andzia69 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 pozdrowienia od Rufusa!;) dzisiaj przyjechał do Radomia się szkolić;) Quote
Majaa Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 [quote name='esiag']Witam rowniez milo i melduje swoja obecnosc tutaj. Kobietki potrzebuje kogos kto mieszka badz zna osobe mieszkajaca w bloku na Hauke Bossaka nr 2 a konkretniej w drugiej klatce od JP. 2 dni temu zadzwonila kobieta i powiedziala mi ze sledzila chlopaka idacego z labkiem az do samej klatki. Chodzi ze swoim psem i twierdzi ze w tej okolicy nie kojarzy takiego psa natomiast skojarzyla ze zdjeciem na ogloszeniu. Bylam tam i koczowalam przed klatka niestety psa ani ludzia nie widac bylo :-/ Bede tam koczowac do skutku az dorwe dziada jesli ma oczywiscie mojego psa. Ale jesli kojarzycie kogos mieszkajacego tam w tym bloku to prosze o info. Jeszcze jedna moja szansa sa Panowie z gazowni ktorych spotkalam po drodze. Spisywali liczniki na calym osiedlu ale sie spoznilam :-/ W maju maja wymieniac wodomierze obiecali pomoc w spisywaniu adresow zamieszkalych labow :x Do maja troche czasu ale ja nie odpuszcze. Super podejście ! Znam chyba kogoś odpowiedniego do wyśledzenia psa pod tym adresem. Daj mi dobę na zorientowanie się w sytuacji. [quote name='andzia69']pozdrowienia od Rufusa!;) dzisiaj przyjechał do Radomia się szkolić;) Za blisko jak dla mnie - mogę się zakochać znów w konkretnym bullowatym, bo w całokształcie II i III grupy jestem od dawna zabujana ;) Zresztą kto mnie zna, to wie że mam jobla od wielu lat na punkcie molosów i terierów, a typy bull to taka zazwyczaj słodka i prawie akuratna mieszanka ..... Andzia uprzedzam sugestię - nie pojadę i nie spotkam się z nim - to by było nieodpowiedzialne z mojej strony nie mam czasu wystarczająco dużo obecnie dla zwierzaków pozostających pod moją opieką, ale co ja mam zrobić, jak serce się rwie ..... Dzisiaj widziałam się z Bułą = Dolarem mrs.ka (kopią Rufusa) - serce mi się kraje, jak widzę jaką on stał się pierdołą życiową - przecież nie bez powodu wybrałam te dwie grupy psów, które mają swoje mocne charaktery!!!!!!!! Quote
Majaa Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Mrs.ka fotek kocich nie mogę znaleźć :( na pierwszej Quote
esiag Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Majaa dzieki wielkie z gory za pomoc. Moj rudy osiwial w 2 tyg a Gabi juz nie ma 3 miesiac :-/ Musze jak najszybciej do niej dotrzec. Oby faktycznie byla na miejscu :-/ Quote
mrs.ka Posted February 8, 2010 Author Posted February 8, 2010 [quote name='Majaa']Mrs.ka fotek kocich nie mogę znaleźć :( na pierwszej[/QUOTE] wstawiłam w 5 poście ale mnie trafia bo mam z tym problem ,przenieś do 2 posta i coś napisz ,plizzz Quote
Majaa Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 [quote name='mrs.ka']wstawiłam w 5 poście ale mnie trafia bo mam z tym problem ,przenieś do 2 posta i coś napisz ,plizzzJa też nie mogę opanować nowego dogo ! Napisanie postu graniczy z cudem wręcz! Wyślij mi fotki - może w ten sposób dam radę je powsatawiać tam, gdzie powinny być [quote name='esiag']Majaa dzieki wielkie z gory za pomoc. Damy radę, bo znam swojego "informatora" ;) Zresztą sama wiesz, że już dziś była odpowiedź Martwi mnie tylko to, że skupiacie/-my się na tej jednej poszlace. Oby ta była trafiona. A jak to nie Gabi, to co? ................ czas ucieka ;( Quote
esiag Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 [ Damy radę, bo znam swojego "informatora" ;) Zresztą sama wiesz, że już dziś była odpowiedź Martwi mnie tylko to, że skupiacie/-my się na tej jednej poszlace. Oby ta była trafiona. A jak to nie Gabi, to co? ................ czas ucieka ;([/QUOTE] Jak to nie ona to i tak perdzej czy pozniej dotre do niej jesli faktycznie jest w miescie. Gazownicy to dobry pomysl. Listonoszy juz przerabialam oni chyba nie sa zbytnio zainteresowani. Zrobi sie cieplej, mam male dzieci z ktorymi mozna siedziec calymi dniami na placu zabaw (nie wiem jak to mlody zniesie ale sprobuje)moze wtedy ja wypatrze. Nie poddam sie tak latwo chociaz czasami trace nadzieje jak wszyscy powtarzaja"daj sobie spokoj i tak jej nie znajdziesz, wysiezli ja albo nie zyje dawno" Z jednej strony mam ochote za to komus przywalic a zdrugiej mysle ze moze maja racje :-/ ale za chwile kontrolka smiga w glowie zeby nie zalamywac rak. Mysle nad tekstem do gazety zeby rzucal sie w oczy i zlamal serce zlodziejowi jesli takowe posiada w ogole. Quote
mrs.ka Posted February 9, 2010 Author Posted February 9, 2010 na razie to złamał nam serce piesek ,którego wczoraj znalazłaś pod sklepem :( RUBIN (bo tak go nazwałaś) jest od wczoraj u naszego weta,ma ok.roku i ... odrąbane kawałek łapki!!! Jutro będzie miał zabieg amputacji bo cierpi bardzo,na razie nie wiadomo ile z łapki da się uratować. Esia zrobiła chyba ze dwa zdjęcia dzisiaj,jak mi wyśle to postaram się je wstawić ale rozpacz mnie ogarnia... Quote
esiag Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 mrs.ka napisał(a):na razie to złamał nam serce piesek ,którego wczoraj znalazłaś pod sklepem :( RUBIN (bo tak go nazwałaś) jest od wczoraj u naszego weta,ma ok.roku i ... odrąbane kawałek łapki!!! Jutro będzie miał zabieg amputacji bo cierpi bardzo,na razie nie wiadomo ile z łapki da się uratować. Esia zrobiła chyba ze dwa zdjęcia dzisiaj,jak mi wyśle to postaram się je wstawić ale rozpacz mnie ogarnia... Fotki sa w trakcie wysylki do Ciebie. Ogolnie to cudniej wyglada na zywo. Martwie sie na zapas tym czy Atos go bedzie tolerowal ale bedzie musial. On tez chowal sie na ulicy. Jakos beda musieli sie pogodzic. Miejmy nadzieje ze jutro operacja przejdzie pomyslnie. Ciagle mysle o tej psinie :(:(. Jest taki wystraszony. Pomalu dojdzie do siebie. Jutro musze cos zorganizowac zeby go tu dostarczyc no i te moje dzieci :-/. jak wstawisz je gdzies na inny watek do podeslij link. Poza tym chcialam spytac czy mozna przekazac 1%podatku AFN jesli tak to przekazemy swoj procent wlasnie tam. Quote
esiag Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 mrs.ka foty wyslane Ja mysle ze do lokcia trzeba bedzie uciac :(:( nie jestem lekarzem ale wydaje mi sie ze od lokcia jest zdrowa. Zrobia mu pewnie rtg zeby zobaczyc co tam faktycznie sie dzieje. Postaram sie pokryc koszty leczenia przynajmniej w jakiej czesci ale potrzebuje troche czasu na zgromadzenie funduszy. mrs.ka jak bedziesz cos wiedziec to daj znac. Dobrze ze dal sie zlapac. Ludzie paytrzyli jak na wariatke goniaca za psem na osiedlu. Nikt sie nie przejmuje losem psow. A ta babka ktora rozlozyla rece pol metra od sklepu spozywczego mowiac ze nic nie ma do jedzenia poprostu mnie powalila z nog jak rowniez panie ekspedientki mowiac "szkoda ze nie ma tu pani Helenki ona by ich dokarmila". Pani Helena pewnie wam znana kocia i psia mama z Koscielnej. Ehh Zeby tylko nasz podopieczny szybko sie wylizal a co dalej z nim, bedziemy sie martwic pozniej. Quote
mrs.ka Posted February 9, 2010 Author Posted February 9, 2010 przedewszystkim ,wielkie dzięki esiag za to co już zrobiłaś dla tego psiaka,tutaj to niestety nieczęsto się spotyka osobę ,która po za użalaniem się nad losem zwierząt cokolwiek robi :( fotki zaraz wstawię,już dostałam co do rtg, to nie załamuj mnie swoim optymizmem,najbliższy dla zwierząt jest w Kielcach! też nie chciałam w to uwierzyć jak tu przyjechałam,pamiętając ,że jak 23 lata temu(dosłownie) moj pies złamał łapę , to miał w nocy robiony rtg ,ale to było w Łodzi...szok. a jeśli chodzi o finanse to faktycznie będziemy się później martwić(a mamy o co) ale wielkie dzięki za deklaracje:) Quote
Majaa Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 esiag napisał(a):Jak to nie ona to i tak perdzej czy pozniej dotre do niej jesli faktycznie jest w miescie. Gazownicy to dobry pomysl. Listonoszy juz przerabialam oni chyba nie sa zbytnio zainteresowani. Zrobi sie cieplej, mam male dzieci z ktorymi mozna siedziec calymi dniami na placu zabaw (nie wiem jak to mlody zniesie ale sprobuje)moze wtedy ja wypatrze. Esiag OK!!!!!! Masz zapał i cel! Super podejście do problemu! Rozumiem Cie! Ale pomyśl czy nie poszukać jeszcze innych kanałów. Albo tych samych tylko w innych rejonach! esiag napisał(a):Nie poddam sie tak latwo chociaz czasami trace nadzieje jak wszyscy powtarzaja"daj sobie spokoj i tak jej nie znajdziesz, wysiezli ja albo nie zyje dawno" Z jednej strony mam ochote za to komus przywalic a zdrugiej mysle ze moze maja racje :-/ ale za chwile kontrolka smiga w glowie zeby nie zalamywac rak. Wielkie brawa! Nie załamuj się nigdy!! Jesteśmy z Tobą! esiag napisał(a):Mysle nad tekstem do gazety zeby rzucal sie w oczy i zlamal serce zlodziejowi jesli takowe posiada w ogole. Dobrze to przemyśl, czy takowy tekst umieszczać! Czy można złamać serce złodziejowi, który kradnie "istoty czujące" Jak dla mnie trochę ryzykowne ..... Przepraszam za wielokrotną edycję tego postu, ale komp mi wywija znów numery z przestawianiem klawiatury ;( Rubin jest śliczny ! Ale mam uwagę (czuję się jak Rada Nadzorcza połączona z NIKiem obecnie, a właściwie dwie), ale wiem, co widziałam w swoim życiu: 1. To nie decydujcie się tak pochopnie na amputację łapy - vide Mimka 2. Jeśli amputować, to lepiej wyzej. Kikut do lokcia moze tylko przeszkadzac psu Quote
esiag Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 mrs.ka napisał(a):co do rtg, to nie załamuj mnie swoim optymizmem,najbliższy dla zwierząt jest w Kielcach!:) Widze ze nie tylko ja jestem 100 lat za murzynami nie wiedzac o tym ale i nasze "lecznice tez". Nigdy nie mialam do czynienia z rtg zwierzecym bo nie bylo to potzrebne dlatego nie wiem ale myslalam ze takie sprzety jakis wet u nas posiada. Leczenie psiura bedzie kosztowne. Sama amputacja okolo 150 zl do tego dalsze leczenie. Jakos damy rade. Ja zaczynam odkladac w skarpete Quote
andzia69 Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Rubin - Mrs.ka - amputować możecie w każdej chwili!!! proszę - powalczcie o tą łapkę - na dogo były bardziej drastyczne przypadki i łapki dało się uratować!!! Quote
esiag Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 andzia69 napisał(a):Rubin - Mrs.ka - amputować możecie w każdej chwili!!! proszę - powalczcie o tą łapkę - na dogo były bardziej drastyczne przypadki i łapki dało się uratować!!! Za pozno. Pies o 8 mial operacje. Wracam wlasnie do niego. Bida lezy, dochodzi do siebie.Łapa byla raczej nie do uratowania. Do lokcia wisiala reszta martwa i przemrozona czesc lapki. W rzeczywistosci ta lapka wygladala gorzej niz na zdjeciu. Gdzies na swiecie jest moze jakies dobre serduszko i pokocha Rubina. Badzmy dobrej mysli. Quote
mrs.ka Posted February 10, 2010 Author Posted February 10, 2010 andzia69 ,wiem,że myślisz w kategorii "co jest najlepsze dla psa?" ale ja muszę jeszcze myśleć co mogę wogóle zrobić dla tego psa. Nie będę opisywała jak mało i dlaczego ,bo akurat Ty to wiesz ,a innych to pewnie nie bardzo interesuje. Taką decyzję podjął weterynarz,do którego w 100% mam zaufanie. Gdyby mógł to by ratował lub zaproponował alternatywne wyjście. Po za tym najważniejsze jest to czy pies będzie miał dom ,a nie łapkę. Wiem ,że to sarkastyczne ale biorąc pod uwagę trud włożony w ratowanie łapki Mimi i fakt,że do tej pory nie udało się znaleść jej domku właśnie takie konkluzje przychodzą mi do głowy. Zresztą generalnie jestem zdołowana po odwiedzinach u Rubinka,który nadal został pod opieką weta ,a jego smutek i ból mnie bardzo przygnębił. Quote
andzia69 Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Mrs.ka...życzę z całego serca, zeby Rubinek znalazł domek...choć mam czarne wizje niestety:-( od dłuzszego czasu szukamy domku dla małej, niekłopotliwej suni...bez łapki...bezskutecznie:-( nawet pół sms ni meila o nia nie było:-(:-( Quote
esiag Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Rubin na moje oko jest w dosc dobrej formie poza tym ze przerazony jechal do domu siedzac na przednim fotelu obserwowal okolice. W domu mial male sciecie z Atosem ale sytuacje opanowalam. W tej chwili sa odizolowani od siebie ale beda musieli nauczyc sie zyc ze soba. Quote
esiag Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Po powrocie do domu Rubin odpoczywal az do teraz. Maz wrocil z pracy wiec zapielismy psy na smycze i wyszlismy przed dom zeby sie zapoznaly po raz drugi. Troche potrwa az zaakceptuja siebie i cala ta sytuacje. Rubin patrzy na Atosa spod byka. Obok w domu sasiedzi maja takiego dziamota co szczeka na wszystko co sie rusza i Rubin tego szczekania sie bardzo boi. Poniewaz ma dlugi ogon podkula go pod siebie tak ze dotyka prawie swojej brody :-/. Przed chwila maz wychodzil z domu Rubin wysmyknal mu sie miedzy nogami (maz sie zdziwil bo strasznie jest szybki) i podbiegl do furtki. Zapieral sie lapami i za nic na swiecie nie chcial wejsc do domu. Jak juz udalo nam sie go zawlec do domu polozyl sie w miejscu w ktorym polozylam go jak wszedl pierwszy raz. Dluga droga przed nami zanim poczuje sie bezpieczny, zaufa nam a przede wszystkim zaakceptuja sie z rudym. Mysle ze szybko dojdzie do formy jest mlody i silny. Quote
Majaa Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Przestał Rubin wymiotować? Hehe Nie pytaj skąd wiem? Ja czarownica jestem ;) Weszłam do gabinetu tylko i usłyszałam, że "Rubina nie ma - rano pojechał" Minęło może 30 sekund i zadzwonił telefon Trudno się było nie domyślić, że to był telefon od Ciebie Esiu. Wiecej nie wiem, bo tylko wymieniliśmy spojrzenia, że o wilku mowa była, bo wtedy wisieliśmy już z doktorem nad kotem w ciężkim stanie. Domyślam się, że nie wpadliście na pomysł wykastrowania go od razu ............... Mnie dopiero teraz przeszło przez myśl, czytając Twoje posty, że przy okazji narkozy trzeba było to zrobić od razu! Nie byłoby to lekiem na całe zło teraz, ale w przyszłości, a jedno znieczulenie mniej, no i co to jest kastracja przy amputacji łapy! (mam na myśli ból pooperacyjny) Quote
esiag Posted February 12, 2010 Posted February 12, 2010 Majaa napisał(a):Przestał Rubin wymiotować? Hehe Nie pytaj skąd wiem? Ja czarownica jestem ;) Weszłam do gabinetu tylko i usłyszałam, że "Rubina nie ma - rano pojechał" Minęło może 30 sekund i zadzwonił telefon Trudno się było nie domyślić, że to był telefon od Ciebie Esiu. Wiecej nie wiem, bo tylko wymieniliśmy spojrzenia, że o wilku mowa była, bo wtedy wisieliśmy już z doktorem nad kotem w ciężkim stanie. Domyślam się, że nie wpadliście na pomysł wykastrowania go od razu ............... Mnie dopiero teraz przeszło przez myśl, czytając Twoje posty, że przy okazji narkozy trzeba było to zrobić od razu! Nie byłoby to lekiem na całe zło teraz, ale w przyszłości, a jedno znieczulenie mniej, no i co to jest kastracja przy amputacji łapy! (mam na myśli ból pooperacyjny) Tez pomyslalam o kastracji ale po fakcie niestety. Rubin wczoraj wymiotowal i to bardzo duza ilosc jak dla mnie mimo ze w jego brzuszku nie za wiele jedzenia bylo. Wieczorem go jeszcze przeglodzilam wypil 2 miseczxki wody tylko. Dzis rano dostal jesc ale ja znow chyba przesadzilam :-/ w sensie z iloscia. Nie dojadl wszystkiego.Teraz bede go obserwowac. Nie wiem jak to bedzie na dluzsza mete z nim u mnie. Poki co jest zima wiec problemu nie ma bo psy wychodza tylko pobiegac i zaraz wracaja do domu(Atos wraca a Rubina sila trzeba ciagnac). Obaj oczywiscie wychodza na zmiany bo jakos zbytnio sie nie polubili :-/. Rubin siedzi w jednym pomieszczeniu a Atos w innym. Jak sie zrobi cieplej to nie ma szans zeby siedzialy w domu bo one ciagna na powietrze i jakos nie wyobrazam sobie ich razem biegajacych w zgodzie. Probowalismy 3 razy ich jakos zapoznac i za kazdym razem szczerzyly sie kly :-/. Rubin ze strachu warczy a Atos wtedy atakuje. Rubin dzis z rana jako pierwszy wyszedl na dwor. Przeszedl cale podworko, zapoznal sie z sasiadka dziamotem ktora szczeka ciagle az zachrypla. Nie potrafi sobie jedna lapka radzic wiec nosem probowal otworzyc furtke i z podkulonym ogonem i smutna mina patrzyl w dal. Strasznie ciezki musial miec zycie :-/ jeden jedyny raz merdnal ogonkiem jak zobaczyl mojego meza wczoraj a na mnie patrzy takim wzrokiem"nie rob mi krzywdy" :( Jutro bedzie u mnie mrs.ka oceni fachowym okiem cala sytuacje. Poki co wlos mu z glowy u mnie nie spadnie. A jesli chodzi o przyszlosc Rubina to mysle ze on sie nie nadaje do bloku. Chociaz Atos tez byl smietnikowcem i sila do odmu go ciagnelismy mimo ze mroz w doopke dokuczal a teraz spi na salonach. Jesli chodzi o bol pooperacyjny to albo ta cholera jest taka twarda i nie piszczy bo go nie boli, albo piszczec nie umie albo nie wiem co. Nawet gdy biore na rece hrabiego zeby do domu zawlec bo sam nie raczy to nie daje zadnych znakow ze cos go boli.Jedyne co widac to przerazenie w oczach. Quote
esiag Posted February 12, 2010 Posted February 12, 2010 Rubin nie powinien sie tak nazywac :-/ do niego najbardziej pasuje KAMIKAZE :-/. Ten pies jest niemozliwy :-/. Maz zostawil go na 10 min przed domem a ten w te pare minut obmyslil plan ucieczki :-/ Ten spryciarz po operacji na tych trzech lapkach chodzi po plocie jak kot :-/. Caly dzien myslalam jak udalo mu sie wydostac i nic nie przychodzilo do glowy az do momentu gdy zaczailam sie jak byl na dworze. Wtedy znow probowal wysmyknac sie po szczebelkach. Sniegu sporo napadalo wiec plot zrobil sie troche jakby nizszy. Jutro nas czeka odsniezanie. Zrobil tez jeden postep :) gdy go wolam wyciagajac rece w jego strone przychodzi a wczesniej uciekal w druga strone i nawet wchodzi do domu nie trzeba juz go wnosic :) Je , pije, nie wymiotuje, wyproznia sie, z rany nic sie nie saczy. Wszystko narazie jak nalezy oprocz prob ucieczki i niezgodnosci z Atosem. Ze szczeniecych lat chyba nie przeszlo mu tez gryzienie niektorych rzeczy bo zabral sie za listwe podlogowa. Ogolnie to slodki jest :) beda z niego ludzie :D:D Majaa poki co uwaga skupiona na Rubinie a co z moja Gabi:(? Sa jakies wiesci z osiedla? Quote
Majaa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 esiag napisał(a):Rubin nie powinien sie tak nazywac :-/ do niego najbardziej pasuje KAMIKAZE :-/. Ten pies jest niemozliwy :-/. Maz zostawil go na 10 min przed domem a ten w te pare minut obmyslil plan ucieczki :-/ Ten spryciarz po operacji na tych trzech lapkach chodzi po plocie jak kot :-/. Caly dzien myslalam jak udalo mu sie wydostac i nic nie przychodzilo do glowy az do momentu gdy zaczailam sie jak byl na dworze. Wtedy znow probowal wysmyknac sie po szczebelkach. Sniegu sporo napadalo wiec plot zrobil sie troche jakby nizszy. Jutro nas czeka odsniezanie. Dobre!!!! Zapewnia Wam rozrywkę, jak widać ;) Choć dla mnie kwestia przeskakiwania przez płot jest drażliwa ostatnio, bo od jutra (a co? tak przy niedzieli sobie postanowiłam ) idę na wojnę z sąsiadami Mam dosyć ich psów na moim podwórku esiag napisał(a): Zrobil tez jeden postep :) gdy go wolam wyciagajac rece w jego strone przychodzi a wczesniej uciekal w druga strone i nawet wchodzi do domu nie trzeba juz go wnosic :) Brawo! esiag napisał(a): Je , pije, nie wymiotuje, wyproznia sie, z rany nic sie nie saczy. Wszystko narazie jak nalezy oprocz prob ucieczki i niezgodnosci z Atosem. Ze szczeniecych lat chyba nie przeszlo mu tez gryzienie niektorych rzeczy bo zabral sie za listwe podlogowa. Ogolnie to slodki jest :) beda z niego ludzie :D:D To dobrze, choć lepiej żeby z niego był pies, a nie ludzie - to jakoś brzmi dumniej (przynajmniej dla mnie ;) ) esiag napisał(a): Majaa poki co uwaga skupiona na Rubinie a co z moja Gabi:(? Sa jakies wiesci z osiedla? Są, są ! Co mogę napisać na forum, to "śledzona" jest to sucz i ma ok 4 lat . Zgadza się "ludź" i jego wiek oraz co nie co, ale wczoraj obmyślaliśmy plan, co dalej z tym zrobić Nasze - moje i Twoje plany co do spacerów spełzły na niczym, bo jak na razie nie udało się ustalić ich regularności. Więcej nie mogę napisać na forum. Daj mi kilka dni. PS Dobrze, że nie poszłaś śladem nazwiska, które rozpoznałaś na domofonie. To nie ten człowiek! Quote
esiag Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 [quote name='Majaa']Dobre!!!! Zapewnia Wam rozrywkę, jak widać ;) Choć dla mnie kwestia przeskakiwania przez płot jest drażliwa ostatnio, bo od jutra (a co? tak przy niedzieli sobie postanowiłam ) idę na wojnę z sąsiadami Mam dosyć ich psów na moim podwórku QUOTE] Ja mam z dwoch stron sasiadow i 2 suki :) jedna poobgryzala plot na dlugosci 50 m i dostawala sie do nas na podworko gdzie zjadala Gabi jedzenie pogryzla nam kilka par butow i takie tam. Robila to dotad az Gabi nie wytrzymala i pokazala jej gdzie ma swoje miejsce lapiac ja w pol i rzucajac o glebe. Druga suka husky od wczoraj dostaje sie do nas tylko ze z nia nie bedzie wesolo bo za naszej kadencji(odkad mieszkamy) ma na swoim koncie kota, kune i kilka sztuk kur o tym mi wiadomo. A co do tej reszty co sie zgadza z tym"wlascicielem" laba to sie pokrywa z ta informacja z nieoficjalnego zrodla tak? Boze zeby to ona byla :-/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.