eurydyka Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 widzialam, ze mala czarna zaproponowala najlepsza pomoc w diagnotyce ale nie zauwazono wlasciwie jej postu a ma ponad dwuletnie doswiadczenie jako pacjent u najlepszego onkologa w Polsce ten sam onkolog leczy rowniez mojego psa Fendera, ktory na dziale Onkologia ma tutaj na dogo swoj watek w duzym skrocie: Fender mial zdiagnozowane na usg zmiany nowotworowe jelit na podstawie usg. trzech chirurgow operowalo go w styczniu 2008, tj podjeto probe usuniecia czesci jelita zaatakowanych przez chloniaka. niestety ale po otworzeniu brzucha Fendera lekarze poinformowali nas, ze nie sa w stanie pomoc mu operacyjnie, gdyz czesc guzow byla polozona za blisko kregoslupa a wyciecie pozostalych spowodowaloby usuniecie prawie polowy jelit Fendera czyli pies po operacji nie trawilby praktycznie pozywienia. w dniu operacji pobrano z guzow jedynie probki do histopatologii i pojechaly do Berlina na badania, bo w PL zdarzaja sie bledy przy histopatologii czasem. operacje niewiarygodnie oslabila Fendera, ledwie go odratowalismy, a mial wtedy 3 lata raptem (Wasz psiak jest juz dosc starym zwierzakiem co trzeba uwzglednic) po operacji przed rozpoczeciem chemioterapii konieczna byla transfuzja, bo Fender umieral z braku tlenu we krwi (mial hematokryt ok 18-20 a norma jest od 37) jakie badania mial robiony Wasz psiak? potrzebne sa konkrety i diagnoza lekarza napisana jego slowami jakie sterydy dostal? w leczeniu nowotworow, a te jelitowe naleza do grupy najtrudniejszych i najbardziej zabijajacych niestety, mozna stosowac trzy terapie: 1) chemioterapie 2) sterydy 3) leczenie paliatywne z Krakowa do Wawy wiem, ze czesc pacjentow dojezdza na chemie do naszego weta, przyjezdzala dziewczyna z dogiem na 3 lapach pociagiem, podziwialam ja jak sobie z takim olbrzymem radzi osobiscie podejrzewam, ze jak zrobicie operacje to bardzo psa oslabicie, jednoczesnie jest to sposob na pobranie probek do badan i powinniscie porozmawiac z wetem, ktory bedzie otwieral psa wczesniej czy ma go wybudzac czy nie jesli te guzy beda nieoperacyjne chemia jest droga terapia, nam pomoglo wiele osob przy finansowaniu leczenia Fendera sterydy sa tansze rokowania z opisu sa niedobre niestety dla mnie nie weta tylko wlasciciela psa z tym schorzeniem, co nie oznacza smierci juz ale bardzo powazne przemyslenia dot mozliwosci podjecia sie leczenia przez obecnych opiekunow zapraszam na PW jesli dragonku chcesz pogadac, niestety z mala czarna od srodka znamy ten problem odkad lecze Fendera poniekad ciesze sie, ze nowotwory spotkalam na swojej drodze u moich psich przyjaciol a nie ludzkich, bo mam mozliwosc nie pozwolic cierpiec mojemu psu. w przypadku czlowieka i braku szans nawet nie chce zastanawiac sie z jaka straszna bezsilnoscia sie walczy patrzac jak ktos odchodzi. nam sie na razie udalo, ale nowotwory to choroba, z ktora dlugofalowo sie przegrywa zawsze, uczymy sie tylko cieszyc chwila i dobrym stanem naszego psiego czlonka rodziny Quote
Frotka Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Widziałam tego psa na własne oczy u dragonek i bardzo dobrze się trzymał. Zwykle decyzje o operacjach w takich wypadkach kończą się nie wybudzaniem psa z narkozy. Jeśli nawet guz będzie operowalny to pies straszliwe się namęczy a nowotwór i tak szybko się odtworzy. Bardzo Was proszę, nie operujce tego psa. Quote
kiwi Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 myslę, ze warto porozmawiać z naprawdę zaufanym weterynarzem, który dobrze doradzi czy faktycznie jest sens psa męczyć operacjami, jeśli teraz nie cierpi. operacje na jelitach są ciężkie do przeprowadzenia i rzadko się udają nawet na ludziach, mój dziadek zmarł po takiej operacji choć nie był to nowotwór. nie widziałam tego psa, nie jest pod moją opieką, dlatego nie ja będe o tym decydować, ale wiem, i miałysmy takie przypadki w przeszłości, że nie zawsze sie da. wtedy trzeba podjąc najlepsza decyzje dla psa. wiem, że nachętniej byśmy waliczyli o każde życie do końca, ale czasami walka o to życie to rezygnacja z niemozliwego. nie wime jaki jest stan psa, ale musi to ocenić weterynarz. wiem tylko, że najgorsze co może sie stac to operacja, po której po kilku dniach piesek umrze. bo tylko sie nacierpi przed smiercią. trzymam za was kciuki dziewczyny, trudne decyzje przed wami. Quote
j3nny Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 tylko zdaje się, że on już bardzo cierpi. oznacza to, że mamy wybór między uśpieniem od razu albo operacją :shake: Quote
j3nny Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 z tego co pamiętam dostaje antybiotyki, sterydy i leki przeciwbólowe, antybiotyki chyba już któreś z kolei, zawsze jest chwilowa poprawa a potem pogorszenie, gorączka, nie chce jeść nie wiem dokładnie jakie to leki dragonek pisała, że on się na nie uodparnia, pewnie tych przeciwbólowych trzeba by było podawać coraz to więcej, a i tak niewiele to pomoże, jak on będzie gorączkował i nie będzie jadł. to trudna decyzja, ale moim zdaniem na uśpienie zawsze jest czas, jeżeli po operacji będzie się bardzo męczył. a może operacja pójdzie dobrze i da to mu jeszcze trochę szczęśliwego życia? nie znam statystyk, ale gdyby to był mój własny pies, to bym operowała jak to mówią, tylko krowa zdania nie zmienia, przychylę się do decyzji dragonek jakakolwiek by nie była Quote
j3nny Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 j3nny napisał(a):z tego co pamiętam dostaje antybiotyki, sterydy i leki przeciwbólowe, antybiotyki chyba już któreś z kolei, zawsze jest chwilowa poprawa a potem pogorszenie, gorączka, nie chce jeść nie wiem dokładnie jakie to leki dragonek pisała, że on się na nie uodparnia, pewnie tych przeciwbólowych trzeba by było podawać coraz to więcej, a i tak niewiele to pomoże, jak on będzie gorączkował i nie będzie jadł. to trudna decyzja, ale moim zdaniem na uśpienie zawsze jest czas, jeżeli po operacji będzie się bardzo męczył. a może operacja pójdzie dobrze i da to mu jeszcze trochę szczęśliwego życia? nie znam statystyk, ale gdyby to był mój własny pies, to bym operowała jak to mówią, tylko krowa zdania nie zmienia, przychylę się do decyzji dragonek jakakolwiek by nie była przeskoczyl post Quote
Foksia i Dżekuś Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 j3nny napisał(a):z tego co pamiętam dostaje antybiotyki, sterydy i leki przeciwbólowe, antybiotyki chyba już któreś z kolei, zawsze jest chwilowa poprawa a potem pogorszenie, gorączka, nie chce jeść nie wiem dokładnie jakie to leki dragonek pisała, że on się na nie uodparnia, pewnie tych przeciwbólowych trzeba by było podawać coraz to więcej, a i tak niewiele to pomoże, jak on będzie gorączkował i nie będzie jadł. to trudna decyzja, ale moim zdaniem na uśpienie zawsze jest czas, jeżeli po operacji będzie się bardzo męczył. a może operacja pójdzie dobrze i da to mu jeszcze trochę szczęśliwego życia? nie znam statystyk, ale gdyby to był mój własny pies, to bym operowała jak to mówią, tylko krowa zdania nie zmienia, przychylę się do decyzji dragonek jakakolwiek by nie była Kasiu tak jak napisalas ,to trudna decyzja ,a najtrudniejsza dla Dragonka i wiem ,ze podejmie sluszna decyzje . Jezeli wet powiedzial ,ze mozna sprobowac go otworzyc i zadecydowac wtedy o jego dalszym losie to jestem za tym.Jezeli sie okaze ze jest chocby najmniejszy cien szansy na wyleczenie Bonusia to go operujemy ale jezeli okaze sie ze nie ma to Martusia napewno pozwoli mu odejsc .:shake: Quote
Foksia i Dżekuś Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 kiwi napisał(a):myslę, ze warto porozmawiać z naprawdę zaufanym weterynarzem, który dobrze doradzi czy faktycznie jest sens psa męczyć operacjami, jeśli teraz nie cierpi. operacje na jelitach są ciężkie do przeprowadzenia i rzadko się udają nawet na ludziach, mój dziadek zmarł po takiej operacji choć nie był to nowotwór. nie widziałam tego psa, nie jest pod moją opieką, dlatego nie ja będe o tym decydować, ale wiem, i miałysmy takie przypadki w przeszłości, że nie zawsze sie da. wtedy trzeba podjąc najlepsza decyzje dla psa. wiem, że nachętniej byśmy waliczyli o każde życie do końca, ale czasami walka o to życie to rezygnacja z niemozliwego. nie wime jaki jest stan psa, ale musi to ocenić weterynarz. wiem tylko, że najgorsze co może sie stac to operacja, po której po kilku dniach piesek umrze. bo tylko sie nacierpi przed smiercią. trzymam za was kciuki dziewczyny, trudne decyzje przed wami. Dominika ,Martusia byla u dwoch swoich wetow .Decyzja byal ,ze otwieraja i wtedy decyduja czy jest szansa na wyleczenie czy nie , on juz od 1,5 mieiaca odkad byl wyciagniety ze schroniska dostaje leki i tak jak pisala ,poprawa jet na chwilke ,a potem wszystko od nowa . :shake: Quote
majqa Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 [quote name='eurydyka']widzialam, ze mala czarna zaproponowala najlepsza pomoc w diagnotyce ale nie zauwazono wlasciwie jej postu a ma ponad dwuletnie doswiadczenie jako pacjent u najlepszego onkologa w Polsce (...) nowotwory to choroba, z ktora dlugofalowo sie przegrywa zawsze (...) Mój Boże, tak dawno tu nie zajrzałam. Do głowy mi nie przyszło, że coś tak okropnego dzieje się z tym maluchem. :-( Bardzo mi przykro, że tak się potoczyły sprawy. Czy kontaktowałyście się z Małą Czarną i/ lub Eurydyką? Może mimo wszystko warto zasięgnąć opinii onkologa, z którym tak bardzo się liczą? Jasna sprawa, że nie powinno się poddawać ale kiedyś trzeba umieć wybrać dobro zwierzęcia, choćby oznaczało to okrutną z pozoru decyzję (mam tu na myśli ostateczną, od której nie ma odwrotu, a przychodzi na nią czas). Przedłużenie mu życia o miesiąc, dwa za sprawą operacji, przy długim dochodzeniu do siebie po zabiegu (operacja ciężka, a miejsce, nazwijmy to po imieniu, wybitnie brudne, trudne do gojenia się, utrzymania właściwego środowiska, higieny etc.), biorąc pod uwagę wiek biedaka niewiele zmieni dla zwierzęcia (poza dalszym cierpieniem, ono przybiera wtedy nieco inną postać, dochodzą często powikłania), zmienia troszkę dla człowieka (że jeszcze czegoś spróbował, że ucieszy oko widokiem pupila jakiś kawałek czasu). Przemyślcie, czy warto to raz. Przemyślcie, co dwa, czy jednak, jak napisałam wcześniej, nie zasięgnąć opinii speca w tej dziedzinie. Czy weci, z którymi był konsultowany przypadek psiaka, widzieli bezpośrednie (poza osobą opiekującą się) wskazanie/ konieczność otwierania? Czy są to osoby, przepraszam, że pytam, które mają duże doświadczenie z pacjentami takimi, jak szorściak (kaliber sprawy + wiek psa)? I jeszcze jedno, co oczywiście wyszłoby zapewne tylko przy pobraniu wycinka...jeśli to rak, to rozsiał już się po organizmie, a wtedy operacja jest już tylko sztuką dla sztuki. Quote
dragonek100 Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Wiem że wszystkie macie na myśli jak najlepsze rozwiązanie dla maluszka ale dużo łatwiej jest analizować teoretycznie wszystkie argumenty za i przeciw niż realnie podjąć decyzję i patrzeć temu psiakowi prosto w oczy, widzieć jak cierpi ale również jak cieszy się w momentach kiedy jest lepiej. To nie jest pierwszy pies który jest pod moją opieką i który wymaga mojej opieki i drastycznych decyzji. Decyzja o próbie operacji nie wynika z zaspokojenia mojego widzimisie ani nie jest sztuką dla sztuki ale nie bardzo mam inne wyjście! uśpienie psa w tej chwili kiedy jest możliwość leczenia odpada, podtrzymywania go w dalszym ciągu na lekach przeciwbólowych i antybiotykach zpowoduje że Bonul wykończy się nie na guza który jest teraz główną chorobą ale na powikłania zpowodowane długofalowym leczeniem bardzo mocnymi lekami ( wysiądzie mu serduszko i wątroba ) czyli też jest bez sensowne i myślę że nie humanitarne. Jedyne co w takiej sytuacji pozostaje to "otworzenie'' psa i jeśli lekarze stwierdzą że nie ma sensu jego leczenie bo szanse na zdrowie dla niego są nikłe to Bonulek już się nie obudzi ale jeśli okaże się że to jest tylko ten jeden guz i teoretycznie nie powinno być większych komplikacji ( czego i tak nikt mi nie zagwarantuje ) to myślę że muszę dać mu ostatnią szansę. Frotka kiedy byłaś u mnie i widziałaś Bonusia był w super kondycji - jak na jego możliwości - był na kolejnym bardzo silnym antybiotyku ale poprawa jest na krótko po paru dniach wraca gorączka i z bólu cały sie trzensie i tak w kółko. Konsultowałam jego przypadek jeszcze z jednym lekarzem i orzeczenie jest podobne jak lekarzy prowadzących. Nie widze powodów aby zasięgać porad kolejnych weterynarzy zkoro nie ma na to czasu. Od siebie dokładam 100 zł na operacje. Quote
Foksia i Dżekuś Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Martusiu nie ma mowy zebys dokladala do operacji Bonusia ,masz swoich 6 psow i 4 koty wiec masz i tak kupe wydatkow ,wzielas na dt darmowy Bonuis opiekujesz sie nim ,jezdzisz do wetow ,a to tez kosztuje ,a umowa byla ,ze my placimy za leczenie Bonusi i niech tak zostanie , uzbieramy i tym nie zaprzataj sobie glowy. Quote
majqa Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 dragonek100 napisał(a):(...) dużo łatwiej jest analizować teoretycznie wszystkie argumenty za i przeciw niż realnie podjąć decyzję i patrzeć temu psiakowi prosto w oczy, widzieć jak cierpi ale również jak cieszy się w momentach kiedy jest lepiej.(...) Konsultowałam jego przypadek jeszcze z jednym lekarzem i orzeczenie jest podobne jak lekarzy prowadzących. Nie widze powodów aby zasięgać porad kolejnych weterynarzy zkoro nie ma na to czasu. (...) Zdaję sobie sprawę z łatwości teorii, w tym i teorii na odległość (odnoszę to zdanie do samej siebie). Ośmieliłam się wypowiedzieć jedynie dlatego, że wiem, co oznacza podejmować takie właśnie decyzje w praktyce (uśpić, leczyć bez operacji, operować) i wiem niestety, wiem, jak boli spojrzenie stworzenia w sytuacji szorściaczka. Sugerując zasięgnięcie czyjejś opinii, nie pisałam o kolejnych wetach, mając na myśli cały ich łańcuszek, a wyłącznie o wecie onkologu i to kimś polecanym, sprawdzonym, godnym uwagi (czasem dużo łatwiej jest pacjentowi - w przypadku ludzi, właścicielowi - w przypadku zwierząt, podjąć decyzję, choćby po zamienieniu kilku zdań ze specjalistą). Jeśli tacy właśnie wypowiedzieli się już w sprawie psiaka to OK. Nie podważam ich zdania. Rozumiem, że klamka zapadła i czego bym nie napisała, nic tego nie zmieni. Quote
Onaa Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Trudno pisać cokolwiek jak się nie ma kontaktu z pieskiem, ale widzę że z Bonusiem jest bardzo poważnie. Chciałabym żeby znalazło się coś co poprawi jego stan. Czytam te posty ale w końcu to nie wiem czy zdiagnozowano u pieska nowotwór i czy na podstawie badania histopatologicznego. Oczywiście dokładam sie do operacji skoro tak zdecydowałyście tylko prosze napiszcie gdzie wpłacic pieniążki. Quote
Frotka Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 j3nny napisał(a):tylko zdaje się, że on już bardzo cierpi. oznacza to, że mamy wybór między uśpieniem od razu albo operacją :shake: Nie chcę żeby wyszło że się czepiam ale zastanawia mnie wybór miedzy uśpieniem a operacją. Na chłopski rozum: jeśli lekarz rozważa uśpienie to znaczy, że z psem jest bardzo, bardzo źle a skoro tak to znaczy że sznase na pozbieranie się po operacji są bardzo, bardzo nikłe (pies który bez zabiegu kwalifikowany jest jako pies nadający się do uśpienia zostaje dodatkowo obciążony poważnym zabiegiem). Quote
j3nny Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 Frotka napisał(a):Nie chcę żeby wyszło że się czepiam ale zastanawia mnie wybór miedzy uśpieniem a operacją. Na chłopski rozum: jeśli lekarz rozważa uśpienie to znaczy, że z psem jest bardzo, bardzo źle a skoro tak to znaczy że sznase na pozbieranie się po operacji są bardzo, bardzo nikłe (pies który bez zabiegu kwalifikowany jest jako pies nadający się do uśpienia zostaje dodatkowo obciążony poważnym zabiegiem). nie wiem czy lekarz rozważał uśpienie Bonusia od razu. rozważał? to tylko moje dywagacje, ze względu na to, że Bono się bardzo męczy. wcześniej podawałam jeszcze opcję leczenia go tak jak do tej pory, ale skoro to nie daje efektów a jemu przynosi cierpienie, to odpada. zostaje tylko uśpić go od razu albo operować. Quote
eurydyka Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 jest taka opcja, ktora jesli dobrze czytam to ten wet stosuje teraz czyli leczy paliatywnie tj walczy z bolem srodkami dostepnymi tak odchodzila goldenka przyjaciol, gdy juz za pozno bylo na operacje, bo nowotwor juz byl w plucach (rtg go wykazal) jak zaczela miec problemy z poruszaniem to wlasciciele podjeli decyzje, ze nie bedzie sie meczyc tylko dlatego, ze oni by ja chcieli "przetrzymac" kilka dni to sa niewiarygodnie trudne decyzje, ja sobie moge o tym z boku pisac, ale sama przez takie przeszlam i zawsze sie czlowiek zastanawia niezaleznie od tego jak duzo zrobil czy faktycznie wykorzystal wszystkie szanse tutaj opiekunka szorsciaka trzyma sie jeszcze tej szansy zwiazanej z operacja chociaz jak sie domyslam, to jest nikla bardzo szansa, ale chce zaufac wetowi, ze skoro mowi o operacji to jest jakas ja przy swoim psie w takich sytuacjach sie pytalam ponownie weta czy jak mi cos sugeruje to chce to zrobic dla mnie lub dla siebie , czy faktycznie jeszcze wierzy ze to moze uratowac mojego psa Quote
dragonek100 Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 Nie upieram się przy sztucznym podtrzymywaniu go na siłę przy życiu bo wiem że to nie ma sensu ale jestem za próba operacji jesli w środku okaże się że jest źle to go nie będziemy wybudzać. Frotko lekarze są zdania że trzeba coś zrobić bo przeciągać to w czasie bez decyzji takiej czy innej nie ma sensu bo on będzie miał coraz bardziej wyniszczone serce i puki jest w miarę sprawne to prędzej przetrwa operację i rekonwalescencje a długie przyjmowanie leków które teraz MUSI brać obciąża organy które jeszcze są zdrowe. Przecież czekanie aż będzie jeszcze gorzej nie ma sensu i szkoda cennego czasu. Jest obecnie na kolejnym silnym antybiotyku i jest z nim lepiej - to kolejny argument żeby właśnie teraz operować a nie czekać aż będzie słabszy. Quote
REJA Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 Od kilku dni śledzę wątek Bonusia.Nie wypowiadam się , bo nie mam doświadczenia w takiej trudnej sprawie:shake:. Pomóc nie mogę, ale mogę dołożyć się do operacji.Niestety tylko 30 zł. Myślę ,że nadzieję trzeba mieć zawsze.Bez niej nic nie miałoby sensu. Quote
Toska Posted May 25, 2009 Posted May 25, 2009 dragonek100 napisał(a):Operacja w poniedziałek o 11.30, wielkie dzięki w imieniu Bonunia za ''zrozumienie finansowe''! Czyli to już dziś odbędzie się operacja Bonusia -proszę , trzymajmy wszyscy kciuki , żeby psiak przeszedł ją pomyślnie !!!! Quote
Foksia i Dżekuś Posted May 25, 2009 Posted May 25, 2009 REJA napisał(a):Od kilku dni śledzę wątek Bonusia.Nie wypowiadam się , bo nie mam doświadczenia w takiej trudnej sprawie:shake:. Pomóc nie mogę, ale mogę dołożyć się do operacji.Niestety tylko 30 zł. Myślę ,że nadzieję trzeba mieć zawsze.Bez niej nic nie miałoby sensu. Dziekujemy bardzo bo kazda zlotowka sie liczy:lol: , tym bardziej ze nie mamy tylko Bonusia pod opieka tylko jeszcze Felicje ,Zbiega ,Teosia i Agag Afisia. Felicje dwa tygodnie temu tez miala operacje wyciecia guza , a do tego ostatnio musielismy tez dolozyc na operacje kotki. Quote
AMIGA Posted May 25, 2009 Posted May 25, 2009 Niestety choroba Cuschinga mojego Bonusia też mnie kompletnie wyssała z zaskórniaków finansowych, mogę tylko mocno ściskać kciuki za poprawę zdrowia maluszka:kciuki::kciuki: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.