eliza_sk Posted November 12, 2009 Author Posted November 12, 2009 gufi1971 napisał(a):rozumiem, skontaktuję sie w razie czego. Gufi powiem szczerze - jakoś nie chcę mi się wierzyć w nadwrażliwość słuchu sąsiadki, która nawiasem mówiąc ma dziecko, które pewnie przedziera się przez 1/4 dnia ! Czy to nie aby mąż nie jest do końca zadowolony z niespodzianki ... ? Quote
majqa Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 Mnie do głowy nie przyszło, że problem może być w sąsiadach. Hm... ujmę to inaczej jeszcze... Jasne, że przyszło mi do głowy ale oczywistym dla mnie było, że jeśli ktoś bierze psa liczy się z otoczeniem i faktem, że pies może zapiszczeć i zaszczekać. W tym domku był przecież bokserek, a kto zna żywotność boksiów (chyba, że ten był wyjątkiem) ten wie, jak potrafią wariować/ wygłupiać się. Nie wierzę, że nigdy nie szczeknął (i to tubalniej niż Prima) i nie zapiszczał. Jak wtedy rozwiązywano problem? Przecież boksio też musiał się zaaklimatyzować, zgrać z domownikami, rytmem dnia, wymogami, dostosować do reguł gry (a to się nie dzieje w parę dni). Można powiedzieć, że wtedy owa sąsiadka nie miała małego dziecka ale wokół mieszkali i inni ludzie, z ich sąsiedzkimi oczekiwaniami i nazwę to po imieniu - upierdliwością. Quote
gufi1971 Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 znowu sie doszukujecie... no cóż.....ja wam piszę o moich problemach, chociaż wcale nie musze, a wy wiecie swoje.Jeśli psiak byłby nie zaakceptowany przez męża to nie miałabym wyjścia, tylko bym go odwiozła !!! narazie jest i mam nadzieje ze zostanie, niestety jesli będzie piszczał to będę musiała go wam odwieść. może dla was jestem potworem, bardzo lubię sunię, ale za wszelka cenę jej nie zatrzymam. Psinka piszczy naprawdę bardzo głośno i szczeka przy drzwiach, słyszałam sama, wiem że sąsiadka nie zmyśla. Tak naprawdę to ja podjęłam taka decyzje, żeby znaleść jej nowy domek, a skoro to nie wchodzi w gre to oddanie suni, a nie moj mąż, którego i tak nie ma cały dzień w domku i nie zajmuje sie nią. Odezwę się pod koniec miesiąca jak się sprawy mają. Quote
gufi1971 Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 acha, chciałam dodać ze tu nie chodzi tylko o sąsiadów, tylko widzę ze ona bardzo cierpi jak ją zostawiam. nie mogę pozwolić na to żeby tak cierpiała przez 9 godzin, nie mogę tego słuchać, bardzo mi żal zostawiać ją samą przecież to skomlenie to objaw cierpienia, prawda? nie jestem potworem i nie chcę jej skrzywdzić. narazie przcuję z nią, może wszystko sie ułoży. dam znać pod koniec miesiąca. Quote
Inez de Villaro Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 Ale przecież to dopiero pierwsze dni w nowym domu...ona jest zestresowana i nie wie, co się dzieje, psy różnie reagują, niektóre niszcza i demolują, inne skomlą i szczekają, to może sie zmienić, tak mi sie wydaje. Psy z adopcji sa nieprzewidywalne w gruncie rzeczy. Trzymam mocno kciuki za wyciszenie suni, a właścicielce życzę z serca samozaparcia :) Quote
majqa Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 gufi1971 napisał(a):(...) ona bardzo cierpi jak ją zostawiam.(...) Takie zachowanie, jak opisane zademonstruje każdy pies (z bardzo nielicznymi wyjątkami), który znalazł się w nowym miejscu, któremu właściciel przypadł do gustu, który obawia się, gdy pozostaje sam, wreszcie który, w jego mniemaniu, chwycił Pana Boga za nogi. Rozmawiałyśmy i powiedziała Pani, że jest przygotowana na niespodzianki (a piski, skomlenie, a nawet wycie to najlżejsze z tych, jakie psina może zafundować i zdecydowanie wiem, co mówię, bo przerabiałam to na własnej skórze). Dziś jest 12.11, moja wizyta odbyła się 02.11, sunia trafiła do Państwa 04.11. Do głowy mi nie przyszło, że spodziewała się Pani, że zupełnie obce zwierzę w 8 dni (!!!!!!!!) w pełni się zaklimatyzuje!!! :-o To nie cyborg, a żywa, czująca istota z jakimś bagażem doświadczeń (często złych, nie dobrych), o czym również rozmawiałyśmy. Jestem zdumiona, po prostu zdumiona tym, co czytam. Pisze Pani o niemocy zniesienia cierpienia suni teraz (bo tęskni). Usiłuję zrozumieć tę szczególną wrażliwość. Czy zdaje Pani sobie jednak sprawę, że jeśli z końcem miesiąca (pracując z nią bez fachowej pomocy, bo na ofertę takowej nie widzę żadnego odzewu) ona wróci skąd przyszła, a nawet jeśli zdarzy się cud i trafi do kolejnego domu, będzie tęskniła za Panią??? To Pani nie zaboli??? Powiem tak. Jeśli istotnie to, co Pani przedstawiła jako istotny powód ewentualnego rozstania się z sunią jest jedynym powodem + brak woli natychmiastowej konsultacji ze specem (co ja bym zrobiła, mając takowy nóż na gardle) to moja wizyta przedopcyjna jest moją największą tego kalibru porażką i dobrą nauką/ nauczką (a tego nigdy za wiele, szkoda tylko, że może się to odbyć kosztem suni). Elizo, wiem, że słowem "przepraszam" można sobie w takich sytuacjach wytrzeć 4 litery...niemniej... Ciebie i innych, którzy zaufali, że dobrze wywiążę się z zobowiązania, przepraszam. :-( Czytam swój wpis/ relację z wizyty... Czytam obecne wpisy Pani...i czuję, że śnię, jakby to nie ja była na miejscu, a to nie był ten dom, w którym byłam. Quote
Inez de Villaro Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 Jeżeli pani chce oddać sunię...to po co czekac do końca miesiąca? Wtedy jeszcze bardziej zżyje się z nową rodziną. Quote
irenaka Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 A ja czytam i się nie dziwię:angryy:. Ludzie chcą przecież adoptować psa bez problemów, kłopotów i mieć święty spokój:angryy: Tak fajnie jest mieć [FONT=Verdana]beztroskie[/FONT] życie!!:angryy: To że, Prima jest wrażliwa, delikatna to nikogo z domowników nie obchodzi. Dlaczego nie kupią sobie pluszaka - maskotki? Nie ma wówczas problemu, nie trzeba się starać i nie trzeba tracić czasu np. na behawiorystę. Najlepiej mieć psa, który nie sprawia żadnych kłopotów. Kocha nas a my pozwalamy się kochać. Żeby czasem nie próbował sprawiać kłopotów, bo wtedy na jego miejsce znajdziemy masę innych chętnych:mad: Nie ten, to inny:angryy:. Mało to takich, które mają rozpacz w oczach? Ile psów marzy o ciepłym posłanku i swoim człowieku? Tylko człowiek potrafi być tak okrutny, aby stworzeniu, które mu zaufało zafundować piekło powrotu do miejsca skąd przybyło. Po co się starać, po co pracować nad jego zachowaniem? Pies [FONT=Verdana]powinien[/FONT] być wzorcowy już na dzień dobry. Jak nie, to wynocha z domu!!!:angryy:. A dlaczego Majqa Ty przepraszasz? Za co? Może tylko za to, że sławetnego numeru buta nie sprawdziłaś? Wybaczcie, poniosło mnie:oops:. Im bardziej się poznaję ludzi, tym większą we mnie wzbudzają nieufność. Świetnie się kamuflują. Jak ich zapytać przy wizycie przedadopcyjnej, czy są przygotowani na problemy z psem, to są wszyscy. A jak przychodzi do rozwiązywania problemów jak już pies jest w domu, to lepiej pozbyć się psa, niż z nim pracować. Samo życie:diabloti:. Quote
majqa Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 irenaka napisał(a):(...) Ludzie chcą przecież adoptować psa bez problemów (...) Im bardziej się poznaję ludzi, tym większą we mnie wzbudzają nieufność. (...) Nie znam psów, które nigdy nie stwarzają problemów. Zgadzam się z opisaną, budującą się nieufnością z jednym zastrzeżeniem. Tracę zaufanie do siebie, bo coś oczywistego musiałam jednak przeoczyć. Pozostaje mi jeszcze strzęp wiary, że w tym konkretnym wypadku zwycięży jednak uczucie do zwierzęcia, chęć pracy z nim, nad nim (według wskazówek fachowca), bez stawiania jego przyszłości pod kolejnymi znakami zapytania. Quote
GoniaP Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 [quote name='majqa']Nie znam psów, które nigdy nie stwarzają problemów. Zgadzam się z opisaną, budującą się nieufnością z jednym zastrzeżeniem. Tracę zaufanie do siebie, bo coś oczywistego musiałam jednak przeoczyć. Pozostaje mi jeszcze strzęp wiary, że w tym konkretnym wypadku zwycięży jednak uczucie do zwierzęcia, chęć pracy z nim, nad nim (według wskazówek fachowca), bez stawiania jego przyszłości pod kolejnymi znakami zapytania. Przeczytałam wątek, wypowiedzi nowej pani, i niestety muszę Ci napisać, żebyś się nie łudziła! Adopcja, z wypowiedzi Gufi to wynika jednoznacznie, nie była przemyślana. Z Jej wpisów nie bije krztyna ciepła! Jedynie troska o swoją d. Moja opinia jest taka - odbierzcie sunię asap, bo tam, gdzie jest, nie będzie szczęśliwa. I to nie jest Twoja wina Majguś. Przykład: nasz basset Pompej. Powtarzam za wątkiem Sary - ludzie to przedziwni, lepsi niż w teatrze aktorzy... Quote
gufi1971 Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 ok, widze,ze nie ma sensu sie tłumaczyć.oddam wam sunię. myślcie sobie co chcecie.na jaki dzień mozemy sie umówić na odwiezienie pieska? sasiad mojego kolegi jest na urlopie i mysle, ze mnie dotransportuje. Quote
majqa Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 [quote name='GoniaP']Przeczytałam wątek, wypowiedzi nowej pani, i niestety muszę Ci napisać, żebyś się nie łudziła! (...)... Już się nie łudzę. Elizo, głowa do góry. Napiszę suni tekst i pomogę w ogłaszaniu. Quote
majqa Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 GoniaP napisał(a):(...) Z Jej wpisów nie bije krztyna ciepła! (...)... Teraz nie mam wątpliwości, że sunia była tu najmniej ważna. O 7.14 dostałam od Pani smsa z prośbą o tel. do behawiorystki. Nie zauważyłam go wtedy, zauważyłam teraz. Pomimo wiadomego wpisu na wątku odpisałam, przeprosiłam, że nie dostrzegłam smsa i dopytałam, czy mam ten numer podać. Odpowiedź padła wiadoma. Jeśli wpisy na wątku zaważyły na zmianie decyzji (z chęci kontaktu z fachowcem na potrzebę oddania suni), czyli zaważyła urażona duma, nie mam już wątpliwości, że im szybciej Prima opuści ten dom, tym dla niej będzie lepiej. Quote
Isadora7 Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 [quote name='gufi1971']ok, widze,ze nie ma sensu sie tłumaczyć.oddam wam sunię. myślcie sobie co chcecie.na jaki dzień mozemy sie umówić na odwiezienie pieska? sasiad mojego kolegi jest na urlopie i mysle, ze mnie dotransportuje. Wzruszyłam się tym podsumowaniem, tak bardzo, że miałam napisać więcej, ale ręce i cycki mi opadły i zakryły klawiaturę. A właściwie to może kombinujecie? Zobaczcie tutaj też dogomaniaczki "wcisnęły "biednej kobiecie" pitbulla jako ratlerka: http://www.dogomania.pl/forum/f1157/bialy-ratlerek-malenki-sliczny-gucio-znow-szuka-domu-172007/index20.html#post13500076 wybaczcie ze więcej nie piszę ale szef mi każe cycki z klawiatury sprzątnąć. Quote
GoniaP Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 No cóż, chyba nawet nie da się tego skomentować... Quote
eliza_sk Posted November 13, 2009 Author Posted November 13, 2009 Isadora7 napisał(a): A właściwie to może kombinujecie? Zobaczcie tutaj też dogomaniaczki "wcisnęły "biednej kobiecie" pitbulla jako ratlerka: Tak Isadoro, widocznie powtórzenie 100 razy przez telefon i osobiście, że psiak piska pod nieobecność właściciela to za mało. Przyznaję się do winy, kajam się i nie wiem co jeszcze - trzeba było powtórzyć 101 razy ... Quote
Piromanka Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 Powstrzymam się od komentarza, bo kultura na forum obowiązuje... Eliza, były zdaje się jeszcze jakieś osoby chętne adoptować Primę. Może skorzystamy z tych kontaktów? Quote
Piromanka Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 Po kilku dniach jak ogłaszałam Primę dostałam maila od Pani: "Witam Panią, Bardzo chciałabym pomóc, ale jestem ograniczona dobrem moich zwierząt i dziecka. Mam 6-letnią pudelkę i 8-letnią koteczkę oraz 2,5 roczną córkę. Bardzo proszę o informację, jak zapatruje się Pani na taki dom. Suczka jest trochę zazdrosna, dziecko w wieku nieco nieobliczalnym (czasem ciągnie za włosy, a nawet uderzy jeżeli w porę nie zdążę zareagować). Kot - oaza spokoju, choć intruzów nie lubi, ale wychodzi na długie spacery i jakoś sobie radzi. Kiedyś w naszym domu było dużo zwierząt na tzw. przechowaniu i jakoś sobie radziliśmy z tą rotacją, ale widzę, że moje zwierzaki cenią sobie ten obecny spokój. No i wtedy nie było córki, a jest to element dość istotny w moim życiu. Będę wdzięczna za komentarz. Pozdrawiam i życzę powodzenia w Pani pięknej i jakże potrzebnej działalności. Ewa" mail: [email protected] Może do mniej uderzymy? Quote
eliza_sk Posted November 13, 2009 Author Posted November 13, 2009 ja dziś napisałam do jednej ze swojej poczty, mozna spróbować - jedynym pożytkiem przebywania Primy ............ no tam - wiecie gdzie - jest to, że wiemy, że na kota nie zwraca uwagi. Quote
Potter Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 [quote name='gufi1971']ok, widze,ze nie ma sensu sie tłumaczyć.oddam wam sunię. myślcie sobie co chcecie.na jaki dzień mozemy sie umówić na odwiezienie pieska? sasiad mojego kolegi jest na urlopie i mysle, ze mnie dotransportuje. Primę proszę odwieźć do siedziby Stowarzyszenia: Jędrzejów, ul. 11 Listopada 29 (w głębi podwórka). Ponieważ jest to tylko adres korespondencyjny, proszę o dacie i godzinie przywozu psa poinformować dzień wcześniej. Ponadto proszę zasilić konto Stowarzyszenia kwotą 68 zł tytułem zwrotu kosztów dostarczenia psa do Pani:trasa Jędrzejów - Łódź: 162 km x 2 = 324 km 5,5 l x 3,81 zł/l x 3,24 = 68 zł O wpłacie bądź braku wpłaty poinformujemy na wątku. Stowarzyszenie opiera się na wolontariackeij pracy 2 osób, które pomocy bezdomnym zwierzętom poświęcają swój wolny czas. Utrzymuje się z dobrowolnych datków, nie posiada sponsora, ani dotacji, nie jest wspierane przez lokalny samorząd, ani państwo. W związku z tym nie mamy czasu ani pieniędzy na fanaberie niedojrzałych, niepoważnych ludzi, którzy sami nie wiedzą czego chcą, nie rozumieją tego co się im wielokrotnie tłumaczy, a zwierzęta traktują jak zabawki. Quote
Potter Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 Z uwagi na wszechobecną głupotę i zakłamanie ludzkie, pozostaje chyba tylko zamknąć adopcje i skupić się na pracy legislacyjnej, interwencjach i budowaniu świadomości społecznej w kwestii praw zwierząt. To ma sens. Adopcje natomiast to syzyfowa, niekończąca się nigdy praca, zżerająca 99% naszego czasu i środków, to tylko leczenie skutków, a nie niwelowanie przyczyn patologii. To tylko strata nerwów i zdrowia. A efekty? Mało wymierne i absolutnie niesatysfakcjonujące... Garstka zwierząt uratowana z całego morza skazanych na śmierć. Ciekawe, czy na Grenlandii są bezdomne zwierzęta? Może czas pomyśleć o emigracji z tego zaplutego, zdewociałego kraiku, gdzie króluje arogancja, ignorancja i znieczulica. Quote
majqa Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje pełnej aklimatyzacji zwierzęcia/ wpasowania się w nowe realia w 8 dni!!! Myślę, że im dalej w las, tym grzybów byłoby więcej. Sunia mogłaby nie stepować ku uciesze gawiedzi, nie podawać śniadania do łóżka, nie serwować drinków gościom, nie podawać porannej prasy. Czego by nie powiedzieć (za podnoszące mnie na duchu wpisy dziękuję), wykazałam się naiwnością niemowlęcia jeża. Ciężko przełknąć taką pigułkę, bo to pierwsza (szkoda, że w ogóle) tego kalibru. :-( Quote
ewelinka_m Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 czytam i jestem w szoku :shake::shake: i jak zwykle przez ludzką głupotę i totalny brak odpowiedzialności z ich strony cierpią niewinne zwierzeta:shake: Quote
zula131 Posted November 14, 2009 Posted November 14, 2009 Zawsze zadziwia mnie fakt, że poczucie winy i wyrzuty sumienia mają nie ci, którzy powinni. Prawdziwy winowajca na ogół czuje się w porządku. Osoby wrażliwe mają przechlapane na tym świecie... Quote
Piromanka Posted November 14, 2009 Posted November 14, 2009 majqa, ależ to nie jest absolutnie żadna twoja porażka! To jest porażka DS! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.