Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zawsze muszę coś kurcze wyszukać. Nie mogę żyć normalnie..........

Znalazłam dom dla takiego małego biało - czarnego wypierdka. Ani ładny ani brzydki. Taki se i jeszcze z kuwety jemioł korzystać nie umie.:mad:
Pojechałam sobie go przywieźć do domu, bo ludzie do których ma się niebawem wyprowadzić mają już jednego kota ode mnie. Zresztą jego ojca. Ojciec schorowany był bardzo ..........wyciągnęli go ze wszystkiego, wykastrowali, poszczepili, ale trzesą sie nad nim okrutnie. No wiec dziecię ma być przekwarantannowane, przebadane, poszczepione, poodrobaczane, zeby tatuniowi krzywdy nie zrobiło. Ok załatwi się.

No wiec niby luzik - jadę po gnojka......W miejscu gdzie przebywał ( duży strych.....nieogrzewany z betonową podłogą, ale z pełną michą i słomą do zagrzebania.)..... mieszka 12 innych kotów.........jest powalający biało rudy kastrat, jest calutki biały z brzoskwiniowymi znaczeniami kastrat, jest szylkretka, dwie pregowane szylkretki, jest czarny kastrat.......no szlag by to dużo ich tam. I wszystkie szukają domu.... Mam swoje typy, ze dwa bym wzięła dla siebie.


Noo i podczas odbioru kocurka spotykam ją........a raczej spotykam jej historię.

Makrela - bo tak się nazywa miała dom. Najprawdziwszy dom z kanapą, własnym ludziem, pełną michą, drapakiem. Była królową kanapy. Taka zwykła Burasia - uwielbiana, rozmruczana.......kochana. Dom straciła........ tak jak to najcześciej dom tracą kilkuletnie koty. Jej Pani odeszła....czasem tak bywa, ze to nie kot, ale człowiek czeka na kota za tęczowym mostem...

"Umrzeć, tego nie robi się kotu" napisała kiedyś Wisława Szymborska.

Makrela trafiła na ulicę, czy raczej na ogródki. Zaszła tam w ciążę - urodziła 4 kociaki......Sąsiedzi całe lato pozwalali swoim dzieciom bawić się dzieciakami.......a z nastaniem jesieni postanowili pomóc towarzystwu. Złożyli się...i uśpili wszystkie maluchy. Mamę zaś dobra dusza odwiozła na ten strych właśnie. Bo wiedzieli, ze tam mimo ze warunki takie sobie nikt nie odmawia..
Bardzo dumni ze swojej postawy opowiedzieli historię Makreli.

Makrela została wysterylizowana i zamieszkała na strychu. Zamieszkała........hmm Zaczęła sie tam ukrywać.

Ta kilkuletnia kotka została przez bandę potraktowana jak parias. Bez siły przebicia, lana, drapana, przeganiana - zaakceptowała swoje miejsce w tym dziwacznym stadzie. Boi sie wszystkich panicznie.

Mieszka pod starym kredensem......tam dostaje jeść, tam się załatwia, tam żyje.

Kiedy człowiek wchodzi na stych - na złamanie karku biegną wszyscy. Pierwsza jest moja ulubienica Heksa. Mnie miziaj! Mnie! Z boku barankuje nie lubiący ponoć ludzi Białas.RRRRRRRRRRRRRRR wiem, ze robie na tobie wrażenie duża wiem.......

Tym razem wlazłam pod kredens.... wydobyłam sobie Makrelę - wzięłam na ręce.....początkowo sztywnieje, za chwilę wtula sie we mnie całą sobą, ruszają motorki, łepek zaczyna jeżdzić mi po twarzy. Zadowolona z efektu stawiam ją na ziemi.Nagle niewiadomo skąd pojawia się Rudy, Biały i Czarny. W ruch idą łapy, pazury. Lecą kłęby futra.......zjezdzaj pariasie.....won. Makrela w popłochu ucieka pod kredens.

Mnie lecą łzy. Lubię ich wszystkich......rozumiem dlaczego tak się dzieje. ALE SIĘ Z TYM CHOLERA NIE ZGADZAM!

I co zrobić? Jak znaleźć dom przerażonej, starszej, zwykłej Pręgusi, panicznie reagujacej na inne koty.
Nie mam miejsca u siebie - 8 ogon........odpada. Nie mam pomysłu na inne miejsce. Ale wiem, ze tak sie nie da życ. Nie da sie reszty życia spędzić pod ciemnym kredensem. Zdziczeje tam po prostu.

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak samo i ja... Moja też taka wypieszczona burasia... Dobrze ,że ją zauważyłaś..Może jej los się odmieni.. Nie zasługuje na to co ją spotkało..:placz:

Posted

Dramat! Neigh, zrobiłaś jej może zdjęcia? Łatwiej będzie szukać domku... Te pozostałe koty też na pewno chcą mieć swojego człowieka na wyłączność, dlatego przeganiają konkurencję, walczą o każdy jeden głask...:(
Życie jest cholernie niesprawiedliwe, ale nie wolno się poddawać, Makrela musi znaleźć swój dom!

Posted

Biedactwo . Jej jest potrzebny mało zakocony domek .A ci Państwo , co chcą małego , nie wzieli by z litości Makreli ? Oczywiście po kwarantannie ? Może się ulitują , taki mały zawsze prędzej znajdzie dom .

Posted

Bianko ci państwo ( a raczej te panie bo to Mama i Dorosła Córka ) mieszkają w kawalerce do której wzięły Joru ( Yoru? ) tak się z japońska nazywa. Z kocim katarem, niewyrośniętego, z grającymi płucami. Ponieważ chłopak mimo, ze chory to zdążył pokryć pewną kotkę. ........

Kotkę też ze strychu wzięła ich sąsiadka. Piękna tricolorowa beka. Noo i wtedy dowiedziały sie ze z mezaliansu został jeszcze ten mały jemioł. Dwa pozostałe już w domach........no to biorą go..... W nocy cud nastąpił mały japoniec skorzystał z kuwety. Mam dar przekonywania:-)



Dziś o 11.00 jadę z Agą ( tą co z tego samego strychu rudym z chorą łapą się zajęła) robić zdjęcia.
Ja:
a. nie mam aparatu........znaczy mam, ale starego gruchota:oops:
b. drugie ręce potrzebne, bo towarzystwo nie zawsze chce współpracować.....

Efekty pokażę........zwłaszcza moich faworytów - czyli diablicę Heksę i Pana Niedotykalskiego.

Posted

Ona nie musi. Młody musi, bo w domu do którego jedzie jest chorowity i dopiero co wyleczony kot. I po prostu chodzi o to, zeby się znów nie zaraził...

Posted

No wiec zdjęcia zostały zrobione:-) Jak tylko je dostanę, to je wstawię. W sumie całe towarzystwo miało sesję. Z niecierpliwością czekam na efekty.

A Makrela - to jest w sumie baaardzo ładna marmurka, jak się dziś tak przy świetle przyjrzałam dokładnie.

Posted

Ja mam buraskę, której czasami dokuczają inne koty. Ona nie umie się bronić, jest chodzącą słodyczą.
Kurcze, zawsze jest szansa, że ktoś weźmie Makrelę... Przecież nie takie cuda się zdarzały.:cool3:

Posted

Jasny gwint... Aga, nie zapomniałam ani o Tobie, ani o kocinie, ale moje poszukiwania na razie spełzły na niczym. Mojej Mamie próbowałam ją zareklamować (choć na chwilę), ale Ona a) ma swoją kicię, b) mieszka na wsi, na skraju lasu i kota w domu nie upilnuje :placz: Moja wściekła Nocka mi tu właśnie przeszkadza pisać, Dzionek gra na nosie nowotworowi, przy 3 psach (szczególnie Tośce) kocina nie mogłaby liczyć na spokój, a sąsiadce tydzień temu mały kotek... spadł z jabłonki. Chciała burego kota, ale jabłonka obrodziła rudo-kremową kotką - tak bywa...
Cały czas pamiętam i jakby tylko ktoś wspomniał o kocie.. daję znać (skoro taki wybór na tym strychu...) No i kciuki, rzecz jasna, trzymam z całej siły!

Posted

Zdjeć jeszcze nie mam. Czekam cierpliwie, bo wiadomo jaki to czas....

Nooo jakby ktokolwiek chciał kota, to ja sie bardzo polecam. Zwłaszcza z jedną przepiękną szylkretką, co mi za każdym razem wchodzi na głowę.........
I z białym z kardamonowymi znaczeniami.........cudo. Chłopak, kastrat.....oj zobaczycie same, jak sie zdjęcia objawią.

Posted

Dzięki Ci Afroamerykanko:-)

Na zdjęciach jest Zuzka moja córka.......poszła sobie w zakmarki strychu i skadś przyniosła Makrelę...Także mam dowody, na zdjęciach, ze kot miziasty

Potem jeszcze przydygała blondyna co się nie daje brać na ręce...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...