Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zabieg trwa max godzinę, pod narkozą, nasze szybko stają na łapy po sterylkach i kastracjach i właściwie z lecznicy wiekszość wychodzi o własnych łapach

przed zabiegiem wet musi osłuchać serducho, zmierzyć temperaturę, obejrzeć psa dokładnie żeby wykluczyć chorobę, jesli coś byłoby nie tak to nie robi się zabiegu

oczywiście że optymalnie byłoby najpierw odrobaczyć, potem zaszczepić i dopiero kastrować, ale nie zawsze są na to warunki

  • Replies 445
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Łudziłam się, że pod znieczuleniem miejscowym, ale OK, jeśli to jest narkoza.

Jutro postaram się zorientować na miejscu, jak to wyglądałoby w przypadku Marko, bo tylko kastracja z marszu umożliwiłaby mi wzięcie go szybko (ach ta cieczka Tajgi!). Zobaczymy.
Nie mogę za bardzo dołożyć się do kastracji, bo nielekko u mnie z kasą, (muszę raczej zarezerwować coś na paliwo, żeby przywieźć pieska).

Najgorzej, jak koszty się dodadzą: kastracja, odrobaczanie, szczepienie (w zasadzie i tak trzeba to kiedyś zrobić), to już w ogóle czarno widzę moje możliwości przynajmniej na ten moment.
Muszę wygrzebać w końcu te fanty na bazarek (dla Kuby i Marko). Ale dziś nie mam już siły, bo jutro pobudka o czwartej.

A może niepotrzebne to wszystko? Może już urywają się telefony o niego?

Posted

...juz jestem
grosiki zbieramy
ale idzie ciezko...obiecałam ze pomozemy to pomozemy:crazyeye:
Nie ,nikt jeszcze nie telefonował...a szkoda:shake:
mam prosbe
moze Pani mi podac swoje konto na pv
chociaz na odrobaczenie podesle Pani
słowo jest słowo;)

Posted

Moja suka nie ma cieczki. To dobra wiadomość, jeśli chodzi o Marko, bo mogę go wziąć nawet bardzo szybko.
Co do mojej suni, to wiadomość zła - ten "upław" to nie cieczka, ale coś innego - jest podejrzenie o ropomacicze. Jutro jadę robić USG, bo z takimi diagnozami nie ma na co czekać.

Jeśli chodzi o Marko, to jak z nim:
- czy i kiedy mogłabym go zabrać do siebie?
- co mu zaaplikować (odrobaczanie? szczepienie? - kastracja chyba na razie nie jest konieczna). Liczę na radę i wsparcie (także finansowe, bo i tak wiele wydatków jak znam życie poniosę, a wolałabym jak najmniej, bo cieńko przędziemy). Oczywiście najwiekszym wsparciem będzie szukanie dobrego domu docelowego, bo ja tego zupełnie nie umiem.

Myślę, że tak czy inaczej, u nas będzie mógł nieco wygodniej niż teraz czekać na stały domek, bo jeszcze zimno i mokro na dworze, więc w domu milej, a jeśli zechce - zawsze może wyjść się przewietrzyć. Towarzystwo 2 suczek też chyba zaakceptuje, liczę, że polubi. Trochę czasu w dzień psy są same (my w pracy), ale codziennie mają długi spacer, poza zwykłym wyprowadzaniem i zawsze ktoś poczochra, pobawi się, bo wszyscy domownicy uwielbiają zwierzaki.

Posted

osz cholera mam nadzieję, że to jednak nie ropomacicze u Tajgi - ale nie ma co czekać z tym bo im szybciej będzie reakcja tym lepiej! kurcze jakby została w schronie z tym to nawet nie chcę mysleć :shake:

Póki co to dla Marko najważniejsze jest bezpieczne schronienie, można odrobaczyć, a szczepienia można zostawić przyszłym opiekunom - to nie jest szczeniak żeby szczepienia były niezbędne już natychmiast, tym bardziej, ze z finansami wszyscy mamy teraz kiepsko

w dalszym ciągu moja oferta 50 zł z bazarku Tutkowego jest aktualna ale wolałabym żeby to było na kastrację

Posted

Też mam zamiar go wykastrować, zwłaszcza, że tak czy owak mam dwie niesterylizowane suki i różnie mogłoby być. A zresztą każdy mały krok, by opanować nadmierną "produkcję" niepotrzebnych nikomu zwierzaków jest krokiem we właściwą stronę. Ale czy tylko w marcu są promocje?

Gdyby doszło do skutku nasze spotkanie u Kubusia (tj. u mosii), to przekażę może jakieś fanty, żeby z bazarku coś zebrać też i dla Marko.

Czekam na sygnał od Giselle, kiedy pojechać po niego do Kłodzka.

Posted

tak - tylko marzec jest miesiącem sterylizacji, ale są w naszym kraju też weci z sercem i może znacie w okolicy takiego, który wykonałby zabieg bezdomnego psa taniej niż zwykle - trzeba pogadac, popytać

Posted

marako napisał(a):
Też mam zamiar go wykastrować, zwłaszcza, że tak czy owak mam dwie niesterylizowane suki i różnie mogłoby być. A zresztą każdy mały krok, by opanować nadmierną "produkcję" niepotrzebnych nikomu zwierzaków jest krokiem we właściwą stronę. Ale czy tylko w marcu są promocje?

Gdyby doszło do skutku nasze spotkanie u Kubusia (tj. u mosii), to przekażę może jakieś fanty, żeby z bazarku coś zebrać też i dla Marko.

Czekam na sygnał od Giselle, kiedy pojechać po niego do Kłodzka.

To zalezy tylko od Ciebie
mozesz nawet dzisiaj
jak masz czas i jzu mozesz jegeo zabrac...
podaj numer konta na pw
wysle -50zł z bazarku

http://www.dogomania.pl/forum/f1075/zielono-mi-mama-dzieci-dla-marko-co-na-tymczas-poleci-1-04-09-a-134344/

Posted

Jak zdążę z USG się uporać w rozsądnym czasie, to pojadę dziś. Jeśli nie - to jutro. Mam nadzieję, że pani J. mi go wyda.
W czwartek mam lżejszy dzień w pracy, więc po południu będę chyba z Tajgą u weterynarza, więc od razu pokazałabym jego i odrobaczyła. Jak wystarczy money to zaszczepię.
Teraz uciekam na USG z Tajgą (znów urwałam się z pracy przez psa! nie wiem, czy szefowa mi w końcu nie podziękuje za współpracę).

Posted

Na USG pojechałyśmy o 13:00, a wróciłam przed godziną. Z Tajgą nie jest dobrze - ma też podejrzenie hypotonii pęcherza, a w macicy rzeczywiście jakiś wysięk. Ogromna śledziona.
Byłam tak podłamana godzinami na klinikach i wynikami Tajgi, odbieraniem kogoś "po przejściach", kto raptem u nas pomieszkuje dopóki nie znajdzie lokum, śnieżycą ograniczającą widoczność i niemożnością dodzwonienia się do córki, której nie zdążyłam odebrać ze szkoły, że wjechałam na kogoś, kto nagle przyhamował . Rezultat: auto mocno potłuczone, w dodatku bez AutoCasco, 2 godziny czekania na policję, mandat. Perspektywa 2,5 godzinnych dojazdów do pracy w jedną stronę przez czas naprawy auta (w tym 5 km po błocie po kostki do PKP).

Nie mam jak teraz się stąd ruszyć po Marko. Jeśli nie znajdzie się ktoś, kto mi go przywiezie, będę poszukiwać kogoś, kto choćby podwiezie go na pociąg z tego Święcka do np. Kłodzka lub innej miejscowości na trasie PKP Kłodzko - Wrocław (ale to w weekendzie, bo ja pociągiem do Kłodzka mam licząc z przesiadkami i dojściem do stacji ponad 5 godzin)
Albo namówię męża na wyjazd weekendowy jego autem (wolałabym jednak zostawić go w nieświadomości skąd biorę pieska, bo byłby zdziwiony wiedząc, że spaliłam pół baku jadąc onegdaj robić mu zdjęcia, a teraz drugie pół jadąc po niego).

Posted

Będę dziś pertraktować, żeby mi sąsiadka pożyczyła auto, ale jak powiem że swoje skasowałam, raczej to nie wyjdzie (każdy potrzebuje tu środka lokomocji i niechętnie widzi swój samochód w warsztacie). Chyba, że ona namówi męża na pojechanie. Szanse małe, ale...

A co z zawiezieniem psa przez jakiegoś dogomaniaka z Kłodzka lub okolic, do takiego miejsca, gdzie miałabym bezpośredni dojazd z psem do Wrocławia (najlepiej pociągiem)? Podjechałabym wtedy z kagańcem, smyczą, obrożą itp. i zabrałabym.

Posted

Do Gorzuchowa da się dojechać PKP (to poniżej 2-3 km od miejsca, gdzie jest piesek), więc ewentualnie trasa: do Gorzuchowa 2 km, Gorzuchów-Kłodzko 15 minut, tam przesiadka, Kłodzko - Wrocław 3 godziny, tam przesiadka, Wrocław-Borowa 40 minut, dalej na nogach 4,5 km. I oczywiscie to samo do Święcka. Jeśli przesiadki po 2 godziny czekania, to nie wiem, czy damy radę.
Teraz lecę do pracy.

Posted

malawaszka napisał(a):
rany no naprawdę nie ma nikogo tam kto mógłby pomóc??????



:shake::shake::shake::shake:...pomóżcie cioteczki...domek jest ,tylko trzeba trochę pomóc w transporcie!

Posted

Nie jest tak źle z tymi połączeniami jak pogrzebałam po rozkładach (najgorzej u mnie, bo mam ze stacji ponad godzinę na nogach po błocie).

Jakby udało mi się wziąć wolne jutro w pracy, to mam dobre połączenie do Gorzuchowa, bo rano miałabym dowóz autem na moją stację PKP (wyjeżdżam z domu o 6:00, jestem w Gorzuchowie o 9:54, więc u pieska około 10:30).
Powrót już trochę gorszy, ale może gdyby autobusem 11:20 do Kłodzka (niestety dworzec autobusowy nie jest tam przy kolejowym) i zdążyć na korzystne połączenie PKP, to bylibyśmy z pieskiem tuż przed piątą na mojej stacji, czyli około szóstej w domku. A przy super szczęściu nawet około piątej.

Może coś z tym wolnym załatwię.

Posted

no tylko Marako pisałas, że szeowa się w końcu wkurzy, a nie wiadomo czy Tajga nie będzie potrzebowała jeszcze jazdy do weta nie?

lepiej jakby był ktoś z samochodem no i już! no nie wierzę, że nikogo nie ma :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...