo spała by z nami razem ale jak by reagowała jak ja zaczne zapinać zaprzęg?? Quote
Drabster Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 jeżeli lekaż powie że po założeniu rozrusznika mogła by z nami jeździć to weme ją odrazu nawet na rekonwalescencje( i tak śpimy już w 3 w łóżku to w 4 też damy rade) Quote
Katcherine Posted January 31, 2006 Posted January 31, 2006 Ja rozumiem ze kazdemu zalezy na suni- i na jej dobru- tu po prostu chodzi o podjecie rozsadnej decyzji dla dobra niej Samej i jej przyszlosci oraz jej DOCELOWEGO na zawsze DOMU. Tu chodzi o madra przemyslana decyzje. Oprocz uczuc tutaj wchodza w gre tez nietsety finanse- nie jednorazowy wydatek...ale tez koszty przez cale zycie. Kazdy sobie z tego zdaje sprawe i kazdy kto chce pomoc suni musi tez ten aspekt brac pod uwage. Niunia jest specjalnej troski pieskiem. YBOT-om trzeba dac rowniez czas na przemyslenie propozycji, i na odpowiedz na taki obrot sytuacji.Nie bojcie sie powiedziec jak sytuacja od waszej strony wyglada i co sadzicie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.