Karolcia_ko5 Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 A czy znacie już takie psiaki, które jednak na człowieka się otworzyły? ? Ktoś zna historię takiego pieska..... ? Quote
Szarotka Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 Ja znam:):) Ogonek vel Yogi juz w stalym domu :):) http://www.dogomania.pl/threads/143252-****Yogi-bez-ogonka-pojecha%C5%82-do-domu.-Trzymajcie-kciuki-! Quote
Czarodziejka Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 Otworzył się również katowany Lucky. Był u mnie na DT i pojechał do Anglii do DS. Quote
figanadrzewna Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 pewnie że znamy- Gusia i Marlej http://www.dogomania.pl/threads/172458-P%C3%B3%C5%82-roku-trzymali-go-w-piwnicy!!!M%C5%82ody-chory-ONek-(i-ja)-potrzebuje-pomocy Quote
Karolcia_ko5 Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 Dzięki wam. Zaraz sobie przejżę wątki.... Oby Gromisiowi też się udało!!! Pamiętam swoje próby przekonywania go.... Nawet najlepsza kiełbasa nie skutkowała. Przesiadywanie i mówienie w boxie też... Zero wogóle reakcji. Tylko panika w oczach i bez ruch.. Choć wiem, że i tak mało czasu mu poświęciłam. Quote
Czarodziejka Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 Ode mnie je ;) Ale kiedyś mogłam na nosie frykasik położyć i nie tknął. Quote
Karolcia_ko5 Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 Mnie bardzo bolało, że widziałam, że chętnie chce to zjeść tylko tak panicznie się boi.... Jak wychodziłam oczywiście wszystko wciągnął. Trzymam kciuki za dalsze postępy. Psiak jakoś jest bliski, chciała bym tu za kilka tygodniu przeczytać o wielkiej zmianie ;) Quote
Szarotka Posted June 13, 2010 Posted June 13, 2010 Gromis ja wierze w ciebie. :):) tak jak wierzylam w Yogiego :):) Quote
Czarodziejka Posted June 13, 2010 Posted June 13, 2010 Ostatnia noc Gromisia mężczyzny. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Quote
Lu_Gosiak Posted June 13, 2010 Posted June 13, 2010 Czarodziejka napisał(a):Ostatnia noc Gromisia mężczyzny. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. ja rowniez...mocno trzymam kciuki:) Quote
figanadrzewna Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 powodzenia i niech wszystko pójdzie dobrze. Quote
Czarodziejka Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 Gromiś odwieziony... Biedak wczoraj poszedł spać o suchym pysku, więc żeby nie głodować spożył własną qoopę na śniadanie, którą po "głupim jasiu" zwrócił :-? Rano był bardzo żywy - obszczekał samochód z pieczywem, który co drugi dzień do nas przyjeżdża, a potem również mój. Pojechałam odwieźć córeczkę do szkoły i zaparkowałam na wprost kojca, żeby go nie taszczyć przez całe podwórze. Kiedy przygotowałam sobie wszystko - kocyk, prześcieradło, gazety jako podkłady na wszelki wypadek, rękawiczki, gromisiową książeczkę zdrowia oraz siedzenie w samochodzie - z przodu, bo mam trzydrzwiowy i ciężko jest wydobywać psa z tylnego, przebrawszy się w robocze łachy poszłam zapodać zastrzyk. Grom wlazł w swoją norkę za budą, ale tylna łapa, której do zastrzyku potrzebowałam idealnie wystawała. Patrzył mi w oczy tak głęboko, a ja mu igłę...Zastrzyk działa po ok. 10 minutach, więc odeszłam, żeby dać mu chwilkę. Wyczołgał się ze swojej ślepej uliczki i idealnie ułożył przed budą. Patrzył, patrzył, dziwił się, ziewał, zwymiotował treść żołądka i padł. Ja do niego, żeby go przenieść, a on chwiejnym ruchem chciał jeszcze do budy czmychnąć, ale nie udało się. Wzięłam go pod paszki i jazda do samochodu, a wysoki jest na dwóch łapach ;) O ciężarze nie wspomnę. Ułożywszy go wygodnie z sercem bijącym jak dzwon i trzęsącymi się rękoma pstryknęłam jeszcze fotkę dla was i w drogę. Akurat lać zaczęło. Do lecznicy mamy kilka kilometrów, Gromiś majcy już wszystko głęboko gdzieś zaczął sobie odjeżdżać, a ja przedzierałam sie przez ulewę i dziury w drodze modląc się, żeby na którejś mi się nie pożygał. Na miejscu Gromowi przybyło chyba z 10 kilo, więc resztką sił wtaszczyłam go do środka. Wszystko mu już zwiotczało, łącznie z jęzorem, który śmiesznie zwisał bokiem. Jedna z wetek przyszła mi z pomocą i razem położyłyśmy go na stole. Tam nagle Grom podniósł łeb i spojrzał wkoło mętnym wzrokiem, do wiszącego jęzora przykleiło się wszystko, co po drodze napotkał - piórko kurze, mój włos, sierść i nalepka z ceną :D Wetki go oglądały, wypisywały papiery, a ja dysząc resztkami sił odpowiadałam na pytania. Przy okazji mając na wysokości oczu doopsko Groma na stole zauważyłam, że brudne i już wstyd mnie ogarnął. Poaz tym, przez to taszczenie go wyszły mu kłębki sierści - akurat linieje i jakoś z tym oblepionym jęzorem i brudnym tyłkiem (chociaż to normalne) wydał mi się jakiś taki zdziadziały, do tego mokra sierść i zapiaszczone łapy... :-? Ale cóż, zostawiłam go na stole i czekam na telefon po odbiór. Ma być lekko otumaniony, żeby bezstresowo dojechał. Wetki dokładnie go obejrzą, pazurki ma w porządku, nie trzeba ciąć. Kuba, który łazi wszędzie ma je do cięcia co jakiś czas, bo dłuższe niż u wrony. Grom ogólnie prezentuje się zdrowo, ale skoro jest już w klinice, to dobrze go zdiagnozować. A tu przed wyruszeniem do lecznicy. Gromiś wniesiony i ułożony przeze mnie własnoręcznie, bo inicjatywy to on nie wykazywał ;) Chciałam jeszcze pstryknąć jak leży na stole operacyjnym, ale jakoś się zawstydziłam...Wetki obok, pies na fazie, a ja z aparatem. Quote
Czarodziejka Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 Właśnie dzwoniła wetka. Gromiś już po zabiegu, bez jajek i ładnie się wybudza, co znaczy, że jadę po niego ;) Quote
martka1982 Posted June 14, 2010 Author Posted June 14, 2010 Oby teraz szybko się goiło a Gromiś zostawił rankę w spokoju:) Quote
Czarodziejka Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 Już jesteśmy. Gromiś zawładnął sercami wetek, bo jest taki śliczny "jak owczarek" ;) Trzeba go było uwiązać na bandażu, bo po wybudzeniu włączył mu się szwędacz. Otóż jajek nie ma, ale ma sromik :D Kawałek skóry był silnie ukrwiony, więc go nie wycinały, tylko podszyły, żeby nie krwawił i nie miał jakiś powikłań. Wetka powiedziała, że teraz gdyby nie siusiak, to możnaby go było wziąć za sunię. Na szczęście zabieg całkowicie się udał. Ogólny stan zdrowia Groma - bez zarzutu. Za 10 dni jedziemy zdjąć szwy i się zaszczepić. Grom wyczołgał się z lecznicy starając się wpełznąć pod cokolwiek po drodze, w tym pod mój samochód, ale zorientował się, że to jego kocyki i zapakował się sam w ten oto sposób: A tak wyglądał po przybyciu do domu. Teraz odpoczywa w cichym i ciepłym miejscu. Kociczka koło niego chodzi, obwąchuje, a jemu wszystko wisi, chociaż czasami ucho podnosi ;) Quote
Czarodziejka Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 Mam fakturkę dla Schroniska w Koninie na kwotę 90,95 PLN, w tym opłata za kastrację, zdjęcie szwów i antybiotyk. Wyślę jutro. Mam też receptę na antydepresant, co prawda bardzo słaby, bo to tylko Hydroxyzyna, ale zdaniem lekarek warto zacząć od czegoś łagodnego. A więc WIGO, czy nadal pragniesz zasponsorować Gromisiowi kurację? Quote
Lu_Gosiak Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 jak dobrze, ze wszystko sie udalo i juz na miejscu w bezpiecznym miejscu:):)...Gromis teraz juz powinno byc z gorki:) Quote
anett Posted June 14, 2010 Posted June 14, 2010 Biedny ten Gromiś:shake: ale teraz mam nadzieję, że będzie coraz lepiej! Super, że obyło się bez żadnych dodatkowych komplikacji!! Czarodziejko buziaki:calus: Kawał dobrej roboty!! Quote
Szarotka Posted June 15, 2010 Posted June 15, 2010 Gromis moja wplata w tym miesiacu bedzie spozniona, ale dojdzie przed koncem miesiaca. Quote
Czarodziejka Posted June 15, 2010 Posted June 15, 2010 Gromiś dzisiaj w podskokach obszczekał mój samochód jak zawsze, czyli ranka się goi :) Quote
martka1982 Posted June 15, 2010 Author Posted June 15, 2010 szukam osoby, która przeprowadzi wizytę przed adopcyjną na osiedlu bohaterów II wojny światowej w Poznaniu znacie kogoś? Quote
Lu_Gosiak Posted June 15, 2010 Posted June 15, 2010 martka1982 napisał(a):szukam osoby, która przeprowadzi wizytę przed adopcyjną na osiedlu bohaterów II wojny światowej w Poznaniu znacie kogoś? z Poznania jest supergoga i Ra_dunia:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.