Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pewnie, ze mam mail i to specjalnie do zdjec zalozony ;-)
[email protected]
Cos widze, ze masz problemy z netem ( tak pisalas). Mozesz wyslac zdjecia z opisem, to powrzucam w ten watek.
Bialego nie donioslam, bo mi wcielo watek bialasow na miau, szukalam przez godzine, ale podniose raban, to ktos poda mi link i juz jutro go wkleje.

Posted

Odpowiadając wszystkim
Z netem problem mam notoryczny, bo mieszkam na malowniczym Zadupiu:-) TEPSA twierdzi, ze powinnam się i tak cieszyć, bo linie ( napowietrzne) pamiętają praojców Mieszka I. Byle wietrzyk i w ogóle z głowy...

Car - :-) noo pasuje. On ponoć jest miziasty przylepa.....tak twierdzi właścicielka strychu. Mnie się daje głaskać, ale wygląda na takiego - jestem piękny i dorodny i to ci człowieku powinno wystarczyć. Rację w sumie ma. Patrzenie na niego to czysta przyjemność:-)

Z domem Makreli.....noo powiedziano, ze mam nie zapeszać, to nie zapeszam tak? :-) Potencjalny domek to ze tak powiem jest wśród nas:cool3:

Posted

Koty są pod Wawą..no jakieś hmm 50 - 70 km. Problem to nie jest, bo ja mieszkam 35 od Centrum. Także powiedzmy w połowie drogi.

Anna wiek kotów nie jest znany. Tak jak napisałam w 2 mailu wszystko jest około. Młodszy jest Romek, Julka, Plotka i Kryśka......od mniej wiecej zeszłych wakacji...

Reszta jest starsza........to znaczy 4 - 6 lat ile to nikt nie wie. Ja je widuję w półmroku, albo za siatką....i znawcą nie jestem. Umiem ocenić wiek kociaka mniej wiecej, ale to akurat łatwo.
A potem czy kot ma 4 lata czy 6....nie wiem.

Tragedii tam wielkiej nie ma. Jeść co mają, nie są chore, umierające, zabiedzone. Nic z tych rzeczy. Po prostu....nie mają swojego kąta. to też tragedia w sumie..

Posted

Przepraszam, nie doczytalam w mailu, rzucilam sie od razu na zdjecia :-)
Naprawde sliczne te koty..Juz je troche zmniejszylam na potrzeby miau, najciemniejsze rozjasnilam, moze troche kosztem barw, ale kota widac :-)
Tak jak napisalam w mailu, uda sie, czy nie sprobowac domy im znalezc trzeba..Skoro tyle Boguszkow znalazlo domy, to moze i tutaj. Fakt, ze u Boguszkow to byla wrecz walka o przezycie, ale sprobujemy:-)

Posted

Nooo bo ludzie reagują na tragedie - typu "umieram ratuj"

Tu takim przypadkiem na JUZ! jest Makrela.

W każdym razie gdyby ktoś szukał, sterylizowanego, szczepionego dawno ( nie ukrywam), odżywionego, miziastego, o cudnej barwie to mam parę sztuk na zbyciu:-)

Naturalnie do dobrych domów............i takich teges noo jak to ładnie ująć.....moze tak: te koty nie mają luksusów, ale nie ma jakiejś maskary - nie ma wiec sensu upychać je w dt czy hotelach - w których siedzą np. w klatkach. Dla bezpieczeństwa, z powodu przekocenia itp.
Tu są potrzebne domy - mające czas, wolę i chęć zagłaskiwania. Jakieś tam mgliste 2 - 3 wizje domów mam. Ale muszę je sprawdzić, przyjrzeć się........wiadomo.

Posted

Na Miau dano nam taka rade dla kotow,ktore nie znajda domow i zostana na zime na strychu:
[quote name='"ASK@"']Witaj!Koty przesliczne i dobrze,że je tu umiesciłaś!

Mogę tylko doradzic byś na strych steropianowe budki wyłożone polarkowymi scinkami wstawia. Nie trzeba ich ogacać folią bo nie pada a wytrzymuja cała zime! Jest w nich ciepło i przytulnie.Koty chetnie w nich siedza. Mam takie u siebie na osiedlu i zdaja egzamin.[/quote]
Na razie wrzucilam kotki do watku dla bialaskow, dla rudych i dla "pastelami malowanych " )) wieczorem reszta.

Posted

Echem, echem....

No wiec tak w pokoju obok siedzi taka jedna rybowata......co dostała małpiego rozumu.

Pęknę wiec opiszę......ale jak się ktoś chociaż uśmiechnie to dostanie w beret - słowo!!!!!

No wiec tak: pojechałyśmy z Zuzią po nią. Wsiąkła zapadła sie pod ziemię. Pól godziny lażenia po strychu z latarkami w rękach - w końcu jest - ukryta miedzy dwoma kostkami słomy.
Ale......złapcie kota, który jak tylko usiłuje sie zbliżyć, to go inne kurka wodna gonią.......
Kotów się odeseparować nie da........CYRK

w końcu Makrela dala dyla na dwór ( tam mają taką jakby hmm wolierę ).
No i się udało ją pojmać - dosłownie. Całą drogę zachowywała się jak moja osobista Andzia czyt. darła ryj.

W domu najpierw schowała sie pod sekretarzyk...no przypomina kredens......ale po jakiś 15 min zauważyła, ze jej nikt nie goni. No i zwariowała. Ona nie wie co zrobić..czy na głowę włazic, czy barankować, czy sie ocierać. Usiłuje robić wszystko na raz.

To jest taki pieszczoch, ze jest szansa ze swoja nową panią zamorduje tymi uczuciami.,

I NIC WAM WIECEJ NIE POWIEMY:-) DO JUTRA WIECZÓR:eviltong:

Posted

Wariatka jesteś i tyle Ci powiem Neigh:loveu: Ale bardzo się cieszę że Makrela już bezpiecznie i bez strachu czeka na swój domek u Was!!!! Szkoda, że mieszkasz tak daleko, wpadłabym ją zobaczyć. Póki co jednak jadę jutro do Kaira w odwiedziny;)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Wariatka jesteś i tyle Ci powiem Neigh:loveu: Ale bardzo się cieszę że Makrela już bezpiecznie i bez strachu czeka na swój domek u Was!!!! Szkoda, że mieszkasz tak daleko, wpadłabym ją zobaczyć. Póki co jednak jadę jutro do Kaira w odwiedziny;)


Ale ja ją wzięłam tylko na nocowanie.....także umysł w normie.
No to wycałuj tam wszystkich.

Kurrrde muszę gdzieś wcisnąć tego białego......znów dzis do mnie przyszedł z miną.......to co zabierasz mnie tak?
To musiał być kiedyś b. kontaktowy kot... tylko ciut o tym zapomniał na tym strychu, ale ja w nim widzę potencjał.....

Posted

No to od początku:
Trzy tygodnie temu znalazłam na dworcu małego kociaka. Wbiegał pod koła zatrzymujących się autobusów, żeby choć przez chwilę się ogrzać. Nie mogłam udawać że tego nie widzę, więc go zgarnęłam do domu.
Potem przeczytałam o Makreli - o tym jak żyje na strychu, pod kredensem:placz: że koty jej nie akceptują, że się ich boi.... zresztą same wiecie...
Wiadomo już było że spać nie będę mogła. Że nie można jej tak zostawić - ile można żyć pod szafą:-( Czytając o Makreli pomyślałam o Cypisie. Bo w zasadzie co to za różnica czy jeden kot czy dwa. A w dwójkę to może raźniej jakoś tam im będzie w życiu. Po drugie - wiedziałam że Cypis krzywdy jej nie zrobi. Dałam więc znać Neigh i zaczęło się planowanie jak kotkę z Warszawy odebrać. Udało się dziś. Wczoraj wyjazd do Lidzbarka. Dziś 5.00 rano autobusem z Lidzbarka do Warszawy. W międzyczasie Neigh, przywiozła kotkę Adze z Miau. Ja dojeżdżam do Warszawy - jest 11.00 Czekam niecałą godzinkę - przyjeżdża Aga z kotką. Przepakowałyśmy ją do transporterka i z powrotem na autobus - o 12.30. Pan kierowca wiedział, że wracamy z kotkiem. Zajęłyśmy ostatnie siedzenia, a że Makrelcia usiadła centralnie na środku to przez całą podróż mogła patrzeć na drogę:lol: w podróży była bardzo grzeczna, czasem sobie tylko pomiauczała ale pogłasakana, uspokajała się:loveu: W pewnym momencie strasznie ziajała, więc pan kierowca specjalnie dla niej przykręcił ogrzewanie:lol:
I już jesteśmy w domku. Makrelcia, od dziś zwana Lusią, ładnie skorzystała z kuwety, zjadła, posyczała na Cypiska a teraz śpi:p
Wygląda pięknie, jak na kota który mieszkał na strychu, ma rewelacyjne futerko. Mięciusieńkie, błyszczące. I grubaska z niej, do kuwetki ledwo się zmieściła:oops: Jest przekochana, ociera się, podbija rękę do głaskania, ubija ciasteczka, mruczy. Cudna jest.
Dziękuję Neigh, że ją odnalazła, że się nią zaopiekowała, że zawiozła ją do Agi. Dziękuję Adze z Miau, nie wiem jaki ma nick:oops: i jej TZtowi chyba:oops: że przywieźli Lusię na dworzec, że im się chciało dziękuję Wam bardzo!! I dziękuję Ewie, która mnie przenocowała i zrywała się przed 5.00 żeby jechać ze mną po Luśkę:loveu:
Dzięki tym wszystkim dobrym duszom, Lusia jest ze mną. Ma dom, swój pokój i braciszka nawet ma... Dziękuję raz jeszcze!!!!

Posted

NO TO MACIE TĘ TAJEMNICĘ:-)

Aga i Michał ( TZ Agi) to oni robili zdjęcia uganiając się po strychu - zareagowali na moje jęki i błagania
:loveu:

Iwlajn......wiesz jedyne podziękowania jakie się naprawdę należą to Tobie. Czy wy dziewczyny widzicie - jaki kawał drogi można zrobić jak się chce?

Nad Lusią jednak kocie anioły czuwały....a może to jej pani gdzieś tam za tęczowym mostem wreszcie westchnęła uspokojona.

Lusia jest cudownym kotem, jeszcze pewnie jakiś czas będzie włazić pod szafy/szafki. Ale w końcu uwierzy, że znów ma dom i miłość.......

Eeee znowu mi się oczy pocą.....ale to z radości...

Posted

A ja sie zastanawialam, czy Neigh ma cos w zanadrzu, czy wziela sobie kota, bo ma duzo szaf w domu :razz: smiac sie balam, bo nie to, ze beret, ale nawet czapki nie mam :evil_lol:
Super, ze kotka ma nowy, swoj, wlasny, kochany dom :-) I to forumowy, czyli bezcenny.

Biale wrzucilam do bialego na Miau, rude do rudych, szykretki do pastelowych, bardzo sie spodobaly, ale zakocenie jest tak wielkie...no na razie cisza w eterze.
Czy dziewczyny z Maiu zalozyly im wszystkim zbiorczy watek? Bo jakos trafic nie moge.

Posted

Nic mi o tym nie wiadomo, wiec nie sądzę....
Gdybyś mogła Aniu założyć, byłabym wdzięczna i o linka się dopraszam....

Mam jeszcze jedną jakby wizję na dom......ale zobaczymy, zobaczymy.
Jakoś tam mam wątpliwości.

Posted

Agnie Koty napisał(a):
Ja mam buraskę, której czasami dokuczają inne koty. Ona nie umie się bronić, jest chodzącą słodyczą.
Kurcze, zawsze jest szansa, że ktoś weźmie Makrelę... Przecież nie takie cuda się zdarzały.:cool3:



No pisałam, że cuda się zdarzają :evil_lol:. Bardzo się cieszę!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...