Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mam nadzieję,że to drżenie przejdzie - mocno tak mu się robi? dokucza mu to? może to dlatego że długo się błąkał a młody jest i witamin miał za mało? teraz powoli nadrabia i będzie dobrze :kciuki:

zostało już tylko 5 dni do spotkania :kciuki:

  • Replies 445
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jemu to drżenie nie przeszkadza. To raczej mnie niepokoi, bo nie wiem, czy to dysplazja, czy jakieś tło nerwowe i czy nie początek większych problemów.
Ale nie zdarza się to częściej, niż w pierwszych dniach u nas. Nawet chyba rzadziej, ale prawie zawsze po bardzo szybkim biegu (jak pobiegnie czasem za jakimś zwierzakiem i wraca też biegiem, to gdy się zatrzyma, to drży mu noga trochę przez kilkanaście sekund). Witaminki dostaje od czasu do czasu oprócz karmy (Royal).

Posted

To już za dwa dni wizyta rodzinki zainteresowanej Marko.

Miałam w planach sprzątanie zapuszczonego domu, żeby nie odnieśli wrażenia, że mając pieska będą mieli brud, kurz, piach i bałagan w stopniu umiemożliwiającym funkcjonowanie.
Planowałam też wykąpać psy, zwłaszcza, że wczoraj po tym, jak unurzały się po brzuch w grząskiej gnojowicy na polu, zdobyłam się tylko na wypłukanie ich samą wodą (z mizernym skutkiem).

Niestety końcówka kwietnia to w mojej pracy szczyt nerwówki i od paru dni pracuję po 14 godzin. Dobrze, ze córka ma egzaminy gimnazjalne, bo TZ wziął urlop, żeby ją wozić do szkoły (inaczej, jak codzień kwitłaby w szkółce parę godzin przed i po egzaminie) i dużo spaceruje z psami. Ale na porządki, czy wyrwanie chwastów sprzed wejścia (wyrosły na pół metra po wczorajszym deszczu) raczej nie mogę z jego strony liczyć. Trudno.

Może choć samego Marko jakoś wyczeszę, a nawet wykąpię, choć i tak jest piękny. Odkąd nie nosi kołnierza, jest też o wiele spokojniejszy.
Trzymajcie w niedzielę od południa za jego zachowanie względem dzieciaków!

Posted

[quote name='malawaszka']nie ma po co stwarzać pozorów porządku - pies=piach w domu i takie zycie - jak ktoś chce psa musi być tego swiadomy ;) :loveu:


ja cały czas trzymam :kciuki: :loveu:


Dokładnie tak...kudliska do tego ...


...a kiciuki już tak mocno zaciśnięte,accccccccchhhhhhhhhhhhhhhhhhh...tak mocno!:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

Można powiedzieć, że Marko już ma nowy domek (oczywiście, jak trzeba, to ktoś może sprawdzić na miejscu w Poznaniu na wizycie przedadopcyjnej), ale moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne.

Bardzo konkretni, a jednocześnie otwarci, mili ludzie, wcześniej mieli też ze schroniska dużą suczkę (chyba w domu rodzinnym pani, sporo lat) i małego pieska. Mają bardzo ciasne mieszkanie w bloku, więc rzeczywiście teraz było im trudno myśleć o psie (dwójka dzieci, trzecie w drodze), ale przeprowadzają się za około miesiąc i wreszcie będą mieli na to warunki. Docelowo myślą o dwóch pieskach - np. dodatkowo o suczce, bo 2 czują się razem o wiele lepiej, ale to jak się ogarną, a nawet może po urodzeniu dziecka.

Od dziś mam traktować Marko jako ich psa u mnie na przechowaniu i będą partycypować w kosztach jego utrzymania i ew. leczenia.
Przekazy od Was (27.03 - 50 zł, 14.04 - 200 zł, 14.04 - 22 zł) to, jak już chyba pisałam odrobaczenie, zabezp. p/kleszczom i pchłom, kastracja, szczepienie p/wściekliźnie.

Tak więc, dzięki za wszystko, co zrobiłyście dla Marko. Nie wysyłajcie już nic więcej; jak pisałam, przywiezienie i utrzymanie go to mój wkład.
Myślę, że żadnego kataklizmu nie będzie i za niewiele ponad miesiąc wyjedzie do swoich ludzi. W końcu 7 godzin spędzili w podróży, Marko spisał się na medal (nawet go zdążyłam wykąpać i napachnić), bawił się z chłopakiem (tym 11-letnim, bo dwulatka nie brali, za to był mój 2,5 latek), więc po takim dniu raczej trudno byłoby przestać o nim myśleć jak o swoim psie.

Posted

A, jeszcze coś. Dziś zauważyłam przy czesaniu, że ma bardzo wrażliwe jedno miejsce na ogonie (reaguje bardzo nerwowo nawet na lekkie dotknięcie - zawył i prawie mnie ugryzł, co do niego niepodobne). Może to mieć związek z tym drżeniem nóg - tak myślę, że może ktoś mu coś złamał lub uszkodził i to blisko jakichś nerwów. Może przy zabawie z Tajgą podrażnił to miejsce i jest teraz bardziej wrażliwe. Jak będę miała chwilę oddechu w pracy, pojadę na rtg, może to zdiagnozują.

Posted

lepszych wieści chyba być nie mogło :loveu::loveu::loveu:

kurcze biedny ogonek musi bardzo boleć jak chciał az ugryźć biedaczek - niech to wet wymaca lepiej - kaganiec na dziób i może się jakoś uda bo do rtg to pewnie znowu głupi jaś?

Posted

Dobre wieści z domkiem!:loveu:
Ten ogonek koniecznie niech zobaczy wet...zbyt ostra reakcja by czekać...a swoją drogą jak gupi jaś...to może i te drżące łapki sprawdzić?:oops:

Spokojnej nocki!:loveu:

Posted

....Marako
bardzo Ci dziękuje....
dziekuje wszystkim cioteczkom zaangazowanym w sprawe Marko
dziekuje za pieniazki dla niego
sorry marako ze tak mało
ale jak widze Ty tez partycypowałas w kosztach utrzymania Marko:oops:
To znaczy ze juz jestem duzo spokojniejsza
Jeszcze raz wszystki dziekuje:loveu:

Posted

Z domkiem super! Żeby miesiąc szybko zleciał i fruuu :lol:
Ogonek warto pokazać wetowi żeby czegoś nie zaniedbać. Przy okazji powiedzieć o tych drżeniach - ale to nie powinno być nic poważnego. Niektóre psiaki mają takie drżenia mięśniowe po wysiłku i raczej nie jest to nic poważnego - ot ten typ tak ma jak się zmęczy czy jak sobie jakoś akurat tak stanie.

Posted

Z ogonkiem jutro wieczorem podjadę. Dziś padłam. Wczoraj o 19:50 zakończyłam kilkudniową pracę nad pewnym obszernym dokumentem elektronicznym i wysłałam do urzędu (od 20:00 mieli przerwę techniczną, a termin wysłania tego upływał właśnie wczoraj); zdążyłam, ale na prochach od bólu głowy, bo migrena mi dokucza od niedzieli. Nawet dziś jeszcze nie całkiem puściła.To przez te wiatry i stres związany z pracą. A może też i z wizytą ludziów od Marko. No, ale teraz nieco oddechu w pracy plus dodatkowy dzień wolny i będzie można coś posadzić w ogródku i nadgonić domowe zaległości.

Co do drżenia to wet doradzał rtg, ale trzeba zrobić troszkę przerwy od kastracji. To po długim weekendzie załatwię, żeby była jasność.

Marko wynalazł słaby punkt naszego ogrodzenia i parę razy wyszedł sobie (a to poszczekać na rowerzystę, a to za nami, jak poszliśmy pogadać z sąsiadem poza posesję). Zastawiamy za każdym razem i naciągamy siatkę, ale to już teraz nie działa - jak już raz zbadał, że w tym miejscu można, to tak długo pracuje, aż rozepcha siatkę, podkopie piach z dołu i odepchnie ciężki głaz. Dziewczyny zostają i nie próbują na szczęście iść za nim.

Posted

Smarkacze dobrały się do szafy (zapewne zostawiliśmy jakąś szparkę, bo jak wisi za dużo ciuchów, to się lekko nie domyka). Mój ulubiony prawie nowy T-shirt w dziurach, koszula (na szczęście już tylko "spacerowa") to samo. Wyjętych i rozwłóczonych kilkanaście rzeczy. Oj, czasem mam dość. A główny sprawca to Marko, (wszelkie ślady na to wskazują).

Sama nie wiem, dlaczego zamiast się cieszyć, że znalazł dobry dom i przestanie mnie denerwować, nachodzą mnie smuty. Czytam o Danterku, o Czarku i gołym okiem widzę, że wcale nie jestem idealną pańcią, że w wielu domach psy mają lepiej niż u mnie. A jednak zawsze jak pomyślę, że go oddam, nachodzą mnie wątpliwości, czy nowi ludzie wybaczą mu jego wyskoki, czy będą go kochać bez względu na ewentualne trudności, no i najważniejsze - czy Marko nie będzie cierpiał po rozstaniu (głównie z Tajgą, ale też i z nami), czy pokocha i zaufa na nowo, jak ja go oddam (czytaj: eksmituję, wyrzucę, zdradzę).

Czy Wy też tak przeżywacie, co stanie się z Waszymi "Tymczasami"?

Posted

marako napisał(a):
Smarkacze dobrały się do szafy (zapewne zostawiliśmy jakąś szparkę, bo jak wisi za dużo ciuchów, to się lekko nie domyka). Mój ulubiony prawie nowy T-shirt w dziurach, koszula (na szczęście już tylko "spacerowa") to samo. Wyjętych i rozwłóczonych kilkanaście rzeczy. Oj, czasem mam dość. A główny sprawca to Marko, (wszelkie ślady na to wskazują).

Sama nie wiem, dlaczego zamiast się cieszyć, że znalazł dobry dom i przestanie mnie denerwować, nachodzą mnie smuty. Czytam o Danterku, o Czarku i gołym okiem widzę, że wcale nie jestem idealną pańcią, że w wielu domach psy mają lepiej niż u mnie. A jednak zawsze jak pomyślę, że go oddam, nachodzą mnie wątpliwości, czy nowi ludzie wybaczą mu jego wyskoki, czy będą go kochać bez względu na ewentualne trudności, no i najważniejsze - czy Marko nie będzie cierpiał po rozstaniu (głównie z Tajgą, ale też i z nami), czy pokocha i zaufa na nowo, jak ja go oddam (czytaj: eksmituję, wyrzucę, zdradzę).

Czy Wy też tak przeżywacie, co stanie się z Waszymi "Tymczasami"?

Marako tez
i jeszcze rycze-zawsze:-(

Posted

giselle4 napisał(a):
Marako tez
i jeszcze rycze-zawsze:-(


...ja też i choć raz mi się to zdarzyło...oddawanie Bercika...to były to najgorsze dni od...śmierci Chapusi...więc jak mi go w nocy( po2,30)...przywieźli...to chyba z tej radości,że jest...nawet ludziów nie obluzgałam(a wierzcie...miałam za co!)

...Marko...niech Marko będzie miał swój wspaniały dom...i tak takiego jak Twój mieć nie będzie...Twój był jego wybawieniem!!!Trzymajcie się!:loveu:

Posted

Byłam dziś u weta z ogonkiem Marko. Pokazał wszystkie odcienie reakcji na ból, i znienawidził tego człowieka, choć wet oglądał go naprawdę delikatnie. Wet orzekł, że najprawdopodobniej ogon był zmiażdżony lub w inny sposób uszkodzony, ale ponieważ Marko nim rusza, więc zrosło się to jakoś na tyle dobrze, żeby funkcjonował, ale nie da się tu nic zrobić. Drżenie nóg może być z tym powiązane, bo jakieś nerwy mogły też wtedy ulec uszkodzeniu. Chociaż czasem np. amputuje się psom ogony, to jednak przy poważniejszych wskazaniach. Jeśli on tym ogonem macha (a tak jest), to nie ma po co ingerować, bo ingerencja jest tu bardzo trudna i niekoniecznie skuteczna. A dzieci (bo powiedziałam mu, że trafi do domu z małymi dziećmi) trzeba uczulić, żeby nie ciągnęły ani nie ściskały za ogon (Marko reaguje nie tylko na dotknięcie w tym zgrubiałym miejscu, około 15 cm od nasady ogona, ale też na lekkie pociągnięcie lub ściśnięcie końcówki ogona).
Trochę się boję o te dzieci, do których trafi (10 lat, 2 lata i jedno w drodze). Mam jednak nadzieję, że ten uraz to stosunkowo niedawna historia (Marko jest przecież młody) i z czasem objawy będą zanikać, albo choć trochę się zmniejszać.
Po długim weekendzie któregoś dnia chyba jednak pojadę z nim na kliniki zrobić rtg ogonka i bioder. Jak sądzicie, czy mam to zrobić?

Posted

Marako ja też zawsze jak mam pod opieką jakiegoś psiaka tymczasowego rozważam - oddać czy zostawić, wtedy mam w głowie taki mętlik bo nieustannie wynajduję różne przeróżne "za" i "przeciw" chociaż wiem, że oddać jest rozsądniejsze to serce każe zostawić i tak w kółko - oszaleć można, ale taka nasza rola i tak sobie to zawsze tłumaczę, że jak kolejnego zostawię to juznie będę mogła w ten sposób pomóc żadnemu innemu

a co do ogonka to musisz o tym porozmawiać z tymi ludźmi - bo oni będą musieli dzieciaki uczulić żeby nie łapały za ogon, chociaż ja myślę, że to czego nie pozwala robić dorosłym to w przypadku dzieci pewnie zniesie z większą cierpliwością, ale uważać trzeba!

Posted

O ogonku wspomniałam nowym ludziom już wtedy, gdy byli. Wolę, by znali całą prawdę, bo wtedy jak się zdecydują, to można mieć większą pewność, że dom będzie dobry. Powiedzieli, ze ich poprzedni pies tak też miał, że miał czułe miejsce na ogonie i nie znosił dotykania ogona i dało się z tym żyć.
Co do wątpliwości z oddawaniem piesków to też myślę, że będzie można kiedyś pomóc kolejnemu, jeśli swoich ma się tylko 2. A tak, choć nie niemożliwe, to byłoby to znacznie trudniejsze, zwłaszcza na spacerach.

Miłego pobytu na wsi ze swoimi rozrabiakami!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...