Ulka18 Posted July 27, 2006 Author Posted July 27, 2006 Arko, czy to musi zobaczyc pan wet?? Czy np. ja czy Kasia czy pracownik schroniska wystarczy? Mnie sie wydaje, ze jednak weterynarz powinien zobaczyc, moj wet zawsze badal moja poprzednia i obecna sunie, sutki i calosc zanim zaszczepil. Czyli raz w roku co najmniej badal sunie. Quote
ARKA Posted July 27, 2006 Posted July 27, 2006 Ulka18 napisał(a):Arko, czy to musi zobaczyc pan wet?? Czy np. ja czy Kasia czy pracownik schroniska wystarczy? Mnie sie wydaje, ze jednak weterynarz powinien zobaczyc, moj wet zawsze badal moja poprzednia i obecna sunie, sutki i calosc zanim zaszczepil. Czyli raz w roku co najmniej badal sunie. Mysle,ze tylko wet. My to widzimy na zdjeciach, pracownicy tak jak my tez sie nie znaja. Nam moze sie wydawac, ze to 'guz' a to moze byc np. krwiak, sunia mogla sie np. uderzyc. Musi byc badanie dotykowe lekarza;) Quote
ania14p Posted July 27, 2006 Posted July 27, 2006 Koniecznie niech to obejrzy weterynarz, Wy za bardzo emocjonalnie podejdziecie do problemu, faktycznie guzy widać, ale to mogą być tłuszczaki, czyli nic groźnego. A mordeczka śliczna, prawie jak u mojej Bezulki (Beza miała takie guzy, ale od pobicia i teraz, co jakiś czas sprawdzam, czy to nie chce się odnowić, bo tak bywa, a przecież nie wiadomo jaki był los Waszej dziewczynki zanim trafiła do schroniska). Quote
ewatr Posted July 27, 2006 Posted July 27, 2006 rozmawialam z kierownikiem w tym momencie i powiedział mi na razie tyle ze oglądali Marylkę / Kierownik i pracownicy / i ona ma tylko na tylnej nodze takiego maleńkiego guzka 0,5 cm , innego nie wynależli ale jeszcze dzisiaj ma ja ogladnac weterynarz i jutro o 7 rano mam dzwonic o informacje co zdiagnozował lekarz musimy cierpliwie czekac jak tylko coś się dowiem to napisze wiecej :oops: Quote
g_o_n_i_a Posted July 29, 2006 Posted July 29, 2006 Merunia, hopaj! Nie martwcie sie, napewno bedzie wszystko ok. ;-) Quote
ewatr Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 nie było dostępu do dogo a w tym czasie wiele się wydarzyło nie będe sie rozpisywać bo ciężko mi o tym pisać :-( u Maruni stwierdzono nowotwór i po uzgodnieniach z p.Kierownikiem Marylka została przewieziena do Rzeszowa do schroniska gdzie mam możliwość ją obserwować i codziennie w miarę możliwośći odwiedzać i się opiekować wet. tu na miejscu naliczyła 9 guzów mniejszych i wiekszych oraz poważną atytmie serca ktora powoduje niedotlenienia / zwłaszcza ciężko jest w tym upale trzeba bardzo ma nią uważać / no i najważniejsze Mary ma co najmniej 12- 14 lat :placz:a nie 8 sunia ma bardzo poważną nadwagę co również niekorzystnie wpływa na pracę serducha :-( ten największy z guzów jest nieoperowalny bo nie jest umiejscowiony w jednym miejcu tylko wrośnięty w cały mięsien tylnej nogi guzy będą obserwowane na bieżąco , na serce dostaje krople zapisane przez weta , przechodzi powoli na delikatną diete aby troche spadła z wagi i bardzo powoli chodzimy na wieczorne spacerki aby jednak wprowadzic trochę ruchu - i tak jak mi powiedziano najlepsze co można dla tej staruszki zrobić to okazywać jej serce i dać dużo miłości :iloveyou: w tym zakresie postaram się zrobić co tylko w mojej mocy :oops: bo chyba w zaisniałej sytuacji trudno będzie o adopcje Marylki ogromnie mi żal nie tak to miało być :shake::-(:shake: Quote
ARKA Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 ewatr napisał(a):ten największy z guzów jest nieoperowalny bo nie jest umiejscowiony w jednym miejcu tylko wrośnięty w cały mięsien tylnej nogi guzy będą obserwowane na bieżąco , na serce dostaje krople zapisane przez weta , przechodzi powoli na delikatną diete aby troche spadła z wagi i bardzo powoli chodzimy na wieczorne spacerki aby jednak wprowadzic trochę ruchu - i tak jak mi powiedziano najlepsze co można dla tej staruszki zrobić to okazywać jej serce i dać dużo miłości :iloveyou: w tym zakresie postaram się zrobić co tylko w mojej mocy :oops: bo chyba w zaisniałej sytuacji trudno będzie o adopcje Marylki ogromnie mi żal nie tak to miało być :shake::-(:shake: Taki mi straszne przykro, nie wiem co powiedziec..:-( :-( :-( A czy Ona ma szanse byc w jakims pokoiku, blisko ludzi...caly czas.. Wiem,ze rzeszowskie schronisko jest super, wspaniali ludzie. Quote
ewatr Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 [quote name='ARKA']Taki mi straszne przykro, nie wiem co powiedziec..:-( :-( :-( A czy Ona ma szanse byc w jakims pokoiku, blisko ludzi...caly czas.. Wiem,ze rzeszowskie schronisko jest super, wspaniali ludzie. tak mogę to potwierdzić , że to schronisko powinno być wzorem dla innych schronisk jak należy się opiekować zwierzakami i są idealne warunki lokalowe no i najważniejsze ludzie z kierowniczka Halina na czele - ona bez jednego słowa sprzeciwu przyjęła mi starszą schorowana sunie - dlatego że będe mogła z nią być na codzien i otoczyć w miare możliwosci opieką i mizianiem czego psiakowi bardzo potrzeba muszę powiedzieć że miałam wątpliwości co zrobić :shake: ale jak wczoraj Marylka pierwszy raz od wielu lat została wykapana w specjalnym szamponie dla "delikatesów " / ma tez jakaś chorobę skóry / wyszłysmy na duży zielony wybieg / gdzie jesteśmy tylo my dwie / i Merunia pospacerowała po trawce ,dostała odpowiednia dawkę miziania i na zakonczenie "wywaliła koła do góry" / jak mawia mój mąż / mrucząc przy tym radosnie - to wszystkie wątpliwości mnie odeszły dla samego tego widoku żeby to trwało 2 lata , rok , czy parę miesięcy to będzie warto co do tego gdzie będzie to na razie trudno powiedzieć bo ją obserwujemy a ona dopiero się oswaja z nowa sytuacja , jest brana pod uwage taka obcja żeby chodziła swobodnie po schronie tam gdzie sa rezydenci i szczeniaczki razem z ludzmi , ale ona przynajmniej na razie dość wrogo reaguje na szczeniaki - trudno powiedzieć z jakiego powodu :oops: Quote
ARKA Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 [quote name='ewatr']tak mogę to potwierdzić , że to schronisko powinno być wzorem dla innych schronisk jak należy się opiekować zwierzakami i są idealne warunki lokalowe no i najważniejsze ludzie z kierowniczka Halina na czele Wiem, wiem o tym dobrze. Dltego tez walczylismy aby ona, jej stowarzyszenie prowadzilo wlasnie rzeszowskie schrnisko. To Osoba z wieeeelkim sercem i zaangazowaniem dla zwierzat. - ona bez jednego słowa sprzeciwu przyjęła mi starszą schorowana sunie - dlatego że będe mogła z nią być na codzien i otoczyć w miare możliwosci opieką i mizianiem czego psiakowi bardzo potrzeba :-( :-( tego jej potrzeba najbardziej!!! muszę powiedzieć że miałam wątpliwości co zrobić :shake: Ja wiem,ze bylby najlepszy dla niej dom ale mysle,ze p.Halina da jej ten dom,mimo, ze schronisko. Jak odmowiono mi adopcji labradorki z "hodowli' zabieranej interwencyjnie to wypatrzylam ta Sunie i..zobaczylam te guzy... Niecaly miesiac temu pochowalam sunie ktora nowotwor zabral w ciagu dwoch miesiecy.. wszystkie moje sunie umieraly na nowotwory:-( :-( W ciagu ostatnich czterech lat, stracilam trzy:-( :-( Ziuta 14 lat, Sara 10lat, Perła 10 lat Mary, doslownie jest kopia mojej wlasnie pierwszej suni co zmarla,Ziutki...14 letniej... Nie byalbym gotowa przezyc znow odchodzenie suki na nowotwor, nie bylabym:-( :-( :-( W piatek wieczorem dostalam nagle info, ze "łaskawie' moga mi dac sunie,labke, a wrecz ze nie maja z nia co zrobic..bo hotel likwidowany i suka w cieczce...i musi stamtad zniknac, pieknie nie? Wiec Fela(tak jej dalam na imie) wyladowala u mnie. Jest super sunia ale...mam problem bo goni moje koty(trzy). Pies, Fils w niebo wziety bo Fela w ciecze.Na szczescie jest kastrowany. ale jak wczoraj Marylka pierwszy raz od wielu lat została wykapana w specjalnym szamponie dla "delikatesów " / ma tez jakaś chorobę skóry / wyszłysmy na duży zielony wybieg / gdzie jesteśmy tylo my dwie / i Merunia pospacerowała po trawce ,dostała odpowiednia dawkę miziania i na zakonczenie "wywaliła koła do góry" / jak mawia mój mąż / mrucząc przy tym radosnie - to wszystkie wątpliwości mnie odeszły :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Bardz sie ciesze....... Ja dzis Fele kapalam, mimo ze byla kapana tydzien temu ale nie wiem co to byla za kapiel:shake: :razz: Suka miejscami brudna, widac niedomyta, siersc sztywna, jakby talkiem zsypana, czyli nie wyplukana dobrze. Ale juz tez jest piekna i siersc taka, jak pownien miec kazdy pies;) dla samego tego widoku żeby to trwało 2 lata , rok , czy parę miesięcy to będzie warto Napewno, napewno warto nawet miesiac, tydzien, nawet JEDEN dzien!!Zawsze warto!! co do tego gdzie będzie to na razie trudno powiedzieć bo ją obserwujemy a ona dopiero się oswaja z nowa sytuacja , jest brana pod uwage taka obcja żeby chodziła swobodnie po schronie tam gdzie sa rezydenci i szczeniaczki razem z ludzmi , ale ona przynajmniej na razie dość wrogo reaguje na szczeniaki - trudno powiedzieć z jakiego powodu :oops: No to kopia mojej Ziutki:oops: ;) Ziuta nie znosila szczeniat, no tak miala i juz:oops: :oops: Quote
g_o_n_i_a Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 Ile nowosci... No to jutro gonia idzie poznac tę słodką Mary Jane. Dośc już sluchania o niej, trzeba się wreszcie przekonac :loveu: Ewa, czy ona jest teraz w boksie? Jeżeli tak, to z kim? Quote
Ulka18 Posted July 30, 2006 Author Posted July 30, 2006 Ewatr, wielki podziekowania dla Ciebie za wszystko :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: Pisalam do Ciebie maila z wynikami i diagnoza naszego wtea, bo dogo nie dzialalo. Jestem Ci ogromnie wdzieczna za zalatwienie miejsca w Rzeszowie. Tam bedzie miala o niebo lepiej, opieke weta na miejscu no i Ciebie i inne wolontariuszki. Szkoda,ze tak sie to wszystko sie pokrecilo, ale dobrze, ze nasza ARKA wypatrzyla ten duzy guz, bo przeciez nigdy bysmy nie doszly do prawdy. Dobrze, ze zaswiecila swiatelko w tunelu swoimi przemysleniami nad adopcja Mary, ze potrzebne byly nowe zdjecia i ze Kasia ma tak dobry aparat.....i w ogole....ze jest Ewa, ze jest Pani Halina.... Dam apel na pierwszej stronie i zmienie tytul, ze potrzebne srodki na leczenie Mary. Ewatr, co jest potrzebne Marylce? Jak bedzie wygladac jej leczenie czy zapobieganie nadwadze, chorobie serca? Quote
ARKA Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 Ulka18 napisał(a):Ewatr, co jest potrzebne Marylce? Jak bedzie wygladac jej leczenie czy zapobieganie nadwadze, chorobie serca? Sluchajcie, pocieszajce jest to,ze suka wrecz jest zagruba a nie ze chuda. Moje trzy suczki zaczely chudnac i to za nim cokolwiek innego bylo widac,zaczelby by jakies doslownie 'symboliczne' objawy choroby,"jakiejs":shake: :shake: To moga byc guzy nowotworowe niezlosliwe, moze chociaz z jednego biopsje zrobic. I skonsultowac sie e-mial z dr. Jagielskim, z W-wy,on jest od nowotworow. Seruszko to juz inna sprawa,trzeba by poprostu ekg zrobic. Mozna tez Marylce zrobic rtg klatki piersiowej i badania krwi,mocznik kreatynina, proby watrobowe. i AP-wazne. Quote
Ulka18 Posted July 30, 2006 Author Posted July 30, 2006 Mnie te ząbki Mary nie dawaly spokoju i kilka razy pytalam o wiek suni. Wydawalo mi sie, ze Mary jest starsza, ale kierownik dal mi info, ze ma 7-8 lat w momencie zakladania watku, a wiec teraz mialaby wg tych obliczen 8-9. Dobrze, ze jest juz w Rzeszowie, gdzie warunki sa nieporownywalnie lepsze. Quote
ewatr Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 g_o_n_i_a napisał(a):Ile nowosci... No to jutro gonia idzie poznac tę słodką Mary Jane. Dośc już sluchania o niej, trzeba się wreszcie przekonac :loveu: Ewa, czy ona jest teraz w boksie? Jeżeli tak, to z kim? Gonia o której będziesz w schronie ? bo ja będe tak wieczorkiem koło 19.30 bo wtedy moge miec wybieg tylko dla siebie i Marylki - tak sie umówiłam z Haliną - można tez od 13 - 15 godziny ale ja niestety juz od jutra do roboty więc zostaje mi tylko wieczór Mary jest w kojcu nr 23 z Magnuskiem na wejsciu pokazała mu zęby / aż się zdziwiłam przecież to taka spokojną sunia ale widac do czasu / jak za mocno się zacząl przymilac - ustaliła od razu kto rządzi w tym kojcu Magnus zwiał z podkulonym ogonem i ona ma spokój :evil_lol: Ulka 18 , ARKA dziekuje Wam za słowa otuchy i wsparcie :iloveyou: bede go jeszcze potrzebowac bo do tej pory nie borykałam się z tak ciężka chorobą u psiaka , jest to dla mnie nowa sytuacja , do tej pory zawsze stawałam na głowie ale coś mogłam pomóc a teraz wygląda na to , że za wielkiej szansy na wyleczenie nie ma - guzów jest dużo sa też na sutkach sunia jest bardzo wiekowa no i to serce :-( trzeba uważać żeby nawet szybciej nie chodziła bo - zwłaszcza w tym upale od razu sinieje jej język i ma niedotlenienie oddycha tak mocno jakby serce jej miało wyskoczyć ja osobiście jeszcze z p.weterynarz się nie widziałam ale wiem , że najważniejsze jest powolne ale jej odchudzenie i jeszcze raz odchudzenie tak mi powiedziano bo nadwaga obciąża bardzo i tak słabe serce na zaburzenia serca dostaje krople przepisane przez weta jak będe wiedziec o jakis konkretnych potrzebach dla suni to napiszę na wątku - jak na razie to Marylka również w Kundelku może liczyć na moja wirtualna opiekę tak że na odżywki wzmacniające i karmę leith wystarczy Quote
rebellia Posted July 30, 2006 Posted July 30, 2006 Witam, nie czytałam całego wątku, ale czy wet sprawdził okolice pachwin i pach? Moja suka miała guza na łapie, też nieoperowalnego i też niestety okazał się rakiem. Po półrocznej walce przegraliśmy. Pisze to daltego, ze nikt nie mówił wtedy o nowotworze, który rozwijał się właśnie w pachach i pachwinach, a wybicie w postaci jednego widocznego guzu miał na łapie. Quote
ARKA Posted July 31, 2006 Posted July 31, 2006 rebellia napisał(a):Witam, nie czytałam całego wątku, ale czy wet sprawdził okolice pachwin i pach? Moja suka miała guza na łapie, też nieoperowalnego i też niestety okazał się rakiem. Po półrocznej walce przegraliśmy. Pisze to daltego, ze nikt nie mówił wtedy o nowotworze, który rozwijał się właśnie w pachach i pachwinach, a wybicie w postaci jednego widocznego guzu miał na łapie. Same pachwiny i pachy-jak to nazwalas, tam sa wezly chlonne i je sie wlasnie tez sprawdza przy nowotworach i zapewne wet to zrobil. Przy guzie sutkow usuwa sie cala listwe mlekową wiec nie jeden guz i wet to napewno wie. Sa to juz powazne operacje, nie jakas tam kastracja, zabieg. Moja jedna sunia miala malutki na sutku-niestety wlasnie przylegajacy do wezla...operacja, ciecie wielkie oczywiscie i dwa miesiace i suczki nie bylo:shake: :shake: Biopsja przed, badanie histopatologiczne po wycieciu,guza-gruczolakorak. U suk, w 60% guzy sutka sa zlosliwie, u kotek w 90%, dlatego kastracja wczesna suk/kotek jest zalecana aby je przed tym uchronic. Po drugiej cieczce robiona juz przed nowotworami nie chroni tylko oczywiscie przed samym ropomaciczem, ktor tez moze byc smiertene, szczegolnie zamkniete-trudne do zauwazenia, przez opiekuna. Tak to jest niestety z samicami..:shake: :shake: Quote
g_o_n_i_a Posted July 31, 2006 Posted July 31, 2006 Hej Kochani! Dzisiaj poznałam przepiękną Marylke. :loveu: :loveu: Niestety fot nie mam, moze Kinga mi przesle. Przechodziłam sobie między boksami, szukam tej ślicznoty. Przeszłam pierwszą czesc - jedynie kto jest taki cudnie biały to Perełka, bardzo podobna do Mary. Szłam dalej, patrze, jest, siedzi w kąciku prześliczna kluseczka. :loveu: Niesmiało zagląda, nie szczeka jak inne psy, nie domaga sie uwagi. Mary jest słodka, nieśmiało podchodzi do krat boksu. Musze nastepnym razem poprosić o spacer, dzisiaj nikt nie miał czasu. :( Az z zalem odchodziłam od jej boksu, bo widać, ze ma takie cudne i puchate futerko do którego z chęcią przytuliłoby się. :( No niestety, już widze, ze Mangus sobie ją probuje podporządkować. Ja daje kilka chrupek psom - Mangus sie pcha, zabiera jej wszystkie chrupeczki. Doszło do lekkiego kłapania zebami na siebie - oczywiscie kto zaczął? Mangus :shake: Ale Mary, pożądna sunia, nie da sie facetowi - odkłapała mu to co trzeba, co sie bedzie. :multi: Oby sucz nie dała mu sie jak jego poprzednia wspoltowarzyszka, która szybko się od niego wyprowadziła. Ewa, wcale sie nie dziwie, ze Marylka pokazała na powitanie Mangusowi zęby. Mary to spokojna, śliczna i grzeczna sunieczka. :loveu: :loveu: Gonia nie daruje innym, musi poznać tę słodką, puchatą kuleczkę bliżej.:placz: Quote
Ulka18 Posted July 31, 2006 Author Posted July 31, 2006 Gonia, dzieki za odwiedziny Marylki. To taka kochana sunia. Pamietam ja, gdy jeszcze byla w boksie 108, a potem myslalam przez dlugi czas, ze ona jest adoptowana (taki zreszta mail dostalam ze schroniska). Bardzo sie ciesze,ze ona jest w Kundelku,blizej ludzi,ma Ewe i Was i spacerki, ktore tak kocha :loveu: Quote
g_o_n_i_a Posted July 31, 2006 Posted July 31, 2006 Ulka18, odwiedzinki u Marylki to moj obowiazek. Bardzo przyjemny z resztą. :loveu: Jak gonia dostanie w swoje łapki aparacik, to zrobi taką sesyjkę Mary jakiej nigdy nie miała. Tylko Ewę potrzebuję - nie tylko do sesyjki, ale też aby poznać kremowkę. :evil_lol: Oj, ja już widze, ze będe miała jakiś szczegolny sentyment do Marylki. Ona ma "to coś" w sobie. :loveu: Quote
ewatr Posted August 1, 2006 Posted August 1, 2006 g_o_n_i_a napisał(a):Ulka18, odwiedzinki u Marylki to moj obowiazek. Bardzo przyjemny z resztą. :loveu: Jak gonia dostanie w swoje łapki aparacik, to zrobi taką sesyjkę Mary jakiej nigdy nie miała. Tylko Ewę potrzebuję - nie tylko do sesyjki, ale też aby poznać kremowkę. :evil_lol: Oj, ja już widze, ze będe miała jakiś szczegolny sentyment do Marylki. Ona ma "to coś" w sobie. :loveu: Ty interesowny człowieku :evil_lol: a tak do rozmowy czy towarzystwa to Ewa już zbędna co ;) ????? A tak serio jak Gonia :loveu: dostanie ten aparacik to niech da znać to zrobimy Marylce wreszcie sesje na trawie , taką jak się nam z Ulka18 marzy dla psiaków z Mielca ech !!!:sadCyber: ja wczoraj wieczorkiem też Mary odwiedziłam i mam trochę inne informacje od dziewczyn - na tej zmianie to Marylka goniła i to ostro Magnuska / no chyba musi / mówiono mi że nasza M.J . to dominantka i dopiero się rozkręca / Aga uwierzyłbyś taka słodka Mary i dominuje :eviltong: / z własnych obserwacji musze powiedzieć ,że do dnia dzisiejszego to Mary już sobie dobrze wykąbinowała :evil_lol: , że ja tam przychodzę dla niej i żaden dosłownie żaden inny pies a biedny Magnusek w szczególnosci w jej obecnosci nie może dostać odemnie nawet jednego chrupka nie mówiąc już o mizianiu bo ona rzuca się z predkoscią światła na biedaka / na szczescie nie na moją reke / i pokazuje te swoje resztki zebisków i odgania skutecznie każdego psiaka odemnie . No czy ona nie jest najmądrzejszym psem pod słońcem ;) co do kondycji suni to jak widać wiele z jej dolegliwości z sercem i oddychaniem wynikało w pierwszym dniu / jak badała ją p.wet./ z nerwów bo ja sama mogę powiedzieć że już wczoraj oddychała z zamknięta " japą" powoli mimo tego , że byłysmy na spacerku i była w ruchu nie chce zapeszac ale psychicznie ona w Kundelku odżywa z godziny na godzine i zaczyna pokazywać swój charakterek :evil_lol: a widać że go ma - nasza mądra Merunia :eviltong: na wybiegu spaceruje sobie 3-4 razy dziennie po 30-45 minut / Aga moje marzenie dla psów z mielca takie wybiegi ........../:Dog_run: co do stanu zdrowia to jeszcze w tym tygodniu bedzie po raz drugi badana przez weta / bo w pierwszym dniu sunia była w szoku i mocno przegrzana po podróży i ciężko było zdiagnozować serducho / jak będa wiesci to napiszę :lol: Quote
Ulka18 Posted August 1, 2006 Author Posted August 1, 2006 Szkoda, ze tak pozno ja odkrylysmy...moze gdyby nie mylna informacja, sunia mialaby juz teraz domek...w koncu rok to szmat czasu. A z drugiej strony i tak dobrze, ze tak sie to wszystko poskladalo i Mary nie jest sama w boksie... Quote
g_o_n_i_a Posted August 1, 2006 Posted August 1, 2006 Ewa, jeżeli piszesz, ze Mary odżywa z godziny na godzinę, to sie wcale nie dziwie, ze najpierw jak ja bylam o 14:00 to Manguś ją ganiał, a Ty jak o 20:00 to ona Mangusa. :evil_lol: :evil_lol: Quote
Ulka18 Posted August 2, 2006 Author Posted August 2, 2006 Mnie sie tez marzy taki wybieg w Mielcu...moze Pan Harlacz, ktory wczoraj wyslal pisma do osciennych gmin mieleckich i chce sie z nimi umowic na spotkanie podczas DNI Mielca (26-27.sierpien) w sprawie wsparcia schroniska, pomoze nam wydrzec od gmin nalezne srodki na przebudowe schroniska. Jest tez akcja na www.mielec.pl , zajrzyjcie koniecznie. Ale ze Marylka dominantka to mi sie wierzyc nie chce ;) Taki bialy baranek prawie :evil_lol: a tu prosze co robi z Magnuskiem :crazyeye: chyba jest zazdrosna o Ewe :evil_lol: Ciesze sie strasznie, ze Mary jest w Kundelku i ze moze sobie biegac :p i ze Ewa i Gonia do niej zagladacie... Quote
ewatr Posted August 2, 2006 Posted August 2, 2006 g_o_n_i_a napisał(a):Ewa, jeżeli piszesz, ze Mary odżywa z godziny na godzinę, to sie wcale nie dziwie, ze najpierw jak ja bylam o 14:00 to Manguś ją ganiał, a Ty jak o 20:00 to ona Mangusa. :evil_lol: :evil_lol: ja nie pozwole ganiac Babci Marylki :evil_lol: trzeba bedzie cos zrobic z tym Magnusem bo jak nie to bedzie miał fizycznie ze mna doczynienia :mad: a z ta zazdroscia to chyba cos w tym jest ;) bo dziewczyny mówią ze grzeczna a przy mnie toby te psy gryzła a Magnus ,jak ja jestem , to sie ewidentnie boi do mnie zbliżyć stoi bidak z podwinietym ogonem w słusznej odległosci a Mary pcha mi sie już na kolana jak tylko siąde nisko na palecie a jak się nie może cała zmiescic , no bo duza jest , to chociaż 2 nogi i łepetyne połozy i tylko łypie na Magnusa:eviltong: no zbliż sie teraz to ci obie pokażemy :mad: bedziemy monitorować sprawe ich wspólnego boksu i jakby co to wkroczymy ;) Ulka18 super :lol: , że cos drgnęło w sprawie Mielca oby udało się zainteresowac jak najwiecej osób tym schroniskiem bo tam sami wspaniali ludzie nie wystarczą , jeszcze trzeba kasy i moze jakiejs nowej lokalizacji bo tam gdzie obecnie jest schron to o wybiegach nie ma co marzyc bo gdzie ? Quote
g_o_n_i_a Posted August 2, 2006 Posted August 2, 2006 Wiesz, Ewa, ja tam nie przebywam caly czas, kto wie co tam Mary wyprawia z Mangusem :evil_lol: No to ładnie, a przy mnie to Mangus ją przepychał. Oj Ciotka, Ciotka, Marylka zakochana w Tobie na zaboj. :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.