Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czarodziejka nie ma znowu dostępu do netu a wieści trochę jest...
Gromiś regularnie wychodził na spacerki a raczej był wyciągany przez Czarodziejkę;) Kilka dni temu próbował z nim wyjść TZ Czarodziejki i Grom go złapał za rękę:shake: Krzywdy specjalnej nie zrobił, ale trochę źle to wróży na szybkie postępy Groma i jego szanse na adopcje...

Posted

o kurczę! to się rozbestwił mały gówniarz. do tej pory nigdy nikogo nie ugryzł w schronie a w sumie miał do czynienia z mężczyznami codziennie, choć oczywiście żaden go na siłę z kojca nie wyprowdzał

Posted

Już się mogę logować.
Otóż Gromiś zna mojego TZ, bo ten sprząta mu kojec i to dość często, zmienia mu wodę, chrupki sypie. Prawdą jest jednak, że nigdy nie próbował Groma wyprowadzić, ale wiecie...wiosna przyszła i facet pomyślał, że Gromisiowi dobrze zrobi spacer po łąkach do lasu. Wszystkie nasze kulawe psychicznie psy po krótszej lub dłuższej szamotaninie zawsze posłusznie z nim wychodziły. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ psy oswajają się z ludźmi. Tym razem TZ wyciągnął Groma z budy, zapiął smycz i myślał, że właśnie wychodzą, a Grom błyskawicznie wpełzł za budę. TZ go stamtąd wyciągnął na rękach i próbował go wyciągnąć z kojca. Grom zaatakował, ale nie z agresją, tylko złapał TZta za rękaw. Myślę, że biedak wystraszył się tej akcji. Tak po prostu. Potem siedział skruszony, oczęta prawie wyszły z czaszki. Ja siedziałam z nim i widziałam, że dupka mu się trzęsła, kiedy do niego mówiłam. Kość leżała przed nosem nieruszona... Grom nie reagował. Za to, kiedy wyszłam i zamknęłam furtkę, gnat poszedł w obroty.
Dziś wyczołgał się ze mną na chwilkę, ale jakby bardziej zainteresowany, bo wszędzie trawka i nowe zapachy :)

  • 2 weeks later...
Posted

Ostatnie dni schodzą mi na zamartwianiu się o moją staruszeczkę Foczkę - zdiagnozowana przez weta oczekuje na swój koniec...:( Wyrok - starość. Sunia jest bardzo wiekowa, totalnie głucha i półślepa, ma trzecią powiekę, słabe serduszko i figurę beczki na krótkich łapkach - mimo iż na diecie. Bardzo mi ostatnio sapie, ciężko oddycha chociaż jest wciąż pogodna i jakby nie zauważa swojej niedołężności. Płakać mi się chce, kiedy widzę jej wierny uradowany ryjek...
Grom doszczętnie zniszczył budę, rozwalił belkę zabezpieczającą kojec. Trwają odstrzały saren - ohyda - on to słyszy i się wścieka, skacze, szczeka, wyje. Po ostatnim spacerze - a raczej ciągnięciu go po trawie i siedzeniu przy nim, żeby się oswoił z trawą i miejscem - zniszczył swoje szelki. Chciałam go w kojcu odpiąć - szelki wraz ze smyczą, ale wyrwał się i wpakował już rozpięty do budy. Byłam tak zmęczona spacerem, że dałam mu spokój. Po jakimś czasie resztki szelek i przegryziona smycz przyozdobiły wejście do budy.
Jako snob i glancara chciałam, żeby wiosnę moje psy przywitały z nowym wyposażeniem obiadowym. Wyciągnęłam blaszane miski, które ciepłą porą wygodniej mi utrzymać w czystości. Poza tym goście mnie nawiedzają, a tu jakieś gary. Miseczki lśniące - po kilku pokoleniach psów, ale zadbane stanęły przy stanowiskach psów i kotów. Gromisiowa wytrzymała jeden posiłek....Teraz znowu gar, też wykrzywiony. Grom natrętnie wszystko gryzie, ostatnio sprzątając mu obie budy znalazłam kawał dechy z gwoździami - oderwał od dachu budy. Daję mu duże gnaty, żeby się wyżył, zostają łupki. Ma dużo energii, której nie potrafi w normalny sposób spożytkować. Nie interesują go za bardzo spacery, a jedynie żywe obiekty, które można wytarmosić, wczoraj rzucił się na Foczkę, biedaczka jest głucha, więc nie zauważyła go z boku. Był na smyczy - związanej na supeł i lichutkiej starej obroży, bo nic innego pod ręką nie miałam, a wyjść pies musi. Nie ugryzł Foczki, ale tak ją przestraszył, że się przewróciła i nie mogła złapać oddechu, myślałam, że to zawał, bo ma bardzo słabe serce. Dobrze, że nie słyszała jego warknięcia. Jest to dziwne, ponieważ są dni, że Foczka stoi przed kojcem i patrzy na Groma tak czule, albo kładzie się przy samych prętach, żeby czuć jego ciało, kiedy on leży po drugiej stronie.
Rozmawiałam z Kają z Fundacji Niechciane i Zapomniane, oni mieli podobny przypadek. Jeśli pies urodził się dziki, to być może nigdy się nie zresocjalizuje. Grom respektuje tylko mnie - znaczy nie gryzie i daje się wyciągnąć z budy i kojca. Tzta zna i nie da mu się ruszyć. Może gdyby był w mieszkaniu byłoby inaczej, Marta coś na początku wspominała, ale ja takich warunków nie mam. Powiem tak - popracuję nad nim jeszcze, ale jeśli nie bedzie efektów przez najbliższe miesiące, to musicie zadecydować, gdzie go umieścić. Ja mam tu miejsca hospicyjne dla psów starych i chorych. Grom zajmuje cały kojec z podwójną budą, którą doszczętnie zniszczył. Wiem, że jest buda dla Kuby w Koninie, ale to nie zmienia faktu, że zniszczoną budę trzeba zreperować - wymienić przód - narazie. Nie ma to sensu, kiedy zajmuje ją Grom, bo zniszczy ją ponownie. Mówiąc otwarcie - Grom nie jest psem hospicyjnym, jest młodym psem do potencjalnej adopcji. Pytanie: kto go w takim stanie zaadoptuje?
Potrzebuję kolczatki i porządnej smyczy dla niego. Kolczatki nie przegryzie i może będzie bardziej posłuszny. Szelki przegryzł, ale nie wzgardzę, jeśli takowe ktoś zakupi.
Jest wiosna poza tym i hormony w Gromie buzują. Może po kastracji byłby spokojniejszy...
Tak sobie piszę, bo jestem już na prawdę zmęczona. Dziś tz, który bywa u mnie czasem i widzi szkody świeżym okiem, zakominukował, że to kwestia dni, kiedy Grom przegryzie belkę zabezpieczającą i wyskoczy górą. Trwją polowania i odstrzały. Nie mam teraz takiej belki na zawołanie i przed świętami jej nie załatwie. Po prostu się martwię.

Posted

Kastracja na pewno by sie przydała - mój pies - bardzo narowisty, uspokoił się po zabiegu, taki bardziej jest stateczny.. Choć energii mu nie brakuje i wcale innym psom nie ustępuje, dalej mu sie podporzakowuja..
Może Gromowi potrzebna jest praca z behawiorysta, może jakieś szkolenie..

Posted

Po naszych łąkach szaleje stado zakochanych psów. Grom zatem szaleje na ich widok. W sumie, nie ma się czemu dziwić. Facet jest młody i w pełni sił. Nabyłam mu więc dzisiaj ogromną smoczą kość dla odwrócenia uwagi. Bardzo jest teraz nią zaaferowany. Nie mieści się w oknie budy, więc musi jej pilnować na zewnątrz. Za ciężka, żeby ją wtaszczyć na dach, za szeroka, żeby się z nią wcisnąć za budę i za wielka, żeby dyskretnie zakopać ;)

Posted

[quote name='Czarodziejka']P...... Nabyłam mu więc dzisiaj ogromną smoczą kość dla odwrócenia uwagi. Bardzo jest teraz nią zaaferowany. Nie mieści się w oknie budy, więc musi jej pilnować na zewnątrz. Za ciężka, żeby ją wtaszczyć na dach, za szeroka, żeby się z nią wcisnąć za budę i za wielka, żeby dyskretnie zakopać ;)[/QUOTE]
:evil_lol::evil_lol::evil_lol: no to biedak wielkiiii problem;)

Posted

Nie wiem, czy są środki na kastrację. Na pewno by się znalazły. Ja potrzebuję na teraz kolczatki, albo pancernych szelek i mocnej smyczy. Może ktoś zakupi? Nie mam go jak wyprowadzać, bo wszystko zniszczył.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...