Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Goniu, wychodzę z pracy o 15.00 i jadę po P Fiedziuk i biedaczka. Wezmę Go jeszcze na spacerek, jak sie uda i w drogę. Jesli będą "postoje " z jakiś przyczyn ( koopa czy cos w tym stylu) bede pisała z drogi. Jak wjadę do Poznania, zadzwonię i mnie popilotujesz. Kompletnie nie znam miasta:oops:
Trzymajcie kciuki.

Posted

Goniu, istotne rzeczy zmodyfikuje się na bieżąco, pod dyktando tego, co wyjdzie w praniu w lecznicy.

Owoc pracy sadysty - umierający Piano.


Jak bardzo trzeba nienawidzić fakt, że zwierzę oddycha, czuje, myśli, słowem żyje? Skąd czerpie się "siłę", by zachować zimną krew, pozostać wyrachowanym, obojętnym na skowyt bólu i widok oczu, które zachodzą mgłą utraty przytomności z bólu i...powolnego, pełnego męczarni przechodzenia na drugą stronę rzeczywistości?
Człowiek o elementarnym choć poziomie współodczuwania z innymi
istotami, o minimalnym poziomie wrażliwości, nie znajdzie w swoim wnętrzu odpowiedzi na te pytania. Nie są zbyt trudne ale pozostają jakby poza zasięgiem zrozumienia/ pojmowania i człowieczeństwa, jakim hołdujemy lub...jakimi, dla poprawności obyczajowej, zasłaniamy się.
Ku zgrozie tej części populacji ludzkiej, tej, której serce bije wspólnym rytmem poszanowania cudzego życia, istnieją jednostki,
jakim wszystko to jest obce. Niestety... Piano, cudowny, delikatny
i bezbronny swoją ufnością wobec człowieka, pies padł ofiarą takiego indywiduum. Trudno uwierzyć, by całą gamę cierpienia mógł mu zafundować przypadkowy człowiek. Pies z właściwą mu ufnością zawierzy
i odda całego siebie wyłącznie dłoniom, które kocha, nie koniecznie "za",
a częstokroć "wbrew" i "pomimo". Nie dochodźmy, dla zachowania zdrowia zmysłów, jak wyglądać musiały ostatnie godziny, minuty, sekundy życia Piano. Postronnej osobie o sercu anioła, którą przypadkowo los postawił na drodze biedaka, pozostał jedynie "efekt" tego czasokresu. Było nim ciało, które przestało dygotać odruchem fizjologicznego bólu, rzucone na stertę śmieci obok...cmentarza, ostatniego przystanku ku wieczności. Dopiero w warunkach lecznicy, gdy Piano odzyskał świadomość pomimo ewidentnej anemii, wydobył się z psiaka stłumiony działaniem leków, skowyt, trudny do opisania płacz, płacz umęczenia. W spojrzeniu półprzytomnego Piana czaiły się rozpacz, niezrozumienie, oskarżenie i potrzeba ulgi w cierpieniu. Tę ostatnią starają się zapewnić mu lekarze. Reszta pozostaje pod znakiem zapytania, trwa bowiem walka o tę skrzywdzoną istotę. Ciało psiaka zdradza wszelkie symptomy okalecznia, bicia, notorycznego, świadomego krzywdzenia. Tym, co przesądzić miało
o jego "być albo nie być" była ordynarna, amputacja ogona, której ślady po wsze czasy zostaną zapisane dokumentami RTG. Niczym skaza na ludzkim sumieniu, dowód zwyrodnienia, ludzkiego zbydlęcenia, obraz ten zostanie zapamiętany...ku przestrodze. Nic go nie unicestwi. Wrył się trwale w pamięci Piana i ludzi, którzy udzielali i udzielają mu pomocy. Tej efekt wciąż jest pod znakiem zapytania. Błagamy o pomoc, a pod jej pojęciem rozumiane jest zarówno wsparcie finansowe dla psiaka (diagnostyka i leczenie) jak i oferta domu. Zwłaszcza na tę ostatnią liczymy! Niczego ten biedak tak bardzo nie potrzebuje jak rąk, które go przytulą, ust, jakie wyszepczą: "Już będzie dobrze, nie bój się...." i połączenia woli z sercem, nakazujących przygarnąć psie nieszczęście i zapewnić mu godną przyszłość. Piano przebywa obecnie w szpitaliku, gdzie toczy się gra o jego życie. Pozostaje on jednocześnie pod opieką Fundacji Emir. Ta za punkt honoru bowiem przyjęła podjęcie walki o psiaka i wierzy, że dzięki Państwa pomocy nie stanie się ona bezowocna.


Osoby zainteresowane losem nieszczęśnika proszone są o kontakt
z Panią Małgorzatą Prokopowicz, pisząc na adres mailowy
[email protected] lub dzwoniąc na numer
0-661955880.

Dla tych z Państwa, którzy zechcą wspomóc leczenie Piana pozostawiamy dane do wpłat:

Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR"
Oddział Poznań
Konto Fundacji: Bank Śląski O/Grodzisk Maz.
ul. Słoneczna 4, 96-321 Żabia Wola
80 1050 1924 1000 0023 0438 1029 z dopiskiem: "Na Piano".

Posted

No i się Majguś rozmazałam :placz::placz::placz:

Edi i Pani F. jeszcze jadą, siedzę i czekam na sygnał.
Psiak nie miał siły wstać :placz: Na kocyk został zwabiony kawałkiem suchego chleba....

Posted

majqa napisał(a):
Ależ biedulinek. :-( Do tekstu, zwłaszcza w przypadku aukcji da się dodać bieżące info (podobnie jak to było u Pixie/ Poxie ;)).



Dodawanie nowych tekstó i fotek jest wręcz wskazane :p

Posted

majqa napisał(a):
Dziękuję Iduśku, że zajrzałaś...oj biedny to mało powiedziane...:-(

czytam ten watek od poczatku i nie moge sie upokoic , jak mozna , wczoraj nie moglam usnac:-(

Posted

Piano już w klinice i po wstępnych badaniach.
Jak żyję, czegoś takiego nie widziałam, widok wstrząsający :placz:
Psinka chuda strasznie, każdą kosteczkę można policzyć, rany na ciele, rozcięty, a właściwie przecięty na pół płat uszny, no i ten odbyt....
Masakra :placz:
Ogon jest wycięty przy samej nasadzie, jak nie wydłubany :placz:
Nie widziałam gdzie jest odbyt, a gdzie tkanki :placz:
Edi mówiła, że z odbytu mu wczoraj wetka wyciągała kość od kurczaka, więc albo jej nie strawił i utknęła, albo ktoś mu ją tam wbił. :placz:

Dziś lekarze oczyścili zaropiałą ranę, teraz leży pod kroplówką. Jest zaopatrzony w antybiotyki i leki p. bólowe. Pobrali mu krew do badań, wyniki będą jutro. Opieka będzie długa i żmudna, tak się wyraziła pani doktor. On nie może więc po pobycie w klinice trafić do żadnego schroniska ani hotelu, bo będzie trzeba zachować maksimum higieny.

Posted

GoniaP napisał(a):
Jest zaopatrzony w antybiotyki i leki p. bólowe. Pobrali mu krew do badań, wyniki będą jutro. Opieka będzie długa i żmudna, tak się wyraziła pani doktor. On nie może więc po pobycie w klinice trafić do żadnego schroniska ani hotelu, bo będzie trzeba zachować maksimum higieny.


Biedny Piano, coś potwornego co mu zrobili.
Dobrze, że dostaje przeciwbólowe, może w końcu mu ulży. Ktoś się nad nim sadystycznie znęcał! Żeby tak drania dorwać.. Edi, teraz jesteś w drodze, wykończona, ale czy za kilka dni nie warto zgłosić sprawy na policję?

A co do domku po klinice, to trzeba już szukać. Dobry dom, pewnie bez innych zwierząt? Ciężko będzie, ale chyba nie możemy go zawieść.
Gonia, co z kosztami?

Posted

masakra, trudno to sobie wszystko wyobrazic.
Biedak byl w piekle... ze w ogole to wsztsko przezyl?
Edi100 to cud ze go znalazlas, cud ze zdazylas, ech, brak mi slow...:-(

Posted

:placz::placz::placz::placz::placz:
Jestem wstrząśnięta po przeczytaniu relacji, nie mogę wyobrazić sobie, ile ta bida musiała znieść bólu :placz: Co z nim dalej? Do kiedy może zostać w lecznicy?
Pilnie trzeba znaleźć mu DT :-(

Posted

Pytacie o konto, zaraz wstawię. Trzeba zbierać na biedaka, bo jego opieka tania nie będzie. Ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że są na tym świecie takie osoby jak Edi i Pani F. (w której się zakochałam) i że Piano jest już w dobrych rękach.

Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR"
Oddział Poznań
Konto Fundacji: Bank Śląski O/Grodzisk Maz.
80 1050 1924 1000 0023 0438 1029 z dopiskiem: "Na Piano".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...