Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Epe, doskolane rozumiem :) Problem w tym, że masz idealistyczne wizje - są one jak najbardziej prawidłowe, ale mało realne. Jeśli ktoś zajmuje się kiludziesięcioma (na przestrzeni czasu) psami nie będzie miał czasu na kontrole przez całe ich psie życie. Inną sprawą jest to, że DS, nawet z podpisaną umową adpocyjną, nie muszą się godzić na wizyty i kontrole, ani nie muszą uaktualniać swych danych - a ludzie przeprowadzają się, zmieniają telefony, umierają itd... Uwierz mi, że doskonale wiem, co znaczy odpowiedzialność za wyadoptowanego psa. Niestety, czasem jest się bezsilnym...

Edit: nie rozumiem czemu ma służyć moderacja wątków Asiora - nie chcecie, by pomagała psom? Za dużo jest chętnych do tego? Dają za to profity, które chcecie dla siebie? Nie rozumiem - wytłumaczcie mi proszę...

  • Replies 282
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Gameta!
Pomoc psom,nie polega na zakładaniu wielkiej ilosci wątków!!:shake:
Myślisz,że to polega na tym? Założyć wątek,porobić fotki,i niech wszystkie ciotki szukają teraz domku? Owszem,wszystkie ciotki chętne niech pomagaja,ale trzeba to kontrolować,bo to nie taka gra,ani nie wyścigi,kto więcej założył wątków i psy z nich domki znalazły!:shake:
Założenie wątku,to prawdziwe info o psie,aby potem zwrotu psa nie było,to również współpraca z ewentualnymi DT,współpraca z osobami robiącymi kontrole przed i poadopcyjne.
To również wsparcie dla DS,że w razie czego wiedzą do kogo dzwonić w sprawie problemów z psem.
Przecież nie raz trzeba nawet pomóc szukać behawiorysty,radzić w sprawie zdrowia,karmy itp.
To nie takie hop-siup. Bo jest wiele przypadków,gdy okazuje się,ze psu było lepiej w schronie niż w nowym "domku"
Ja uważam,że psy,którym zakłada się wątki,to jak nasze dzieci;)
Zawsze martwimy się o nie,nawet jak są dorosłe!;)

Posted

A&S!
Ale to właśnie po to,aby jej śmierć nie poszła na marne- rozumiesz?
Aby cioteczki wzięły sobie do serca jej śmierć i były bardziej odpowiedzialne i bardziej ze sobą współpracowały!
Jedna osoba nie może pomóc wielu psom! Wielu psom może pomóc tylko współpraca jednej osoby z wieloma ciotkami.

Posted

Epe nie zrozumiemy się chyba. Zakładanie wątków jest informacyjne - z założenia. I to od odzewy forum, czyli innych ludzi zależy, jak będą przebiegać dalsze losy danego psa. Ktoś robi ogłoszenia, ktoś daje kasę, ktoś robi bazarek a osoba otwierająca wątek przekazuje dane - suche fakty. Jak pies idzie na DT to o czym ma pisać osoba tworząca wątek? Jak DT wyadoptowuje psa to co ma do powiedzenia założyciel wątku?
Nie możesz zarzucić Asior braku informacji - informowała na bieząco co się dzieje - tylko co z tego, prawda ? Nie jej wina, że uśpili Małą Mi !!!

Posted

No to wszystkim spragnionym działań polecam:
[URL="http://allegro.pl/show_item.php?item=673328031"][COLOR=#000000]http://allegro.pl/show_item.php?item=673328031[/COLOR][/URL]
wątek na dogo też gdzieś lata :roll:

Posted

[quote name='magda222']Coronaaj poruszyła ważną kwestię.Czy można zrobić autopsję Małej Mi?[/QUOTE]
Jezeli lezy w prosektorium u weta (czy w innym miejscu) na lodzie to jak najbardziej, moi weci tak mnie poinformowali . Kwestia jest, ze eutanazja zostala przeprowadzona u panstwa w domu, byli bardzo zdziwieni??? Gdzie jest cialo czy wet zabral bo chyba i Senepid wchodzi w rachude.
Nie znam polskiego prawa ..ale tutaj jest rygorystyczne pod tym wzgledem musi byc nekropsja.

Bardzo mnie zdziwilo, ze nie bylo zadnego odzewu na moje pytanie o nekropsji.

Kwestia finansowa nie wchodzila w rachube, zaznaczylam, to nie problem, ja pokryje...

Posted

taaaa, czytam sobie co tu wczoraj pisalyscie i co widze?
Wątki Asior zgloszone do moderacji. A wiec lustracja, wyciagamy teczki podejrzanego, szukamy czarownic??

Wiecie z czym mi sie to kojarzy? taaa, kto czasem oglada tv lub czyta gazety? ten pewnie tez ma takie skojarzenia.

Ktokolwiek to zrobił zadziałał jak polityczny pieniacz, ktory weszy za sensacja, potem nagle sie pojawia w centrum afery i wyciaga z rekawa teczke w ktorej jasno widac ze X byc moze byl agentem:shake: a nastepnie rozpoczyna sie nagonka oraz przeswietlanie zyciorysu.
Po prostu jestem zniesmaczona, co za polaczkowa mentalnosc, normalnie polskie piekielko...:shake:

Co zlego zrobila Asior?
Jakie macie zarzuty???
epe piszesz wielokrotnie, ze zakladajacy watek ma byc w kontakcie z DS.
Czy Asior nie byla? Alez BYLA!!! to byla goraca linia!!!
Ale ci ludzie nie probowali szukac pomocy u niej, po prostu wezwali weta ktory uspil psa, bo byli zbyt wystraszeni zeby myslec! Po prostu nie dali jej czasu na zorrganizowanie pomocy, a gdyby dali choc 12 godzin wiecej, pies by zyl.
Czy to jest wina Asior?
Co do zarzutow o monitorowanie psa w DT- smieszne, naprawde, jest mnostwo watkow zalozonych przez pania X , w ktorych pies jedzie do DT do pani Y, i kontakt jest telefoniczny z powodow technicznych (odleglosc itd. Dodamm ze Asior BYLA W KONTAKCIE Z BABKAMI Z DT.
Dodam tez ze jak juz pisalam, calkiem przypadkiem i nie wiedzac o historii psa na dogo osobiscie bylam w tym DT przez 4 dni i obserwowalam tego psa, zadne wizyty Asior w tym miejscu nie przynioslyby informacji ktore moglyby wrozyc to, co sie stalo w DS. Obserwowalam tego psa, naprawde bawily sie z nim dzieci, naprawde biegal wsrod wiekszych psow, wsrod ludzi, nic nie wskazywalo na taka agresje, powtarzam, NIC!!!

:shake:

chcecie zniechecic Asior do roboty, wykazac jaka jest nieodpowiedzialna oraz jakie WY jestescie odpowiedzialne? Po co?
Kazdy robi co moze.

A bledow nie popelnia ten, kto nic nie robi.
My tu wszyscy robimy, i doprawdy, takie hasla ... no tak, ale to jest CALA DOGOMANIA.
Ostatnio czytalam sobie miau.pl i faktycznie, tam jest INACZEJ. :shake:Zaluje ze nie jestem kociara...

Posted

Dorothy!
Ja uważam,że to wcale nie jest nagonka na Asior!:crazyeye: Tylko wymiana zdań,jak lepiej działać- głównie poprzez współpracę;)
Przecież Asior ma rodzinę i trudno,żeby wszystkiemu sprostała sama!
Przynajmniej w moich wypowiedziach chodzi o to,aby zakładając wątek,można było liczyć na pomoc innych i w ten sposób móc "panować" nad sytuacją;)
Np.jeśli pies jest w DT,lub DS w innej miejscowości,potrzebna jest pomoc dziewczyn z tamtych okolic.
Telefonicznie problemu nie zawsze da się załatwić.
To nie jest nagonka,tylko pomysły na usprawnienie działań na przyszłość.

Posted

[quote name='Dorothy']...Co zlego zrobila Asior?
Jakie macie zarzuty???
epe piszesz wielokrotnie, ze zakladajacy watek [B]ma byc w kontakcie z DS.
Czy Asior nie byla? Alez BYLA!!! to byla goraca linia!!![/B]
Ale ci ludzie nie probowali szukac pomocy u niej, po prostu wezwali weta ktory uspil psa, [B]bo byli zbyt wystraszeni zeby myslec![/B] Po prostu nie dali jej czasu na zorrganizowanie pomocy, a gdyby dali choc 12 godzin wiecej, pies by zyl.
Czy to jest wina Asior?
Co do zarzutow o monitorowanie psa w DT- smieszne, naprawde, jest mnostwo watkow zalozonych przez pania X , w ktorych pies jedzie do DT do pani Y, i kontakt jest telefoniczny z powodow technicznych (odleglosc itd. Dodamm ze Asior BYLA W KONTAKCIE Z BABKAMI Z DT. ...[/QUOTE]

Dorothy... czy ty na prawdę nie rozumiesz? Czy tak sobie bleblasz na zasadzie owczego pędu?
A więc może tym razem napiszę krócej:

[B]Powstrzymać uśpienie Mi mogła TYLKO osoba mająca kontakt z DS, nawet tylko telefoniczny - to właśnie odpowiedzialność za adopcję wygląda tak, że jak jest problem to nie zostawiamy psa i DS samym sobie. [/B]

W umowie adopcyjnej, która zawsze być powinna , ma być punkt mówiący o bezterminowej możliwości a wręcz obowiązku zwrotu psa bez konieczności podania powodu zmiany decyzji przez DS.

[B]Jeśli kontakt z DS był tylko telefoniczny to takie zapewniająco-nakazujące info przekazane do DS już po pierwszym sygnale że jest źle, powstrzymałoby uśpienie - nie dajecie rady to zabieramy psa, nie zostajecie sami z problemem, dajcie tylko nam i psu kilka godzin.[/B]

Twój dzisiejszy post świadczy tylko o tym, że sama nie masz żadnej praktyki w odpowiedzialnych adopcjach zwierząt. Takie virtualne partyzanckie adopcje tak właśnie zwykle sie kończą. Nie ma odpowiedzialnego - nie ma winnego - i nie ma psa...

[B]Bezdomny pies "dryfował bez sternika" w czasie całej swej drogi przez schron, DT do DS bo był faktycznie niczyj, pozostawiony sam sobie i zdany na przypadek przez przypadkowe osoby i przypadkowe zdarzenia.[/B]

Nie chcesz zrozumieć czy nie jesteś w stanie tego pojąć? Skończę czytując Twoje slangowe słowo: Żenua...

Posted

okhama, czy ty nie rozumiesz, ze NIE ZOSTAŁAM POINFORMOWANA O TYM, ze ROZWAŻAJĄ UŚPIENIE PSA!!!!!!
Do CIEBIE TO NIE DOCIERA???
BYŁ ZAŁATWIONY HOTEL ale kiedy zadzwoniłam PIES JUŻ BYŁ UŚPIONY!!!!
Oni nie wezwali weta, zeby uśpił psa, tylko, po to, żeby ocenił co się z nią dzieje i ewentualnie podał leki....
decyzja weta była, jaka była... :roll:
DOM tymczasowy był ponad 50 km odemnie... więc trudno wymagać, żebym pilotowała podpisanie umowy.. Umowa jest w schronisku... chcesz jedź i sobie poczytaj co na niej było...
niewiem o co ci chodzi?? zebym zniknęła z dogo i nie mogła pomóc już zadnemu psu?? Bo chyba do tego dążysz... :shake:
[B]NIE ZAMIERZAM więcej się tłumaczyć w tej kwestii, bo wszystkie moje posty z wytłumaczeniami zaistniałej sytuacji zostały usunięte, a zostały tylko TWOJE oskarżenia.. więc po co się tłumaczyć.[/B].:roll:

Posted

[quote name='ockhama']Dorothy... czy ty na prawdę nie rozumiesz? Czy tak sobie bleblasz na zasadzie owczego pędu?
[/quote]

probujesz mnie obrazic?
to zle swiadczy o Tobie ale w sumie Ty narzucasz ton rozmowy, prosze bardzo, wobec tego lecimy dalej:
[quote]

[B][B]Powstrzymać uśpienie Mi mogła TYLKO osoba mająca kontakt z DS, nawet tylko telefoniczny - to właśnie odpowiedzialność za adopcję wygląda tak, że jak [/B][/B][B][B]jest problem to nie zostawiamy psa i DS samym sobie. [/B][/B]
[/quote]

Asior przez caly czas od odebrania psa przez DS byla z tymi ludzmi w kontakcie i NIE ZOSTAWILA ich samym sobie. Byla w kontakcie telefonicznym, chyba ze uwazasz ze to za malo i ze miala osobiscie jechac z nimi do Zgorzelca i nocowac im pod progiem na karimacie przez tydzien od adopcji,no bo OCKHAMA pewnie by nocowala.:roll:
Byla w kontakcie na "goracej linii" ale nie dali jej szansy nic zrobic, i jak ktos tu tego nie rozumie, to jestes to TY.



[B][quote][B]Jeśli kontakt z DS był tylko telefoniczny to takie zapewniająco-nakazujące info przekazane do DS już po pierwszym sygnale że jest źle, powstrzymałoby uśpienie - nie dajecie rady to zabieramy psa, nie zostajecie sami z problemem, dajcie tylko nam i psu kilka godzin.[/B][/quote][/B]

o Jezu rece opadaja albo nie umiesz czytac ze zrozumieniem. Kontakt byl, "nakazujaco-zapewniajace info" tez bylo.Mimo to luidzie tak bali sie psa ze nie zdazylismy dojechac, choc ja gotowa bylam juz wsiadac do auta. Nastepny telefon po godzinie byl juz z informacja o uspieniu psa. Nadal uwazam ze jak ktos tu czegos nie rozumie to jestes to Ty. Pisalam o tych faktach i Asior tez, a Ty piszesz ze tak trzeba bylo zrobic. No wiec zostalo zrobione. Byla goraca linia, telefony, prosby, szukanie rozwiazan, byl juz hotelik i byl transport, ale nie bylo juz psa bo ludzie na wniosek weta zdecydowali co innego No wiec o co Ci biega?Co jeszcze mialysmy tam zrobic, poslac sluzby specjalne helikopterem? Tez by nie zdazyly, decyzje ci ludzie podjeli w godzine!!

[quote]Twój dzisiejszy post świadczy tylko o tym, że sama nie masz żadnej praktyki w odpowiedzialnych adopcjach zwierząt. Takie virtualne partyzanckie adopcje tak właśnie zwykle sie kończą. Nie ma odpowiedzialnego - nie ma winnego - i nie ma psa...[/quote]

guzik mozesz miec do powiedzenia na temat tego, w czym ja mam doswiadczenie a w czym nie mam, nie masz do tego zadnych podstaw, a swoje polityczne wysnuwanie wnioskow z nici pajeczej siega jak widze nie tylko donoszenia na Asior (i zapewne inne osoby) do modow,ale takze obrazania innych uczestnikow forum.

[B][quote][B]Bezdomny pies "dryfował bez sternika" w czasie całej swej drogi przez schron, DT do DS bo był faktycznie niczyj, pozostawiony sam sobie i zdany na przypadek przez przypadkowe osoby i przypadkowe zdarzenia.[/B][/quote][/B]

[B]kazdy DT jest przypadkowy, i kazdy DS. Mimo sprawdzania i przeswietlania domow zdarzaja sie wpadki, ta nie jest pierwsza i zapewne nie ostatnia. Mimo naszych staran by pomagac zwierzetom, wiele watkow z dogomanii swiadczy o tym, ze mozemy sie pomylic, ze nad czyms mozemy nie zapanowac, ze cos wymknie sie spod kontroli.[/B]
[B]No nam tak, ale nie ockhamie wszak...[/B]
[B]Powinnysmy zatem udac sie gromadnie na obserwowanie i nasladowanie cudownej i nieomylnej ockhamy, ktorej zapewne nigdy nie powinela sie noga, nigdy sie nie pomylila, nigdy nie zaskoczyla jej zadna nieprzewidziana okolicznosc, zaden pies bedacy pod jej opieka nie dostarczyl niespodziewanych problemow, i generalnie jest idealna:shake:[/B]

[quote]Nie chcesz zrozumieć czy nie jesteś w stanie tego pojąć? Skończę czytując Twoje slangowe słowo: Żenua[/quote]

ja nie chce i nie potrafie?

poczytaj swoje posty moze, bo rece opadaja.

Ponadto brakuje Ci slownika skoro siegasz do mojego. To irytujace. :shake:

Posted

epe, ależ ja rozumiem i może wyaziłam to w nieco innym kontekście ;-) Chodzi mi o to żebyśmy nie kłóciły się tu żeby sobie tylko dopiec albo pogrążać się nawzajem tylko o to, żeby wyciągnąć wnioski. Niech ta ofiiara jaką musiała poświęcić Mi, czyli życie nie pójdzie na marne. Niech nas nauczy tego, że są czasem upadki i żeby na przyszłość unikać takich kamieni o które można się zaczepić i upaść ;-)
I prosze was przestańcie się wzajemnie atakować :shake:

Posted

[quote name='A&S']epe, ależ ja rozumiem i może wyaziłam to w nieco innym kontekście ;-) Chodzi mi o to żebyśmy nie kłóciły się tu żeby sobie tylko dopiec albo pogrążać się nawzajem tylko o to, żeby wyciągnąć wnioski. Niech ta ofiiara jaką musiała poświęcić Mi, czyli życie nie pójdzie na marne. Niech nas nauczy tego, że są czasem upadki i żeby na przyszłość unikać takich kamieni o które można się zaczepić i upaść ;-)
I prosze was przestańcie się wzajemnie atakować :shake:[/quote]

to nie do mnie ale do epe, ale sie przylaczam i podtrzymuje w calej rozciaglosci.

a co do ostatniego zdania-

skieruj moze ta prosbe osobiscie do ockhamy, ktora pojawila sie na watku po smierci Mi, aby nas wszystkich kopnac z wyzyn swojego dowiadczenia w de. :shake:

Posted

[quote name='gameta']No to wszystkim spragnionym działań polecam:
[URL="http://allegro.pl/show_item.php?item=673328031"][COLOR=#000000]http://allegro.pl/show_item.php?item=673328031[/COLOR][/URL]
wątek na dogo też gdzieś lata :roll:[/QUOTE]
Dostalam wiadomosc o watku;

[URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1160/ast-leonbergerka-w-jednym-kojcu-w-gnoju-wychudzone-zaniki-miesni-pomocy-140661/[/URL]

Posted

Dorothy napisał(a):
... No wiec o co Ci biega?


Każdy z obecnych na tym wątku sam może się cofnąć np. do 25 czerwca i poczytać wpisy raz jeszcze i usiłować doczytać/doszukać się tego co usiłujesz wszystkim tu teraz wmówić.

Dorothy napisał(a):
... jak widze nie tylko donoszenia na Asior (i zapewne inne osoby) do modow...


Małe sprostowanie a'propos Twojej sugestii... nie ja byłam osobą proszącą o zmoderowanie tego wątku.
Delikatnie komentując jest to pomówienie... i zagranie poniżej pewnego poziomu do którego zniżać się nie mam zamiaru.

Dorothy napisał(a):
poczytaj swoje posty moze, bo rece opadaja...


...i vice versa... mi to już dawno opadło... i nie mam już ochoty na "rozmowę" z dwoma zjednoczonymi, głównie ilością postów, płomyczkami.

Posted

ockhama napisał(a):
...i vice versa... mi to już dawno opadło... i nie mam już ochoty na "rozmowę" z dwoma zjednoczonymi, głównie ilością postów, płomyczkami.


możesz doliczyć jeszcze jedną osobę (wprawdzie nie mam tylu postów) do tych zjednoczonych, które nie mają ochoty z Tobą rozmawiać. Dogo to zespól ludzi, którzy realizują się w tym co robią najlepiej. Jedni pracują w 'terenie', inni : wspierają finansowo, dzielą się swoją wiedzą w temacie, robią bazarki, piszą teksty, wymieniają doświadczenia. Wszystko co robią odbywa sie na poziomie kulturalnej współpracy. Nie spotkałam do tej pory na dogo osoby tak konfliktowej jak Ty, uważającej że ma patent na nieomylność i boską doskonałość, która w imię tej swojej "boskości" ma prawo bezpardono dokopywać innym, przeinaczać sens ich wypowiedzi i wyrywając słowa z kontekstu weryfikować je na swoje potrzeby. Świetna jesteś ( nie tylko na tym wątku) w potępianiu innych i wytykaniu błędów. Zastanawiam się ile czasu musisz poświęcić na tego typu posty, jak długo sie do nich przygotowujesz. Czy warto aż tak marnować czas???? Czy nie bardziej potrzebują cię w tym czasie zwierzęta???? Zamiast marnować czas na takie czcze gadanie czy nie lepiej abyś się zajęła jakąś psią bidą???
Załóż jakiemuś psu własny wątek ( przecież do tej pory tego nie zrobiłaś) pokaż nam jak się go wzorcowo prowadzi, udowodnij że 24godz./dobę czuwasz nad psem i reagujesz na każdy sygnał oraz przewidujesz każde potknięcie DT lub DS. Mało tego, że każde takie potknięcie jesteś w stanie przewidzieć i je uprzedzasz. Może wtedy uwierzymy, że wytykasz innym błędy których sama nigdy byś nie popełniła. Może wtedy uwierzymy, że masz dodre intencje i chcesz sie nimi podzielić. Na dzień dzisiejszy stwierdzam jedno sledzisz wątek ale nie współpracujesz. Czekasz aż się komuś pomimo szczerych chęci coś przydarzy, wtedy wchodzi 'boska' ockhama i robi lekcje wykładową "jak mieć dobre samopoczucie depcząc innych ". Daruj sobie. Nie było cie na początku i nie musisz tutaj zaglądać na koniec. Naucz się szanować ludzi a nie tylko zwierzęta.

Posted

Siedzę od kilku godzin i czytam...w kółko czytam wątek Małej Mi!Nie umiem przejść do porządku nad tym co się stało suni.Jestem tym przerażona i wybita z równowagi...z powodu samej Małej Mi,ale także i moich wątkowych beniów- Bazyla, Stefana i Mili!
Czytam w kółko by znaleźć moment,który zdecydował o losie Małej...znaleźć moment,który nie może powtórzyć się...którego nie chcę powtórzyć by nie zagrozić ani Bazylowi,ani Stefanowi,ani Mili...ani jakiemukolwiek psu,którego ogłaszam,biorąc w ten sposób odpowiedzialność za jego los,jego życie!
Ale nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie!!!Tu nie znalazłam na nie odpowiedzi!

Ktoś powie,wybierz sobie do pomocy odpowiedzialnych ludzi...doświadczonych dogomaniaków.Tak było z moim Bercikiem...doświadczony dogomaniak sprawdzał domek w Toruniu...doświadczony dogomaniak był na miejscu i deklarował pomoc przy ew. trudnościach,stały kontakt...ale Bercik wrócił do mnie po 1 dniu -złamany i fizycznie, i psychicznie z opinią agresywnego terrorysty....Dobrze,że wrócił...
Ktoś powie,przekaz rodzinie maksimum informacji o psie,jego zachowaniu,jego potrzebach...staraj się poznać rodzinę,relacje między nimi,zobacz jak reagują na psa,jak sobie z nim radzą...dowiedz się ile można...
Właśnie to usiłowałam zrobić przy adopcji Bercika...nie tylko sprawdził dom doświadczony dogomaniak...zaprosiłam rodzinę do siebie i nie po to by psa sobie zabrali...zaprosiłam na dłuzej-chciałam sama ich poznać,chciałam by poznali psa,przekazałam wiele informacji o jego potrzebach pielęgnacyjnych, o strachach,zachowaniu,które moze niepokoić, odpowiadałam na pytania,przekazałam informacje jak sobie radzić z jego niedosłuchem...zaprosiłam na spacer z psiakami,gdzie panie same przejęły Bercika...trwało to wiele godzin...widziałam jak pies lgnie do nich ,jak one schylając się głaskają go,jak ich 7letnie dziecko go głaska i jak on reaguje na dziecko.Uspokojona dobrymi relacjami z zadowoleniem przyjęłam decyzję ,ze Bercik jest ich psem!Bardzo go chcą!!!...ja zapowiadałm,że decyzję podejmę po poznaniu rodziny...po tym jak uwidzę jak podchodzą do psiaka,jak o niego pytają...Byłam przekonana,że to jest ten domek,że pokochali go...ale Bercik wrócił do mnie po 1 dniu -złamany i fizycznie, i psychicznie z opinią agresywnego terrorysty....Dobrze,że wrócił...
Wrócił choć,mąż zapowiedział,że nie zgodzi się nigdy na jakiegokolwiek psa na tymczasie...NIGDY! Zdecydowałam wbrew jego woli o powrocie Bercika do nas...i tu pojawia sie następny aspekt tej sprawy!Kazdy może mieć prywatne powody do postępowania tak ,a nie inaczej.Nie z wszystkimi dzielimy się z obcymi ludźmi...z różnych względów.
A jeśli w przyszłości dt,hotelik będzie miał jakieś powody ,których znać nie będę,bo mi o nich nie powiedzą,bo nie uznają za stosowne podzielić się nimi ze mną, np.by psa nie wydać...co zrobią? Czyż nie będą mi tak przedstawiać psa,że nie zdecyduję się na ogłaszanie go,czekając aż zsocjalizuje się?Czyż nie będą przedstawiać sytuacji psa tak by zniechęcić wszystkich kandydatów na ds?
Albo jeśli uznają,że chcą szybko pozbyć się psa...jak przedstawią jego stan przygotowania do adopcji? Czyż nie pokażą mi taki obraz psa bym uznała,że jest gotowy do adopcji?Czyż nie przedstawią psa tak,że ds będzie zadowolony z takiego zachowania ?...czyż nie zbagatelizują ew.problemów?...czyż wtedy gdy okaże się,że psiak nie spełnia oczekiwań w ds,jest agresywny lub ma inne problemy z zachowaniem,czy zdrowiem nie odpowiedzą,ze juz nie ma u nich miejsca?...czyz nie powiedzą,ze nie moze wrócić?
Ktoś moze jeszcze powie,że mam przygotować taką umowę adopcyjną,która w jasny i kompleksowy sposób obejmie obowiązki nowego domu w stosunku do psa nawet w sytuacji gdy ds nie chce dalej sprawować nad nim opieki!Umowę,która zmusi ich do zwrotu psa.
Może to pomogło Bercikowi,ale nikt nie zagwarantuje mi,że taką umowę każdy potraktuje poważnie,potraktuje na tyle poważnie,by nie podnieść ręki na psa,by nie opierać się na opiniach "doświadczonych" np. wetów i odwieźć psa.

Pytań i wątpliwości nasuwa się masa...i niestety Tu na dogo nie znalazłam na nie odpowiedzi!!!To co miało być ideą zasadniczą...współpraca dla pomocy psom...odpowiedzialna współpraca...zaczyna czasami przeradzać się w dziwne monstruum!Okazuje się,że są prawdziwi dogomaniacy i tacy co... skaczą po wątkach.Są tacy co pomagają i tacy co... tylko przed monitorami siedzą.Pogarda i jedynie prawdziwe prawdy...

gameta napisał(a):

... niech nikt nie pisze, że wiedząc jak jest, ktoś wsiądzie z marszu w samochód i pojedzie, rzucając wszystko i bez względu na koszty, 500km, bo to bzdura. Nawet tu, na dogo, takie rzeczy się nie zdarzają :shake:


Niestety się nie zdarzają!Różnie w życiu bywa i różne są przeszkody,które uniemożliwiają takie natychmiastowe jechanie i wtedy...czasami...nawet dobre chęci,ani deklaracje nie wystarczą! Miał szczęście Stefcio,ze p.Olimpia nie wpadła na pomysł wezwania "doświadczonego" weta,bo mógł...tydzień czekać!Miał szczęście Bazyl,ze przetrzymał sterylkę...

Ten wątek najlepiej pokazał jak ma się idea do rzeczywistości...
Nie pokazał jednak jak uniknąć powtórki takiej sytuacji...nie pomógł mi przestać obawiać się .

Maleńka Mi...(*)(*)(*)...:-(

Posted

ockhama napisał(a):


Delikatnie komentując jest to pomówienie... i zagranie poniżej pewnego poziomu do którego zniżać się nie mam zamiaru.


nie , nie ma juz niższego poziomu niz twoj.:shake:


...i vice versa... mi to już dawno opadło... i nie mam już ochoty na "rozmowę" z dwoma zjednoczonymi, głównie ilością postów, płomyczkami


i dzieki ci o nieomylna, ze wiecej tu nie wejdziesz, bo psujesz atmosfere jak smierdzace jajko. Uszanuj choc tych, co dla Mi cos zrobili i ktorzy teraz czuja smutek.

zaloz moze za to ten swoj pierwszy watek, zobaczymy jak ci idzie...
bedziemy wiernie kibicowac i wytykac wszystkie bledy, nie zostanie na tobie sucha nitka, obiecuje.

-----------------------------------------------

zuzlikowa dokladnie, ale na te pytania nie ma odpowiedzi, trzeba robic swoje byc uwaznym i chyba modlic sie by takich sytuacji bylo jak najmniej.

Posted

OCHAMA , a wiesz co to jest TROLLING ? Przypominam ponizej..to z Regulaminu Doga (Wyjasnienia)

* TROLLING - Termin "trolling" pochodzi od ang. Trolling for fish - metoda łowienia ryb, ponieważ troll "zarzuca haczyk", poruszając kontrowersyjny temat, często niepotrzebnie, aby wywołać kłótnię.

Posted

coronaaj napisał(a):
OCHAMA , a wiesz co to jest TROLLING ? Przypominam ponizej..to z Regulaminu Doga (Wyjasnienia)

* TROLLING - Termin "trolling" pochodzi od ang. Trolling for fish - metoda łowienia ryb, ponieważ troll "zarzuca haczyk", poruszając kontrowersyjny temat, często niepotrzebnie, aby wywołać kłótnię.


OCKHAMA , sorry opuscilam jedna litere

Posted

Trafiłam na ten wątek przypadkowo za to przeczytałam "od deski do deski"; Uśpienie psa zawsze mnie przeraża, nawet wtedy, gdy taka decyzja jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem i wydaje się najlepszym dla psa. Czy tak było w przypadku Małej Mi?- nie wiem, ale jestem przekonana, że to jej ostatni opiekunowie (czyli DS) pozbawili nas szansy, żeby sie tego dowiedzieć i przede wszystkim pozbawili sunię szansy na być może szczęśliwe życie:-(.
Moim zdaniem to wyłącznie Oni są za to odpowiedzialni. Nie piszę tego z takiego punktu widzenia jak większość z Was szukających domów dla bezdomnych psów lecz dlatego, że sama kiedyś szukałam psa, który domu potrzebował (i znalazłam właśnie tu na dogomanii:lol:).
Potrafię sobie wyobrazić sytuację, którą Ci ludzie przeżywali- to, że nie byli przygotowani na takie problemy. Może powinni? ale pamiętam, że sama (chyba do czasu zanim trafiłam na dogomanię:cool3:) byłam przekonana, że pies ze schroniska jest "najwierniejszym i najwdzięczniejszym przyjacielem" itd. Za tym szło wyobrażenie, że psy ze schroniska są zupełnie bezproblemowe. Obawiam się, że tak myśli większość "zwykłych" ludzi, którzy chcą adoptować schroniskowego psa: tzn. nie przewiduje możliwych trudności. Dodatkowo Ci państwo byli zapewniani, że Mała Mi jest raczej spokojnym psem. Myślę, że bez sensu jest obwinianie kogokolwiek za to, że nie zdradził im prawdy o Małej Mi przed adopcją- odniosłam wrażenie, że po prostu nikt nie mógł przewidzieć jej zachowania w nowym domu. Może jednak (to na przyszłość) warto uświadamiać ludziom, że adoptowany pies potrzebuje czasu na aklimatyzację w nowym środowisku i tak naprawdę nigdy nie można gwarantować jak będzie się zachowywał w przyszłości. Mała Mi tego czasu nie dostała. I o to mam pretensje do tych ludzi: jeżeli nawet stwierdzili, że nie są w stanie wytrwać ani dnia dłużej, a weterynarz zdecydował o konieczności uśpienia psa, to Oni, zanim na to pozwolili, powinni poinformować o tym osobę, która tę adopcję pilotowała. nawet gdyby to miało być ultimatum, że albo ktoś psa od nich natychmiast odbierze albo zostanie uśpiony. Tymczasem, jak zrozumiałam, powiadomili o swojej decyzji, gdy już było za późno?
Trudno mi to zrozumieć- sama z pewnością nigdy bym się na to nie odważyła. Nie potępiam ich za to- nie można przecież oczekiwać, że wszyscy myślą tak samo jak my. Może to być jednak wskazówka, żeby przy każdej adopcji jasno informować o zasadch postępowania w takich krytycznych sytuacjach? No chyba, że uznamy, że z chwilą wydania psa do domu stałego wyłaczną odpowiedzialność za niego ponoszą nowi opiekunowie. Tylko wtedy takie dyskusje jak ta na tym wątku w ogóle nie mają sensu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...