Betbet Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Corgi nie żyje...Stała się tragedia....;((((((((((((((((:placz::placz::placz::placz: Kana nie jest w stanie zbyt wiele mówić, nowi właściciele Corgi tym bardziej. Wszyscy roztrzęsieni... To nie była niczyja wina, ułamek sekundy, Corgi niespodziewanie wyskoczyła z samochodu...prosto pod nadjeżdżające auto...nie miała szans... BOŻE!!!!!!! Przeszła przez ten koszmar żeby zginąć... Nie chce nawet myśleć, co czują ludzie, którzy ją adoptowali, co czuje Kana... Wiem tylko, że Pan nie bacząc na swoje bezpieczeństwo rzucił się między samochody żeby ratować małą, ale...samochód ją przejechał...nie potracił...przejechał, nie było co ratować Quote
elinka Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Jeny!!! Ale szokująca wiadomość!!!!!! :crazyeye: A już miała mieć lepsze życie. Prawdziwa ironia losu. :-(:-(:-( Quote
KONICZYNKA 47 Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Mój Boże...:shake::-( To straszne. Nie tak miało być... Quote
brazowa1 Posted November 28, 2009 Author Posted November 28, 2009 Jak to wyskoczyła.Czemu nie trzymali psa,otwierając drzwi.Ludzie, na miłość Boską,trzeba myśleć. jestem zbyt wkurzona,żeby wyrazic wspólczucie. Tylko strasznie żal mi Kany i Jej pracy. Bo Corgi...jej zycie sie skończyło zanim się zaczęło. Quote
Betbet Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Brązowa ponoć malutka spała sobie w torbie dla psów, leżała, miała szelki i smycz...zerwała się nagle, Pani nie zdążyła koniuszka smyczy złapać. ja sama nie wiem czy widząc śpiącego aniołka ...nie wiem... Kana zatrzymała ruch na obwodnicy...zbierała to...co zostało i pochowała Ta Pani ma wystarczające wyrzuty sumienia i strasznie rozpacza...więc gdyby komuś się zebrało na ostre rady to niech się ugryzie. Quote
gameta Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 [quote name='Betbet'] Kana zatrzymała ruch na obwodnicy...zbierała to...co zostało i pochowała Ta Pani ma wystarczające wyrzuty sumienia i strasznie rozpacza...więc gdyby komuś się zebrało na ostre rady to niech się ugryzie. Po co otwiera się drzwi na obwodnicy ?????????????? I wiesz co? Każesz się ugryść, gdy wina za niedopatrzenie jest EWIDENTNA ??????????? Bo żal Ci właścicielki ??????????????????? A MI ŻAL CORGI, KTÓRĄ URATOWANO NIE PO TO BY JA COŚ ROZJECHAŁO PRZEZ GŁUPOTĘ I NIEDOPATRZENIE !!!!!!!!!!!!!!!!!! I KANY - nawet niechcę myśleć, co czujesz... Trzymaj się... Quote
Betbet Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 A Kanie żal też właścicielki i nie ma siły tu wejść chociaż jest już w domu, prosiła żebym napisała post. Więc to zrobiłam. Tam jest sklep jakiś, ja pierd*** nie mam samochodu to nie wożę dupy obwodnicą ale ponoć Real jest czy coś. Zatrzymali się. Nie wiem przez które drzwi wydkoczyła, co i jak. Nie tak miało być, ale Kana prosiła żebym przekazała informację więc to zrobiłam. Nie prosiła żeby kogoś chłostać. Wypowiadała się raczej ciepło o właścicielce więc to samo zrobiłam i ja!! Quote
Kana Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Musialam się polozyc ale nie mogę tak leżeć bo zaraz myślę o niej... Gameta to nie bylo na obwodnicy tylko kolo reala w Osowie na boku gdzie nie bylo ruchu. Byli dosyć daleko od obwodnicy. Pani Malgosia przesiadala się z jednego samochodu do drugiego i maluśka wyskoczyla i pognala przed siebie... W szelkach, na smyczy po prostu nie wiadomo dlaczego bo po prostu się przestraszyla! To byl ulamek sekundy nim zdazyla ją zlapać i pobiegla akurat w przeciwną stronę lasu... czyli obwodnicy.. Biegli za nią, wolali.. sunia wpadla na jeden pas obwodnicy, przebiegla... na drugi i na trzecim juz nie miala tyle szczęścia... Dojechalam tam w 5 minut ale suni nie mozna bylo uratować... zero szans... Pani Malgosia jest strasznie roztrzęsiona, jaka trauma to musi być dla niej? Pomysleliscie o tym? PRoszę się więc powstrzymać o nagetywnych komentarzy i zostawić to dla siebie. Znalazlam tablice rejestracyjną ale na policji mi powiedzieli ze nie będą ścigać... ehh.. Na prawdę jest mi ciężko ... malutka moja... :-(:-( Nie moglam jej zostawić na środku obwodnicy ... Stanelam na środku obwodnicy jak idiotka... jak przejadą to przejadą... Debile do cholery trąbili na mnie ale staneli... korek niezly się zrobil i nie rozumiem... Żadnego wspolczucia, żadnej empatii po prostu nic! Jestem zdruzgotana.... Suni kupilam trumienkę i pochowaliśmy w lesie w pobliżu zoo.... tylko tyle mi zostalo... Śpij moje kochanie, śpij... tam Ci będzie lepiej niż u mnie.... [*] Quote
Litterka Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Wpisałam posta, ale się nie pojawił - nie będę się powtarzać. Powtórzę tylko jedno... Biedactwo, mała Corgi, odeszła za TM właśnie wtedy, kiedy rozpoczynała lepsze życie... :( Quote
gameta Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Kana jest w szoku - wcale sie nie dziwię. Jednakże nie można przejść do porządku dziennego nad tym co się stało - ot, chociaż jako nauka dla wielu na przyszłość... Niech COKOLWIEK z tego będzie. Nie mogę uwierzyć w bezsens całości... Quote
Betbet Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 to przeczytaj gameto post Kany, zrozum i odpuść. Quote
czerda Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 dziewczyny!!! pomyślcie ,że tak miało byc , wierzę że w życiu nie ma przypadków , takie było jak to zwał jej przeznaczenie , los , karma -nie można nikogo winić , wina jest tylko wtedy gdy coś jest zamierzone -a zamiarem była pomoc ale widocznie JEJ życie miało się skończyć i nie można byłó tego zmienić bardzo , bardzo jest smutno , jestem z wami Quote
gameta Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Betbet napisał(a):to przeczytaj gameto post Kany, zrozum i odpuść. Hurrrrrrrrrrra, tak radośnie biega za tm :multi::multi::multi: O to chodzi ??????? Quote
Kana Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Bylaś jak ten plomyczek... moj plomyczek nadziei... I powiedz moim skarbom że caly czas je kocham i nie zapomnialam... Quote
KONICZYNKA 47 Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Co się stało, to już się nie odstanie... Współczuje właścicielom Corgi, ale bardziej Kanie, która najbardziej była z tym psem związana... Podejrzewam, że właściciele nie pomyśleli że pies jest w stanie tak szybko wyjść z torby podróżnej w której siedział i wyskoczyć z samochodu. Niestety jedynym pewnym sposobem jest przewożenie psa w pasach samochodowych dla psów: Quote
LILUtosi Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Przeznaczenie czy nie, ale ból zostaje w sercu. Quote
pinkmoon Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Corgi... jedyne pocieszenie, to że miała w życiu chociaż kilka dobrych dni. To i tak za mało, nie tak miało być, ale przynajmniej nie odeszła niekochana i zapomniana przez wszystkich. Quote
agiza Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Jestem wstrząśnięta ... Współczuję wszystkim zaangażowanym w pomoc dla Corgi. Współczuję też P.Małgosi. To druga tragedia w Jej życiu w tym roku. Najpierw choroba i odejście Pepsi a teraz Corgi. Znam P.Małgosię i wiem jaka to wspaniała i kochana osoba . Pamiętajcie , że to były ich pierwsze chwile razem. Sunia pewnie była przestraszona... Kana jesteś wspaniałą osobą... P.S. Ku przestrodze... Kiedyś uważałam , że naszymi psiutami tylko ja zajmę się najlepiej. Ale życie brutalnie nauczyło mnie pokory , w parku na spacerku ... FENIKS DUMARO (Pcheł) zawsze będziesz w naszych sercach... Quote
Kana Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Nie mogę się pozbierać... przepraszam że Cie zawiodlam maleńka ... [*] Quote
gonia66 Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Kana napisał(a):Nie mogę się pozbierać... przepraszam że Cie zawiodlam maleńka ... Znalazłam watek Małej na "wszystkich pieskach, ktore odeszły"....zaczęłam czytać od początku...strona po stronie....i z każdą stroną, patrzac na daty, byłam pewna, że ktos się pomylił..że to niemozliwe....takie szczęscie...najpier CUDNY ANIOŁ KANA....(ja juz nawet nie ma słow, zeby określić , jaka jesteś wspaniałą opiekunką)...potem mial..potem data zabrania suni..i czytam ..i czytam...aż mi dech zaprło..i kiedy doszlam do miejsca....:(:(..malo nie umarłam...zastygłam w przerażeniu...nie chce tu nikogo winic, bo każdmey z nas mogło sie cos takiego przytrafić..ale Kana...TY ZAWIODLAŚ MALEŃKĄ?????W ŻYCIU!!!!!!DAŁAS JEJ TYLE SERCA PRZEZ TEN CZAS OD KIEDY STANĘŁA NA TWOJEJ DRODZE....zabralaś jąze schronu do siebie- nie myśląc o niczym, nie zastanawiając sie...te dni u Ciebie- to jej SKArb...to pewnie cos, co miala od Losu najcenniejszego...i na pewno jesteś Jej pierwszym cudownym a zarazem i ostatnim wspomnieniem...pamiętaj...wiem ..moge sie tylko domy slac jak Ci strasznie ciężko....:(:(płaczę z Tobą...aż mnie dusi żal....ale ślę ciepłe myśli w Twoją strone i prosze- pamietaj, że dla Corgi zrobiłas absolutnie wszystko co moglas....musisz przyj ac, że Corgi poszła do Domku Stałego..Wiecznego.....pewnie też cudownego...tylko tyle, że Jej zdjęc z tego domku już nigdy nie zobaczymy..:(:(:( Quote
zuza1308 Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Dopiero tu weszłam, smutna historia :-(:-(:-( Quote
Redpit Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 "...spała sobie w torbie dla psów, leżała, miała szelki i smycz... " Mi żal jedynie Corgi :( reszta bez komentarza (*) (*) (*) Quote
Betbet Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 przypadek Rudzi z Gdyni, która mimo 2 czy 3 smyczy uciekła na spacerze i do tej pory się nie znalazła, przypadek Corgi pokazują, że nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko przewidzieć. Pokazują też, że nowo adoptowane psy, te płochliwe, strachliwe prowadzać na smyczy przywiązanej gdzieś do siebie, przywiązać psa w aucie. Powtarzajmy to ludziom przy adopcjach. Oni się cieszą, biorą zwierzę. To jest wielki dzień w życiu. Niech nie zamieni się w koszmar... Wielki żal, że ta kruszynka tak musiała zginąc...Wielkie współczucia dla Kany, która włożyła całe serducho w odratowanie suni. Quote
fioneczka Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 [*] maleńka biegaj szczęśliwie za TM Kana nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.