Czarodziejka Posted June 16, 2010 Posted June 16, 2010 Gromiś na razie bez znacznych zmian. Dostaje jeszcze antybiotyk po kastracji. Dziś i jutro. Nabyłam Hydroksyzynę - ok. 8.00 PLN i będziemy podawać. Zobaczymy reakcję, może się nieco chociaż wyluzuje i posiedzi pod drzewem na smyczy. Spaceru nie biorę jeszcze pod uwagę, bo będzie szukał szczelinki, dziury, dołka, czegokolwiek, żeby się schować. Quote
Czarodziejka Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Nikt do Gromisia nie zagląda... Wczoraj miałam expresową akcję przejęcia i oddania hodowcy seterka szkockiego. Rano go odebrałam i przeszałał u nas cały dzień. Wieczorkiem już przyjechała po niego jego hodowczyni i pies wrócił w bezpieczne ręce. Był niezwykle żywy i radosny, spragniony ludzi i zabawy. Całe swoje życie - kilkanaście miesięcy - przesiedział w beznadziejnych warunkach bez uwagi człowieka i bez ruchu. Kiedy jechałam po zakupy musiałam go gdzieś przymknąć. W domu nie pasowało - 10 minut stania z uchem pod drzwiami - płakał tak żałośnie, że postanowiłam go do Groma. Młodziutki, radosny psiak spodobał się naszemu naburmuszonemu panu i nawet zauważyłam, że reagował na jego płacze! Grom nie uciekał do tyłu, tylko leżał przed budą, ale czujnie patrzył. Kiedy podeszłam po powrocie do kojca wypuścić seterka ten w szale radości wsadził łapę między pręty furtki i pazurem się zawiesił. Zapłakał, a Grom wyskoczył z kryjówki w odruchu obrony! Ale zaraz uciekł z powrotem :-? Quote
Czarodziejka Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Gromiś w swojej ślepej uliczce. Do niedawna od strony, od której robię zdjęcie kojec był zastawiony budą. Tyle Groma wystaje z jego kryjówki, albo wcale, jak się dobrze wsunie. Widać wykopy pod budą, jeszcze przed kastracją zaczął wygryzać styropian z ocieplenia i zdzierać papę z dachu. Umacniamy kamieniami, żeby się buda nie przełamała, nie zapadła i nie przechyliła. Piasek ma zmieniany, bo sika wszędzie, a wychodzić jeszcze nie chce. Od dwóch dni podaję Hydroksyzynę. Jest nieco mniej zestresowany. Nie ucieka już od razu, tylko przetrzymuje do momentu, kiedy ktoś jest dość blisko kojca. Kiedy leży w swojej kiszce, można go głaskać, klepać trzymać za pyszczek. Nie ucieka, leży jak baranek. Quote
Czarodziejka Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 A tak wyglądają budy - dwie w jednej po gromisiowych obgryzkach. Część z nich wywłamał z gwoździami, resztę trzeba było usunąć, żeby się nie rozdarł. Belka zabezpieczająca przed wyskoczeniem wygryziona na całej długości. Pomimo wyrywania się z kojca, Grom wychodzić na smyczy nie chciał... Quote
Cantadorra Posted June 18, 2010 Posted June 18, 2010 Oj, Gromiś niezłą ilość zniszczeń spowodował :( Mam nadzieje, że antydepresant zacznie robic swoje. Quote
sylwija Posted June 21, 2010 Posted June 21, 2010 Kurcze, może będzie dobrze. Trzymam kciuki. Ciekawe, ile jeszcze mu czasu potrzeba.. Pospiesz się, chłopaku, szkoda życia marnować na takie fochy.. Quote
figanadrzewna Posted June 23, 2010 Posted June 23, 2010 u Czarodziejki pojawiła sie cudna onkowata Carmen, powinno to Gromisia co najmniej zaintrygować ;) .... tak myślę :) Quote
Czarodziejka Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 Gromisiowa parka ma się słodko. Leżą sobie razem, wąchają, dotykają nochalkami. Sielanka i roskosz i wszystko bezpiecznie, bo Gromiś wycięty. Kiedy Carmi wychodzi na wolność i spaceruje sobie wszędzie Grom stoi smutny z nochalem między szczelinami kojca i patrzy na nią tęsknie. Może da się wyciągnąć, żeby popatrzyć na damę swego serca poza kratami. Na razie, kiedy chcę go wyprowadzić wciąż jeszcze tchórzliwie włazi w swoją ślepkę. Quote
Szarotka Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 Mam nadzieje, ze dzieki wielbicielce sie osmieli i rozkwitnie :):) Quote
Czarodziejka Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 Dzień kolejny together. Oboje wyglądają razem przesłodko. Gromiś nieco ośmielony - sunia + prochy robią swoje ;) Dziś dzień zdjęcia szwów, ale po kastracji wetka nie dała mi "głupiego jasia", więc nie było siły wyciągnąć Groma z kojca, a dokładniej, z jego ślepki ciasnej, ale włąsnej. Zadzwoniłam do lecznicy, ponieważ muszę wyjechać na kilka dni, a tu termin, ale Grom zgoił się bez powikłań, więc mogę przyjść z nim po powrocie odbierając wcześniej zastrzyk. Dostałam kołnierz na wypadek podlizywania rany, ale nawet sobie między łapy od czasu cięcia nie spojrzał, więc wszystko jest idealnie czyste i może poczekać. Jestem absolutnie zadowolona z Gromisiowej Carmen. Jest prawdziwą damą - delikatną, słodką sunią i bardzo pięknie ze sobą współżyją ;) Quote
figanadrzewna Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 myślę, że Carmen go ośmieli. Nie takie rzeczy kobiety robią z mężczyznami ;) Jeszcze chwila i pójdzie za nią wszędzie:evil_lol: Quote
Szarotka Posted June 24, 2010 Posted June 24, 2010 No Grom powodzenia na nowej drodze zycia ;);) Quote
bela51 Posted June 25, 2010 Posted June 25, 2010 Dzieki Carmen, zajrzałam do wątku Groma. Biedny strachulec, tak bardzo mi go zal.:-( Oby przyjaźn z Carmen pomogla mu wyjsc ze swojej skorupy. Quote
bela51 Posted June 26, 2010 Posted June 26, 2010 Zagladam do kumpla Carmen, w oczekiwaniu na powrót Czarodziejki i nowe wiadomości.. Quote
bela51 Posted June 26, 2010 Posted June 26, 2010 [quote name='Szarotka']A Carmen tez ma swoj watek ?? Tak, to jej watek http://www.dogomania.pl/threads/183880-Carmen-sam-strach-rozpacz-ju%C5%BC-w-Hoteliku-BRAKUJE-ok.-200z%C5%82-DEKLARACJI!!!! Quote
sylwija Posted June 28, 2010 Posted June 28, 2010 Oby się Gromiś zsocjalizował Carmen śliczna jest - mam nadzieję, że dobry wpływ ma :) Quote
bela51 Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 Ja tez czekam niecierpliwie na Czarodziejke i relacje z przyjaźni Carmen i Groma. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.