Jump to content
Dogomania

Arystokratyczny blogas Dealera-boksera prawdziwego...


Recommended Posts

Posted

Aga , co mogę ci napisać :( smutne , tragiczne , rozumiem po części , poza tym wszystko inne co napiszę będzie banalne czy nawet beznadziejne ... musicie się trzymać , wspierać , kochać , dodawać otuchy , rozmawiać o tym też , łatwiej przechodzić złe chwile razem niż każde osobno w kąciku i ukrywać przed sobą na wzajem złe emocje , trzymać się za ręce , podnieść wysoko głowę i nie dać się , przeszliście tyle więc przejdziecie przez to - jesteście razem w tym wasza siła.
Ja wiem , że mi jest łatwo mówić , ale nie ma rzeczy niemożliwych.

Trzymaj się wyrodna córko ;)

  • Replies 17k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Witaj Aga
i ja przyszłam do Ciebie....dodać Ci otuchy wiary i sił....wiele w życiu przeszłam:-(.....i jedno wiem, ze trzeba być razem i cieszyć sie każdą chwila życia, bo ono tak krótkie jest

trzymaj się..i badz silna kobieto:calus:

Posted

Agnieszko,
Miłość i wiara przenoszą góry, ważne tylko aby były w nas bez względu na strach, który temu towarzyszy. 3 lata temu siedziałam u nóg mojego męża, który miał codziennie ataki bólu i błagałam cały wszechświat o pomoc (choroba Burgera, amputacja palców u nogi). Choroba dalej jest i bedzie, bo na dzisiaj jest nieuleczalna. Ale cieszymy się każdym dniem, każdą chwilą, budujemy nowe cele i to jest ta nasza rehabilitacja i wiesz jaka skuteczna!!! Choroba nie postępuje. Jest w naszym życiu wiele ograniczeń ze względu na stan zdrowia męża, ale to pozwala nam docenic to co jest blisko nas!
Zyczę powodzenia, trzymaj się
Buziaczki
Irena

Posted

:calus: :glaszcze: trzymajcie się oboje, ja wierzę że będzie wszystko dobrze...trzeba w to wierzyć....wiem doskonale po sobie że strach nie odchodzi.
Ból, który niesie za sobą takie nieszczęście jak utrata bądź tak jak w Waszym przypadku ciągła walka o najważniejsze, jest straszny.
Ja również się boję że znów któregoś dnia, ktoś przyjdzie i powie kilka słów, które zmienią normalny dzień w najgorszy. Bo właśnie dzień śmierci mojego taty był dla mnie najgorszym dniem w życiu i nawet wrogowi nie życzę tego cierpienia.

Posted

Aguś... boooszz.... ależ ja durna jestem....:roll: :wallbash:
przepraszam Cię za poprzedniego posta :-(
oglądnęłam wybiórczo jakieś zdjęcia u Was... napisałam durnych parę słów....
ale nie przeczytałam w ogóle, co się u Ciebie... u Was dzieje:-(
przepraszam Cię raz jeszcze... przy Twoich przeżyciach... moich parę słów o zdjęciach było... żałosne... bo że nie na miejscu to nawet nie ma o czym gadać:-( (wiem to teraz, jak przeczytałam wszystko od deski do deski... ech... ależ beznadziejnie się zachowałam...)
ech.. i jeszcze zawracałam Ci głowę problemami z Zuzką... a gdzież moje problemy do tego, co przeżywasz...
jeszcze raz baardzo baardzo przepraszam :calus: głupio mi jak cholera...

cóż... pozostaje mi tylko powiedzieć, że będę o Was myśleć... że trzymam kciuki za zdrowie Twojego Bartka...
i.. przykro mi, że tyle w życiu przeszliście... że akurat Wy (pewnie w takich sytuacjach zawsze się pyta Boga - dlaczego ja? dlaczego mój bliski? czemu mnie to spotkało?)
mam nadzieję, że nigdy więcej nie będziecie musieli przechodzić przez takie cierpienie - życzę tego z całego serca!
najważniejsze, że jesteście razem, że się wspieracie...choć wiem, że jest Ci ciężko, skoro musisz udźwignąć swój strach, ból, wsparcie dla Bartka... i nie pokazać mu przy tym wszystkim, co czujesz, żeby on mógł poczuć się choć trochę pewniej
jesteś silna i wierzę, że dasz radę przejść przez to wszystko...
życzę Wam wszystkiego dobrego! oby to były ostatnie takie ciężkie chwile...
daj znać, jak Bartek się miewa po operacji...
i jakbyś chciała kiedyś porozmawiać...
ściskam Cię mocno! marne to słowa... ale może choć odrobinę otuchy dodadzą

Posted

dziewczyny....nie wiem co powiedziec.....Dziekuje to chyba za malo za to wszystko co napisalyscie....ja wiem ze kazdy z nas nosi w sobie jakas tragedie, smutek , bol....i wiem tez z autopsji ze dla kazdego jego bol , strach bedzie tym najwiekszym.....
nie bylo mnie pare dni..potrzebowalismy czasu dla siebie i spedzilismy razem kilka dni, tylko my i nasza pregowana pociecha:)
Duzo rozmawialismy i duzo milczelismy....wierze ze ten czas pomogl nam.
wiecie co zrobilismy tego 23 listopada? zaprosilismy paru bliskich znajomych ktorzy wiedza o wypadku Bartka i zrobilismy Bartkowi urodziny:)
Bylo troche smiechu, troche lez i sporo przemyslen...warto bylo:)
jeszcze raz dziekuje Wam z calego serca..ja i Bartek, bo przeczytalam mu to co tu napisalyscie....
wiecej nie pisze bo lzy wzruszenia pojawiaja sie w moich oczach.
a na poprawe nastroju zapowiadam ze pojawia sie foty bohatera tego blogasa....:p

Posted

[quote name='jonQuilla']:calus: Cieszę się że już masz lepszy nastrój i oby już było tylko lepiej.

Trzymajcie się...pozdrowienia ślę dla Was :) :eviltong:


dziekujemy za pozdrowienia i slemy tez:lol:

[quote name='Alicja']Witam o powróconą :multi::multi::multi:

i czekam na fotaski Dilskiego :multi::loveu::multi:

sie zmniejszaja:cool1:

Posted

witaj wrócona dilerko! :multi:
ogromnie się cieszę, że Ci już lepiej na serduszku :calus:
ściskam Was mocniachno!!
dla Was! :Rose:
pozdrów od nas swą drugą połówkę:)
:calus:

czekamy na fotki dilusia:)

Posted

[quote name='Alicja']poproszę ....z łyżeczką cukru ....jak zawsze :grins:

podano do stolu:p

[quote name='basia2202']witaj wrócona dilerko! :multi:
ogromnie się cieszę, że Ci już lepiej na serduszku :calus:
ściskam Was mocniachno!!
dla Was! :Rose:
pozdrów od nas swą drugą połówkę:)
:calus:

czekamy na fotki dilusia:)


witam:multi:fotki sa i zaraz beda nastepne:p

[quote name='Alicja']:loveu::loveu::loveu:Koffane pysio :loveu::loveu::loveu:Dilski :loveu:
http://images34.fotosik.pl/59/0ed6f4252b3a57fc.jpg


a pewnie ze kochane:loveu:

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...