Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przechwaliłam, wczoraj Zulka mało zjadła, w nocy nic nie wypiła (ma miskę rosołku na noc i zawsze ją wypijała), rano nie chciała ani wyjść na spacer, ani jeść, ani pić. Nie dyszy, nie skuczy, nie wygląda żeby ją coś bolało. Nie wiem. Musiałam iść do pracy.

Muszę wziąć steryd w zastrzyku. Lecieć do weta zaraz po pracy.

Posted

Aneczko, nie za dobrze. Jak wróciłam było nic nie ruszone, nie wypite nie zjedzone. Nie podniosła się nawet z legowiska. Jak próbowałam postawić na nogi to kładła sie na boku i zero. Polecielismy z Frankiem do weta. Opowiedziałam co i jak. Doktor twierdzi, że neurologiczne. Identyczne zachowania psa padaczkowego ma teraz w szpitalu, nie wie co będzie. Dał steryd w zastrzyku, większą dawkę, powinna wzmóc łaknienie. Musi jeść i pić. Koniecznie dawać ten Pexion, jakoś. Luminal można na chwile odstawić. W razie ataku wrócić z Luminalem. Patrzeć. I jak co dzwonić. Neurologiczne rzeczy i u ludzi są nieodgadnione czasem. Zabaczymy, teraz przed pól godziną na chwile wstała, pokręciła się, zrobiła kupkę i położyła z powrotem. Zaraz będziemy kolacjować. Zobaczymy czy coś zje. Najgorsze te leki, bo wcisnąc w tym stanie jak ona się wyrywa, nie dam rady. Musiałabym ją "strepować", .. a nie mogę się na to zdobyć.

Posted

A zapomnilam, Franek znowu "wessał" do tchawicy trawę. I on nie potrafi sie jej pozbyć normalnie. Kasi to się zdarzyło, jak była u mnie 7 lat, 3 razy. I wykichiwała ją do skutku, z krwią, aż waliła głową w podłogę, tak kichała ale wykichała. Ten nie, dusi się, pęcznieje, z nosa cieknie już z krwią. Pokazałam doktorowi, ale to "normalna operacja", musiałby go dać pod narkozę. Powinien wykichać, "to przecież normalny pies" - tak doktor powiedzial. Normalny ;) hmmmm.

Posted

Zdrowia dla obu Skarbów i dla Ciebie.
Ja od 2 dni siedzę na opiece z chorą mamą. Ma Alzheimera a we wtorek upadła rozcięła brew i bardzo się potłukła. Od 2 dni nie chodzi i nie kontaktuje.

Posted

Serca pękają nam z żalu, że to już...

Dzisiejsza wiadomość zwaliła mnie z nóg, choć przecież wiedziałam jak bardzo jest chora.
Lecz ci których kochamy zawsze odchodzą za wcześnie. Azulka była i pozostanie dla mnie na zawsze wyjątkowym psiakiem, najukochańszym... Kochałyśmy Ją obie njamocniej na świecie.

Azula, Skarbie cudowny
Gdy zobaczyłam Cię pierwszy raz tam, na łąkach, z podkulonym ogonkiem, patrzącą mi w oczy z niemą prośbą "pomóż mi proszę" wiedziałam, że zrobię dla Ciebie wszystko...
Powoli uczyłaś się mi ufać, choć nie podchodziłaś...
Spałaś pod balkonem bloku naprzeciwko, pod krzakiem róży... był styczeń, nie chciałaś nawet wejść do klatki schodowej więc mościłam dla Ciebie prowizoryczną budę z kartonu oklejonego kołdrą i folią. W środku był materac. Tam spałaś. Dbałam, żebyś zawsze distała ciepłą kolację, żeby choć trochę Cię ogrzać...
Gdy urodziłaś dzieci, zabrałam je z rąk ludzi, którzy po nie przyjechali. Po 2 dniach dołączyłaś do nas. Zaufałaś. Tak się cieszyłam.
Wychowałaś swoją gromadkę a ja pokochałam Was bardzo mocno.
Dobrzy ludzie pomogli wykarmić Ciebie i dzieciaczki i znaleźć dla całej gromadki dobre domy.

Mariola, gdy zadzwoniłaś do mnie pierwszy raz z ogłoszenia, nie posiadałam się z radości. Czułam, że to TEN Człowiek i TEN dom.
Czas pokazał, że intuicja mnie nie zawiodła.
Pokochałaś Azulkę całym sercem, zabrałaś do domu i odtąd Słoneczko najdroższe zaczęło nowe życie.
To Ty nauczyłaś Ją kochać i ufać człowiekowi. Sprawiłaś, że Azulka miała prawdziwy dom i bardzo kochającą Pańcię.
Dbałaś o Nią, kochałaś, zabierałaś ze sobą na wakacje. Dałaś Jej to co najcenniejsze i najdroższe-bezwarunkową miłość.

Dziękuję Ci za wielkie serducho i za to, że znalazłaś w nim miejsce dla Azy.
Dzięki Tobie była psem szczęśliwym.

Bardzo boli, ale wierzę, że hasają sobie teraz radośnie razem z Kasią...
I nadal są blisko Ciebie. Zawsze będą. Bo pies nigdy nie opuszcza swego pana.

Przytulam Cię, kochana... Jest mi niewymownie przykro...

Posted

Tygrysiczka, Przeczytałam posty sprzed prawie 10 lat, gdy ratowałaś Azulę ze szczeniakami.

To dzięki Tobie i mar.gajko Zula miała 10 szczęśliwych lat. To bardzo dużo, prawie całe psie życie.

 

 Tygrysiczka, mar.gajko - przytulam Was mocno i dziękuję za wszystko, co zrobiłyście dla Zuleńki.

  • Upvote 1
Posted

2a7800a65bda.jpg

 

Moje obie dziewczynki pewnie tak sobie spacerują już razem.

Pewnie Kasia tęskniła za Zulcią. A teraz są obie razem.

 

Któraś z Was kiedyś pisała, że nie kocham tak Kasi mocno jak Zuli.

Kochałam i kocham Kasiulkę mocno. Tęsknię za nią każdego dnia, a jej podusia dalej leży na łóżku.

Wzbudzała we mnie czułość.

 

Ale faktycznie odejście Zuli mnie rozbiło. Zula była takim "moim" psem.

Moja bratanica mówiła, że "na cioci widok to Zula cała się śmieje, wszystko i ogonek i uszy i pyszczek, calutka".

 

Zula od czwartku nie chciała pić, jeść ani wychodzić.

Bylam u weta, dostała steryd w zastrzyku, żeby łaknienie wzrosło i przeciwbólowo było.

Niestety w piątek nie było lepiej. Odchlała głowę od picia i jedznia.

W sobote rano pojechaliśmy do weta. Mojego doktora nie było.

Zula nie dała rady wstać i ustać na nogach.

 

Szybko badanie krwi, morfologia straszna. Czerwonych niecałe 1,2 (norma od 5,5 do 8,0)

Białe kosmiczne. Wg morfologi Zula już nie żyla.

USG - czy nie pękła śleziona, czy się nie uderzyla. Musi się gdzies wykrwawiać, tak powiedziąła Pani doktor.

Śledziona w normie, nerki w normie, watroba jakaś "nieobrazowa" brak wyraźnego miąższu.

Pani doktor proponuje transfuzję i potem otwarcie psa "Jak coś bardzo źle to w trakcie przeprowadzi się eutanazję".

Doktorzy chirurdzy, w tym mój, na specjalizacji. Transfuzja w innej lecznicy.

 

Zadzowoniłąm do mojego doktora. Nie wiem co zrozumiał, bo chyba więcej szlochałam i wyłam, ale zadzwonił do Pani doktor,

wysłuchał wyników, obrazu USG i oddzwonił do mnie.

 

I co  mi powiedział :Jak Pani Ją kocha, to niech ją Pani pożegna, przytuli i pomożę odejść, bo ona jeszcze zyje żeby Pani  nie smucic, a może cierpieć

Żadna trasfuzja, żadne otwieranie, to męczenie jej. Jak jest taki nagły rozpad krwinek to chłoniak, albo inny rak. Nic nie poradzimy. Nic.

 

I tak moja Zula całowana w łepek, i mam nadzieję czująca, że kocham ją tak, tak mocno. Przytulona do mnie odeszła.

A ja jestem nieszczęsliwa i jest mi tak źle.

Tak okropnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...