Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

marako napisał(a):
podgryzania, czy przewrócenia się na grzbiet + podgryzania jak szczeniak. W ogóle jego zachowania są bardzo szczeniackie - może jest jeszcze młodszy, niż myślimy, ale ja się nie znam.


moja Samba też uwielbia tak się bawić, a ma 4 lata:evil_lol:

Mogę prosić nr konta na pw?

  • Replies 445
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Auto kończyli mi jeszcze do 19:00 więc już nic nie wyszło dziś z weterynarza. Ale wreszcie będę mogła autem dojeżdżać do stacji PKP, a nie pieszo łazić tyle kilometrów. Zyskają też psy, bo spacery im się wydłużą i w ogóle krócej bedą same.
Jutro po pracy pokażę nareszcie Marko weterynarzowi żeby go staranie obejrzał, osłuchał i obmacał. Drżenie nóg coraz rzadziej i w mniejszym stopniu, ale nadal wystepuje. Oddech jest też już coraz cichszy, bardziej miarowy, spokojniejszy - może był wcześniej jakiś przeziębiony, albo po jakimś urazie mechanicznym, a może to tylko wynik stresujących przeżyć (czyt.: porwania przeze mnie).
Jak tylko okaże się, że jest zdrowy, ustalimy możliwie szybki termin kastracji.
Coś nie widzę, żeby przytył, albo zapomniałam, jaki był tydzień temu (to dopiero tydzień u nas! a tak się już zżyliśmy wszyscy ze sobą!). Ale to chyba jeszcze za krótko, by widzieć efekty porządnego żywienia. Za to panny się robią za grube!!! Tak, jak Grace zawsze była niejadkiem i grymaśnicą, tak teraz wsuwa równo z Tajgą i Marko. Chyba muszę mu potajemnie przed dziewczynami dawać dodatkowy posiłek.

Posted

Weterynarz po obejrzeniu Marko powiedział, że jak ma rok, to dobrze. Tak więc potwierdziły się moje podejrzenia, że jest bardzo młody, na co wkazywałoby zachowanie. Ta jego chudość to nie tylko ze słabego odżywienia, ale też ze względu na młodzieńczy wiek - ciała zacznie dopiero dostawać. Teraz jako małolat jest długi i chudy.
To, że jest tak młody może to poprawi jego szansę na domek (czy jest możliwość zmiany wieku w ogłoszeniu?)
Ogólnie jest zdrowy, serducho, uszy, oczy. Te odgłosy przy oddychaniu, jakby się dusił, to po jakichś bodźcach emocjonalnych - może dochodzić wtedy do zwierania jakichś tam mięśni w okolicy krtani i wtedy występuje jakby takie pokasływanie, czy duszenie. To zresztą już zanika. Dziś jak pobiegł za zającem z 800 m i wrócił też biegiem, ze zmęczenia drżały mu znowu nogi. Wet mówi, że niewykluczona jest dysplazja, ale to trzeba prześwietlić, żeby stwierdzić.
Kastracja umówiona na najbliższą środę.

Uff, już weekend - liczę na porobienie nowych fotek w plenerze. Ale nie będzie łatwo, bo to straszna wiercipięta.

U nas cisza zupełna, więc dziś pod gabinetem jeżdżące ulicą samochody tak go wystraszyły, że wpełzł pod auto i bał się wyjść. W ogóle bał się chodzić na smyczy w takich obcych warunkach (tu u nas chodzi ładnie, gdy czasem go zapinam). Zaparł się i ani w przód ani w tył, mimo, że oddaliliśmy się od ulicy w teren, gdzie było już ciszej. Okropny z niego bojca. Może myślał, że chcę się go pozbyć i go gdzieś wyprowadzić i zostawić? (takie miałam wrażenie, jak się zaciął w sobie i ani drgnął).

Posted

o biedak!!! pewnie tak się w jakiejś głuszy sam wychował... ale teraz będzie coraz lepiej :loveu:

Podaj koszt kastracji, ile już zebrane jesli coś jest i ile brakuje i w ogóle ile potrzeba i poproszę nr konta coby dołożyć

Posted

Skoro jest mniejszy od mojej suki olbrzymki, to nie może być sznaucerem olbrzymem samcem. Zresztą budowę ma smuklejszą, klatka piersiowa, kufa węższe, nie wpisuje się w kwadrat, ale jest nieco dłuższy.
Zresztą mix to mix, nie można porównywać do wzorca, ale ze sznaucera też ma trochę i myślę, że bródka, brwi i wąsy się jeszcze trochę zagęszczą i wydłużą raz, że wydorośleje, dwa, że teraz na dobrej karmie.

Nie mam internetowego konta, więc sprawdzanie, ile wpłynęło jest utrudnione, ale w poniedziałek odbieram dowód osobisty i założę konto internetowe, posprawdzam i dam znać. Spytam, ile kosztowały tabletki na odrobaczanie i jeśli można, to obróżka na kleszcze i pchły, a w środę doliczę kastrację i sprawdzę, jak mają się finanse.

Taraz jadę z Tajgą do weterynarza, bo jeszcze musi brać antybiotyk. Co trzeci zastrzyk wypada u weta, bo też ją ogląda i bada przed zabiegiem. Od wtorku będę miała tu szpital - we wtorek Tajga, w środę Marko. Od czwartku mam wolne, więc mogę lepiej dopilnować rekonwalescencji.

Odezwę się wieczorem. Dzięki za stałe wsparcie i Waszą obecność.

Posted

Dziś mimo soboty psy były na dłuższym spacerku tylko raz, bo zabraliśmy się z TZ za porządki wokół domku. (od 2 lat wykańczamy go sami w weekendy i urlopy: ogrodzenie, podłogi, taras, drzwi, prace malarskie, drewutnia itp., bo kasa nawet z kredytami skończyła się mocno za wcześnie i musieliśmy podziękować fachowcom. A pracy zostało jeszcze co niemiara!).
Dziś udało nam się zakopać pozostałości gresu i dachówek, w czym bardzo nam pieski "pomagały", dzięki czemu wieczorem przekroczyliśmy trzykrotnie normę dzienną ilości piasku zmiatanego z podłogi.
Wybawiły się przy nas setnie - teraz śpią jak zabite.
Może i dobrze z tym niewychodzeniem po południu poza teren posesji, bo słychać było dość blisko strzały. Aż się boje jutrzejszych spacerów - pewnie ślady krwi i jakieś resztki sarenek, jak to zdarza się tu co jakiś czas.
Nie znoszę myśliwych!

Posted

Niestety i na psiaki trzeba uważać!!!
Mnie też przestrzegają przed takimi myśliwymi!:-(

Pozdrawiam...ja jutro chcę zabrac się za mój miniaturowy ogródek:cool3:
Zastanawiam się czy trochę moich iglaków i bukszpanów nie nadałoby się na bazarek...? Wszystko sama uhodowałam i roooooooooośnie jak zwariowane!:lol:

Posted

malawaszka napisał(a):
zuzlikowa - wystawiaj bukszpany :loveu:


...serio?:crazyeye:...to obfocę i policzę...bo kilka sztuk się znajdzie!No to jutro mam jeszcze dodatkowe zadanie- w domu i ogródku sprzątanie i roślinek fotografowanie!To lubię...mówię o tym co ogródka dotyczy:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Jak tylko słyszymy strzały - rezygnujemy ze spaceru dalej niż 10 m od domu (wychodzimy tylko na "naszą" drogę polną i to tylko na "siku" i zaraz wracamy). Znałam kogoś, komu kiedyś "myśliwy" zabił psa biegnącego prawie przy nodze, więc jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Niektórzy lubią sobie postrzelać - a cel nie jest istotny. Do człowieka też chętnie pomierzyliby, ale to mogłoby się skończyć za kratkami, więc nie ryzykują, a pies, to tylko pies i nic nikomu tym kraju się nie stanie za jego zabicie.

Dziś polowań nie było. Próbowałam porobić trochę zdjęć, ale psy są tak ruchliwe, że niewiele z tego wyszło. Ale i tak wkleję.

Kochamy wodę: (Ten dzik z przodu to Tajga, a "krokodyl" to Marko)


Zza Marko wystaje "świński" ogonek Tajgi. Grace zanurza się z lubością:


Czasem trzeba pochodzić na smyczy:


Na spacerze po kąpieli porcja smakołków: (Tajga z tyłu, a Grace siedzi)




Koniec jedzenia? (Marko po prawej, po lewej Tajga)

Posted

Z daleka rozpoznaję po ogonku zakręconym Tajgę, bo Marko nosi prościutko.
Z bliska, jak nie widać ogona, Tajga ma o wiele więcej brody i wąsów, jest bardziej przysadzista, cięższa, biega też twardziej. Marko jak biegnie, to płynie w powietrzu, leciutko. Jest bardzo wąski, z góry patrząc jak przecinek.
Tajga to skrzyżowanie sznaucera (pysk) z labradorem (ciało i sierść). Marko - sznaucera z jakimś chartem, czy wyżłem. Na sznaucera ma za lekką budowę ciała. Może jak wydorośleje, trochę się wzmocni (kościec zostanie jaki jest, np. klatka, biodra itp.), może brodę zapuści jeszcze i brwi, czy wąsy. Tajdze też zgęstniała i wydłużyła się przez te 1,5 miesiąca u nas.

Ale często się mylę, zwłaszcza, odkąd zamieniłam im obroże.

A czy jest jakieś zainteresowanie? Ktoś pytał o niego?

Posted

póki co jedno zapytanie miałam, ale nie warte uwagi niestety :shake:

jak znajdziesz chwilę w słoneczny dzień przydałoby się foto portretowe do ogłoszeń - piekny pysio na tle zieleni :loveu:

Posted

Spróbuję sportretować Marko, ale nie będzie łatwo, bo on jest bardzo ruchliwy, a jak tylko ja przejawiam chęć zrobienia zdjęcia bliżej niż 4 metry od niego - przyłazi mi i wciska się nos w obiektyw.
W ogóle okropnie za mną chodzi - krok w krok, a jak znikam, wyje. Jak ubieram Grace i Tajgę w obróżkę, mam jego pysk tuż przy oczach i ubieranie trwa wieki. Jak zakładam jemu, nie daje mi zapiąć (dlatego zamieniłam mu na zatrzaskową, ale też nie daje mi trafić w zatrzask od razu).
Dziewczyny patrzą na niego jak na głupka, bo one podchodzą spokojnie do wszystkiego. Tajga była taka przez pierwsze dni, ale teraz nawet nie biegnie do miski, tylko leży i czeka, aż ją zawołam.

Posted

Zdążyliśmy złapać jeszcze trochę słońca.
Zgodnie z radą przywiązałam go (ale do płotu, bo drzew mocnych nie mam), kręcił się jak szalony, ale też trochę patrzył w moją stronę, cały zdenerwowany. Nie zrobił ani jednej z pięknych, wzruszających min, na jakie go stać. Ale może coś się nada, więc wrzucam:





Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...