terra Posted October 28, 2012 Posted October 28, 2012 Matko, jaka straszna bieda :( Postrzelony? Pomyślałam raczej o widłach, zresztą wszystko będzie wiadomo jak go wet obejrzy. Quote
jaanna019 Posted October 28, 2012 Posted October 28, 2012 Ja też sprawdzam co dalej i czekam na wieści. Quote
Pipi Posted October 28, 2012 Author Posted October 28, 2012 Jestem i po ogledzinach wet powiedzial, ze to pogryzienie i to baaardzo mocne. On ma tylne łapki cale poszarpane. Uda od srodka w strasznych dziurach. Sprawa przedawniona. Musial włoczyc sie po walce i najwidoczniej osłabł z sił i dlatego leżał. Rany zdezynfekowane, leki i kroplowki podane. Antybiotyk na 2 tygodnie, ale jesli opuchlizna nie zejdzie za dwa dni mam pojechac jeszcze raz i bedzie zmiana antybiotyku. Biedak cały w kleszczach i okropne pchły i wszy. Pewnie poszedł za sukami i oberwal. Jest bardzo fajny, bo mimo bolu wywalił sie przed chwila na plecki i podgryzał mi reke. Pcha glowe pod pache, nosem mnie traca zebym drapała i glaskala. Jest kochany. Na razie nie reaguje na psy, a na koty nie wiem, bo nie podchodza do niego. Pewnie dlatego, ze okropnie smierdzi. To te rany tak cuchną. Z nich cieknie ciurkiem, ale to ponoc dobrze, bo sie oczyszcza. edit: jeszcze to, ze przy okazji został wykastrowany. Quote
malagos Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 Udało sie go wczoraj wykastrować? Super! To młody pies, jak tak podgryza rękę, nie? Quote
3 x Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 malagos napisał(a):Udało sie go wczoraj wykastrować? Super! To młody pies, jak tak podgryza rękę, nie? niekoniecznie ostatni tymczas onek w sile wieki (6-8 lat) tez nas podgryzał Quote
Pipi Posted October 29, 2012 Author Posted October 29, 2012 Oczy od stanu zapalnego tych ran, juz lepiej z oczami, Gentamycyna pomaga. Dzisiaj wstał na łapinki, ale zrobil krok i upadł. Mysle jednak, ze lepiej sie czuje, bo zjadł, pije wode i jest weselszy. Rany jednak są okropne, doslownie gnoj w środku. Zrobiłam kilka zdjec przed popryskaniem, tak zeby lepiej bylo widać. Opuchlizna sie nie zmniejszyla jak na razie. Ja jestem juz załamana. Najbardziej wykanczaja szczeniaki. Ciagle glodne, placzą, chcą do mieszkania. Nie moge ich zabrac, bo przy takiej ilosci musialby byc ktos, kto na okrąglo by sprzątał. Zresztą plączą sie pod nogami, a ja od doroslych psow nie moge normalnie poruszac sie po podlodze. Wczoraj na przyklad wywalilam sie jak szlam z wiadrem pelnym wody, bo chcialam ominac dwa psy wywalone na srodku, a jeden z nich nagle wstał. Wszystko mnie boli, ale na szczescie nic nie zlamane. Postaram sie zaraz powstawiac zdjecia szczylkow takie jakie mam moze ruszymy z ogloszeniami. Rosna jak na drozdzach i moga byc juz mniej atrakcyjne. Potem bedzie gorzej. Prosze wymyslcie imie dla rudego piesa. Probuje nazywac go Bej, ale jakos tak nie bardzo chyba. . . . Quote
pucka69 Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 On mi jakoś tak "myśliwsko" wygląda. Bej podoba mi się. A jak ta sunia z drogi? Ta co ją Pucka nazwałaś? Irenko też strasznie żałuję że nie dotarłam do ciebie - następnym razem się zobaczymy:) Quote
Evelin Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 (edited) P:ucka- po odwiedzinach została pomarańczowa pokrywka i jeszcze taki ładny kubeczek w kwiatki...Jak tam Ryszard? Myślałam,że mnie zamordujesz,jak dałam biedakowi kawałek kurczaka z Twojej sałatki...No napisz,ze dobrze,bo lubię Ryszarda..fajny jest... Pipi,co to za Pucka???Tyle tych Pucek i Pucków dookoła :megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin: Albinka wstaw ...i kogoś tam jeszcze mi dziś obiecałaś...ale już nie pamietam co... PS Bej - już było.....Proponuję :Kaprys- bo to taki kaprys losu..żyje wbrew wszelkim przewidywaniom i rachunkowi prawdopodobieństwa... Może ktoś jeszcze coś zaproponuje??? Edited October 29, 2012 by Evelin Quote
jotpeg Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 pucka69 napisał(a):On mi jakoś tak "myśliwsko" wygląda. Bej podoba mi się. wyglada jak ogar polski. Bej - pasuje idealnie. ciekawe, komu nawial. Quote
pucka69 Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 Evelin - liże łapy jak kto głupi, dziś turlał się po śniegu i zjeżdżał z wiadomej górki. I ciągle chce na dwór wychodzić. Raz na dwie godziny - minimum. Doskonale go nauczyłaś włazić na pościel. Zepsułaś mi psaaaaaaa!!! Quote
rita60 Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 jotpeg napisał(a):wyglada jak ogar polski. Bej - pasuje idealnie. ciekawe, komu nawial. No właśnie,poprosiłam cioteczkę od ogarowatych o opinię,może zajrzy... Quote
beka Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Sciągnełam z Ogarkowa: Grot lub Migdał :) czy nie podobny?? http://www.ponowa19.pl/M06-13-1.php posokowiec hanowerski Quote
Pipi Posted October 30, 2012 Author Posted October 30, 2012 cuduje i cuduje ze zdjeciami i juz mnie glowa boli. . . . cos u mnie nie tak sie porobilo bo mam problem z wgrywaniem zdjec proba sunia czarnulka Pucka z Poplaw o. . . .udalo sie :crazyeye:. . . .to ok, probuje dalej. . . . Quote
pucka69 Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Oooo jaka Pucka, całkiem pucata. Chudziutka taka. Pysio przestraszony trochę. Quote
zachary Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Akurat pucata:evil_lol:, chudziaczek czarnulka:lol:. Quote
*Gajowa* Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Dowiedziałam się, że w Białymstoku jest do oddania duża ocieplana buda /mieszkała w niej sunia wielkości ONka/. Pipi czy taka buda by sie Wam przydała? Jeżeli tak trzeba by zorganizować transport. Quote
pucka69 Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 zachary napisał(a):Akurat pucata:evil_lol:, chudziaczek czarnulka:lol:. pucatość lub jej brak nie ma nic wspólnego z tuszą:mad: Quote
Pipi Posted November 2, 2012 Author Posted November 2, 2012 *Gajowa* napisał(a):Dowiedziałam się, że w Białymstoku jest do oddania duża ocieplana buda /mieszkała w niej sunia wielkości ONka/. Pipi czy taka buda by sie Wam przydała? Jeżeli tak trzeba by zorganizować transport. W transporcie z Bialegostoku nie byloby problemu, bo mam przyczepkę. Co prawda opony letnie w starym samochodzie ale jak taka szosa jak dzisiaj to bez problemu dam radę. Fajnie by bylo miec jeszcze jedna bude. Podaj mi namiary na pw do budy, umowie sie, jesli jeszcze aktualne. Dzieki *Gajowa*. Trzymajcie kciuki, jade z Farmerem na przeswietlenie i z Bejem przy okazji. Rany u niego zrobily sie ciemne i ja mysle, ze to bardzo niedobrze. Według mnie martwica. . . boje sie. Quote
zachary Posted November 2, 2012 Posted November 2, 2012 Jedź i uważaj pipi! Nie strasz nas co do Beja! I zmień opony na zimówki, bo nie możesz sobie pozwolić na brawurę i ryzyko....:mad: Quote
malagos Posted November 2, 2012 Posted November 2, 2012 Cholerka, masz rację, te rany nie powinny czernieć. Ale trzeba mieć nadzieję. Czekamy na wieści. Quote
Pipi Posted November 2, 2012 Author Posted November 2, 2012 Jestesmy. . . .droga nienajgorsza. Jezdze spokojnie i na szczescie opony zmienione. To tak: Farmerowi wet wyjeła juz druty. Wszystko sie zrosło ładnie, a nie stawal najprawdopodobniej na łapę, bo druty uwierały go troszeczke. Teraz powinien zaczac pomalu stawac na te noge i wszystko brdzie ok. Jeszcze przez dwa tygodnie nie powinien biegac. Bej dostał nadzieje ze bedzie dobrze. Dostał jeszcze jeden antybiotyk i srodek do spryskiwania ran. Jak sie wygoi, zostanie mu zalozony taki sztywny opatrunek na łapy i zobaczymy czy cos pomoze, bo niestety poszły mu ścięgna. Jesli same nie wrocą, trzeba bedzie operowac. Jak to usłyszałam, zachcialo mi sie żyć na nowo. On biedny tak wyglada, ze jechalam i plakalam, bo myslalam, ze juz najgorsze usłyszę. A on jest taki fajny, kochany przylepek. Potrzebujemy dużo czasu zeby sie polepszylo, ale damy rade. Powtorzylismy tez dzisiaj test na bialaczke i wirusowe u kotki Agatki, ktora jest u mojej mamy, ktorą znalazłam maleńką 2 lata temu przy ulicy Wiejskiej w białymstoku. Pierwszy test wyszedl lekko dodatni, pokazal sie wtedy taki ledwo widoczny zarys czerwonej kreski przy literce T. Dzisiaj wyszedl ujemny i morfologia bardzo dobra. Za kilka dni zoatanie zaszczepiona. Moja mama az sie rozplakala biedna ze szczescia. Bylam przy okazji na wizycie po/ adopcyjnej u Szymusia. Jest wszystko dobrze. Chlopczyk sie poprawil, pieknie sie blyszczy, jest zadowolony i mysle, ze szczesliwy. Zastalam wszystkich domownikow, mama, tata, corka i synek. Wszystkich calował, brzuszek pokazywal. Wypieknial i wyglada jak jakis rasowiec. Wyszlam od niego szczesliwa i spokojna. Udalo mu sie, na prawde. Fajni ludzie to i pies jak trzeba. W drodze powrotnej mialam przygode. Na szosie leżał mały kotek. Wygladał na martwego, wiec zatrzymalam sie zeby go zabrac i pochowac w ogrodku. Podchodze, a on patrzy. Pomalenku wzielam na rece, do auta i na wsteczny bieg, do lecznicy. Niestety po kilku kilometrach bardzo zapłakał i z pysia polała sie kałuża krwi. I znowu na wsteczny i do domu. Mysle sobie, ze gdybym go nie ruszała to by żył? Moze trzeba bylo polozyc na poboczu w spokojnym miejscu i przykryc tylko, to do rana by wyszedł z szoku? Teraz tak mysle kiedy umarł, ale jak go zabierałam, nie pomyślałam. Quote
pucka69 Posted November 2, 2012 Posted November 2, 2012 Pipi, skąd takie pomysły? Umarł bo go zabrałaś? No co Ty??? Quote
Evelin Posted November 2, 2012 Posted November 2, 2012 Pipi,że ja tak ostatkiem sil przypomnę o Albinie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.