Zofia.Sasza Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Słuchajcie, to przestaje być zabawne... Czy naprawdę nie można jakoś sprawdzić co ona robi z tymi zwierzakami? Quote
akucha Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 No jakoś nie można. Gameta próbowała, ale dostała bęcki na dogo za stresowanie kobiety. Najwięcej do powiedzenia miały nastoletnie wolontariuszki schronu, z którego Gameta wyciągnęła Balbinkę. Wpadły raz na miesiąc, żeby pomachać Gamecie paluszkiem. Podobnie część dogomaniaczek. Dwoje dogomaniaków było na wizycie poadopcyjnej, twierdzą, że było ok. Ale chyba nie jest. Nie rozumiem. Co musi się stać, żeby prawda o stanie zdrowia Balbinki wyszła na jaw? Czy naprawdę los tego psa - psa z dogo - obchodzi tylko Gametę? A schronisko? Nie interesuje was los byłych podopiecznych? Gdzie dziewczyny, które oddawały koty? Ludzie, otwórzcie oczy! Quote
Charly Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Akucha jeśli masz kontakt z Gametą czy Brązową to wiesz przeciez co się dzieje. kogo co obchodzi, a kogo nie. I dlaczego ktoś coś pisze tak a nie inaczej. na ile pomogło załamywanie rąk na wątku? nie wypowiem się na ten temat. Quote
Zofia.Sasza Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Charly napisał(a):Akucha jeśli masz kontakt z Gametą czy Brązową to wiesz przeciez co się dzieje. kogo co obchodzi, a kogo nie. I dlaczego ktoś coś pisze tak a nie inaczej. I robi sie coraz bardziej tajemniczo... Niestety, trudno mi uwierzyć, by mogło być wszystko ok u osoby, która ciągle dobiera sobie nowe zwierzęta. To jest niemożliwe, moim zdaniem. A na zapowiedziana wizytę poadopcyjną można tak podpicować rzeczywistość, że i Sherlock Holmes wymięknie. Biedny reksik. :-( Małe łyse biedactwo... Quote
Charly Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Zofia.Sasza napisał(a):I robi sie coraz bardziej tajemniczo... Niestety, trudno mi uwierzyć, by mogło być wszystko ok u osoby, która ciągle dobiera sobie nowe zwierzęta. To jest niemożliwe, moim zdaniem. A na zapowiedziana wizytę poadopcyjną można tak podpicować rzeczywistość, że i Sherlock Holmes wymięknie. Biedny reksik. :-( Małe łyse biedactwo... czy Wy naprawdę chcecie, zeby o wszystkim pisać na wątku:-o ok. ode mnie już ani słowa tutaj. Quote
akucha Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Charli, nie kumam:shake: Wiem, ze były jakieś inspektorki od kotów, ale się wystraszyły i odpusciły. Nie znam kompetencji inspektorów, statutów, wytycznych kontrolnych. Nie jestem nigdzie zrzeszona, nie muszę. Brązowa i Gameta niewiele mówią, głównie dlatego, że zostały potraktowane jak pieniaczki. Zostały z problemem same. Moim zdanie schron w Elblągu olał sprawę. Widocznie co z oczu, to z serca. Jedyna zgodna z prawem mozliwość kontroli warunków życia Balbinki to wizyta poadopcyjaną. Pospisując umowe adopcyjną, Lemonka wyraziła na nią zgodę. Dlaczego nikt do dzisiaj u niej się nie zjawił? Za daleko? To moze na transport nazbieramy? Pierwsza sie dorzucę. Quote
Zofia.Sasza Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 akucha napisał(a):Charli, nie kumam:shake: Wiem, ze były jakieś inspektorki od kotów, ale się wystraszyły i odpusciły. Nie znam kompetencji inspektorów, statutów, wytycznych kontrolnych. Nie jestem nigdzie zrzeszona, nie muszę. Brązowa i Gameta niewiele mówią, głównie dlatego, że zostały potraktowane jak pieniaczki. Zostały z problemem same. Moim zdanie schron w Elblągu olał sprawę. Widocznie co z oczu, to z serca. Jedyna zgodna z prawem mozliwość kontroli warunków życia Balbinki to wizyta poadopcyjaną. Pospisując umowe adopcyjną, Lemonka wyraziła na nią zgodę. Dlaczego nikt do dzisiaj u niej się nie zjawił? Za daleko? To moze na transport nazbieramy? Pierwsza sie dorzucę. Ja też dorzucę Quote
Charly Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 akucha widzę, że naprawdę nie jestes poinformowana. ok jak pisałam, nie będę tłumaczyc co i jak na wątku. Quote
akucha Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Charli, a co tu trzeba jeszcze wiedzieć? Dwa dni temu Basia zaproponowała wizytę. Jak myslisz, ile bedzie czekała na odpowiedź lemonki/fioletki? I tak to trwa... Quote
Charly Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 akucha napisał(a):Charli, a co tu trzeba jeszcze wiedzieć? Dwa dni temu Basia zaproponowała wizytę. Jak myslisz, ile bedzie czekała na odpowiedź lemonki/fioletki? I tak to trwa... a skąd Ty wiesz, że jej nie będzie. skąd wiesz, ze nie było wizyty? skąd wiesz że fioletka nie odpowiedziała?Bo nikt nie poinformował na wątku? nie no ludzie:roll: kurcze, naprawde juz ide stąd. Quote
akucha Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Wiesz Charli, dziwi mnie ton Twojej wypowiedzi. Może była, może nie... Może się dowiecie, może nie... Tak, idźcie sobie wszyscy. lemonka też sobie poszła. Gameta nic nie wie o Balbince, Brązowa też. Noc cóż, widocznie nie zasłużyły, żeby poznać prawdę. Ja cóż... ja tylko ogłaszałam Balbinkę na allegro. Są ludzie od domów tymczasowych, pielegnacji, ogłoszeń - motłoch. I są wybrani - ci od prawdy. I jeszcze inna kategora - lemonka/fioletka - posługujaca się miesiacami dwoma kontami na dogo. To dozwolone? To do bana nie kwalifikuje? Quote
zuzlikowa Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 [quote name='Charly']czy Wy naprawdę chcecie, zeby o wszystkim pisać na wątku:-o ok. ode mnie już ani słowa tutaj. Nie...nie mam ochoty juz na wyczytywanie czegokolwiek...i od kogokolwiek! CHCĘ BEZPIECZNEJ DASZKI I INNYCH ZWIERZĄT!...a tu znowu zaczyna się p...nie! Ależ fioletka dwojga imion fioletka/limonka ma nas w głębokim poważaniu! Uśmiałabym się,jak zręcznie napuściła nas na siebie...gdyby nie biedne zwierzaki! I tak szczerze...skończcie pisać,opowiadać,usprawiedliwiać,podlizywać...to WY możecie coś konkretnie zrobić...dla Daszy! Dla Daszy,a nie dla pani dwojga imion fioletki/limonki! Ona śmiała i śmieje się z nas nadal... w kułak! Quote
basia0607 Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Spokojnie moje drogie dogokoleżanki. Mam kontakt z Lemonką, godzi się na moja wizytę u siebie. Opowiadała mi dużo ale to nie na forum. Na moje prośbę wyslała na mój telefon kilka zdjęc swoich zwierzat. Niestety mam zapchany telefon zdjeciami z ostatniej interwencji, ktore jeszcze nie wrzucilam do komputera. Naprawiam to ale idzie mi jakoś nieudolnie. Na razie mam do umieszczenia na wątku 2 zdjęcia. Pudlica wygląda dobrze, inne zwierzęta na fotkach też. Lemonka zgodziła sie okazać książeczki zdrowia zwierząt. Napewno na wizytę wezmę jeszcze kogoś od siebie , zaufanego aby moja opinia o stanie zwierzat nie była tylko moimi sugestiami. Powiem Wam jedno ! W całej tej sprawie zabralo mediacji, wątek brnął w ślepy zaułek. Gdybym przyjęła Waszą postawę Księżopoliska i Zbynio nigdy by sie nie zgodzili na zabranie przez nas z Krzyczek umierających psów w tym Bobiczka ! Lemonko to jest mój meil [email protected] fotki zwierząt , te dzisiejsze przeslij tu , bo mam problem. Te na których mężczyzna trzyma zwierzęta są małowyrażne. Pudlica za to wyszła b. ładnie. Quote
akucha Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Basiu, jeszcze nic nie zrobiłaś, więc daruj sobie pouczanie i wycieczki krzyczkowe. Kontakt z fioletką miało wiele osób, bardzo szybko się urywały i nie dlatego, że cokolwiek pisano na wątku Fotki telefoniczne też już były. Interesują nas aktualne informacje o zdrowiu psa i aktualne, wiarygodne zdjęcia. To nie jest tak,że nic nie wiemy. Sprawa w tym, że czekamy, aż ktoś wreszcie pomoże dociec prawdy o faktycznym stanie zdrowi Balbinki i jej położeniu. Dlaczego mam nie wierzyć osobom, które znam, którym ufam i ktore wiele przeżyły w zwiazku z ta historią i jeszcze wiecej widziały? Czekam na wasze spotkanie i zdjęcia, które sama zrobisz. Jeszcze raz zadam pytanie: Czy podpisanie umowy adopcyjnej zobowiązuje do czegokolwiek nowych włascicieli, czy to tylko takie zapisy "sobie a muzom"? Mam nieodparte wrażenie, że lemonce/fioletce należy się order dogomanii za łaskawe nawiązanie kontaktu. A gdzie uczucia i odczucia osób, którer uratowały tej małej życie? Gameta wyciągnęła ja ze schronu, pielęgnowała, socjalizowała, leczyła. Złosliwie twierdzi, że nie jest tak, jak być powinno? A fakt kolekcjonerstwa, który próbujemy upublicznić, w żaden sposób nie przemawia? Czy jesli to prawda, to to są normalne warunki dla psa po przejściach, chorego podobno? Podobno fotki bardzo korzystne dla pudlicy. Jakoś nie stoi to w parze z dramatycznymi diagnozami podawanymi przez lemonkę/fioletkę? Nie ogarniam tego. Quote
basia0607 Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Próbuję sprawę wyjaśnić i cóż , dostaje po glowie. Działam zgodnie z prawem . W gorszych przypadkach musielismy stać poza ogrodzeniem posesji. Nikt nie wyda nakazu prokuratorskiego w tej sprawie, Na dzien dzisiejeszy nie ma dowodów , że lemonka krzywdzi zwierzęta. Jeżeli dysponujecie takim , proszę o nie i zgłaszam sprawę prokutatorowi. Na to wszystko porzeba dowodow, potwierdzonych weterynaryjnie. Jeżeli ktos ma inne zdanie niech działa , aby tylko to nie zaszkodzilo zwierzętom ! Tylko radzę sie spieszyc bo lemonka planuje przeprowadzkę. Quote
Kana Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Hej mam problemy z forum i nie moge wejsc w ogole na nie. Czy potrzebna jest pomoc przy wizycie? Mam isc z Tobą? Quote
Charly Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Kana napisał(a):Hej mam problemy z forum i nie moge wejsc w ogole na nie. Czy potrzebna jest pomoc przy wizycie? Mam isc z Tobą? dzięki kochana:) Quote
yuki Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 Działam zgodnie z prawem . W gorszych przypadkach musielismy stać poza ogrodzeniem posesji. Nikt nie wyda nakazu prokuratorskiego w tej sprawie, Na dzien dzisiejeszy nie ma dowodów , że lemonka krzywdzi zwierzęta. Jeżeli dysponujecie takim , proszę o nie i zgłaszam sprawę prokutatorowi. Przeczytałam cały wątek, dramat, prawo jest takie , że Pani lemonka/fioletka ma obowiązek wpuścić ludzi którzy chcą złożyć wizytę poadopcyjną, a nie robi tego , więc je łamie. Proszę mi wytłumaczyć, bo może nie rozumiem do końca : jest podpisana umowa, chęć złożenia wizyty poadopcyjnej, ale nikt nie otwiera po raz enty, podejrzenia o zły stan zwierząt, i nie da się nic zrobić???? to po co są umowy poadopcyjne w ogóle zawierane, jeśli nie da się do nich doprowadzić, a osoba która najprawdopodobniej zataja pewne informacje, pozostaje bezkarna , bo najzwyczajniej w świecie nie otwiera drzwi... Wiem, że nic nie wnoszę do dyskusji, ale bardzo jestem ciekawa jak to się właśnie odbywa wszystko , bo wniosek z tego taki , że każdy kto bierze psa, kota, może się poprostu wypiąć, nie wpuszczać , nie odbierać telefonów, przecież to nie jest normalne :( Quote
Kana Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 :loveu: Dzisiaj będzie kolejna wizyta poadopcyjna :) Porobie zdjęcia i wszystko mam nadzieje się wyjaśni. Zamiast zacząć rzucać oskarżeniami i bulwersować się podchodzcie do tego mniej emocjonalnie. Rozumiem, że każdy się martwi o Daszeńke ale jak to się mówi... tylko spokój nas uratuje ;) Pozdrawiam i do usłyszenia wieczorem :loveu: Quote
ksenka1 Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 Zapytaj w takim razie tą zbieraczkę zwierząt, dlaczego oferuje transport, robi ludziom, a przede wszystkim psu nadzieję na opuszczenie schronu, a potem zero kontaktu. Ani na PW, ani via meil, ani telefonicznego. Nie wiem czy okreslenie jej jako niepoważnej jest wystarczajace:shake: Sprawdzcie dobrze tę osobę Quote
Charly Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 to co teraz będą dwie wizyty? już nic nie rozumiem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.