klaudiaaa Posted August 21, 2009 Posted August 21, 2009 Tata rozmawiał z panią Magdą i nie było mowy o oddaniu natychmiast!!!!, pani Magda stwierdziła przez telefon, że dziś nie ma samochodu i ewentualnie moż eprzyjechac po niego jutro ale później rozmawiał z nią po raz kolejny i doszli do wniosku (OBOJE) że pies, czyli MAX, nie może wrócić do schroniska i musimy to zrobić razem, czyli my+wy. Moi rodzice nie chcąc się go pozbyć z domu TERAZ,W TEJ CHWILI, NATYCHMIAST tylko przerasta to nasze możliwości i szukamy pomocy, jednak nikt nie zainteresował się dlaczego chcemy "pozbyć" się Maxa. Quote
klaudiaaa Posted August 21, 2009 Posted August 21, 2009 Poker napisał(a):Jeżeli oddaje dużo moczu i często, to znaczy,że pije dużo.A dlaczego pije? tego nie wiemy.Trzeba zbadać mu poziom cukru we krwi i oczywiście parametry funkcji nerek tzn.mocznik, kreatyninę i koniecznie fosforany w surowicy krwi. Nie pije dużo wody, tyle ile potrzebuje bo nie prosi o wode, woda jetw misce na okrągło. Przychodzi do miski wtedy, kiedy ma pragnienie, czyli około 3-4 razy dziennie. Nie chce więcej pić wody, za to jedzenia może zjeść tone. :evil_lol: Quote
magda222 Posted August 22, 2009 Posted August 22, 2009 Sikanie może być też spowodowane tym,że pies znalazł się w nowym miejscu.Z tego co czytam to macie królika.Dom napewno przesiąknięty jest jego zapachem i dlatego Max tak reaguje.Dajcie mu trochę czasu.Czy jeśli sytuacja się ustabilizuje to Max będzie mógł u Was zostać do czasu znalezienia mu stałego domu?Klaudiaaa możesz zapytać rodziców?Dla tego psa powrót do schroniska to masakra :-( Quote
klaudiaaa Posted August 22, 2009 Posted August 22, 2009 magda222 napisał(a):Sikanie może być też spowodowane tym,że pies znalazł się w nowym miejscu.Z tego co czytam to macie królika.Dom napewno przesiąknięty jest jego zapachem i dlatego Max tak reaguje.Dajcie mu trochę czasu.Czy jeśli sytuacja się ustabilizuje to Max będzie mógł u Was zostać do czasu znalezienia mu stałego domu?Klaudiaaa możesz zapytać rodziców?Dla tego psa powrót do schroniska to masakra :-( Jeżeli przestanie sikać oczywiście zostanie. W przyszłym tygodniu idzie na kastracje, zobaczymy. Quote
kaja555 Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 Nie wyobrażam sobie, że Max miałby teraz wrócić do schroniska, ja go w nim widziałam i to był tragiczny widok. Rozumiem że są problemy, ale problemy zawsze mają powód. Natomiast jeżeli go teraz oddacie, to dla niego wyrok. Podobny stary piesek był już zagryziony i się nie doczekał. Jeżeli dużo nie pije, to cukrzycy chyba nie ma, ale takie sikanie co chwila niestety może świadczyć o chorobie. Quote
HebaNova Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 u mnie na początku Kuba dużo pił, i dużo sikał, musiałam z nim wychodzić co 2-3 godziny, wszystkie badania miał porobione, wyszły OK, z czasem się to uspokoiło i pije dalej troszkę więcej niż przeciętny pies ale nie aż taaaak dużo jak wcześniej. może to kwestia tego że organizm się czyści z jakiś substancji? może to oznaka stresu? może on po prostu nie pamięta że NIE SIKAMY W DOMU tylko na dworze, skoro w schronisku sikał gdzie chciał, trzeba go nauczyć od początku jak szczeniaka, pisałam o tym na PW do Klaudii. Quote
agata51 Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 To dopiero 3 dni, on nie widzi, znalazł się w nowym miejscu, a tu jeszcze królik... To sikanie jest naprawdę aż tak uciążliwe? Quote
klaudiaaa Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 agata51 napisał(a):To dopiero 3 dni, on nie widzi, znalazł się w nowym miejscu, a tu jeszcze królik... To sikanie jest naprawdę aż tak uciążliwe? To nie jest troszeczkę, on jak nasika to jest jedna wielka kałuża. Mam panele, wleci po nie to trzeba będzie je zrywać a remont był robiony rok temu. Quote
klaudiaaa Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Zależy. Jak się napije to idę tak za 15-30 minut. Dzisiaj byłam z nim rano (na pól godzinnym spacerze ).Tata rano jak wstaje do pracy (koło 4) wychodzi z nim na dwór. Dzisiaj był już 4 razy ale i tak wszystko zesikane. 6-7 razy dziennie zależy od potrzeby, nawet i więcej.. Jak chce kupe to biega po przedpokoju, to wiem że muszę z nim wyjść. Rano i wieczorem jest dłuuuugi spacer. Ale potrafię z nim być 30 minut wrócę a on nasika. Poszłam kupić mu jedzenie do zoologicznego, wracam a on grzecznie leży sobie na kocyku. ;] Quote
HebaNova Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 no ale jak kooo sygnalizuje to już bardzo dobrze, jakiś punkt wyjścia jest. tylko teraz jak z tym sikaniem go przekonać? Quote
klaudiaaa Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 no właśnie stosujemy metody które zaleciła pani weterynarz: karcimy, jak sika to rzucamy w kąt rzeczy które hałasują i dajemy tabletki na pęcherz. Kupy odkąd jest nie zrobił ani jednej. Quote
HebaNova Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Klaudia, rób też tak jak ci pisałam na pw, z dostawianiem nogi jak podnosi i zaczyna sikać i potem momentalnie na dwór, tam jak się wysika choć troszkę to nagroda, jakiś smakołyk Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Mam pytanie: czy już znane są wyniki badania moczu Maxa? Przy okazji proponuje WSZYSTKIE kwestie związane z Maxem poruszać TU na wątku, nie na privie i nie na telefon. Unikniemy w ten sposób niedomówień i niejasności;) Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 klaudiaaa napisał(a):Tata rozmawiał z panią Magdą i nie było mowy o oddaniu natychmiast!!!!, pani Magda stwierdziła przez telefon, że dziś nie ma samochodu i ewentualnie moż eprzyjechac po niego jutro Potwierdzam, że w piątek po południu zadzwonił Tata Klaudii z informacją, że pies sika dosłownie wszędzie, rzuca się na pozostałe zwierzęta (królika prawie zagryzł, wydziera się na koszatnice). Powiedział, że nie dają z nim sobie rady, nie mogą narażać swoich stałych zwierząt i mam psa zabrać dziś - nie ma problemu (pierwsza rozmowa z piątku 21.08.). Odpowiedziałam, że dziś jest problem, bo nie mam samochodu, najwcześniej mogę przyjechać jutro, czyli w sobotę (22.08.), ale zadzwonię do innych wolontariuszek. Natomiast wcześniej, w czwartek wieczorem na PM Klaudia napisała, że mają problem, bo Maks zrobił się strasznie nieusłuchany. Jakby wpadł w jakiś szał. Lata po całym domu, skacze po ścianach, meblach, drzwiach, rzuca sie na ich królika (do połowy w akwarium był). Na początku słuchał się Taty Klaudii, podchodził do niego teraz trzeba go ciągnąć. Straszny się zrobił, leje wszędzie dosłownie wszędzie. Poczekają jeszcze trochę. Jeżeli się nie uspokoi trzeba będzie mu szukac nowego DT. Wszyscy pójdą do pracy, szkoły i nie wiadomo co wykombinuje. Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 [quote name='klaudiaaa'][...] ale później rozmawiał z nią po raz kolejny i doszli do wniosku (OBOJE) że pies, czyli MAX, nie może wrócić do schroniska i musimy to zrobić razem, czyli my+wy. Moi rodzice nie chcąc się go pozbyć z domu TERAZ,W TEJ CHWILI, NATYCHMIAST tylko przerasta to nasze możliwości i szukamy pomocy, jednak nikt nie zainteresował się dlaczego chcemy "pozbyć" się Maxa. Później faktycznie, kolejna rozmowa już w spokojniejszym klimacie, ustaliliśmy, że pies nie może wrócić do schronu, bo zostanie tam zagryziony (jego wcześniejszy boks został już obsadzony innymi psami), dlatego musimy szukać innego wyjścia. Tata Klaudii sam przyznał, że gdyby dało sie opanować to nieszczęsne sikanie...Wspomniałam, że jeden z moich psów (mix asta) też rzucał się na wszystko i lał gdzie tylko można i pomogła kastracja. Zaproponowałam (zresztą już w dniu przywiezienia Maxa), że pomogę przy kastracji, że prześlę pieniądze, bo sama rozumiem, że nie każdy ma w miesięcznym budżecie luźną kasę na takie wydatki (w czwartek rano Klaudia na PM podała koszt zabiegu w ich zaprzyjaźnionej klinice to 60-80zł). Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Nasza kolejna rozmowa, po godz. 20tej dotyczyła wizyty Maxa u weterynarza i koniecznością "złapania siusiu" do badania w celu wykluczenia choroby nerek, bądź w ogóle układu moczowego. Rodzina Klaudii postanowiła dać Maxowi trochę czasu, nie wiem dokładnie ile (Tata Klaudii dał mu czas do najbliższej środy, potem do piątku), nie ukrywają że poza Maxowymi wariactwami jest psem przytulaśnym, liżącym, wtulającym się w człowieka i bardzo przymilnym. Rozmowę zakończyliśmy postanowieniem, że poczekamy na wyniki badania moczu (dziś mają być) a ja na wszelki wypadek zacznę szukać miejsca dla psa w jakimś hoteliku. Mam nadzieję, że sytuacja Maxa w domu szybko się wyjaśni, a hotelik nie będzie konieczny. Quote
klaudiaaa Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 [quote name='MagdaH']Mam pytanie: czy już znane są wyniki badania moczu Maxa? Przy okazji proponuje WSZYSTKIE kwestie związane z Maxem poruszać TU na wątku, nie na privie i nie na telefon. Unikniemy w ten sposób niedomówień i niejasności;) Tak, wyniki znane już były w sobote ale tata nie mógł się do pani dodzwonić. Max bierze tabletki Urosept i Furagine, gdyż może mieć lekkie zapalenie pęcherza. Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 [quote name='klaudiaaa'][...] Moi rodzice nie chcąc się go pozbyć z domu TERAZ,W TEJ CHWILI, NATYCHMIAST tylko przerasta to nasze możliwości i szukamy pomocy, jednak nikt nie zainteresował się dlaczego chcemy "pozbyć" się Maxa. Niestety, nic nie pisałaś na wątku, dopiero po moim poście 97, w którym napisałam, że Max się rozlał. Podczas rozmowy z Twoim Tatą, Klaudia, dowiedziałam się że mieliście już psy, tzn. 4 suki, więc rozumiem, że podstawy układania psa są Wam znane: jeśli przymierza się do sikania, to można klasnąć w ręce, rzucić w jego kierunku np.łańcuszkiem i zawołać "nie", "nie wolno", "fe" albo coś takiego, potem zejść z nim na dwór i kiedy zaczyna sikać to chwalić, głaskać i/albo smakołyk. Jeśli to faktycznie jakaś choroba nerek czy pęcherza, to sikanie może ustąpić po wyleczeniu. Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 [quote name='klaudiaaa']Tak, wyniki znane już były w sobote ale tata nie mógł się do pani dodzwonić. Max bierze tabletki Urosept i Furagine, gdyż może mieć lekkie zapalenie pęcherza. Rzeczywiście, miałam jedną rozmowę nieodebraną od Twojego Taty z soboty rano. Obecnie pomagam w przygotowaniach do ślubu siostry, przewożę różne klamory weselne i rzadko słyszę telefon. Natomiast miejsce w hoteliku, którego obiecałam na wszelki wypadek szukać, byłoby dopiero od wtorku tj.1 września. Quote
Gisic87 Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Klaudia to bardzo miła i oddana psiakom dziewczyna. Znam ją z naszych akcji w SCC jednak moje zdanie jest takie że niewidomy starszy psiak to zbyt dużo jak dla niej. Taki pies potrzebuje więcej uwagi, sama miałam na tymczasie niewidomego psa i wiem że potrzebuje więcej uwagi i cierpliwości ze strony człowieka. Klaudia miała na tymczasie 2 szczeniaki i jedną suczkę która agresywnie zachowywała się w stosunku do ich psa i musiała wrócić do schroniska. Klaudia ma naprawdę wielkie serce dla zwierząt ale moim skromnym zdaniem ten psiak "nie jest dla niej". Mam nadzieje że Klaudia nie będzie mieć o to pretensji że napisałam ale jak dla mnie to ten pies powinien znaleźć mimo wszystko inny tymczas czy hotelik Przepraszam że wrzuciłam tu swoje 3 grosze:oops: Quote
HebaNova Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 słuchajcie, a czy w awaryjnej sytuacji kennel nie byłby dobrym wyjściem? on jest w szoku że ma tyle nowych zapachów, których w dodatku nie widzi, Kuba na króliki i świnkę tak samo reagował, dla niego to coś nowego i niesamowicie pachnącego śniadankiem. Quote
MagdaH Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Gisic87 napisał(a):Klaudia to bardzo miła i oddana psiakom dziewczyna. Znam ją z naszych akcji w SCC jednak moje zdanie jest takie że niewidomy starszy psiak to zbyt dużo jak dla niej. Taki pies potrzebuje więcej uwagi, sama miałam na tymczasie niewidomego psa i wiem że potrzebuje więcej uwagi i cierpliwości ze strony człowieka. Klaudia miała na tymczasie 2 szczeniaki i jedną suczkę która agresywnie zachowywała się w stosunku do ich psa i musiała wrócić do schroniska. Klaudia ma naprawdę wielkie serce dla zwierząt ale moim skromnym zdaniem ten psiak "nie jest dla niej". Mam nadzieje że Klaudia nie będzie mieć o to pretensji że napisałam ale jak dla mnie to ten pies powinien znaleźć mimo wszystko inny tymczas czy hotelik Przepraszam że wrzuciłam tu swoje 3 grosze:oops: Po to jest forum żeby "groszami" rzucać;) Niestety, ja kenelu nie mam:shake: popytam znajomych. Co do hoteliku,to jest możliwość u Mosii, 400zł na miesiąc, ale od wtorku 1 września. Cena w miarę rozsądności, bo u nas w Tychach 35zł/doba, na dodatek najchętniej małe, udomowione psiaczki. Jeszcze są wakacje i z miejscami hotelowymi cieżkawo. Tymczas jeszcze trudniej wytrzasnąć:-(. Quote
klaudiaaa Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 MagdaH napisał(a):Nasza kolejna rozmowa, po godz. 20tej dotyczyła wizyty Maxa u weterynarza i koniecznością "złapania siusiu" do badania w celu wykluczenia choroby nerek, bądź w ogóle układu moczowego. Rodzina Klaudii postanowiła dać Maxowi trochę czasu, nie wiem dokładnie ile (Tata Klaudii dał mu czas do najbliższej środy, potem do piątku), nie ukrywają że poza Maxowymi wariactwami jest psem przytulaśnym, liżącym, wtulającym się w człowieka i bardzo przymilnym. Rozmowę zakończyliśmy postanowieniem, że poczekamy na wyniki badania moczu (dziś mają być) a ja na wszelki wypadek zacznę szukać miejsca dla psa w jakimś hoteliku. Mam nadzieję, że sytuacja Maxa w domu szybko się wyjaśni, a hotelik nie będzie konieczny. Raczej będzie. Ja go oddawać nie chce, ale wszyscy mnie potępiają i chcą go odemnie jak najszybciej zabrać jakbym go katowała. To ja już nie wiem, miał iść we wtorek do kastracji.... Quote
Lionees Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 [quote name='klaudiaaa']Raczej będzie. Ja go oddawać nie chce, ale wszyscy mnie potępiają i chcą go odemnie jak najszybciej zabrać jakbym go katowała. To ja już nie wiem, miał iść we wtorek do kastracji.... Różne są sytuacje w życiu,niestety wiem to też na swoim przykładzie.Psy stawiam ponad wszystko,jestem w stanie baaardzo dużo wad zaakceptować u psa,jednak ostatnio miałam dwie sytuacje,które mnie przerosły. 1.Sunia,szczenior 10 miesięcy,sporo większa od moich psiaków.Był to absolutnie awaryjnie awaryjny tymczas,była zabrana z innego hoteliku i przeniesiona do mnie.Uwierzcie,nie poddaję się łatwo,ale nie dawałam sobie z nią rady.Sunia z adhd i z innymi problemami.Mówiłam,że mam stare psiaki,ale myśleliśmy,że jakoś to będzie,tym bardziej,że sunia wylądowała praktycznie z dnia na dzień na bruku.Jednak i ja musiałam prosić o zabranie jej(wprawdzie nie w trybie "już,natychmiast).Po prostu swoją żywiołowiością zagrażała moim staruszkom,a szczególnie tej najmniejszej,2 kg niuni(Gisic,o naszej Mini piszę:cool3::loveu:). 2.Ponieważ zajmuję się staruszkami,postanowiłam przygarnąć jeszcze jedną maleńką bidę.Wybór padł na tego oto kawalera: http://www.dogomania.pl/forum/f28/starenki-malenki-ratlerek-szuka-domu-bez-innych-zwierzat-ok-warszawy-141581/#post12581451. Niestety,w pierwszym przypadku chodziło o zdrowie moich psiaków,w tym przypadku chodzi o zdrowie tego staruszka.Czekam jak znajdzie się dla niego ds(bo miałam byc dt,z możliwością ds,jednak nie może u mnie na stałe zostać),chociaż nie jest mi łatwo:shake: Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przeskoczyć,mimo,że bardzo byśmy chciały.Narażamy się na potępienie innych ze względu na swoje decyzje,ale proponuję aby ten co rzuca w nas kamieniami sam wziął na chwilę taki "ciężki " przypadek,a sam się przekona,dlaczego nasze decyzje są takie a nie inne. W prawdzie ten post nie dotyczy bezpośrednio ślepaczka,ale rozumię Kamilę i chcę jej powiedzieć,że nie Ona jedna musi stawać przed trudnymi decyzjami,które nie zawsze podobają się innym. Co do mnie,to ci co mnie znają,to wiedzą,że stawałam na głowie,żeby rozwiązać problemy,prosiłam o pomoc behawiorystkę,która bezradnie rozkładała ręce.Niestety w niektórych przypadkach po prostu nie można słuchać swojego serca,tylko trzeba kierować się rozumem(chociaż różni ludzie różnie to odbierają) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.