Jump to content
Dogomania

Pół roku trzymali go w piwnicy!!!A teraz śpi na kanapie:) Marlej ma dom! :):)


Recommended Posts

Posted

Ciekawe, co w aktualnej sytuacji powie p. Piotr ... a może jeszcze kogoś (fachowca) zapytać o zdanie ... tak czy siak, trzymam mocno kciuki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kurcze Gusiu....sytuacja z Marlejem robi się naprawdę poważna....wszyscy liczyliśmy na to, że chłopak się uspokoi jak strzały się skończą...a wygląda na to że jest jeszcze gorzej niż było....
Przerażają mnie te ataki na Ciebie....w końcu jesteś najbliższą mu osobą...osobą którą zna i której na ile potrafi zaufał....
nie wyobrażam sobie co będzie jak trafi do nowego domu, o ile się taki w ogóle znajdzie:shake:

Posted

No nie jest fajnie:-( A co z tym polepszaczem nastroju Gusiu? Myślę że warto o nim pomyśleć teraz...
Przeczytałam artykuł, którego link podała tu Asior i zastanawiam się, czy może zamiast RC dla owczarków, nie kupić Marlejowi Fitminu (niedrogi, z dobrym składem i ponoć super pyszny) To pozwoliłoby zaoszczędzić trochę kasy i kupić ten lek. Myśłcie dziewczyny. jakby co, to Jacek do 15 stycznia jest w Niemczech. Gdyby tam było taniej, to mógłby może poszukać tego leku.

Posted

Ewa Marta napisał(a):
No nie jest fajnie:-( A co z tym polepszaczem nastroju Gusiu? Myślę że warto o nim pomyśleć teraz...
Przeczytałam artykuł, którego link podała tu Asior i zastanawiam się, czy może zamiast RC dla owczarków, nie kupić Marlejowi Fitminu (niedrogi, z dobrym składem i ponoć super pyszny) To pozwoliłoby zaoszczędzić trochę kasy i kupić ten lek. Myśłcie dziewczyny. jakby co, to Jacek do 15 stycznia jest w Niemczech. Gdyby tam było taniej, to mógłby może poszukać tego leku.


Dziś skonsultuję z wetem. Poczytałam o nim trochę w necie i ilość możliwych skutków ubocznych nieco mnie poraziła.
Myślę, że jak wet powie, że ok, to zacznę podawać, ale trzeba pamiętać, że on zacznie działać za kilka tygodni.
Lek nie jest drogi i dostępny bez problemu w Polsce tyle, że pod inną nazwą handlową.


Właśnie też czytam, na razie jeszcze karmę mamy więc się z wydatkami wstrzymujemy ;) do czasu aż się okaże co z siusiakiem.

Wczoraj odkryłam nową bliznę....na żebrach, znowu dużą, gdzieś 7 na 2,3 cm nie wiem po czym, albo duża rana, albo poparzenie....

Posted

Myślę że warto spróbować z tym polepszaczem nastroju....trzeba próbowac wszystkiego żeby tylko wyprowadzić chłopaka ze stresu....ale faktycznie, poczekajmy na opinię weta....

Gusiu a Ada może odpisała na Twojego maila?

Posted

Martwi mnie to wszystko bardzo, nie ukrywam.
Idealnie byłoby gdyby Gusia mieszkała w domu z ogrodem, bo co innego spacer na smyczy od czasu do czasu dla przyjemności a co innego przymusowe wyjście kiedy strzelają.
No ale jest jak jest.

Fakt, czasem trudno znaleźć dom dla bardzo adopcyjnych psów, ale paradoksalnie czasem to trudne przypadki jakoś mają więcej szczęścia.
Ale ogrom pracy przed Marlejem, i Gusią oczywiście...

Posted

A może rzeczywiście spotkać się z drugim behawiorystą. Asia ma wetkę która się tym zajmuje.

Nie dlatego, żeby ten był nieodpowiedni tylko co dwie głowy to nie jedna. Sama juz nie wiem.

Posted

A ja znów "wyskakuję jak Filip z konopii" ;-), tym bardziej, że powiadomienia o odpowiedziach przychodzą do mnie dziwnymi stadami.
Nie doczytałam wszystkich postów i nie wiem dokładnie, dlaczego sugerujecie zmianę karmy, ale...może ta, którą Marlej teraz je, jest zbyt wysokobiałkowa? To,że ma sporo białka, to oczywiście plus dla zdrowego i aktywnego psa, ale dla nerwusa nie za bardzo, bo może go jeszcze "nakręcać".

Posted

zula131 napisał(a):
Na dogo też są behawioryści, chętnie udzielają pomocy. Może warto byłoby zaprosić na wątek np. Eruane?


Fajnie, dzięki za info, napiszę PW

A, żeby nie było zastrzeżeń, ja jestem bardzo zadowolona z Piotra, widzę, że ma gigant wiedzę i w ogóle na wszystkich forach, opiniach, grupach jest guru ;), więc jestem go pewna :)

Posted

mala_czarna napisał(a):
Gusia, ja tylko chciałam powiedzieć, że wieczorem mnie przy kompie nie będzie, ale jak rozumiem jestesmy juz na jutro umówione? ;)
Bo w poczcie nic nie mam..


Właśnie wysłałam CI maila ;)

Posted

Ja raz zdecydowałam się na uśpienie psa ze względu na agresję. To jest strasznie trudne, ponieważ gdy musimy uśpić zwierzę ze względu na jego stan zdrowia, to mamy pełen pakiet badań, opinię lekarza i własną empatię - zwierzę cierpi, nie ma dla niego szans na poprawę, cud się nie zdaży, a eutanazja jest gestem miłosierdzia. Natomiast w przypadku psa agresywnego ciągle się wydaje, że może jednak mu przejdzie, że nie zaatakuje kolejny raz, że uda się z nim coś wypracować, nauczyć, odczulić, oswoić. Często tak właśnie jest. Ja jednak chcę Wam powiedzieć o historii, która nie miała happy endu.

Czort został znaleziony przez mojego znajomego na ulicy. Kulawy pies w typie dobermana, dosyć zaniedbany. Diagnostyka wykazała, że uraz jest bardzo stary, pies kuleje i będzie kulał, ale nic go nie boli. Na początku, przez kilka dni nie sprawiał żadnych problemów. Cieszył się do ludzi, szalał na spacerach. A potem rzucił się na mnie. W jednej sekundzie przestał się cieszyć, zesztywniał i skoczył mi do gardła, cofnęłam się gwałtownie i zawisł na kurtce (grubej, puchowej - na szczęście). Puścił, usiadł... wzrok miał nieprzytomny. A po kilku sekundach znów zaczął się cieszyć i zachowywać, jakby nic się nie stało. W ciągu paru tygodni takie zachowanie powtarzało się. Na moment stawał się innym psem. Celował wysoko, ale jeśli nie udało mu się chwycić, to nie ponawiał ataku. Obserwowałam go, obserwował behawiorysta, próbowałam dojść przyczyn, analizowałam... aż w końcu dotarło do mnie, że jeśli przy kolejnym ataku pies dosięgnie mi do gardła, to może mnie po prostu zagryźć. Mieszkam sama, sąsiedzi daleko, nikt nie usłyszy, nikt nie przyjdzie z pomocą. Poza tym pies byłby skazany na spędzenie reszty życia u mnie, w kojcu, bo nigdy bym sobie nie darowała, gdyby znalazł dom i tam skrzywdził kogoś, kto być może nie ma tyle doświadczenia i refleksu, co ja. Zawiozłam Czorta do weterynarza i uśpiłam.

Gusia, nie piszę tego, żeby Cię dodatkowo zasmucać, ale po prostu rozważ, czy Ty jesteś bezpieczna przy Marleju.
Ty jesteś ważniejsza, niż pies. Twoje bezpieczeństwo. Życie i zdrowie masz tylko jedno.

Posted

To bardzo potrzebny głos rozsądku.

Uważam, że jemu należy się szansa, co ciągle podkreślam, i oczywiście będziemy pracować, ale uważam, że potrzebna jest też świadomość, że po prostu może się nie udać.

Dajmy mu czas, przestali raptem strzelać dwa dni temu po dwutygodniowym nawalaniu, więc on ma prawo się bać.
A ja jestem ostrożna jak cholera, wierzcie mi.

Posted

Znam Gusię i wierzę w to, że potrafi realnie ocenić sytuację... wiem też, że ma ogromne serduszko i nie podejmie decyzji nie wyczerpawszy wszelkich możliwych środków aby pomóc Marlejowi....

Posted

Gusiu, przyszło mi coś do głowy, myślę, że to ważne, rozważ to bardzo Cię proszę ...

ważne jest, by ewentualnego fiaska socjalizacji Marleja, nie traktować w kategorii porażki, bo osoby z wielkim sercem i waleczne (!!!), po prostu walczą do końca ... czasem trzeba umieć się wycofac w odpowiednim momencie, a to jest baaaaardzo trudne ... ale nigdy o sekundę za późno !!!!!!!

Posted

Tora ... masz rację, ja wspieram Gusię całym sercem!!!!!!!!!!!!!!
.... ale tak po matczynemu, trochę się martwię.

Wierzę, że kilka dni ciszy (petardowej) pozwoli Marlejowi odetchnąć i znowu będziemy cieszyć się z jego szybkich postępów :)

Posted

gusia0106 napisał(a):
I bardzo brzydki siusiak.....:(



GUSIA!!!!
Ja w biegu tylko na chwilkę wpadam, ale chciałam Ci powiedzieć, że widziałam takiego ;-)!!!

U wiejskiego psa, który jak przyjeżdżamy tam to jest nasz!
Już wpadłam w panikę, bo myślałam, że będzie potrzebna operacja albo Bógwico --- a to samo przeszło ;-).

Nie wiem oczywiście jak będzie u Marleja, ale choć wygląda fatalnie, może okazać się łatwo wyleczalne!
OBY!!!!

Co ja bym dała, żeby Twój wysiłek okazał się zbawieniem dla tego pieska....

Posted

Przeczytałem parę ostatnich stron i wiem, że z daleka łatwo mi pisać. Ale wierzę, że tendencja agresji powoli będzie wygasała. Za dużo serca i wysiłku włożonego przez Gusię, żeby wszystko miały zmarnować jakieś półmózgi z petardami...

Posted

Ewanka napisał(a):
Tora ... masz rację, ja wspieram Gusię całym sercem!!!!!!!!!!!!!!
.... ale tak po matczynemu, trochę się martwię.

Wierzę, że kilka dni ciszy (petardowej) pozwoli Marlejowi odetchnąć i znowu będziemy cieszyć się z jego szybkich postępów :)


I za to trzymajmy kciuki:)


Gusiu czekamy na relację po wizycie u weta....
btw Ten Marlejowy siusiak rzeczywiście wygląda średnio:(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...