Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ponieważ jak z Zulką jeździmy do lekarza to musze wziąć urlop, to miałam więcej trochę czasu i Franciszek 2 x był na 1,5 h spacerze. On ma manię wielkości :) patyki sobie znajduje 2 x większe od siebie. Muszę kiedys wziąć komórkę i porobic zdjęcia. Już się spuszczamy ze smyczki i aportujemy i biegamy. Bardzo poprawnie przychodzi już na wołanie. Oddaje aport. Oczywiście :) ćwiczyliśmy to od początku za nagródki. A teraz już przychodzi bez :)

Mądry chłopaczek.

Posted

Wyniki watrobowe i trzustkowe sa OK.

Od jakiegoś czasu ma bardzo podwyższone parametry (wapń, fosfotazę i coś tam jeszcze) które sugerują nowotwór.

Dalej te parametry są bardzo wysokie. Doktor mówi, że nie ma sensu umiejscowiać i szczegółowiej diagnozować, bo gdziekolwiek by nie był, jak jest, jakiś nowotwór, to i tak nie będzie jej operował. No i ma chyba rację.

Po Luminalu drżenia ustały w 80% ale jest problem z równowagą większy.

No i z wchodzeniem po schodach, musze ją podźwigiwać na szelkach. Wazy 30 kg. Nie daje rady jej całej unieść, niestety.

No i dalej kręci się w kółko, przez 10-20 minut przed każdym położeniem. Poleży wstaje, pochwieje się i zaczyna się kręcić.

Z apetytem jest różnie. Nie zjadła prawie śniadania, więc zostawiłam miskę i z jedzeniem i rosołkiem do picia, jak wróciłam z pracy było wyjedzone i wypite. Teraz też nie zjadla prawie kolacji, postawię na noc. Mam nadzieję, że zje w nocy.

Najgorsze jest to :), że jak ona wstaje w nocy i tupie po panelach to ja sie budzę i słucham czy nie ma ataku, albo sie nie przewróciła, i tak z 10 razy w ciągu nocy.

Posted

Najważniejsze, żeby ją nic nie bolało. Ty też musisz wypocząć i porządnie się wyspać ( choć wiem, że to raczej mało wykonalne bo ma się włączone czuwanie i już ).

Po kiego grzyba są choroby i starość ? 

Posted

Może po to, żeby ci co są młodsi i zdrowi, zrozumieli na czym polega szczęście.

 

Szczęście to dziwna rzecz. Ja jetem teraz szczęśliwa jak Zula zje. Jak normalnie uda się wejść na schody. Jak przejdzie 200 metrów i się nie przewróci.

Posted

Właśnie ten rodzaj szczęścia miałam na myśli.
Tzn - również ten.

 

Ale bardzo mnie boli i jestem nieszczęśliwa, że ona jest taka bezradna, taka słaba.

Nie nocne wstawanie, nie sprzatanie, mycie, wycieranie siusiu, te prowadzania po atakach, to jest nic.

To tylko fizyczny wysiłek.

Boli w głowie i sercu. To boli najbardziej.

Posted

Musi boleć, bo nie boli = nie kocham.
Żeby obronić się przed takim bólem, trzeba byłoby się bronić przed każdą miłością.
Ale czy takie życie byłoby szczęśliwe? Brak miłości też by bolał.

Posted

Starość jest zawsze przykra. Patrzeć jak ukochany Przyjaciel robi się coraz słabszy. Ale te chwile radości, kiedy czuje się lepiej, gdy ptrzy na Ciebie machając radośnie ogonkiem to jest wspaniałe.

 

Jestem z Wami cały czas myślami i sercem bliziutko.

Posted

Trafił mi się nienormalny pies. Trudno.

Pomijam gryzienie, szczanie, ganianie kotów.

To jest głupol jakich mało.

Nie uczy się niczego.

Wczoraj "poszedł" na Bubę, które leżała na kanapie, Terma siedziała na biurku.

Oczywiście Buba się wkurwiła i poszła na niego od przodu, Terma z zeskoczyła z biurka i od tyłu.

Moja Buba potęzny kot jest, a jak się napuszy i wścieknie, to nawet ja bym się nie ośmieliła jej stanąć na drodze.

I ten imbecyl już dostał wciry od niej, i nie nauczył się. Wczoraj jak miał atak z przodu i odcięty tył, szybciutko przyleciał i schował się za moje nogi i tylko wyglądał.

Dzisiaj na spacerach ŻARŁ kwiatki mleczy, nie jeden, dwa. Szedł jak koza od kępki do kępki i odgryzał kwiatki, gryzł i łykał.

Toż to jakieś nienormalne jest stworzenie. On ich zjadł ze 20.

Ja nie wiem, co to za stworzenie.

Posted

Oj tam zaraz nienormalny. Po prostu niepowtarzalny, wyjątkowy, oryginalny, mający własne zdanie na temat kotów i kochający swoją panią skoro chowa się pod jej spódnicę  :) Co do mleczy to ponoć niezłe winko można z nich robić, jak mu sfermentuje w brzuszku to się okaże, że i tańczyć umie  :)

Posted

Bąki takie puszcza, że z czułością wspominam maski p-gaz z lekcji PO.

Dzisiaj poprawił trawą w wielkiej ilości, i tyle zjadł, że od razu ją wysrał.

To jakieś zmutowane jest.

 

I przykro mi, bo psy go nie lubią. I to, akurat, nie jego wina. Ładnie podchodzi, dobre sygnały, miękki, łapki gnie.

A psy albo warczą i ida na niego, albo go ignorują i odchodzą.

Tylko taki jeden, co to znamy go od szczenika, zawsze bawił się z Zulą, Kasią i do mnie na głaski, dalej podlatuje i "w pakiecie" Frania akceptuje.

Posted

Nie narzekaj , trafił Ci się facecik jedyny w swoim rodzaju :) i bądź dumna, szczęśliwa i wdzięczna losowi , że to właśnie Ty stanęłaś na jego życiowej drodze !
głaski dla obu psiaków :)
 

Posted

Mamy problem. Zula ma gulkę, nową, znalazłam ją wczoraj. Ten tłuszczak co miala, ma dalej i on nie rosnie.

Ale to wygląda na kaszaka i niestety wygląda tak, że kiedys pęknie.

I pewnie trzeba będzie czyścić pod narkozą i szyć. Jak nie urok, to sraczka.

Przy tym sterydzie, luminalu, to narkozy nam tylko brakuje.

A jeszcze nie bardzo mam jak się do weta wybrać, bo brat akurat pracuje jak mój doktor ma dyżur.

Same problemy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...