giselle4 Posted May 3, 2009 Author Posted May 3, 2009 ...marako,zmienilam tytuł napisz tez Skarbie co z finansami? bo jednak troche wydałas grosza na niego czy trzeba Ci cos przelac? lubię jasne sytuacje bo wiem ze wszystkim cięzko;) będziemy szukac kaski i sponsorów Quote
marako Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 giselle4 napisał(a):...marako,zmienilam tytuł napisz tez Skarbie co z finansami? bo jednak troche wydałas grosza na niego czy trzeba Ci cos przelac? lubię jasne sytuacje bo wiem ze wszystkim cięzko;) będziemy szukac kaski i sponsorów Tytuł bardzo miły. Co do finansów, to nie jest lekko, bo je jak smok, trochę też miałam jedżenia z nim, ale jak pisałam tyle mogę na siebie wziąć, przez krótki czas. Inne pieski też w potrzebie, więc kaska niech pójdzie na nie, jeśli się jakaś urodzi. W przypadku (odpukać) jakiejś wpadki typu rozmyślenie się ludzisków co do Marko, wsparcie jak najbardziej potrzebne, ale liczę na utrzymanie scenariusza optymistycznego. Zaraz wrzucę nowe fotki pt. "buszujący w zbożu" Quote
marako Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 Marko: Grace, Marko i Tajga (z tyłu - świński ogonek) Marko po lewej: Quote
marako Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 I jeszcze najstarsza, 100% sznaucerka Grace, kochana melancholiczka (tu wpatrzona w patyczek, w pozie startowej do biegu po niego): i Tajga 60% sznaucera, 30% labradora i 10% świnki, którą przywieźliśmy 2 miesiące temu z Ostrowii, a po której Marko będzie tęsknił najbardziej. Quote
malawaszka Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 :loveu::loveu::loveu: kochane czarne mordziatki :loveu::loveu::loveu: Quote
giselle4 Posted May 5, 2009 Author Posted May 5, 2009 ...Dziekuje Marako slicznosci nie pieski:loveu::evil_lol: Quote
marako Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 Wczoraj dostałam maila od nowej rodzinki Marko (wysłałam im parę dni wcześniej mailem parę zdjęć, żeby mogli go sobie przypomnieć i zatęsknić). Rzeczywiście bardzo nie mogą się już doczekać chwili, kiedy będą mogli go zabrać do siebie. Ja z kolei coraz bardziej się przywiązuję (i on też). Jest coraz bardziej ufny i coraz mniej zaborczy. Poczuł się już w końcu bezpieczny (co nie znaczy, że nie broi). Wcześniej nie był taki ufny. Jesteśmy pewni, że w jego nieznanej przeszłości rzucano w niego kamieniami i nieraz oberwał od człowieka - na podniesienie kamienia zareagował w pierwszych dniach szybką ucieczką za dom i długo go trzeba było wołać, by przyszedł. Podobnie wzdrygał się przy niespodziewanym dotknięciu. Cierpimy wszyscy na myśl, że dozna wielkiego zawodu, gdy go oddamy. Będzie mu na pewno trudno przekonać się znów do nowych ludzi i otoczenia i uwierzyć, że nikt go już nie odda. Mi też go będzie brakowało, bo to bardzo kochany chłopak. Quote
malawaszka Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 marako - Marko potęskni na pewno, ale tam będzie miał do zabawy chłopaków i oni nie pozwolą mu się smucić jestem tego pewna - Ty mu dałaś bezpieczeństwo i cudowną opiekę, oni mu dadzą dom do końca życia - wiem, że będzie Ci trudno bo to nie tydzień czy dwa Marko jest u Ciebie, ale dłużej - nic na to nie poradzimy niestety :calus: Quote
giselle4 Posted May 13, 2009 Author Posted May 13, 2009 ...Marako,tak jest przy kazdej adopcji my płaczemy oni tesknią.... samo zycie:-( Quote
marako Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 Nie wchodzę ostatnio zbyt często tutaj, bo dużo pracy w pracy, a do tego trochę musiałam pojeździć z moim synem po lekarzach, bo skręcił nogę i to tak mocno, że przez pierwsze dni w ogóle nie chodził mimo gipsu i trzeba było się nim zajmować jak niemowlęciem. Marko jeszcze jest, ale myślę, że już niedługo pojedzie do nowego domku. Dziś przez kogoś, kto był przejazdem blisko przekazali worek jedzonka, więc znaczy, że pamiętają (ale też może oznaczać, że jeszcze pobędzie). Wczoraj bank przysłał mi zestawienie ruchów na koncie i zobaczyłam, że była wpłata 40 zł od od LeCoyotte (z 14 kwietnia). Dzięki wielkie! Trochę mnie martwi, że Marko nadal jakiś chudy, choć je więcej niż nawet Grace, która jest o wiele większa i teoretycznie powinna jeść najwięcej. Teraz, jak jest jeszcze na zwolnieniu mój syn, a z nogą u niego coraz lepiej, to w końcu podjadę z Marko na badanie i zdjęcie rtg i może w końcu się dowiemy, co temu psu dolega. Moja rodzinka twierdzi, że coś wymyślam, ale ja go trochę obserwuję i mam jakieś podejrzenia, że z nim nie jest do końca dobrze, tzn. z utrzymaniem równowagi, drżeniem nogi, ogonem i (tak sobie myślę) z językiem. Niby nic konkretnego, ale jakiś jest on inny od znanych mi psów pod wyżej wymienionymi względami i myślę, że jest jakaś jedna tego przyczyna. To oczywiście nie zmienia faktu, że radzi sobie świetnie, wspaniale biega, jest bardzo energicznym i ładnym psem spragnionym kontaktu z człowiekiem. I wielkim rozrabiaką i szczekaczem. Jak będę coś wiedziała, to napiszę, co z nim. Quote
malawaszka Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 może chudy dlatego, że młodzik i dużo spala - a może trzeba by porządnie odrobaczyć jeszcze raz? trudno powiedzieć, ale wiem o czym mówisz ze swoimi spostrzezeniami - ja tak ma mz moją Luną, ze od pewnego czasu wydaje mi się, że coś jest nie do końca w porządku i muszę ją na badania zabrać Quote
zuzlikowa Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 Powodzenia we wszystkim...życzenia szybkiego wyleczenia nogi dla syna! Marko...rozhukany rozrabiako...trzymaj się zdrowo!:loveu: Quote
weszka Posted May 21, 2009 Posted May 21, 2009 Cudne te ostatnie fotki :loveu: Trochę martwi ten ogonek ale mam nadzieję że to nic poważnego i zarówno Marko jak i jego nowa rodzina nauczą się z tym żyć. Quote
giselle4 Posted May 21, 2009 Author Posted May 21, 2009 marako napisał(a):Nie wchodzę ostatnio zbyt często tutaj, bo dużo pracy w pracy, a do tego trochę musiałam pojeździć z moim synem po lekarzach, bo skręcił nogę i to tak mocno, że przez pierwsze dni w ogóle nie chodził mimo gipsu i trzeba było się nim zajmować jak niemowlęciem. Marko jeszcze jest, ale myślę, że już niedługo pojedzie do nowego domku. Dziś przez kogoś, kto był przejazdem blisko przekazali worek jedzonka, więc znaczy, że pamiętają (ale też może oznaczać, że jeszcze pobędzie). Wczoraj bank przysłał mi zestawienie ruchów na koncie i zobaczyłam, że była wpłata 40 zł od od LeCoyotte (z 14 kwietnia). Dzięki wielkie! Trochę mnie martwi, że Marko nadal jakiś chudy, choć je więcej niż nawet Grace, która jest o wiele większa i teoretycznie powinna jeść najwięcej. Teraz, jak jest jeszcze na zwolnieniu mój syn, a z nogą u niego coraz lepiej, to w końcu podjadę z Marko na badanie i zdjęcie rtg i może w końcu się dowiemy, co temu psu dolega. Moja rodzinka twierdzi, że coś wymyślam, ale ja go trochę obserwuję i mam jakieś podejrzenia, że z nim nie jest do końca dobrze, tzn. z utrzymaniem równowagi, drżeniem nogi, ogonem i (tak sobie myślę) z językiem. Niby nic konkretnego, ale jakiś jest on inny od znanych mi psów pod wyżej wymienionymi względami i myślę, że jest jakaś jedna tego przyczyna. To oczywiście nie zmienia faktu, że radzi sobie świetnie, wspaniale biega, jest bardzo energicznym i ładnym psem spragnionym kontaktu z człowiekiem. I wielkim rozrabiaką i szczekaczem. Jak będę coś wiedziała, to napiszę, co z nim. Mamciu Marako...nie szalej tylko przy okazji podpytaj weta i powiedz o tym wszystkim. Zdrowia dla cełej rodzinki ludzkiej i czterołapów:loveu: Quote
marako Posted May 21, 2009 Posted May 21, 2009 Ten worek jedzonka, o którym wspominałam, że przekazany to rzeczywiście znak, że jeszcze nie czas do nowego domku (przesunięcie o około miesiąc, czyli nawet do końca czerwca przy scenariuszu B). (dobrze, że ten worek przyszedł, bo mój tz już zauważył, że co 10 dni kupuję 15+3 kg Royalka i niestety zna cenę, bo raz robił za tragarza) Ostatnio coraz częściej chodzimy z nim na na smyczy, bo niestety pieski zaczynają wypuszczać się nieco dalej niż na początku i parę razy wystraszyły rowerzystę lub innego spacerowicza. A niestety Marko zawsze zobaczy i wyczuje pierwszy, że na kogoś możnaby poszczekać. Jak on jest na smyczy, to dziewczyny zawsze dają się przywołać, a jak nie, to Tajga rusza pierwsza za nim, a Grace różnie - czasem chce być dobrą dziewczynką i zostaje, ale czasem zwycięża chęć dołączenia do psiej gromadki i też biegnie z nimi. Tak czy owak jeszcze przez miesiąc Marko będzie z nami i czasem się będę tu odzywać (i liczę na Wasze posty, bo bardzo mi pomagają przetrwać chwile zwątpienia, czy choćby niepokoju). Quote
giselle4 Posted May 22, 2009 Author Posted May 22, 2009 ...Spadlaś mi z nieba ale kasa nie spada.......:shake: :-(:-(:-(:-(:-(:-( S.O.S....PROSZE o wsparcie Marako na karme dla Marko DZIEWCZYNO KOCHANA cos poszperam ale tez juz jestem pod kreseczkę i to duuuzo...oj mamy tych księgowych Tz.....i mamy sie z nimi/ Marako nie bedę mogla spac....:shake: prosze kto da grosik na potrzeby Marko? Quote
zuzlikowa Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Jak trzeba to będę też kombinować! Trzymajcie się zdrowo i bezpiecznie!:loveu: Quote
malawaszka Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 o kurcze ale to pewne, że termin się przesuwa? Quote
marako Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Pewne, pewne (miał być koniec maja, a teraz wychodzi na to, że koniec czerwca). Gdybym miała 100% pewności, że rzeczywiście go zabiorą, to spałabym spokojniej. Ale chyba tak, bo jednak się od czasu do czasu przypominają i mówią, że nie mogą się doczekać "tego czarnego diabełka". Diabełka owszem, ale czarnego to już niezupełnie, bo jednak sporo ma siwizny na pysku i trochę w różnych miejscach. W każdym razie jutro naprawiamy kolejny raz ogrodzenie, bo dziś znowu wybiegł poszczekać z bliska na sąsiadów, którzy przyjechali na swoją budowę. Nie wystarczy mu ujadać przez płot - lubi bliskie kontakty z wrogami. A wczoraj połamał pęd kwiatowy juki karolińskiej i gałąź klonu palmowego (a były tylko dwie, więc została mi tylko połowa tej pięknej roślinki). To okropny szkodnik, w dodatku z ADHD, jak nowy sznaucer u Mosii. Tajga jest cała pogryziona z miłości i chyba nawet jej się to podoba, bo tylko czasem odgryza się, a zwykle tarzają się i śpiewają arie na dwa głosy. Nie wiem za co go tak lubię, bo same z nim kłopoty. Quote
malawaszka Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 jej to jeszcze miesiąc - wytrzymacie :calus: gorzej będzie sie rozstać, ale mam nadzieję, że warto tyle czekać dla dobrego domu :kciuki: Quote
zuzlikowa Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 [quote name='marako']Pewne, pewne (miał być koniec maja, a teraz wychodzi na to, że koniec czerwca). Gdybym miała 100% pewności, że rzeczywiście go zabiorą, to spałabym spokojniej. Ale chyba tak, bo jednak się od czasu do czasu przypominają i mówią, że nie mogą się doczekać "tego czarnego diabełka". Diabełka owszem, ale czarnego to już niezupełnie, bo jednak sporo ma siwizny na pysku i trochę w różnych miejscach. W każdym razie jutro naprawiamy kolejny raz ogrodzenie, bo dziś znowu wybiegł poszczekać z bliska na sąsiadów, którzy przyjechali na swoją budowę. Nie wystarczy mu ujadać przez płot - lubi bliskie kontakty z wrogami. A wczoraj połamał pęd kwiatowy juki karolińskiej i gałąź klonu palmowego (a były tylko dwie, więc została mi tylko połowa tej pięknej roślinki). To okropny szkodnik, w dodatku z ADHD, jak nowy sznaucer u Mosii. Tajga jest cała pogryziona z miłości i chyba nawet jej się to podoba, bo tylko czasem odgryza się, a zwykle tarzają się i śpiewają arie na dwa głosy. Nie wiem za co go tak lubię, bo same z nim kłopoty.[/quote] :evil_lol::evil_lol::evil_lol:...właśnie za to go lubisz...właśnie za to! Poczuł się pewnie,bezpiecznie...u Ciebie i rozrabia stwór jeden!:lol::loveu: Właśnie za to go lubisz!:loveu::loveu::loveu: Tulę...:loveu: Quote
giselle4 Posted May 25, 2009 Author Posted May 25, 2009 ...z rana po cichutku hooops:multi: dzisiaj tylko tyle moge;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.