Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 445
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

...Miałam telefon
Pani z Krakowa wyczytała wgazecie ze Marko jest przewieziony do Krakowa i ona by chętnie jego wziełą....
na moje ze to chyba pomyłka:shake:
uslyszalam szkoda do Wrocławia daleko
a chłopak ładny
i mój telefon?

Posted

Ja też nie mam pojęcia skąd i w jakiej gazecie. Z całą pewnością Marko jest u mnie, pod Wrockiem i rozrabia. Dziś 2 razy zdjął sobie "abażur" zapięty na czwartą dziurkę, bardzo ciasno. Poharatał bliznę i się zaczyna paprać.

Ja wróciłam dopiero niedawno z pracy, a tu - niestety nikt nawet nie umie polać psa rivanolem. Dobrze, że przynajmniej nie zapomnieli o spacerze.

Jutro wyjeżdżam do pracy na 12 h, w niedziele też. Na szczęście jutro rano TZ pojedzie z Tajgą na zdjęcie szwów i Grejsią na strzyżonko.
Marko zawiozę dopiero po niedzieli ze szwami i od razu na szczepienie (wścieklizna). Chyba, że do jutra nie poprawi mu się, to poproszę tz, by znalazł jakiegoś weta czynnego po 15:00, żeby to czymś lepszym niż rivanol popryskał, albo niech poleci mu coś dobrego wet Tajgi i sami damy radę.

Posted

...Tez bylam zdziwiona telefonem
ale coż jest tak cos sie komus pomyli;)
Pewnie bylo tak i tym razem
długo z tym kloszem lata....kurcze na 4 -5 dzien nasze schroniskowe juz zapominają o problemie.
Pozdrawiam Cie i trzymam kciuki za Ciebie i Marko:lol:

Posted

Klosz na polecenie weta tak długo (w poniedziałek pojadę i pokażę mu Marko).

Weszłam na chwilkę i przeczytałam, że super dom wreszcie znalazł Fuks !
To jestem dobrej myśli co do Marko, bo wydaje mi się podobny do Fuksa, tyle, że szczenior, więc po młodzieńczemu chudy i jeszcze nie tak silny. Ale z urody i optymizmu bardzo te psy mi się wydają podobne. Trochę załamywało mnie, że Fuks tak długo czekał. Ale teraz powiało nadzieją, że i Marko znajdzie swoje stałe miejsce już bardzo niedługo.

Czekam zresztą na telefon lub mail od tamtej rodzinki, bo umawialiśmy się na ich przyjazd w następny weekend - na razie zapoznawczy - jak zobaczą psiula, na pewno ich zauroczy, tak jak i nas ujął od pierwszego wejrzenia i nie będą już myśleli o żadnym innym psie.

Posted

marako napisał(a):
Klosz na polecenie weta tak długo (w poniedziałek pojadę i pokażę mu Marko).

Weszłam na chwilkę i przeczytałam, że super dom wreszcie znalazł Fuks !
To jestem dobrej myśli co do Marko, bo wydaje mi się podobny do Fuksa, tyle, że szczenior, więc po młodzieńczemu chudy i jeszcze nie tak silny. Ale z urody i optymizmu bardzo te psy mi się wydają podobne. Trochę załamywało mnie, że Fuks tak długo czekał. Ale teraz powiało nadzieją, że i Marko znajdzie swoje stałe miejsce już bardzo niedługo.

Czekam zresztą na telefon lub mail od tamtej rodzinki, bo umawialiśmy się na ich przyjazd w następny weekend - na razie zapoznawczy - jak zobaczą psiula, na pewno ich zauroczy, tak jak i nas ujął od pierwszego wejrzenia i nie będą już myśleli o żadnym innym psie.

Mam nadzieje
co ja gadam
jestem pewna ze tak bedzie;)

Posted

Lubię tu zaglądać i czytać co u czarnej ferajny :) marako masz talent do pisania :razz:
Napisała do mnie pani z Bytomia zainteresowana adopcją sznaucera który nada się do 2,5 letniego dziecka wychowanego z psami (mieli adoptowanego CTR-a a poźniej też dużego psa) - no a Marko dzieciaki lubi. Nie wiem tylko czy skoro Marko ma rezerwację to jej wysyłać czy nie :roll:?

Posted

Dziś był telefon od tych państwa, z którymi mam kontakt - przyjadą za tydzień, w niedzielę poznać Marko.

Mam stracha. Ostatnio bestie zrobiły się okropnie szczekliwe w stosunku do ludzi przechodzących naszą drogą. W trójkę, na swoim terytorium czują się niestety najważniejszymi stróżami porządku. W czwartek wystraszyły mi sąsiadkę, którą wpuściłam z przekonaniem, że zachowają spokój, bo wcześniej widziały ją parę razy i potraktowały przyzwoicie (ale kilkanaście metrów od naszego ogrodzenia, a nie wewnątrz). Tymczasem nawet w Grace, która ją zna i lubi, wstąpił diabeł i ją oszczekała, a Marko nawet złapał za ubranie. Jak Marko tak podejmie gości, którzy przejadą 200 kilometrów właśnie do niego, to szybko o nim zapomną.

Muszę w sobotę i niedzielę rano dać im solidny wycisk, a tuż przed przyjazdem tych ludzi, napchać brzuchy, żeby zrobiły się senne i nieruchawe.

Marko jest okropną przylepą, ale razem potrafią nieźle dać popalić i jak się rozbryka, to trudno go zatrzymać. Dziewczynom wystarczy jedno słowo (no, czasem dwa albo pięć) i się uspokajają, a on jak głupi, jak się uczepi czegoś, to nie ustąpi, dopóki nie wyprowadzę go z amoku. Nie wiem które oblicze pokaże przy gościach (ja lubię każde, ale to nie ma tu znaczenia).

[quote name='weszka']
Napisała do mnie pani z Bytomia zainteresowana adopcją sznaucera który nada się do 2,5 letniego dziecka wychowanego z psami (mieli adoptowanego CTR-a a poźniej też dużego psa) - no a Marko dzieciaki lubi. Nie wiem tylko czy skoro Marko ma rezerwację to jej wysyłać czy nie :roll:?


Czytałam dziś ten wątek i też pomyslałam sobie o Marko - nie wiem jak się zachować, myślę raczej wstrzymać się na razie z uwagi na tamtą rezerwację. Po niedzielnej wizycie chyba sprawa będzie już jasna, a przynajmniej powinna.
Chyba, że doradzacie mi inną taktykę, nie wiem, nie umiem ocenić, na ile % taki stan zaawansowania pertraktacji, w jakim jesteśmy doprowadza zwykle do adopcji, a o to przecież chodzi, zeby Marko znalazł dobry dom.

[quote name='weszka']
Lubię tu zaglądać i czytać co u czarnej ferajny :) marako masz talent do pisania :razz:

Pochlebia mi to, co weszko napisałaś o moich bazgrołach; ja czuję się w pisaniu strasznie niezdarna (wolę czytać innych, a jak już występować, to na żywo). Mam zwykle wyrzuty sumienia, że piszę tak dużo (i zanudzam wątek), a przez chwilę dzięki Tobie mnie opuściły i poczułam się fajnie. Dzięki!

Posted

marako napisał(a):
Dziś był telefon od tych państwa, z którymi mam kontakt - przyjadą za tydzień, w niedzielę poznać Marko.

Mam stracha. Ostatnio bestie zrobiły się okropnie szczekliwe w stosunku do ludzi przechodzących naszą drogą. W trójkę, na swoim terytorium czują się niestety najważniejszymi stróżami porządku. W czwartek wystraszyły mi sąsiadkę, którą wpuściłam z przekonaniem, że zachowają spokój, bo wcześniej widziały ją parę razy i potraktowały przyzwoicie (ale kilkanaście metrów od naszego ogrodzenia, a nie wewnątrz). Tymczasem nawet w Grace, która ją zna i lubi, wstąpił diabeł i ją oszczekała, a Marko nawet złapał za ubranie. Jak Marko tak podejmie gości, którzy przejadą 200 kilometrów właśnie do niego, to szybko o nim zapomną.

Muszę w sobotę i niedzielę rano dać im solidny wycisk, a tuż przed przyjazdem tych ludzi, napchać brzuchy, żeby zrobiły się senne i nieruchawe.


ja myślę, że najlepiej byłoby zapoznać Marko i tych ludzi na spacerze - a dopiero razem wejść na posesję, no bo on przeciez nie będzie wiedział, że to może będą jego opiekunowie, tylko to dla niego będą obcy ludzie

nie mogę się już doczekać relacji ze spotkania :loveu:

Posted

Też tak myślę - najlepiej wszelkie zapoznania przeprowadzać na neutralnym gruncie, a dopiero później wchodzić na włości.
Dopóki nie przyjadą i się nie poznają to ciężko oceniać % prawdopodobieństwa adopcji zwłaszcza że róże rzeczy się zdarzają. Kibicuję żeby się udało bo Marko to super psiak i wprawdzie u Ciebie ma psi raj no ale jednak nie może się zasiedzieć na stałe i im szybciej pójdzie do DS tym lepiej dla wszystkich.

Posted

Z tymi walizkami to ma jseszcze trochę czasu, bo do końca maja, jesli nawet będzie to TEN DOM.

Wpadłam na chwilę, bo zaraz jadę do weterynarza. Jednak nie podoba mi się Marko od spodu i dobrze, że wet jest do 19:00, bo dziś w pracy gościliśmy Ważną Osobę i wróciłam później niż zwykle, a psy są zaprogramowane na spacer zaraz po moim powrocie i trudno im się dziwić.

Będę później.

Posted

Pędziliśmy z TZ, ale mimo, że zajechaliśmy 5 minut przed godziną zamknięcia, już weta nie było (zadzwoniłam, powiedział, że musiał ciut wcześniej wyjechać). Pojadę jutro, a dziś zmieniam rivanol na jodynę, żeby to podsuszyć. Może nie jest z tym tak źle, ale ja już psychicznie nie wytrzymuję z kołnierzem u Marko (już trzecim), całe łydki mam posiniaczone, bo on z rozbiegu wpada na mnie i uderza w nogę, a po każdym takim uderzeniu mam kolejny siniak. Może weterynarz czymś ekstra o popsika, żeby się szybciej zagoiło i skontroluje, czy tak może być bo brzegi się trochę rozeszły.
Niepotrzebnie czekałam na TZ (ale Marko tak przeszkadza w kierowaniu autem, że nie chciałam jechać sama, a myśałam, że TZ będzie z 10 minut wcześniej w domu).

Dziś parę nowych przygód. Po spacerze zostawiłam je na chwilę na działce, po czym Marko wrócił z kołnierzem pachnącym g.... Cały też śmierdział, dziewczyny również. Myślałam, że któreś zrobiło nadplanową koo..., a on kołnierzem ją porozpychał i pobrudził dziewczyny. Tymczasem okazało się, ze rozwaliły mi worek z kurzakiem, który miałam przygotowany pod pomidory, utaplały się, bo pewnie przedtem piły wodę i teraz mam w domku wiejskie zapachy.
Rano, już po swoim posiłku, zabrały z blatu z pół kilograma sera białego, którego nie schowałam do lodówki, bo pędziłam na pociąg, a TZ już schodził na śniadanie. Wsunęły to w moment, na podłodze został tylko papierek i żadnych innych śladów. Zanim TZ zauważył papierek, myślał, że schowałam nie wiadomo gdzie albo sama pochłonęłam takie ilości i mocno się zdziwił.

Posted

oooo hihih goowniane i złodziejskie historie mam na porządku dziennym :lol: jak się któraś nie wytarza w qpsku to się nażre, a zaraz potem coś mi kradną ze stołu, a ostatnio mistrzem w złodziejstwie jest kot - Fifka, która ukradła nawet chleb w worku, rozwaliła worek i wrąbała kawał suchego chleba :lol:

Posted

Biedne, zagłodzone kocię! Jak można tak źle karmić zwierzaki, że wsuwają suchy chleb?! I Kupy!
A tak ładnie wyglądają te biedaki na zdjęciach... Zwłaszcza ta skrzyżowana z zającem i nietoperzem.

Posted

Marko dziś dostał szczepionkę przeciw wściekliźnie. Ma zdjęte szwy. Klosz jeszcze tylko dwa dni, i aż dwa dni, bo Marko to straszny niecierpliwiec i jeszcze mógłby sobie na koniec zaszkodzić.

Rtg stawów wet kazał na razie odpuścić, bo niedawno była narkoza, a do rtg trzeba też dać "głupiego Jasia" i lepiej, żeby młody się zregenerował. (ostatnio nie pisałam, ale wciąż po większym biegu, albo czasem w innych okolicznościach drży mu noga, czasem obie, więc chcę zdiagnozować, na jakim to tle).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...