Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Od zawsze marzyłam o psie i kocham te zwierzęta ponad wszystko. Cieszę się, że zmieniłam moje myślenie i podejście co do tych zwierząt, bo jeszcze kilka lat temu chciałam słodkiego, puchatego, małego szpica. Dokształciłam się w temacie psów i na przestrzeni lat zmieniły się moje preferencje co do rasy. Kocham trenować psy, nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak jest, ale po prostu mogłabym to robić cały dzień. Mimo że rodzice nie zgadzają się na psa, mam duży kontakt z tymi zwierzakami i cały czas o nich czytam. Po ostatniej rozmowie z tatą, zauważyłam, że się przekonuje i nawet zaczął gdybać więc uważam, że to duży krok do przodu. Tym bardziej, że wcześniej jeśli tylko wspominałam o psach już kazali mi skończyć temat.

Jestem osobą aktywną fizycznie i lubię wysiłek, trenuję piłkę nożną od 7 lat, więc bieganie itd. nie jest mi straszne. Sport drużynowy nauczył mnie dyscypliny, odpowiedzialności i samoświadomości. Więc uważam, że byłabym odpowiednim właścicielem czworonoga. Zapewniłabym swojemu przyjacielowi dużo ruchu(tyle ile pies potrzebuje), wysiłek mentalny, zabawy węchowe, urozmaicone spacery, odpowiednią socjalizację. Mieszkam w bloku. Wiem, że pies w bloku, a tym bardziej BC, to kontrowersyjny temat, jednak pod żadnym pozorem nie chcę krzywdzić psa. Wiem, że jeśli nie dałabym rady nie myślałabym nawet o tej rasie. Uważam, że pies może z powodzeniem żyć w bloku, jeśli zapewni mu się odpowiednie warunki.

Więc mój pies miałby około 4 spacery dziennie. W zależności od jego charakteru i potrzeb dopasowałabym je czasowo, ale na razie plan wygląda tak: rano spacer od 1 do 2 godzin-mocno urozmaicony, wysiłek fizyczny(bieganie) jak mentalny; na czas mojego pobytu w szkole miałby kongi, naturalne gryzaki oraz uczyłabym go samokontroli aby umiał się "włączać i wyłączać", czasami mój tata pracuje zdalnie, więc pies zostawałby sam krócej; Po moim powrocie długi spacer ok 2-3 godz. bardzo urozmaicony, trening, aport/frisbee, zabawy węchowe, spotkanie i zabawy z innymi psami itp.; Następnie pewnie nie będę mogła się powstrzymać i zrobię trening w domu i kolejny spacer, ale krótszy 30 min- godzina; i ostatni spacer już późnym wieczorem ok godzina-2 godz. Oczywiście to jest orientacyjnie, bo jeżeli mój pies będzie nie wymagał aż tyle to poskracam te spacery. W weekendy, ale też w ciągu tygodnia wybierałabym się nad wodę i pola na których spuszczałabym psa ze smyczy. Co do zostawania samemu w domu to psy potrzebują ok 14 godz snu dziennie, więc zostałby nauczony, że podczas nieobecności odpoczywa. Jestem zainteresowana trenowaniem obedience i agility w przyszłości. Prawdopodobnie będę chodzić do psiego przedszkola, szkoły i liceum. Pies będzie karmiony BARF'em. Szkolenie i wychowanie tylko i wyłącznie pozytywnymi metodami. Pies będzie prowadzony stanowczo, ale przyjemnie dla niego i dla mnie. W żadnym wypadku nie będęna niego krzyczeć o bicu nawet nie wspominam! Trening przy pomocy klikera, nagradzanie losowe. Mimo moich ambicji chcę aby był to piesek rodzinny z zadatkami na sportowca i tak go wychowam.

Boję się, że hodowcy pomyślą, że chcę tego psa i nie wiem z czym to się wiąże i wezmą mnie za jakiegoś dzieciaka, który chce słodkiego pieska. Natomiast wiem, z czym wiąże się posiadanie bordera i zapewnię mu wszystko czego potrzebuje. Więc proszę o radę jak pokazać się hodowcy, aby naprawdę rozważył powierzenie mi szczeniaka? Wiem wiele o psach i o tej rasie, zdobyłam jakieś tam doświadczenie, ale nigdy nie miałam takiego osobnika jak i żadnego innego. Więc boję się, że hodowcy nie będą myśleć o mnie poważnie.

Plus mam jeszcze pytanie a propos socjalizacji. Mianowicie znalazłam hodowlę która mnie interesuje, a nawet 3. Tylko, że wszystkie mają mioty na zimę. Zamierzam dopytać o to hodowcę, ale chę jeszcze tutaj. Jak socjalizować psa w zimę? Jest wiele rzeczy z którymi nie mogę go wtedy zapoznać i myślę, że to może być dość problematyczne. 

 

Proszę o rady, oraz o subiektywne opinie co do mojej sytuacji. Jeżeli uważacie, że bc nie jest dla mnie, proszę po konstruktywną krytykę, uzasadnienie i propozycję innej rasy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka uwag / odpowiedzi:

1. Na jakiej podstawie twierdzisz, że pies będzie karmiony BARFem, skoro decyzja o kupnie psa oraz zakupu pożywienia dla niego będzie leżała po stronie Twoich rodziców? Zgodzili się na BARF? Wiedzą co to? Przeprowadzony porządnie jest równie drogi, jak wysokopółkowa sucha karma. To jest konkretny mesięczny dodatkowy wydatek dla Twoich rodziców.

2. Ile masz lat? Chodzi mi o to, jak długo będziesz właścicielką psa? Przy wyjeździe na studia, pies zostanie z rodzicami, więc muszą być zaangażowani w jego wychowanie i opiekę nad nim.

3. Socjalizacja w zimie jest trochę bardziej problematyczna, ale jak najbardziej możliwa. Jeśli chodzi o ludzi: na dworcach i w centrach handlowych (do niektórych można wchodzić z psami) zawsze są tłumy ludzi. Można się popętać przy wejściu np. na koncerty. Jeśli chodzi o psy, to wystarczą bloki + park/skwer. NIe ma opcji, żeby tam żadnych psów nie było ;)

 

Nie zrozum mnie źle - widać, że poczytałaś i masz teoretyczną wiedzę, ale w praktyce wszystkie koszty i ostateczna odpowiedzialność za psa leży po stronie Twoich rodziców. Musisz ich uwzględnić w swoich planach wychowawczych i musicie mnieć "wspólny front" do psa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja tylko dodam, że BC obecnie są tak zniszczoną rasą, że ciężko znaleźć psa mało obciążonego chorobami: padaczka, nowotwory, psychozy (przy jednoczesnej nadwrażliwości na sporą liczbę leków, które wykluczają leczenie) to typowe obecnie problemy, na które możesz wydać sporo pieniędzy (Twoich rodziców, nie swoich) - i uwierz mi, że rodzice mogą Ci to wypominać. Znalezienie hodowli naprawdę dobrej zajmie Ci pewnie z 2lata, bo najpierw trzeba poznać środowisko od środka, wszyscy na wstepie na pewno zjeżą się na Twoje wiadomości i nie udzielą Ci wszystkich informacji nt na przykład chorób w konkretnej linii - musisz zapracować na zaufanie (o chorobach w danej linii czy konkretniej: w danej hodowli dowiesz się jedynie pocztą pantoflową). Polecam w tym czasie pojeździć po zawodach i seminariach jako wolny słuchacz, rozmawiać z hodowcami i właścicielami, uczęszczać na borderowe spotkania w okolicy - jak będziesz w pełni zaangażowana, hodowcy będą patrzeć przychylniejszym okiem na Ciebie i wiek nie byłby barierą - tyle że... na psa po dobrym skojarzeniu czeka się czasem i z kolejne 2lata, a i to koszt 3,5-5tysięcy złotych, czasem opłaca się bardziej import. Jeżeli jednak kolejne lata poczekasz, zdobędziesz wiedzę, pobędziesz z borderowcami i świadomie wybierzesz psa (odradzam zakup psa po pół roku, bo możesz się nadziać) to ok, w porządku.

I taka prywata ode mnie. I jednocześnie chyba mój najszczerszy post na tym Forum.
Osobiście, nie brałabym psa na Twoim miejscu, nie teraz. Nie mam nic do młodych, ale sama obecnie studiuję i od paru lat nie mam możliwości być ze swoim psem. A też miałam plany i wydawało mi się, że jak się chce to można pogodzić. No nie można zawsze, realia są czasem przykre. Moj pies dodatkowo zaczął teraz chorować, a rodzice nie zawsze chętnie stosują się do moich zaleceń. Nie zapewniają psu też tyle atrakcji, co ja kiedyś. A widziałaś kiedyś psa nieszczęśliwego? Przez pierwsze pół roku, mimo starań moich rodziców, pies popadł w apatię, zaczął zajadać nudę. Nagle stracił wszystko co ze mną miał: sporty, zajęcie, spacery. Posiwiał bardzo. Widać, że mu brakuje tych wszystkich zajęć, które mial, a spacery serwowane przez rodzicow są niewystarczające. I ja nie obwiniam rodziców, pies był moją zachcianką, oni robią co mogą (wcześniej sami mieli psy w budzie), ale nie mają ochoty, czasu i sił tak stawać na rzęsach i na przykład z psem kształtować różne rzeczy. Taka sytuacja jest frustrująca dla każdego, uwierz. I dla mnie, i dla psa, i dla rodziców - ale przez najbliższe 1,5roku dalej nie ma szans, aby pies zamieszkał ze mną. Wiem też, że w teorii wszystko jest super-pięknie :) A potem okazuje się, że do BARFa źródeł nie masz, że trzeba zakupić dużą zamrażarkę, na którą rodzice się nie zgadzają, że psi klub sportowy jest za daleko i za drogi, a na seminaria i szkolenia musisz sama zbierać pieniądze... ale nie masz z czego. Kieszonkowe + praca dorywcza wystarczają jedynie na bieżące potrzeby. A, i jeszcze są takie rzeczy, których człowiek nie bierze na poważnie: czyli kwestia imprez u znajomych, nawet w kameralnym gronie; spontaniczne wyjazdy czy wypady ze znajomymichłopakiem; wycieczki szkolne; wakacje - uwierz, przetasują Ci się znajomi. Będziesz dla nich dziwakiem, bo nie pójdziesz na imprezę, bo pies chory; nie pojedziesz z nimi gdzieś, bo musisz z psem zostać  (bo nie, nie wszędzie weźmiesz psa). Albo (co u mnei było problemem): czas maturalny. Dojeżdżadnie do szkoły, powrót i robienie obiad u mnie kończylo się tym, że byłam "wolna" po godzinie 19stej, a pobudkę miałam o 5tej ;)  Między 19 a 5 musiałam znaleźć czas na powtórki do matury, ćwiczenia maturalne, naukę i pracę domową na bieżące lekcje + zajęcia z psem. Dzięki Bogu, mój kundliszon byl już dorosły, ukształtowany czyli po 5roku życia to wiele mi wybaczał i nie był tak absorbujący (a ja czasem mogłam go spuścić ze smyczy, wołając go co jakiś czas aby coś powtórzyć, ale moglam i odpocząc, bez ciągłej czujności - ufałam mu). W weekend nie miałam jak nadrobić, bo w sobotę również chodziłam do szkoły i więcej czytałam do matury (+ wychowywalam dzieciaki w harcerstwie)... i wiem, że w teorii zawsze wybierzesz psa w swoich decyzjach, ale kiedy naprawdę masz do wyboru własną przyszłość (słabą szkołę a ambitną umożliwiającą spełnić Twoje marzenia), która wplynie na Twoje życie (zarobki i jakość zycia) a psa, własnego ukochanego psa to... jakoś czasem musisz... wybrać... siebie. Zwłaszcza, że rodzice nie będą zachwyceni, że psa stawiasz wyżej niż siebie i własną przyszłość, dla nich jesteś najważniejsza Ty, a nie pies. Co do wyborów, daleko szukać nie muszę, bo teraz mam tak - pies mi zachorował, w tym samym czasie co miałam pracować i zdobywać doświadczenie do pracy (co pomogloby mi też w znalezieniu stałej pracy, w nowym mieście bo się właśnie przeprowadziłam, a na kasie nie śpię obecnie) - i co? Musiałam zrezygnować z pracy na rzecz psa. Wydaję oszczędności na psa (te same co ciułam na własne mieszkanie i ślub), licząc że w tym samym czasie co inni studenci będą szukać prace, ja znajdę taką, która mi da nie tylko możliwość utrzymania się w dużym mieście, ale da podstawy do dobrej pracy stałej... Ot, liczę na łut szczęscia.
Oczywiście swojego psa nie żałuję i nie narzekam, ale teraz odradzam osobom niesamodzielnym życiowo do brania psa. Rodzice się zgadzają często dla świętego spokoju, a potem można wiele usłyszeć... ileż razy ja się pożarłam ze swoimi nt psa i jego potrzeb... Jeżeli cała rodzina chce równie mocno psa i to tej samej rasy, świadoma potrzeb jakie ten pies ma, i w pełni wszyscy się zaangażują w wychowanie (jednomyślnie stosując te same metody) to TAK. Ale jezeli to niepełnoletni namawia i rolą rodziców ma być zgodzenie się to jestem przeciwna.

A wiesz, te pare lat temu byłam jak Ty. Ideolożka :) że dam radę, że wszystko wiem, że wszystko mam zaplanowane. :) Ale człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje. Jeszcze raz to przemyśl i pokaż ten wątek rodzicom - w ogole zaproś ich do poszukiwań psa, do zawodów, spacerów z borderowcami, to poznawania tego świata. Jak będą tak samo nakręceni pozytywnie na to wszystko, dopiero wtedy zdecydujcie się na psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyś(ka) -dokładnie iw punkt.

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, jak sie nie ma stabilnych podstaw. Nie wiem ile masz lat, i wierzę, że piszesz szczerze , ale jestem przekonana, że życiem z psem na co dzień,  zweryfikowałoby szybko i bolesne Twoje idealistyczne założenia.

Nie wiem gdzie chcesz, w swoim planie dnia, upchac 4 spacery dziennie, barfa, szkolenia itd/plus codzienne sprzątanie po psie -pies, nawet perfekcyjnie nauczony czystości brudzi w mieszkaniu - wszędzie lata sierść, a na łapach wnosi piach i błoto; pies potrafi gryżć i obgryzać wszystko - szczególnie szczeniak, brudzi sie tez przy szykowaniu jedzenia dla psa , i przy psim jedzeniu..

No i zawsze trzeba sie liczyc z tym, że trafi się pies naprawde kłopotliwy, chorowity albo nad-aktywny.

Myślę też, że idealizujesz metody pozytywne  i klikera. I to nie tak, że ja wciąż krzyczę albo biję swoje psy, ale stosuje i nakazy i zakazy - są rzeczy, których nie wolno robić i tyle.

I jeszcze kwestia pieniedzy - wiadomo, ze możesz być z zamoznej rodziny, i dostajesz porządne kieszonkowe i te 500 zł na psie przedszkole czy 1400 na jakieś weekendowe seminarium -to dla ciebie niewielka kwota, ale watro wcześniej sobie to policzyć -ile konkretnie będzie kosztowało utrzymanie psa. 

20 kg pies zjada dziennie ok 0,5 kg surowego mięsa/ średnio - przy dużej ilości treningów/sportów pewnie troszkę więcej.  Wołowina gulaszowa, czyli taka podlejsza, kosztuje w sklepie ok 18-25 zł / za kg. Do tego suplementy, jakieś smaczki;  Powinno sie podawać chociaz 3 rodzaje miesa, i lepiej nie dawac wcale kurczaka. Kaczka  czy gęś nie jest  tańsza.. Dobrze jest sobie policzyć ile orientacyjnie wyjdzie taki barf miesięcznie, szczególnie na poczatku, gdy musisz kupić suplementy, naprawdę przydaje się dobry nóż/tez kosztuje, oddzielna deska,  itd. Potem, z czasem  gdy masz to wszystko ogarnięte na pewno jest łatwiej, ale nie wiem czy taniej - bo im więcej czytasz i sie wgłebiasz w temat, tym bardziej  widzisz co można zrobić lepiej.

No i naprawdę nie wszędzie nie da sie zabrac psa. Nie piszesz czy masz juz prawo jazdy i samochód.  Nie wszystkie autobusy wpuszczają psy, np polskie busy -raczej nie. W wiele miejsc nie da się wejśc z psem.

A co zima przeszkadza w socjalizacji? nawet lepsza jest niz lato, bo nie jest tak gorąco, nie ma wszędzie nadmiaru ludzi, którzy nachalnie chcą głaskać szczeniaka.

Jesteś obecnie w średniej szkole?

Szpice są super.  Ja nie jestem dzieckiem, i mam słodkiego, puchatego, średniego szpica.Naprawde fajny pies.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedzi.

Teraz idę do szkoły średniej.

Pies to jedno z moich największych marzeń i podchodzę do tego poważnie i staram się krytycznie. Rodzice też marzą o psie. Po prostu uważali, że pies w bloku się męczy i to prawda, jeżeli się nim nie opiekuje.

Cały czas nad tym wszystkim myślę i jeszcze będę. Jestem w stanie naprawdę dużo zrobić dla psa i praktycznie podporządkować sobie pod niego moje życie. Co do szkoły, na razie nie ma problemów, bo szybko się uczę, w domu praktycznie nie zaglądam do książek. To co znajomi o mnie pomyślą mnie nie interesuje, nie jestem może jakimś wielkim introwertykiem, ale nie przeszkadza mi samotność. Jeżeli będę musiała zostać z psem zamiast iść na imprezę, to zostanę z przyjemnością. Wiadomo nie zawsze, ale to jest mój obowiązek.

Jestem w stanie wychodzić 4 razy dziennie na długie i wyczerpujące spacery. Rodzice może nawet chcieli by się nim zajmować, ale wolę to robić ja, oczywiście ustalimy wszystkie zasady jakie panują w domu itd.

Wyjazdy nie są dużym problemem, nigdzie nie jeździmy od kilki lat, a jak będziemy mieć psa już zdecydowałam, że albo zabieramy go albo ja z nim zostaję. Z barfem tata by mi pomagał, on interesuję się tymi tematami.

Źle napisałam o metodach pozytywnych, oczywiście będą zasady i surowość, ale bordery są wrażliwe więc chciałam zaznaczyć, że nie będę psa karać itp.

Brud mi nie przeszkadza, wiem, że z tym wiąże się posiadanie psa i jestem na to gotowa.

Co do tych studiów i pracy itd. to myślałam o tym. Twój post też skłonił mnie do myślenia. Mam dużo wątpliwości, może zrezygnuję z psa, ale nie wiem, będzie mi ciężko. Porozmawiam jeszcze o tym z rodzicami, może wybierzemy mniej wymagającą rasę, a może zrezygnuję...

Czy jest jakaś rasa jaką byście polecili mi w mojej sytuacji?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale po skończeniu szkoły średniej wybierasz się do pracy/szkoły w swojej miejscowości/ będziesz dalej mieszkać w tym samym miejscu?  czy myślisz o studiach? wyjeździe z domu?  To tylko 3 lata, niewiele.

A ja to bym Ci zaproponowała , w takiej sytuacji,  wzięcie psa na tzw dom tymczasowy, czyli takiego psa potrzebującego pomocy, któremu się szuka domu.  Teraz jest bardzo dużo takich psów, tez szczeniaki, które szukają chociaz tymczasowego domu . Bierzesz psa, np przez fundację lub osoby zaangażowane w taka pomoc/pewnie przez dogo by sie znalazło kogoś zaangażowanego, kto mieszka blisko Ciebie i wie jak to funkcjonuje/ to znaczy twoi rodzice formalne biorą takiego psa  pod opiekę. I potem sie nim zajmujesz, a jednocześnie mu szukasz dobrego domu na stałe/ robisz ogłoszenia - mogłabyś praktycznie zobaczyć wtedy, i twoi rodzice też, jak to wszystko wygląda w praktyce.

  Bo w Twojej sytuacji to dobrze byłoby, żeby rodzice tez chcieli psa, i ewentualnie przejęli nad nim opiekę w razie potrzeby.  A jakiego rodzaju psa by chcieli rodzice?

 

edit zobacz tez np w fundacjach czy grupach, któe pomagają borderom np na FB jest SOS borderom/linka mi dogo kasuje/ i pewnie wiele innych - może akurat szukają kogoś do zaopiekowania sie psem w typie bordera na tymczasowo / może gdzies blisko ciebie jest jakis border/pies w typie , który szuka chociaz tymczasowego domu -

tutaj jakiemuś psu w typie bordera szukają domu tymczasowego https://www.fundacjazwierzecapolana.org/border/

 a tutaj (drugi post od góry) dwa małe szczeniaki szukają chociaz tymczasu*ale niepodobne do border) młodziutkie

https://pl-pl.facebook.com/jednoserceniedarady/

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też poleciłabym Ci wziąc psiaka w ramach Domu Tymczasowego od fundacji - to ciekawa przygoda i zdobywasz doświadczenie... ja zresztą dzięki prowadzeniu DT dowiedziałam się czego tak naprawdę szukam w psie. Bo myślałam przedtem, że dla mnie idealnym psem jest pies północy, szpic - a przez swoje bardzo różne tymczaski uświadomilam sobei, że mocno pomyliłam się z grupą. A niby w rasie siedziałam już z 6lat i znałam kilkadziesiąt, by nie powiedzieć że ze sto przedstawicieli rasy. Co innego widzieć na spacerach i wyjazdach, a co innego żyć pod jednym dachem, 24h/dobę z konkretnym psem. Oczywiście jezeli podejmiesz się DT to mogę polecić Ci z własnego doświadczenia to, aby to był DT z fundacji, na wcześniej ustalonych warunkach współpracy (kto szuka domu, kto opłaca leczenie, kto oplaca utrzymanie, czy i w jakim zakresie masz wpływ na przyszly dom, czy masz kontakt z przyszłym domem, co będzie jak pies będzie mial spore problemy, z którymi sobei nie poradzisz itd.). Wtedy fundacja szuka dobrego domu, a Ty dajesz z siebie wszystko co najlepsze. Ja bycie DT nie żałuję - wiele się nauczyłam przez to i moi rodzice zresztą też wiele z tego wyciągnęli.

Z perspektywy czasu wiem też, że łatwiej wziąć psa... mniejszego. Na przykład mieszkanie znaleźć dla psiarza to kosmos. Jednak jak psa masz wychowanego, małej rasy (przy czym często dla właścicieli mieszkań mały pies to pies do wagi 6kg i wzroście max standardowego kota)  to nawet 4. piętro bez windy nie będzie dla Ciebie problemem i wlaściciele patrza przychylniej. Kiedy się orientowałam ostatnio na rynku czy jest szansa, by za tą kwotę, która mogę dać za mieszkanie, znajde takie psioolubne, które zgodzi się na starzejącego się psa, na parterze (nie może chodzić za bardzo po schodach już, to niezdrowe dla psich stawów i kręgosłupa) i średniej wielkości to przyznaję, nie znalazłam. I co z tego, że pies nie niszczy: za duży, zbyt będzie się futrzył, a jak już ktoś się zgadzał to bylo za wysoko dla psa. Naprawdę dopóki mieszka się z rodzicami o wielu rzeczach się nie myśli. Ja zakładałam, że jakoś to będzie, bo przecież nie jestem jedyną, która jedzie z psem na studia, i ludzie godzą wszystko. I patrz, kurcze, nie wyszło. Na pewno łatwiej jest jak zostajesz w mieście rodzinnym na studia - wtedy nie musisz zarabiać na mieszkanie i masz do pomocy kogoś dodatkowo (bo co z tego że lubisz samotność, jak przez samotność możesz nie mieć znajomych, którzy by Ci pomogli z psem, bo nikt nie chce być olewany i to z powodu... psa).
Inna sprawa, że nie wiesz jak ułoży Ci się plan zajęć. Ja na przykład na licencjacie miałam tak, że zajęcia miałam od 8 rano (czasem od 7:30), co oznaczało, że musiałam wyjść o siódmej/6:30 z domu, potem godzina przerwy od 11 do 12, więc nei było szans wrócić do domu wyprowadzić psa i kolejne zajęcia poprzeplatane pół godzinnymi-godzinnymi przerwami tak, że kończylam o 21. I tak dzień w dzień (na mojej uczelni nie było mozliwości układania planów zajęć). Zanim wracałam do mieszkania była 22 (tylko 2x w tygodniu wracałam o 20). O pracy na tygodniu nie było mowy, a jeszcze musiałam gdzies wcisnąć praktyki. Nie wiem kompletnie gdzie mialabym wcisnąć jeszcze psa. Na trzecim roku miałam już ciut luźniej, ale w nocy pisałam pracę dyplomową, a w okienkach między zajęciami pracowałam (bo sytuacja finansowa mnie do tego zmuszała też, żeby pracować jak najwięcej), dalej nie było czasu na psa (miewałam długie meisiące, gdzie spałam po 3h/dobę maksymalnie, bez względu czy to weekend czy nie). Nawet jak pójdziesz na zaoczne to jednak w tygodniu też nie wiesz jak uloży Ci się praca. A jak pies Ci zachoruje albo będzie miał lęk separacyjny (bo po przeprowadzce do nowego miejsca zdarza się , że psu pojawiają się problemy behawioralne) to juz w ogóle będzie kosmos. Samemu ciężko jest zajmować się psem. Ja mialam u siebie kotkę, bezproblemową, grzeczną, spokojną... ale jak jej białaczka zaczęła dawać się we znaki to mimo że z bratem robiliśmy dyzury (wówczas z nim mieszkałam) to i tak kotka zostawała pare godzin sama. A trzeba było być z nią 24h/dobę: miała pod koniec zycia problemy z oddychaniem (w każdej chwili mogla się udusić), wymagała dokarmiania na silę, a potem dożylnie, pomagania przy załatwianiu, nie mówiąc że robiła pod siebie... i musiałam dawac jej podskórnie kroplówki i czekać aż kroplówka spłynie... a była młoda, miała 5lat... choroba była ukryta do momentu aż nie przeprowadzila się do nas. Do mieszkania jak wracałam biegiem to zawsze najpierw sprawdzałam czy kotka żyje, a potem cały wieczór sprzątałam fekalia, prałam, zajmowałam się nią... w nocy też czuwałam. Ostatecznie kotkę zawiozłam rodzicom, bo mieszkam jeszcze z babcią - ciągle ktoś czuwał nad kotką.  Moja opieka na studiach to raptem pół roku, ale chodziłam jak zombie i ten semestr był dla mnie ciężki: przez chorobę kotki byłam do tyłu ze wszystkim... Nie mówiąc, że pod koniec życia kotki wydałam WSZYSTKIE własne oszczędności i zapożyczyłam sie u rodziców... Ale nie wiem też co by się stało, gdybym wtedy nie mieszkała z bratem: on wiele wybaczał, nawet to że capiło chwilami w mieszkaniu nieźle... nie wyobrażam sobie, żebym wtedy mieszkała z obcymi ludźmi. Choroby zwierzaka się nie przewidzi, jak i możliwych problemów behawioralnych, planów zajęć, sytuacji finansowej, sytuacji meiszkaniowej na rynku... wszystkiego. To dlatego uważam, że naprawdę WARTO poczekać na czas, kiedy będziesz samodzielna i wtedy dopiero wziąć psiaka - tego wymarzonego, bo brać innego psa, prostszego w obsłudze na zasadzie kompromisu to też kiepski pomysł. Uszczęśliwić możesz na siłę tylko siebie i tego psa. ;) A ten czas, który przed Toba jest możesz potraktować jako mozliwość na odpowiednie przygotowanie się do psa: czytać, poznawać, jeździć. Taki wyczekany latami pies to dopiero COŚ! :)

I tak na pocieszenie dodam - jeżeli nie weźmiesz teraz psa to chociaż to trudna decyzja, to warto poczekac. Mój narzeczony czeka na własnego, wymarzonego psa już 21 (dwadzieścia jeden!) LAT. I ostatnio rozmawialiśmy o tym, i sam doszedł do wniosku, że jeszcze będzie musiał poczekać z parę lat, z co najmniej z 4lata. Jednak potem czeka się już inaczej i on wcale nie żałuje, że tyle czeka: sam chce psa rasy bardzo wymagającej i jak długo był zły, że nie może mieć psa... tak teraz jest wdzięczny. Nie dalibysmy rady z takim psem w tej chwili, pozostaje czekać na lepszy czas.

Trzymam kciuki za decyzję ;) Z tego co piszesz widac, że masz sporo oleju w głowie i jesteś odpowiedzialną Osobą, natomiast mój post to tylko porady, z racji, że sama namacalnie wiem jak czasem ciężko jest wejść w dorosle życie, z psem przy boku. Niemniej jednak: kibicuję. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro jesteś jeszcze przed liceum, to decyzja o wzięciu psa, metodach wychowawczych, żywieniu itp. będzie decyzją Twoich rodziców. Piszesz, że brud Ci nie przeszkadza, a Twojej matce? Sama sprzątasz w domu? 

Tak, jak pisali przedmówcy - jeśli cała rodzina chce psa i jesteście wszyscy zgodni co do rasy i opieki nad psem, to wspaniale. Jeśli nie, a Ty próbujesz przepchnąć u rodziców swoje ambicje, to stanowczo za wcześnie na zakup/adopcję własnego psa. Po prostu nie będziesz jeszcze w stanie sama się nim zajmować.

W tym momencie albo DT, jak pisała Tyśka, albo adopcja/zakup psa "rodzinnego", który będzie chołubiony i ogarniany przez wszystkich członków rodziny, i któremu świat się nie zawali gdy wyjedziesz na studia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzice zostawiliby mi opiekę nad psem, wychowanie itp. Chcą mieć psa, ale nie do końca mają czas i nie są przekonani. Rzeczywiście adopcja tymczasowa to dobry pomysł, porozmawiam o tym jeszcze, ale ostatnio się nie zgodzili. Jeśli teraz też nie, to chyba rzeczywiście odpuszczę. Bez psa będę miała więcej swobody i zdecyduję się na niego jak już to jak ktoś napisał się usamodzielnię i ustatkuję. Ewentualnie, jeśli rodzice zgodą się też niem zajmować i "przejąć" jeśli ja nie będę mogła. Za rok albo trzy lata i tak wyprowadzę się do siostry więc pies teraz to byłby tylko problem.

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyśka ale mnie przestraszyłaś tym opisem wyboru hodowli BC.... Mnie by to przerosło. A marzyłam sobie tak po cichu kiedyś o BC... Tyle, że chyba nie udałoby mi się to, bo za wiele psów czeka do adopcji i serce by mi pękło, że któregoś nie przygarnęłam (a mogłam).

Ale na psa czekałam dłużej niż Twój narzeczony, bo prawie 40 lat :)  I jestem teraz z moim cudownym ukochanym kundelsonem przeszczęśliwa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Joanienka, ja choruję na BC od dawna, ale niestety nie miałabym odwagi teraz kupić psa. No chyba, że typowego użytka-pastucha, ale na takiego nie zapowiada się, abym miała warunki ;) BC można też adoptować, bo moda robi swoje.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...